Erik von Kuehnelt-Leddinh: Rewolucja Francuska, markiz de Sade i wojna

Historia współczesna jest niczym innym
jak spisem deklaracji upadłościowych.
—Mikołaj Gómez Dávila

Wolność, równość; sadyzm i nacjonalizm

Oświecenie (antychrześcijański prąd intelektualny przypadający na XVII i XVIII wiek – przyp. tłum.) wydało owoc w postaci Rewolucji Francuskiej, (…) sadystycznej orgii, w której „Boski Markiz[1]” odegrał wiodącą rolę zarówno intelektualną jak i osobistą. Nie ma tu miejsca na sportretowanie rewolucyjnych okropności , które zostały udostępnione szerszej publiczności dopiero na parę lat przed dwusetną rocznicą Rewolucji w 1989 roku [2]. Jednak w celu wyjaśnienia jej wpływu na obraz wojny i metody jej prowadzenia, konieczne jest, aby podkreślić istotę oraz rolę rewolty francuskiej w historii. Rewolucja Francuska próbowała wziąć wolność i równość pod wspólny mianownik, co według Johanna Goethego obiecać mogli jedynie szarlatani. Równość bowiem może być ustanowiona jedynie w jakiejś formi e niewolnictwa, tak jak żywopłot może być utrzymywany we właściwym stanie poprzez ciągłe strzyżenie go. W tej perwersyjnej rywalizacji między wolnością a równością naturalnie ta ostatnia zawsze zwycięża. Robespierre , przed wywleczeniem go na „naszą drogę matkę gilotynę”, planował wsadzić wszystkich Francuzów w jeden mundur (…). Chciał także zlikwidować wszystkie kościelnewieże , ze względu na ich „niedemokratyczność”, albowiem górowały swą wysokością nad innymi budynkami [3]. Ze swym ideałem równości, odrodzenie starożytnej demokracji było ściśle związane z nacjonalizmem (…) (traktowanym jako bluźniercze ubóstwienie narodu, a nie patriotyzm – przyp. tłum.). Podstawowym motorem dla nacjonalizmu jest pragnienie identyczności [4], która jest bliźniaczką równości. (To, co jest identyczne jest także równe, aczkolwiek niekoniecznie to, co jest równe musi być identyczne). Po 1789 roku wszelkie różnice stały się podejrzane, miały być odrzucone i wyrugowane.

Nowe „horyzonty” Rewolucji

Z tradycyjnej perspektywy nasza kultura (kultura chrześcijańskiej Europy – przyp. tłum..) rzeczywiście miała charakter wertykalny: Bóg Ojciec w Niebie, Ojciec Święty w Rzymie, Król jako Ojciec Ojczyzny, Ojciec jako Król w Rodzinie. (…) Wraz z Ojcami były także Matki, od Regina Coeli (Królowej Nieba – przyp. red.) w dół poprzez Królowe i różne matriarchaty. Nowy porządek porewolucyjny był coraz bardziej spłaszczany aż stał się całkiem horyzontalny. Oczywiście, lud jako taki nie mógł rządzić , raczej większość rządziła mniejszościami, stąd przywiązywani e ogromnego znaczenia do liczb („cywilizacja ilości” kosztem „cywilizacji jakości” – przyp. tłum.). Nawet prawda stała się sprawą większości , więc czym większa większość stoi za danym twierdzeniem, tym jest ono „prawdziwsze ”. Ideałem był konsensus , afirmowany przez większość , a który w swojej ostatecznej formie osiąga totalność. Stąd, dostrzegamy totalitarne korzenie demokracji, co w praktyce oznacza „upolitycznienie” całej populacji (autonomia różnych wspólnot takich jak np. rodzina ulegają pełzającemu upaństwowieniu – przyp. Tłum.). Nawet dzieci, chociaż nie są uprawnione do głosowania, są teraz kształcone w tym kierunku. Było oczywiste, że nowy porządek nie mógł tolerować istnienia stanów (grup społecznych funkcjonujących od czasów średniowiecza – przyp. tłum.) i wkrótce pojawiło się żądanie wyeliminowania różnic opierających się na majątku i dochodach, jak również na podstawie urodzenia. I właśnie tylko z tego ostatniego powodu, w 1794 roku gniew ludu zwrócił się przeciwko bogaczom. Część z nich zgilotynowano. Nie trzeba nawet dodawać, że ten nowy „horyzontalizm” był sprzeczny z tradycją chrześcijańską, która zdecydowanie odrzuca postulat równości [5].

