Hagmajer: Rola czynników niemieckich ze szczególnym uwzględnieniem NRD w pacyfikacji KWK Wujek w Katowicach w grudniu 1981

W gąszczu pseudoinformacji, dezinformacji symulacyjnych i dysymulacyjnych propagandy IPN, polityków mainstreamu i wszelkiej maści oportunistów obchodzi się uroczystości upamiętniające ofiary pacyfikacji KWK WUJEK w dniu 16.12.1981. Wszystko to ma oczywiście służyć podniesieniu ofiar do rangi świętych męczenników III RP, którzy według jedynie słusznej narracji zginęli za aktualny system, zwany wolną, niepodległą, demokratyczną i rozwijającą się w szybkim tempie Najjaśniejszą Rzeczpospolitą. Oczywiście statystyki i trzeźwość umysłu okrutnie weryfikują ten propagandowy bełkot.
.
Natomiast nie sposób nie odnieść się do samej istoty tego wydarzenia sprzed równo 40 już lat. Zawsze zastanawiało mnie dlaczego akurat wtedy i tam w Katowicach doszło do tak krwawego starcia. Żeby zrozumieć ów problem, trzeba się cofnąć o ponad rok wstecz, do strajków w lipcu i sierpniu 1980 roku. Trzeba przypomnieć, że ówczesny I sekretarz KW PZPR w Katowicach wydał Komendantowi Wojewódzkiemu MO w Katowicach polecenie spacyfikowania anarchistycznych strajków w sercu przemysłowym Polski, bez którego nasz kraj jest tylko rolniczą peryferią. Komendant Jerzy Gruba jednak odnowił, bo jak wynikało z relacji Edwarda Gierka w jego książce wywiadzie – rzece „miał zgadzać się z postulatami strajkujących”. Ten bunt struktur siłowych (w tym wypadku MSW) przeciwko PZPR oddaje w pełni istotę letnich strajków z 1980 roku. Rodząca się wtedy Solidarność była na tym niższym szczeblu sterowania – taktycznym – lekko operacyjnym tworem MSW, który miał obalić ekipę Gierka i wynieść ekipę Kani związanego właśnie z MSW do władzy, do czego doszło już we wrześniu. Ten manewr perfekcyjnie się wówczas udał. Jednak jak to bywa z poziomem taktyki, względnie wstępnej sztuki operacyjnej te wyższe poziomy oddziaływania, czyli operacyjno-strategiczny i ideologiczny po pewnym czasie przejmują kontrolę i inicjatywa należy do nich. Swoista puszka Pandory została otwarta, z tym, że prlowskie MSW było tylko cynglem tej kombinacji operacyjnej, nie zaś mózgiem, bo ten był daleko od Polski. Był to przykład kapturowego wykorzystania naszych służb, podatnych na inspiracje z zewnątrz.
.
Dlatego też nie może być zbiegiem okoliczności, iż w owym wrześniu 1980 roku zaczyna działać w Polsce ofensywna struktura wywiadu Niemieckiej Republiki Demokratycznej – HVA STASI, która tworzy w tamtym czasie swoje specjalne delegatury nad Wisłą nazywane Operativegruppen – OG Warschau i OG Breslau. Jesienią następnego, 1981 roku HVA STASI i tym samym OG Warschau i Breslau dostają od generała Czesława Kiszczaka zgodę na penetrację struktur państwowych oraz partyjnych PRL i PZPR, co było jednoznaczne ze zdradą państwa polskiego i partii przez Kiszczaka. Od tego momentu te komórki wywiadu NRD zaczynają się panoszyć, infiltrować struktury także siłowe, i w ten sposób przygotowywać grunt pod interwencje wojsk Układu Warszawskiego, a przede wszystkim NRD. Służby NRD są tu również cynglem, z tym, że świadomym swojej misji. Są orężem większego metasystemu, wywodzącego się z hitlerowskiej RSHA. Mają misję zniszczenia PRL i odzyskania dawnych ziem pruskich, będących naszymi Ziemiami Zachodnich. Jest to okres tzw. karnawału Solidarności, czyli totalnej anarchizacji państwa i społeczeństwa spowodowanej warcholstwem i roszczeniową polityką związku. Daje to argument Moskwie do interwencji w Polsce, zaś NRD do wzięcia w niej udziału i przy okazji zajęciu naszych Ziem Odzyskanych, przed czym przestrzega z Londynu Jędrzej Giertych, a z kraju środowiska lewicy narodowej z PZPR.
.
Dziwnym trafem po latach okazało się, że w archiwach Instytutu Gaucka odnaleziono materiały świadczące o ochoczej współpracy ze STASI… Komendanta Wojewódzkiego MO Gruby i jego zastępcy Baranowskiego.
.
Po drugiej stronie konfliktu mamy radykalizujące się frakcje w Solidarności, zwłaszcza jedna szczególnie praca do konfrontacji i rozlewu krwi. Ta frakcja jest inspirowana przez nadwiślańską delegaturę IV Międzynarodówki trockistowskiej – Rewolucyjną Ligę Robotniczą Polski.To z jej inspiracji udaje się przeforsować słynne „Posłanie do ludzi pracy Europy Wschodniej”. To sekcja Międzynarodówki nastawiona na wywołanie krwawej rewolty na wzór Rewolucji w Rosji z 1917 roku. Jesienią 1981 roku działa bardzo prężnie i ma swoich emisariuszy oraz współpracowników. Bardzo silne wpływy RLRP są właśnie w strukturach strajkowych Solidarności na Górnym Śląsku. Aktywnym działaczem jest tam Stefan Pałka. Pamiętać również należy, że trockiści nigdy nie uznali podziału Niemiec i jałtańskich porządków Stalina, także w kwestii granic po roku 1945. Wyżej wymienione czynniki ideologiczne i przede wszystkim geopolityczne mogły i zapewne musiały mieć wpływ na przebieg wydarzeń, których kulminacją była krwawa pacyfikacja KWK WUJEK w Katowicach 16 grudnia 1981.
