Finansowo-polityczny zakręt Dagestanu

O cofnięciu zezwolenia na prowadzenie działalności dla Banku Machaczkała EXPRESS wydział spraw zewnętrznych i PR Banku Rosji poinformował wieczorem 21 stycznia. Jako przyczynę podano naruszenie federalnych ustaw regulujących działalność bankową i przepisy Banku Rosji, a także nierzetelność przedkładanej sprawozdawczości. Zarząd EXPRESSU miał ukrywać stratę funduszy własnych (kapitału), a także utrudniał przeprowadzenie audytu i działania Komisji Nadzoru. Akcjonariusze nie podjęli działań na rzecz przywrócenia płynności jednostki. W tej sytuacji tymczasowy zarząd nad bankiem powierzono zastępcy szefa nadzoru bankowego Narodowego Banku Republiki Dagestan Zamilatowi Abdullajewowi.

Kłopoty dagestańskiego banku zaczęły się tuż po świętach, gdy nieprawidłowości wykazała niezapowiedziana kontrola. Zaraz po Nowym Roku placówka zawiesiła płatności dla klientów indywidualnych. Do dziś o swe depozyty boi się blisko 200 tysięcy mieszkańców Dagestanu i ok. 3 tysiące firm i organizacji. Podmioty prawne przeniosły konta do innych placówek, oczywiście też zadziała ubezpieczenie bankowe. Jednak powszechną krytykę wzbudziła przede wszystkim postawa republikańskich władz krajowych. Krytyczną sytuację EXPRESSU potwierdził dopiero 15 stycznia szef Narodowego Banku Republiki Dagestanu Sirazudin Iljasow. Tymczasem to już kolejna upadłość na północnym Kaukazie. Wcześniej licencje utraciły już Trust Bank i Transenergobank. Co więcej, jednym z głównych udziałowców EXPRESSU jest członek Rady Federacji Iljas Umakanow. – Skoro nawet tak poważny polityk nie mógł uratować swojej firmy, to oznacza, że ​​poziom ryzyka biznesowego na Kaukazie Północnym wszedł w fazę krytyczną, pomimo wysiłków rządu federalnego – uważają eksperci. Proces upadku trwał zaledwie kilka miesięcy, a to – zdaniem np. analityka gospodarczego machaczkalskiego tygodnika „Projekt” Timura Magomajewa – oznacza, iż poziom zaufania inwestorów nawet do pozornie najbezpieczniejszych partnerów biznesowych w tym regionie jest nader ograniczony.

Tymczasem w Dagestanie problemy finansowe nakładają się na polityczne. Na początku 2014 r. dobiega końcu kadencja prezydenta Magomedsalama Magomedowa, a w kraju odbędą się wybory powszechne. Lokalna władz opiera się na kontaktach z lokalnym (i nie tylko) biznesmenem. Pierwszy zastępca prezydenta Olega Lipatow przez wiele lat stał na czele spółki „Nafta Moskwa”, kluczową pozycję w republice zajmuje zaś miliarder Sulejman Kerimow. Nieoficjalnie uważa się, że nie wszystkie z tych interesów budzą zadowolenie w Moskwie. Pod koniec 2012 r. gruchnęła nawet wieść, iż Władymir Putin rozważał zdymisjonowanie władz w Machaczkale. Została ona wprawdzie zdementowana, ale Kreml wysłał wyraźny sygnał, że w obecnej, kryzysowej sytuacji gotów jest interweniować bezpośrednio na Kaukazie. A na pewno nie pozostawi dagestańskiej polityki i ekonomii samą sobie w kontekście przyszłorocznych wyborów.

Lokalne układy polityczno-biznesowe, zwłaszcza w punktach zapalanych (jak Północny Kaukaz) stanowiły dotąd element stabilizacji regionalnej. Bywają też jednak obciążeniem dla władz Federacji, a ponadto czując się zbyt pewnie – nie czują wystarczającego moresu przed Kremlem. Kryzys w Machaczkale dowodzi, że postawy takie będą przez Moskwę skutecznie punktowane.

Konrad Rękas

Artykuł ukazał się też na Geopolityka.org

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.