Rewolucja zdemaskowana

We francuskich podręcznikach szkolnych, można było przeczytać: La terreur était terrible, mais grande (franc. „Terror był straszny, ale jednocześnie wspaniały”). W naszej bezdennej ludzkiej głupocie ktoś mógłby powiedzieć to samo o niemieckim, narodowym socjalizmie czy rosyj skim, międzynarodowym socjalizmie. Większość współczesnych ludzi zakłada, że ofiarami gilotyny byli w dużej mierze zdegenerowani arystokraci [6], i że ostateczne korzyści z Rewolucji były większe niż szkody lub straty, które Francja wycierpiała. Jednak dopiero kilka lat przed obchodami 200. rocznicy w 1989 roku, wezbrała fala dobrze udokumentowanych źródeł, które zdemaskowały to bezbożne wydarzenie. Już w 1989 roku, francuski parlamentarzysta Bernard Antony ostrzegł Parlament Europejski w Strasburgu, aby nie świętować roku 1789 , ponieważ to wydarzenie było wylęgarni ą narodowego i międzynarodowego socjalizmu [7]. W tym samym czasie opublikowali swe odkrycia François Furet, Simon Schama, a przede wszystkim, Reynald Secher . O książce tego ostatniego prof. Jean Meyer napisał, że zebrane w niej potworności budzą tak wielkie obrzydzenie, że nie powinno się o nich nawet wspominać.

Spuścizna markiza i wojna nowego rodzaju

Mówi się, że w tej sadystycznej orgii brzemienne kobiety były wyciskane w prasach do wyrobu owoców i wina, a matki i ich dzieci były powoli pieczone na śmierć w piecach piekarniczych (…) Nie możemy drążyć dalej tych niesłychanych obrzydliwości, i nie powinniśmy być zaskoczeni, że został tu przywołany markiz de Sade, gdyż jego pornograficzne pisma zawierają długie filozoficzne i antyreligijne wywody . Niegodziwości i okrucieństwa Rewolucji Francuskiej były tak niskiej natury, że w ich porównaniu narodowi i międzynarodowi socjaliści wydają się humanitarni [8]. Tymczasem świętowanie w 1989 roku obchodów Rewolucji Francuskiej jednostronnie skoncentrowało się na „Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela” (w cieniu gilotyny), i nawet nie wspomniano o upadku Bastylii z jej najbardziej niesmacznymi szczegółami [9]. Wynalezienie gilotyny było, psychologicznie rzecz biorąc, krokiem w „nowym kierunku” : mechanizacji błyskawicznego mordu . Jednak Rewolucja Francuska pozostawiła po sobie coś znacznie gorszego niż gilotynę, coś trwałego: radykalną zmianę natury wojny . To ludzkie nieszczęście stało się bardziej rozległe i jeszcze bardziej intensywne – la levée des masses, nastąpił powszechny pobór do wojska.

