Dwie refleksje o Baracku Obamie i „polskich obozach śmierci”

Osobiście bardzo wątpię, aby Barack Obama powiedział „przepraszam”. Przeprasza się poważnych partnerów, a nie takich, którzy uwielbiają prowadzić politykę z klęcznika i reprezentują byt polityczny, który ani nie liczy się w polityce światowej, ani nie posiada siły i militarnej i politycznej. Dla Amerykanów Polska nie jest partnerem godnym tego, aby go przepraszać. Zresztą dzieje polskiej dyplomacji po 1989 roku wskazują, że rzeczywiście nie ma takiej potrzeby. To Polska sama utrwaliła obraz państwa, które samo kaja się i prosi o wybaczenie, ale którego się nie przeprasza. Polska zawsze popiera Amerykę i nigdy nic od niej nie dostanie. Ale popiera nadal…

Cała sprawa rodzi we mnie dwie uwagi:
1/ Kto zawinił? Barack Obama nie wygłaszał przemówienia, lecz je odczytywał. Ponieważ przez dwa lata pisałem przemówienia dla jednego z polskich premierów, to nieco wiem jak wygląda procedura przygotowywania takich wystąpień. Nie sądzę aby bardzo różniła się w Polsce i USA.

Prezydent Obama oczywiście nie pisze sobie sam przemówień, lecz posiada kilku etatowych specjalistów, którzy je przygotowują. Przemówienie takie konsultowane jest z jednym z bliższych doradców polityka, który określa jakie mają być jego główne tezy. Jeśli jest to przemówienie specjalistyczne, a sam piszący nie jest ekspertem w danej dziedzinie, to zwykle takiego znajduje, aby z nim problem skonsultować. Na przykład takim konsultantami często bywają profesorowie uniwersyteccy. Przygotowane i skonsultowane przemówienie dostarczane jest doradcy, który wcześniej wskazał główne punkty wystąpienia. Tenże czyta je, analizuje, ewentualnie poprawia. Następnie dostarcza je politykowi, który je wygłasza. Prezydent czy premier wygłasza tyle przemówień, że zwykle nie ma czasu aby je wcześniej przeczytać. Czyni to tylko w stosunku do wystąpień najważniejszych o charakterze politycznym. Historyczne do nich nie należą.

Oznacza to, że winę za „polskie obozy śmierci” ponosi przygotowujący wystąpienie i jeden z doradców Prezydenta USA, który sprawę nadzorował. I jeśli Polska jest traktowana jako państwo poważne, to któryś z nich powinien zostać „rzucony na pożarcie”. Czyli powinien podać się do dymisji, biorąc na siebie odpowiedzialność za kompromitację.

2/ Dlaczego przemówienie zostało przygotowane w tak nieprofesjonalny sposób? Odpowiedź jest prosta. Konsultacje ze specjalistami przeprowadza się przy przemówieniach istotnych, gdy zależy nam aby jego adresat niczym na pewno nie został urażony. Domyślam się, że doradcy Prezydenta USA nie uznali adresata – mam tu na myśli Polaków i Polskę – za partnera tak ważnego, aby aż konsultować z jakimś profesorem historii jego treść. Innymi słowy: to spektakularny dowód tego, jak bardzo mało ważni jesteśmy dla amerykańskiej polityki.

Czy więc realizowana od wielu lat proamerykańska i neokońska polityka Polski rzeczywiście ma jakikolwiek sens? Kali dać żołnierza do Afganistanu, ale Kalemu nie dać nic. Tak czasami bywa, że spektakularne porażki polityczne jak na dłoni ukazują się wtedy, gdy chodzi o sprawy symboliczne.

Adam Wielomski

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Dwie refleksje o Baracku Obamie i „polskich obozach śmierci””

  1. Jeśli prezydenty, premiery, nie tylko nie piszą swoich przemówień, ale ich nie czytają przed wygłoszeniem , to kim te premiery, prezydenty są ? Aktorami do odgrywania pop-politycznych scen? Jestem ciekaw który premier czytał przemówienia p.Wielomskiego . Katechon Leszek Miller ? Polacy mieli konserwatywnego premiera i nie wiedzieli o tym.

