Działalność minister Kudryckiej oceniam krytycznie

Fronda.pl: Jak oceniasz zapowiedzi minister Kudryckiej o oddzieleniu uczelni badawczych od zawodowych?

Prof. Adam Wielomski (politolog, Uniwersytet Przyrodniczo-Humanistyczny): Pomysły ministerstwa o założeniu w Polsce kilku elitarnych uniwersytetów, które będą mogły konkurować z uniwersytetami zachodnimi, a szczególnie amerykańskimi, są – moim zdaniem – niemożliwe do zrealizowania.  Z bardzo prostego powodu: po prostu wszelkie rankingi są robione przez Amerykanów według ściśle określonych kryteriów, jak choćby publikacje w języku, w jakim tenże ranking został przygotowany. Można oczywiście zmusić polskich naukowców, aby publikowali wyłącznie w języku angielskim, ale pojawia się proste pytanie: kto to będzie czytał? To po pierwsze. A po drugie: nie widzę sprzeczności między prowadzeniem badań a kształceniem studentów. Dla jednego pracownika naukowego w Polsce, praca dydaktyczna to raptem 7 godz. w tygodniu, więc nie widzę żadnego logicznego powodu, aby nie łączyć tego z pracą czysto naukową. Przecież taki człowiek ma jeszcze kilka dni w tygodniu wolnych! W Polsce już mamy ciekawy przykład: Polska Akademia Nauk. Pytanie, czy naukowcy, którzy tam pracują, publikują więcej od ludzi, którzy mają jeszcze dodatkowo zajęcia dydaktyczne? Śmiem wątpić. Dlatego rozdzielenie pracy naukowej od zajęć dydaktycznych uważam za nieporozumienie.

Czyli idziemy ślepo za wzorami zachodnimi, bez dostosowania naszego systemu?

Ale i tak nie jesteśmy w stanie spełnić kryteriów ich rankingów! Dam prosty przykład: ktoś jest polonistą, zajmuje się historią języka polskiego i będziemy od niego wymagali, aby opublikował w języku angielskim rozprawę o historii języka polskiego na Podlasiu w XVI w. Kto to przeczyta?

Niedawno Twój student został uhonorowany przez minister Barbarę Kudrycką „Diamentowym Grantem”. Jak oceniasz jej politykę w pozostałych kwestiach?

Niedawno głośno było m.in. o wypowiedzi pani minister nt. nauk ścisłych. Chciałbym podkreślić, że nie da się niczego sztucznie wypromować. Nikogo nie da sie zachęcić do studiowania jakiegoś kierunku, skoro nie wyraża w tej dziedzinie zainteresowań czy predyspozycji. Chociaż, faktycznie, w Polsce mamy do czynienia z pewną „naprodukcją” humanistów, ale to już inna kwestia. Co do mojej oceny, to nie podoba mi się niesamowita, nieznana dotąd biurokracja, jaka panuje w szkolnictwie wyższym. Urzędnikom wydaje się, że wszystko można obliczyć, przedstawić w tabelkach, przyznać punkty, ale nauka to nie tylko statystyki. Nie podoba mi się również tendencja do dzielenia studiów na licencjackie i magisterskie. Według mnie studia powinny być jednolite, ale taka struktura kształcenia zanika. Lista moich zarzutów jest bardzo długa. Dlatego działalność pani minister oceniam krytycznie.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Aleksander Majewski

Wywiad ukazał się na fronda.pl

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Działalność minister Kudryckiej oceniam krytycznie”

  1. Celne uwagi Panie Profesorze, niemniej osobny licencjat ma w jednym wypadku sens – gdy zamierza się na nim zakończyć kształcenie. Takie niższe studia zawodowe. I ludzie którzy na takim etapie zakończą kształcenie też są potrzebni. W przypadku osób, które od początku celują w magistra, jest to oczywiście bez sensu.

  2. @Adam Wielomski:”… Pomysły ministerstwa o założeniu w Polsce kilku elitarnych uniwersytetów, które będą mogły konkurować z uniwersytetami zachodnimi, a szczególnie amerykańskimi, są – moim zdaniem – niemożliwe do zrealizowania….” – nie tylko z tego powodu. W naukach przyrodniczych, a zwłaszcza technicznych, gł. źródłem „ciekawych tematów” są zadania z R&D duzych korporacji. Duze korporacje, majace swoje fabryki (a najczęściej montownie) w Polsce, zlecają prace R&D swoim centrom (najczęściej ulokowanym poza Polską) lub uczelniom w krajach pochodzenia korporacji. Cby nie mówić, korporacje są niby ponadnarodowe, ale np. Sulzer czy ABB zlecają najchetniej badania do zuryskiej ETH albo do Lozanny, Merdedes – do Stuttgartu lub Monachium etc. etc.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.