Przypisy:
1. Markiz de Sade (1740-1814) – znany jako „obywatel Brutus Sade”, dowódca Section des Piques (jednej z na jba rdz i e j radyka lnych organizacji rewolucyjnych, porównywanej do nazistowskiego SS); zboczeniec seksualny, jeden z idoli studentów paryskiej Sorbony w 1968 roku.
2. Najbardziej niewiarygodną była fabryka w Pont-de-Cle, w której okładki książek oraz bryczesy były wyrabiane ze skóry zaszlachtowanych rojalistów. Zob. Reynald Secher, Ludobój stwo francusko-francuskie. Departament zemsty, wyd. Iskry 2003.
3. Prowadzone były przygotowania do zniszczenia iglic światowej sławy katedry w Strasburgu. W niektórych wioskach plan destrukcji wież kościelnych został wykonany.
4. Jako że ludność Alzacji nie mówiła „językiem republikańskim” (tzn. francuskim) pojawił się pomysł naprawienia tego braku „identyczności”. Oto co proponowano w tej sprawie: 1) zabrać Alzatczykom dzieci; 2) rozproszyć ich rodziny po całej Francji; 3) wszystkich zgilotynować.
5. Czy można sobie wyobrazić, że wszystkie wyroki Sądu Ostatecznego będą identyczne? Że Bóg będzie „dyskryminowa ł ” grzeszników wobec świętych?
6. W rzeczywistości przedstawiciele arystokracji stanowili jedynie 8% ofiar terroru rewolucyjnego. Najbardziej ucierpiała ludność wiejska – 32% wszystkich ofiar. Masowe masakry miały miejsce również w klasztorach.
7. Joseph Goebbels, nazistowski minister propagandy twierdził uparcie, że „niemiecka rewolucja” jest odpowiedniczką Rewolucji Francuskiej. Sowieci natomiast przemianowali carskie, zdobyczne pancerniki na Danton oraz Marat (od nazwisk rewolucjonistów znad Sekwany).
8. Pod względem liczebnym francuscy rewolucjoniści nie mogli dorównać przedstawicielom różnych późniejszych socjalizmów, ponieważ świat w 1789 roku nie osiągnął jeszcze takiego postępu technologicznego, który pozwalałby na mordowanie ludzi w skali przemysłowej.
9. Obrońcami Bastylii byli kalecy oraz szwajcarscy najemnicy . Obiecano im wolność pod warunkiem, że się poddadzą, ale motłoch zamordował ich bez litości. Został przyprowadzony również młody rzeźnik, aby ściąć głowę naczelnika de Launay. Siedmiu drobnych przestępców odzyskało wolność.

Erik von Kuehnelt-Leddinh, Monarchy and War (fragmenty),
Mises Institute 2000.
tłum. Michał Specjalski
(Tytuł, śródtytuły i zdjęcia pochodzą od Redakcji Krzyżowca)

Powyższy tekst ukazał się w trzecim numerze pisma Krzyżowiec.

W jaki sposób można otrzymać Krzyżowca?

1) Za darmo drogą pocztową. Prosimy naszych czytelników o rozpowszechnianie pisma wśród swoich znajomych, dlatego chętnie wyślemy każdej zainteresowanej osobie kilka lub nawet kilkanaście numerów pisma. W celu zamówienia prosimy o kontakt e-mailowy.

2) Na spotkaniach oraz akcjach organizowanych przez warszawski oddział Krucjaty Młodych (informujemy o nich wcześniej na stronie Krucjaty – http://www.krucjata.org.pl oraz na innych katolickich stronach www i portalach społecznościowych)

3) Odbiór osobisty w naszej siedzibie na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie (prosimy wcześniej umówić się telefonicznie bądź e-mailowo)

4) Ściągnięcie wersji elektronicznej pisma (do pobrania również archiwalne numery) – http://www.krucjata.org.pl/krzyzowiec.php3

Kontakt z redakcją:

krzyzowiec@krucjata.org.pl

[aw]
Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Erik von Kuehnelt-Leddinh: Rewolucja Francuska, markiz de Sade i wojna”

  1. „…nastąpił powszechny pobór do wojska…” – czy masowa armia z powszechnego poboru to wymysł jakobinów? A czy ojciec Starego Fryca nie wprowadził aby powszechnego poboru w Prusach? Czy w Wojnie Siedmioletniej nie walczyły już wielkie armie z poboru? Czy nie było masowych egzekucji? Zarazy idącej za wojskiem? A co z rzeziami podczas Wojny Trzydziestoletniej?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.