.
Potrzebna jest też analiza operacyjna tego wydarzenia, o której prawie nikt nie pisze, ponieważ miała tam miejsce sytuacja, która stawia w zupełnie innym świetle strajkujących związkowców, de facto stawiających ich w roli sprawców. Postanowiłem w tym miejscu zacytować niezwykle ciekawy fragment tekstu Tadeusza Głowackiego zamieszczonym na profilu Facebookowym ZPR Grunwald przed dwoma laty :
Zjednoczenie Patriotyczno-Robotnicze „Grunwald” – Cytat ze strony:
Autor – Tadeusz Głowacki – 17.12.2019
„Czemu dziś nikt nie tłumaczy jaki był rzeczywisty powód pacyfikacji Kopalni Wujek ? Zacznę od tego, że temperatury wynosiły wówczas od -22°C w dzień do -27°C w nocy. Otóż kierownictwo strajku planowało odcięcie ogrzewania dla części Katowic. Mieli pewien problem bo gdy by odcięli w ciepłowni w kopalni, ciepła zbrakło by na jednym z osiedli gdzie były mieszkania części zarządu strajku. Należało by przekierować ciepłą wodę w węźle leżącym pod jednym z rond ale to rondo było obstawione przez milicję. Nie było pewności jakie tam zapadną decyzje. Z powodu zagrożeń jakie groziły Katowicom, uznano, że należy opanować kopalnię. Skalę zagrożenia opisał kiedyś naoczny świadek tamtych wydarzeń. Oto one: „W Katowicach było kilka ciepłowni przy kopalniach jednak Wujek obsługiwał Katowice i bodaj miasta ościenne więc jego moc wynosiła dobrze ponad 100 MW podczas gdy najbliższy Kleofas miał bodajże 20 kilka MW więc skala jest bez porównania.
Zamysł odcięcia ciepła był akcją czysto terrorystyczną o skali porównywalnej z tą z 11 września 2001 roku, zagrożonych realnie było około 20 tysięcy ludzi docelowo sto tysięcy, Cel uświęca środki…
Odcięcie ciepła przy temperaturach od -22 w dzień do – 29 w nocy doprowadziłoby najdalej po kilku godzinach do zmrożenia węzłów i żadna dostawa ciepłej wody już by ich nie rozmroziła , potem tylko zostałoby patrzenie jak zamarzają magistrale ciepłownicze.
Do wiosny nie uruchomiliby ogrzewania a wymiana sieci potrwałaby lata.
Ludzie broniąc sie przed zimnem uruchomiliby wszelkie piece elektryczne co doprowadziłoby do awarii na skalę co najmniej miasta a potem uruchomiliby wszelkie piecyki gazowe i piekarniki co wywołałoby spadek ciśnienia gazu.
Sporo osób zagazowałoby się wskutek zgaśnięcia płomienia, sporo zginęłoby w pożarach od piecyków elektrycznych.
Dzisiaj to pewnie energetyka i gazownie wyrobiły by się spokojnie ale nie wtedy.
Ewakuować takiej ilości ludzi nie zdołaliby chociażby nie wiem jak chcieli więc liczba ofiar śmiertelnych w pierwszym tygodniu szacowana była na około 1000 osób – szacowana przez autorów tego planu.”
Moje pytanie brzmi: Kto był by dziś oskarżonym gdy by wówczas doszło do takiej tragedii ?”
.
Wobec wyżej wymienionych kwestii trzeba z tego miejsca zadać pytanie dlaczego to starcie musiało się krwawo i jednocześnie szybko zakończyć? Potrzebna tu w tym miejscu jest krótka analiza socjocybernetyczna.
.
Po pierwsze dlatego, że obie strony, czyli kierownictwo strajku i MSW w Katowicach musiały być sterowane przez służby specjalne niemieckie i to zarówno NRD i RFN w kierunku eskalacji i wojny domowej, która uzasadniała by interwencję wojsk Układu Warszawskiego, ale na Górnym Śląsku armii NRD, która już tych terenów nie zamierzała opuścić.
.
Po drugie o błyskawicznej pacyfikacji zdecydowały motywacje witalne u obydwu stron, które ostatecznie zdusiły w zarodku wojnę domową. Strona milicyjna (a są też opinie, że strzelali żołnierze LWP) przestraszyła się, że sama może być ofiarą zamarznięcia po zamachu terrorystycznym i zdecydowała się na sprawną pacyfikację, zaś sabotażyści przestraszyli się tego również, oraz dodatkowo straszliwych konsekwencji dla swoich bliskich całej Solidarności.
.
Reasumując – pomysł niemiecki iście diabelski w stylu bismarckowskim, tylko tym razem padł na jałowy grunt. Pokolenie Solidarności choć hodowane na wzorcach insurekcyjnych i rewolucyjnych, to jednak chłopsko-pańszczyźniane pochodzenie w swej dominancie oraz tchórzliwa mentalność ludzi opozycji w PRL nie dorównywała ziemiaństwu i szlachcie XVIII i XIX wiecznej.
.
Jak to mawiają „Z niewolnika nie ma pracownika”, a co dopiero dobrego agenta prowokatora. Na szczęście wtedy dla nas. Lecz za nawet tylko zamiary należy i tak kiedyś inspiratorów rozliczyć, choćby moralnie!

 

.
Marcin Hagmajer
Click to rate this post!
[Total: 14 Average: 4.3]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.