Dziennik Magdy Braun (2)

Pisze: „Dowody, że Putin bimba sobie z demokracji, przeciwników usuwa lub prześladuje, ludziom kaganiec na usta nakłada? Ileż pięknych powo­dów do protestów!

Ileż szlachetnych motywów dla kogoś, komu na sercu leży dobro ludzkości w ogóle i Rosji w szczególe! Nic z tego. Nie, takie powody do protestu nie dla Szwedek. Kogo to w ogóle obchodzi, co Putin robi ze swymi przeciwnikami? Kogo inte­resują tłumienie krytyki, fałszowanie wyborów, dręczenie i pętanie przeciwników politycznych? Odsiadka na Syberii? Zamknięcie do klatki? Zlecenie zabójstwa? To przecież banalne (…) Kiedy dzieje się ewidentne zło, zachodni świat milczy; kiedy Putin wprowadza ustawę słuszną, rozsądną i godną naśladowania, malu­je się paznokcie, wzywa do bojkotu olimpiady w Soczi, protestuje. To się nazywa paradoks. To się nazywa odwracanie kota ogonem lub postawienie wartości na głowie. Niszczenie przeciwników politycznych jest OK, obrona dzieci przed wszędobylską propagandą homo-seksualną ma być napiętnowana”. Niby Lisicki ma rację, a jednak tylko z pozoru – przesadza z tym „zamykaniem w klatce” czy „odsiadką na Syberii”, co źle się kojarzy. Problem w tym, że gdyby Chodorkowski et consortes wprowadzili w Rosji „prawdziwą” demokrację to nie byłoby tej „ustawy słusznej, rozsądnej i godnej naśladowania”.

* Kibole znowu dali znać o sobie, tym razem na plaży (tam ich jeszcze nie było). No i jak zawsze natychmiast odezwali się obrońcy tych rycerzy patriotyzmu, a to, że Meksykanie prowokowali, a to że dzielni polscy patrioci stanęli w obronie „godności kobiety”. Kto by pomyślał, że na początku XXI wieku będziemy mieli takich obrońców „honoru”. Zgodzić się więc wypada z opinią Roberta Kostro zamieszczoną na jego profilu FB:

„Nie jestem fanem konferencji ministra Sienkiewicza, ale jeszcze bardziej wzrusza mnie zapał, z jakim niektórzy ludzie zawsze gotowi są bronić patriotycznej młodzieży kibicowskiej. Uważam, że czas już skończyć z postawą defensywną! Zamiast się tłumaczyć i udowadniać winę marynarzy meksykańskich, wspaniałe zwycięstwo na plażach Gdyni trzeba wpisać w tradycję triumfów polskiego oręża: od Grunwaldu, poprzez Wiedeń i bitwę warszawską… po plaże Trójmiasta. Krakowskich rycerzy maczety umieścić pomiędzy Zawiszą Czarnym a kosynierami. Specjaliści od demolowania pociągów to jako żywo kontynuatorzy Piłsudskiego pod Bezdanami. No i wreszcie głębia myśli mocarstwowej na stadionie Lecha: Jagiełło z Piłsudskim i Giedroyciem się chowają. Nawet Dmowski wygląda na mięczaka przy twardej linii kibicowskiej”.

* Niezawodny Piotr Zychowicz, pogromca „komuny” i „Sowietów”, zachwyca się nowymi książkami historycznych hochsztaplerów – spod znaku Suworowa (Rezuna) czy Sołonina. Tym razem omawia w „Do Rzeczy” książkę jakiegoś Sokołowa (czasem mam wrażenie, że te książki pisze ten sam facet) pt. „Prawdy i mity Wielkiej Wojny Ojczyźnianej…”. Zychowicz opatruje to tytułem jeszcze lepszym – „Wielka Klęska Ojczyźniana”.

Cholera, czy ja nie znam historii? Klęska? Niemcy wygrali, czy co? Okazuje się, że pod Prochorowką w bitwie kurskiej Niemcy stracili… 5 czołgów, a Sowieci 334. Liczba żołnierzy niemieckich poległych na froncie wschodnim była wielokrotnie mniejsza niż podawano, a bez pomocy Zachodu bitwa pod Stalingradem byłaby przegrana, a „komunizm obalony”. No i konkluzja – dzisiejsi „propagandyści” na Kremlu czytając Sokołowa zgrzytają zębami, bo nie mają przeciwko żadnych argumentów.

Oj, panie Zychowicz, chyba mają – o ile się nie mylę, to wojska sowieckie zdobyły Berlin i powaliły III Rzeszę, o ile się nie mylę, to 87 proc. zabitych Niemców przypadło na front wschodni, a pod Kurskiem to jednak Niemcom przetrącono kręgosłup, a nie odwrotnie. Chyba, że to wszystko jest „sowiecką propagandą”, a filmy ze zdobycia Berlina zostały ordynarnie spreparowane przez NKWD. Czekam na propozycję wyjaśnienia tego blefu? Ma pan wprawę.

Magda Braun

Myśl Polska. Nr 35-36 (1-8.09.2013)

aw

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *