Gmyz, czyli stalinowskie dziennikarstwo

Każdy dziennikarz, każdy piszący w Internecie – nie wyłączając piszącego niniejsze słowa – wie doskonale, że podstawą rozchodzenia się informacji w sieci, jest dziennikarska prowokacja, która – jeżeli jest dobrze przygotowana – przyciąga internautów jak magnes opiłki żelaza.

Artykuły C. Gmyza są coraz częściej prowokacją – obalająca kolejne bariery obyczajowe i moralne – i gwałcące (moim zdaniem) etykę dziennikarską, polegającą na ogólnej zasadzie, że ważne jest co ktoś powiedział, a nie kto coś powiedział. Ważna jest treść przekazu, a nie tylko i wyłącznie kontekst w jakim została opublikowana.

Gmeranie się w rodzinnych korzeniach sędziego, który porównał metody CBA z metodami stalinowskimi, jest czymś moralnie ohydnym i odpychającym, a przy tym głupim, bo dającym tym, którzy zgadzają się z sędzią dodatkowy argument przeciwko ludziom, którzy takie porównanie uważają za skandal moralny.

Artykuł C. Gmyza jest prowokacja wymierzoną w nas w ludzi o poglądach konserwatywno-prawicowych dla których wciąganie rodziców czy dziadków sędziego do oceny stalinizmu jest niedopuszczalne, ponieważ do złudzenia przypomina metody komunistyczne, polegające na badaniu rodzinnych korzeni np. kandydatów na studia.

Artykuł C. Gmyza jest manifestacją – nieświadoma najprawdopodobniej – socjalistycznej czy raczej sowieckiej moralności. Przerażające jest to, że tzw. autorytety dziennikarskie np. Pani Jankowska na salon24 broni ze wszystkich sił metody C. Gmyza, którego artykuły mają za cel doprowadzenie do skrajnej polaryzacji społeczności internautów wokół tez artykułu, który jest zaprzeczeniem prawicowego i katolickiego światopoglądu.

Przypomnijmy, że w Internecie mamy do czynienia z nadmiarem informacji – za dużo opinii, spostrzeżeń i punktów widzenia uniemożliwia ich ogarnięcie, co w konsekwencji prowadzi do coraz większego szumu informacyjnego. Wszechobecność informacji przy jednoczesnym braku – to opinia Cassa Sunsteina z Republic.com – ośrodków jej integracji doprowadzi do fragmentaryzacji dyskusji polegającej na tym, że jednostki będą postrzegać świat przez witryny dostosowane intelektualnie i emocjonalnie tylko do ich własnych potrzeb, co wyeliminuje możliwość dyskusji z odrębnym punktem widzenia.

Fragmentaryzacja dyskursu publicznego może doprowadzić w efekcie do skrajnej polaryzacji. Kiedy bowiem informacje i opinie są wspólne jedynie dla grup podobnie myślących ludzi, zaczynają oni wzmacniać je wzajemnie nie dopuszczając poglądów alternatywnych. Dyskurs publiczny coraz bardziej się radykalizuje, co może doprowadzić do zaniku społecznego dialogu. Globalny, elektroniczny raj zmienia się w kulturową pustynię, po której grasują hordy barbarzyńców uzbrojonych w niewidoczne gołym okiem komputery.

Wprawdzie w wyniku rozległych badań empirycznych ta katastroficzna wizja została skorygowana.

Okazało się, bowiem, że uwaga internautów jest znacznie bardziej skoncentrowana niż sądzono kilka lat wcześniej. Do niewielkiej liczby witryn prowadzi wiele linków. Wbrew oczekiwaniom członków Sądu Najwyższego – pobrzmiewa w nich tęsknota za heroicznym okresem rewolucji angielskiej, kiedy to zaroiło się po raz pierwszy w historii od „broszur polemicznych” – ogromna większość mówców nie jest po prostu wysłuchiwana. Innymi słowy, za uzyskanie widoczności trzeba w Internecie płacić, co w praktyce oznacza powielenie modelu środków masowego przekazu.

Ale w Polsce niestety prawo fragmentaryzacji i radykalnej polaryzacji nadal obowiązuje, ba jest petryfikowane przez takie artykuły jak wspomniany i omawiany artykuł C. Gmyza.

Źródło:wym-1358526406278 Prawica.net

Piotr Piętak 

Zdjęcie z Wikipedii 

M.G. 

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Gmyz, czyli stalinowskie dziennikarstwo”

  1. „(…)metody C. Gmyza, którego artykuły mają za cel doprowadzenie do skrajnej polaryzacji społeczności internautów wokół tez artykułu, który jest zaprzeczeniem prawicowego i katolickiego światopoglądu” – Gmyz jest protestantem. Sam to mówi na filmiku pod zapodanym przeze mnie linkiem (tam też o metamorfozie jego stosunku do Radia Maryja z interesującym dla każdego katolika uzasadnieniem) – http://www.youtube.com/watch?v=dsmNl5qpC94

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.