  2. To co napiszę może wydać się trochę kontrowersyjne, ale mam z lekka takie przeczucia. Otóż zakonowi neokoni potrzebny jest przecież kandydat, co doprowadzi do wojny w Iranie, ale takim nie może być Barrack Obama, gdyż wszedł na salony w masce pacyfisty, podobnie jak „patria Demokratów”. Stąd trzeba jakoś elegancko Murzyna odsunąć, a nie ma delikatniejszego sposobu niż „wpadka dyplomatyczna”. Teraz „Republikanie” ruszą do kontrofensywy, potępią Barracka Obamę, i będą nam włazić w tyłek, aby frajera na „tarczę” i wojnę z Rosją/Iranem sobie przyjednać. Podsumowując, to może być nieprzypadkowa wpadka. Czas pokarze, czy moje przeczucia były trafne.

  3. Pytanie do p.Wielomskiego. Czy pisanie komuś pracy dyplomowej jest etycznie naganne ? Z pewnością jako katolik, konserwatysta przyzna Pan , że tak. Jakie są powody, że pisanie premierowi przemówień już nie jest etycznie naganne ? Chyba, że miał Pan świadomość , że jest to etycznie naganne , ale za kasę można etykę mieć w d…. . Jeśli za kasę Pan pisał i był biedny , to można usprawiedliwić, ale jeśli zrobił to Pan dla np. samochodu , to trzeba jasno i dobitnie stwierdzić , że zrobił Pan to samo , co niewiasta sprzedająca swoje ciało , aby mięć na nową brykę, czyli kurestwX (X to zmienna). Trudno jest nie grzeszyć.

  4. @adamwielomski – Mógłbym odbić piłeczkę i zapytać się czy Pan czytał mój komentarz na trzeźwo. Dla zobrazowania wyraźniejszego podam przykład konserwatywny. Monarcha ogłasza konkurs na premiera. Kryterium oceny jest treść wygłoszonego przez kandydata przemówienia.Do konkursu zgłasza się nieznany nikomu p.Dyzma któremu p.Wielomski napisał konkursowy tekst przemówienia. Król zachwyca się przemówieniem Dyzmy i sądząc,że znalazł mądrego kandydata mianuje Dyzmę premierem. Pytania:Czy król nie został oszukany?Czy król postąpił racjonalnie mianując głupka Dyzmę premierem i jego królestwo się wzmocniło czy osłabło?Czy Dyzma jest oszustem , a konserwatysta p.Wielomski jest paserem oszusta? Czy król dowiadując się o relacjach Dyzma-Wielomski nie posłuży się katem do publicznej egzekucji przebierańców dla odstraszenia innych kombinatorów zapobiegając osłabianiu królestwa? Pytania można mnożyć. Przerzućmy konserwatywny przykład na demokratyczną rzeczywistość. I co mamy ? To norma, że Dyzmie piszą teksty a on je czyta.Lud jako monarcha zachwyca się Dyzmą i nie widzi zagrożenia,że głupek nie wie co czyta a jak lud się zorientuje,że Dyzma nie wie,że głupoty czyta , to okazuję,że się przejęzyczył. Od strony etycznej i racjonalnej procedura Wielomski piszę Buzek czyta jest naganna i niebezpieczna, otwiera pole Dyzmom. Jeśli Pan uważa , że moje uwagi są produktem alkoholowego upojenia, to , bez urazy, nie jest PAn konserwatystą , ale oświeceniowcem, któremu demokratyczna rzeczywistość zlewaciła prawość. Przypomina mi się scena z serialu Dom, gdy Talar został przodownikiem pracy i został mianowany kierownikiem budowy. Budowlańcy założyli się czy Talar podpiszę projekt kasy pancernej jako projekt budowlany, podpisał. Mamy zakładać się czy Obama, Wałęsa, Komorowski przeczytałby instrukcję kosiarki ?

  5. W filmie „Kariera Nikodema Dyzmy” jest scena w której elyta 2RP dowiaduje się od szwagra Dyzmy,że wybitny mąż stanu Nikodem Dyzma to przebieraniec wypchany na świecznik próżnością tychże elyt. Reakcją śmietanki 2RP na prawdę o Dyzmie jest opinia o szwagrze Dyzmy, „to wariat”. Z tej dyskusji wyłania się analogiczny sposób obrony, „to pijak”. Relatywizm to mocna broń Szatana.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.