Giertych: Wartość normalnej rodziny

            W czasopiśmie naukowym Social Science Research (61 (4), lipiec 2012, 752-770) jest artykuł: Mark Regnerus ”How different are the adult children of parents who have same-sex relationships? Findings from the new Family Structure Study” (Jak różne są dzieci rodziców, którzy miewają stosunki jednopłciowe. Wyniki badań nad nowymi strukturami rodzinnymi). Artykuł ten jest dostępny w internecie na stronie: http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0049089X12000610.

            Wyniki są bardzo ciekawe. Przeanalizowano 2988 dorosłych Amerykanów i Amerykanek w wieku 18-39 lat, których poddano badaniom ankietowym. Badanych można dzielić na różne sposoby i czyni się to dla różnych celów. Pochodzący z Teksasu autor omawianej pracy podzielił badanych na 8 grup według następującej klasyfikacji (skróty są moje, by przybliżyć językowo do polskiego):

1.      (RN) Rodzice byli razem, gdy badani mieli do 18 lat i nadal są razem (n=919).

2.      (L) Matka miała relacje lesbijskie (n= 163).

3.      (G) Ojciec miał relacje gejowskie (n=73).

4.      (A) Badani adoptowani przed wiekiem 2 lat (n=101).

5.      (RR) Rodzice byli razem, gdy badani byli w wieku do 18 lat, a potem się rozwiedli (n=116).

6.      (RP) Jeden to rodzic a drugi to partner, gdy badani w wieku do lat 18 (n=394).

7.      (S) Rodzic samotnie wychowujący badanego do wieku 18 lat (n=816).

8.      (I) Inne układy rodzinne, w tym, gdy jeden z rodziców zmarł, gdy adopcja była późniejsza itp. (n=406).

Punktem odniesienia jest sytuacja, gdy rodzice są normalni (RN), żyli i żyją razem, czyli grupa pierwsza (zauważmy, że najliczniejsza). Niewiele mniejsza jest grupa siódma, samotnie wychowujący (S) – ukazuje to przerażający stan sytuacji rodziny w USA. Grupa ósma (I) jest w zasadzie poza oceną, ze względu na swą różnorodność. Gdy były sytuacje takie jak w którejś z pozostałych grup, ale występowało zjawisko grupy drugiej (L) i trzeciej (G), zaliczono badanego do grupy drugiej czy trzeciej. Gdy występowały równocześnie sytuacje grupy drugiej i trzeciej zaliczono badanego do grupy trzeciej (G).

Badanych pytano o bardzo wiele spraw. W poniższej tabeli przedstawiam w procentach (w %) wyniki dla mnie najciekawsze, z podziałem na w/w grupy. Gwiazdką oznaczono wartości statystycznie istotne różne od grupy pierwszej (RN).

Badani to:

1. RN

2. L

3. G

4. A

5. RR

6. RP

7. S

8. I

                  liczebność

919

163

73

101

116

394

816

406

żyją w małżeństwie

43

36

35

41

36

41

37

39

kohabitujący

9

24*

21

7

31*

19*

19*

13

korzystali z opieki społecznej za młodu

17

69*

57*

12

47*

53*

48*

35*

korzystają z opieki społecznej

10

38*

23

27*

31*

30*

30*

23*

zatrudnieni na stałe

49

26*

34

41

42

47

43

39

obecnie bezrobotni

8

28*

20

22

15

14

13*

15*

leczą się psychicznie

8

19

19

22*

12

17*

13*

9

myśli samobójcze

5

12

24

7

8

10

5

9

tylko heteroseksualni

90

61*

71

82

83

81*

83*

82*

w związku homoseks.

4

7

12

23

5

13

3

2

zdradzali

13

40*

25

20

12

32*

19

16

mieli choroby wener.

8

25

25

16

12

16*

14*

8

byli molestowani

2

23*

6

3

10

12*

10*

8*

zmuszani do seksu

8

31*

25

23*

24*

16*

16*

11

            Uzyskane wyniki są przewidywalne. Społecznie najzdrowszą sytuację mają potomkowie normalnych stabilnych rodzin heteroseksualnych (podane tłustym drukiem). Praktycznie wszystkie wyniki dla pozostałych grup są gorsze niż dla tych z rodzin normalnych. Na istotność różnic ma wpływ liczebność grup. Od razu widać, że lesbijstwo matki nie tylko pogarsza wyniki dla potomstwa, ale także w większości wypadków czyni to istotnie. Homoseksualizm ojca również pogarsza wskaźniki, ale na ogół brak tu istotności ze względu na zbyt małą próbę takich respondentów.

            Autora pracy interesowało głównie porównanie grupy L i G z pierwszą. Zwracam jednak uwagę na pozostałe grupy. Szczególnie, gdy w wychowaniu uczestniczył partner rodzica (RP) większość wskaźników jest istotnie gorsza niż dla grupy pierwszej. Zaskakująco podobne są wyniki, gdy wychowywał tylko jeden rodzic (S). Czyli wtórne partnerstwo niewiele się różni od samotnego wychowywania. Jedynie w skłonności do zdrad samotnie wychowywani wypadają wyraźnie lepiej niż przy obecności partnera rodzica (RP) – to też ma swoje uzasadnienie. Zachowanie rodzica jest naśladowane. Gdy w dzieciństwie badanych rodzice byli razem, a potem się rozeszli (RR), wyniki mają tą samą tendencję, co przy wtórnym partnerstwie (RP), ale mniej wyraziście i przez to rzadziej istotne. Świadczy to zapewne o tym, że nawet wtedy, gdy rodzice byli razem, to już układy między nimi nie były najzdrowsze. Wcześnie adoptowani (A) niewiele różnią się od sytuacji normalnych, ale częściej korzystają z opieki społecznej, częściej się leczą psychicznie i częściej byli zmuszani do niechcianego seksu.

            Ogólny wniosek jest taki, że potomkowie normalnych trwałych rodzin są najmniejszym obciążeniem dla państwa, najmniej kosztują. Oznacza to, że warto dążyć do tego by jak najwięcej małżeństw było trwałych.

Artykuł nie rozróżnia rodzin, gdzie mama pozostaje w domu od tych, gdzie ona pracuje zarobkowo. To chyba też ma wpływ na trwałość rodziny.

Maciej Giertych, Opoka, lipiec 2013

aw

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *