Henryk VIII i koniec monastycyzmu na Wyspach Brytyjskich

W ramach kontynuacji tematyki poświęconej życiu duchowemu, proponujemy Czytelnikom – z niewielkimi zmianami – tekst autorstwa Doktora Jana Przybyła poświęcony historii likwidacji klasztorów przez Henryka VIII. Artykuł ukazał się w 1994 roku na łamach Rocznika Teologicznego Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie.

(A.R.)

 Brytyjski monastycyzm jest tak stary jak stare jest chrześcijaństwo  na  Wyspach Brytyjskich. Św. Aidan,  św. Kolumba oraz  ich  towarzysze,  którzy  głosili Ewangelię na Północy, byli  mnichami.  Celtyckie  chrześcijaństwo Północy posiadało organizację opartą nie o system diecezjalny, lecz o sieć klasztorów. Celtyccy biskupi, będąc mnichami, podlegali swym opatom.  Misjonarze,  którzy wraz z Augustynem wylądowali w roku 597 na wybrzeżu Kentu również byli mnichami. Byli nimi także, i  to  do  XII  wieku, kolejni arcybiskupi Canterbury. Papież Grzegorz Wielki,  ten,  który  wysłał  Augustyna i jego towarzyszy z misją do Anglosasów, sam będąc mnichem, „… powziął plan, by  cały episkopat i stan kapłański nowo nawróconego narodu, a tym samym  ich  świeckie  sprawy oddać w ręce mnichów ” . Liczne legendy  mówią o istnieniu klasztorów już pod koniec I wieku.  Beda Czcigodny   wspomina o istnieniu chrześcijańskich królestw na długo przed inwazją Anglów i Sasów. Niezależnie od tego, ile zawiera się w nich rzeczywistej prawdy historycznej,  legendy te i przekazy Bedy świadczą o starożytnym rodowodzie  brytyjskiego  monastycyzmu.      

  Historia  brytyjskiego chrześcijaństwa  do  czasów Henryka VIII, to głównie historia zakonów i zakonników. Przypomnijmy jedynie, że Alquin z Yorku i jego towarzysze, którzy przeprowadzili reformę szkolnictwa w państwach Karola Wielkiego także byli mnichami. Założone w szóstym i siódmym wieku klasztory Północy (Iona, Lindisfarne) szczyciły się wieloma świętymi (Aidan, Kolumba, Cuthbert).

Jednymi  z  najwspanialszych  zabytków rękopiśmiennictwa europejskiego  są  pięknie iluminowane Ewangelia z Lindisfarne, przechowywana  obecnie  w  National  Library (British Museum) w Londynie oraz  Księga z Kells, powstała prawdopodobnie w klasztorze Iona, obecnie  znajdująca  się  w  Trinity College Library w Dublinie. Pierwsze gotyckie budowle na Wyspach Brytyjskich wznieśli Cystersi…

Na synodzie w Whitby, w roku 664 doszło do słynnej dysputy pomiędzy przedstawicielami celtyckiego chrześcijaństwa Północy, i reprezentantami tradycji rzymskiej z Południa. To właśnie tam, w opactwie Whitby na północy Yorkshire, doszło do połączenia w jedno obydwu odłamów chrześcijaństwa i narodził się angielski  katolicyzm. Po zniszczeniach dokonanych przez najazdy Wikingów, Szkotów, Piktów,  i irlandzkich piratów, klasztory podupadły, lecz już w połowie wieku X zaczęto ich odbudowę. Co więcej, zainspirowane przez św. Dunstana z Glastonbury duchowe  odrodzenie zaowocowało odbudową podupadłych starych opactw, licznymi nowymi  fundacjami,  i gwałtownym wzrostem liczby kandydatów  do nowicjatu. W sto lat później klasztory znalazły  hojnych sponsorów w Normanach, którzy po bitwie pod Hastings zawładnęli Anglią. Wiek XII przyniósł kolejną falę monastycznego entuzjazmu. To wtedy właśnie na terenie Anglii pojawili się Cystersi, budując ogromne opactwa Rievaulx czy Fountains, których imponujące ruiny wywołują tak niesamowite wrażenie na zwiedzających.

Historia powstania Fountains Abbey jest doskonałą ilustracją duchowości epoki, a szczególnie ideału duchowości monastycznej. Zaczęło się od tego, że część mnichów z benedyktyńskiego  opactwa  St. Mary w Yorku zbuntowała się przeciwko swemu opatowi. Powodem buntu było pragnienie porzucenia wygodnego życia w bogatym opactwie i powrotu do pierwotnej surowości  benedyktyńskiej  reguły.  Bezpośrednim impulsem było pojawienie się w Yorku wczesną wiosną roku 1132 grupy Cystersów. Prostota  i ewangeliczne ubóstwo, połączone z radością, jaka biła z twarzy członków niedawno utworzonego na kontynencie zakonu tak ujęły niektórych mnichów z St. Mary`s Abbey, że doprowadziło to do otwartego konfliktu z opatem i częścią współbraci. Thurstan,  arcybiskup Yorku, wziął owych 13 mnichów pod swoją opiekę, nadał im ziemię w dolinie rzeki Skell, dokąd wyruszyli 27 grudnia  1132  roku,  by założyć własny klasztor. W bardzo trudnych warunkach, w skleconych na prędce chatkach, na zupełnym odludziu, przeżyli zimę, lecz sytuacja była tak ciężka, że w roku 1133 zmuszeni byli prosić św. Bernarda z Clairvaux o przyjęcie ich do wspólnoty Cystersów, co nastąpiło w roku 1135.

Otrzymawszy liczne nadania, zakony stają się wielkimi posiadaczami  ziemskimi. W XIII wieku przychodzi wielka godzina zakonów  żebrzących, zajmujących się kaznodziejstwem, nie posiadających  majątków ziemskich i w przeciwieństwie do swoich wielkich poprzedników, mających swe siedziby w miastach. Ostatnie z powstałych na terenie Anglii zakonów to Kartuzi (XIV w.) i Franciszkanie – Obserwanci (XV w). Z wyników  badań  historycznych jasno wynika, że w latach trzydziestych  XVI wieku większość klasztorów od niemal dwóch stuleci  znajdowała się w stanie powolnego upadku. Wygasł entuzjazm  wieku  XII  i XIII, „czarna śmierć ” zdziesiątkowała zakonników  i  zakonnice,  nieurodzaje i nierozsądne projekty budowlane pociągnęły za sobą ruinę finansową. W ogromnym Rievaulx  Abbey,  gdzie w roku 1165 (czasy św. Aelreda) żyło 141 mnichów i 500 braci świeckich ( siła robocza klasztoru), w przededniu Dissolution  w roku 1538 przebywało zaledwie 21 mnichów.

     Jak już powiedzieliśmy, zakony były wielkimi posiadaczami ziemskimi, a ich  majątki obejmowały blisko 1/5 powierzchni uprawnych w kraju. Mnisi z Fountains posiadali ziemie ciągnące się aż do Lake District, czyli niemalże przez całą szerokość wyspy. Byli jednymi z głównych dostawców wełny, posiadali kopalnie ołowiu, kamieniołomy, setki warsztatów rzemieślniczych, liczne stada owiec i bydła. Olbrzymi majątek wymagał sprawnej administracji. Ona też stanowiła główne zajęcie opatów i kapituł.  Zaangażowanie się w sprawy gospodarcze i polityczne sprawiło, że styl życia opatów wielkich klasztorów nie odbiegał zasadniczo od stylu życia wielkich panów feudalnych.  Zanikały  dawne  zwyczaje. Opaci nie jadali posiłków w refektarzu, budowali dla siebie osobne kuchnie (Glastonbury), pałace,  39 z nich zasiadało w Izbie Lordów. Mnisi częstokroć wysługiwali się płatnymi zastępcami w chórze…

Trwający od stuleci proces ogradzania pastwisk ( na Północy zachowały się ciągnące się dziesiątkami mil mury, układane z  kamieni  bez  zaprawy  – Cumbria) spowodował kurczenie się obszarów ziemi uprawnej, głód ziemi, rugowanie z niej dotychczasowych  właścicieli. Bogactwa klasztorów były przysłowiową solą w oku yeomanów, gentry i coraz bogatszych kupców, którzy chętnie  powiększyliby  szeregi  szlachty,  nabywając majątki ziemskie wraz z przypisanymi doń tytułami i prawami feudalnymi. Na klasztorne majątki chciwym okiem spoglądał król i jego dworacy.

W  dwudziestym  siódmym roku panowania Henryka VIII Tudora rozpoczął się proces, który w przeciągu 4 zaledwie lat doprowadził  do całkowitej likwidacji ponad 800 domów zakonnych, w  tym kilkudziesięciu potężnych i bogatych opactw, których opaci równi byli najpotężniejszym panom królestwa. Proces ten, znany jako Dissolution of the Monasteries (Rozwiązanie Klasztorów),  położył  kres  tysiącletniej  tradycji monastycznej,  związanej  z  nią  kulturze, i zapoczątkował całą serię przemian,  zarówno  religijnych, jak ekonomicznych i społecznych. Jak  do tego doszło ? Jakie były główne przyczyny takiego posunięcia?  Czy zadecydowały względy ideowe, polityczne, czy finansowe ? A może wszystkie naraz ? W niniejszym szkicu postaramy się udzielić choćby cząstkowej  odpowiedzi na powyższe pytania, analizując po kolei najważniejsze  z możliwych przyczyn tego posunięcia. Nie jest to bynajmniej zadanie proste. Przysłowiowa już chwiejność Henryka  VIII,  potrafiącego  z  dnia  na  dzień  wydawać zupełnie sprzeczne  ze  sobą rozkazy nie pozwala w sposób jednoznaczny  stwierdzić, czy król, ulegając wpływom zdradzającego sympatie proluterańskie Cromwella, przystępując do likwidacji klasztorów zamierzał przeprowadzić reformę na wzór niemiecki, czy po prostu  zagarnąć majątek opactw i przy okazji zlikwidować ośrodki  propapieskich  sympatii.  Likwidując  klasztory Henryk VIII rozbijał ponadto tradycyjne wspólnoty lokalne, od stuleci budowane wokół miejscowych opactw i starych rodów.

 I.  Likwidacja mniejszych klasztorów

 Pierwszym  krokiem, jakby wstępem do późniejszej, całkowitej  likwidacji klasztorów był wydany przez parlament The Act for  the  Suppression  of the Lesser Monasteries z roku 1536. Akt  ów  dotyczył  klasztorów  i domów zakonnych, których dochód roczny  netto  wynosił  poniżej Ł 200. Likwidacja podupadłych domów  zakonnych  nie była niczym nowym, więc nie wzbudziła i  tym  razem większych podejrzeń. W roku 1497 John Alcock, biskup Ely, po otrzymaniu zgody papieskiej zamknął żeński klasztor św. Redegundy w Cambridge, by budynek wraz z jego wyposażeniem  przekazać  na  użytek  utworzonego przez siebie Jesus  College.  Kilka  lat później, John Fisher, ten sam biskup Rochester,  który  wraz  z Morusem odmówi złożenia przysięgi na Akt Supremacji i którego głowa spadnie w Tower z rozkazu królewskiego, zlikwidował 2 żeńskie klasztory, by wesprzeć założony  przez siebie St. John`s College. To samo uczynił kardynał Wolsey, likwidując 29 domów zakonnych, by wyposażyć szkołę  w  Ipswich  i  nowoutworzony przezeń college w Oxfordzie. Wszystko to dokonało się za zgodą papieża i przy jego aprobacie. Akcja  z  roku  1536  miała również charakter ograniczony, uzasadniano  ją -podobnie, jak poprzednie – względami natury praktycznej, a szczegółowa analiza samego Act for the Suppression,  nie wskazuje na to, by już wówczas szykowała się generalna  rozprawa  ze  wszystkimi klasztorami  , choć z drugiej strony,  pewne  posunięcia  króla  mogły  skłaniać  do zastanowienia.

Już w roku 1533 Thomas Cromwell, człowiek świecki, syn kowala,  został mianowany sekretarzem króla, co w praktyce równało  się  stanowisku  pierwszego ministra, a w r. 1535 wikariuszem  generalnym  z  bardzo szerokim zakresem kompetencji. Bardzo ambitny, bystry, a – co najważniejsze – pozbawiony jakichkolwiek skrupułów i ślepo oddany królowi dworak miał zdecydować o dalszych losach angielskiego monastycyzmu. Zaraz po swej nominacji, Cromwell powołał komisarzy, których zadaniem  miała  być  wizytacja  klasztorów  połączona z inwentaryzacją dóbr. Komisarze zaopatrzeni byli również w tajną instrukcję, nakazującą im zbieranie wszelkich materiałów, mogących skompromitować  monastycyzm  w oczach społeczeństwa. Raporty, jakich dostarczyli na ten temat tylko w części pokrywały się ze  sprawozdaniami  z poprzednich wizytacji biskupich, które również zawierały informacje na temat moralnych wykroczeń mieszkańców klasztorów. Historycy zgodni są co do tego, że komisarze po prostu fabrykowali oskarżenia, ponadto niejednokrotnie brali  łapówki i dopuszczali się licznych nadużyć, w tym zwyczajnych  kradzieży . Moralne wykroczenia mnichów i mniszek  miały  miejsce zawsze, znane były biskupom i generalnym kapitułom,  lecz obraz stworzony przez Cromwella na podstawie raportów  komisarzy był istotnie obrazem piekła. W Preambule do Suppression Act sprawa postawiona jest jasno: „Jawnogrzeszne, występne, cielesne, i ohydne życie prowadzi się na co dzień w małych klasztorach. „   Pomimo  tak  ostrych sformułowań, w roku 1536 nikt jeszcze nie  mówił ( przynajmniej otwarcie ) o życiu mniszym jako zabobonie,  nikt  też  oficjalnie nie atakował samej instytucji klasztorów.  Przeciwnie  -  mnisi  i  mniszki  z rozwiązanych klasztorów,  którzy  pragnęli pozostać wiernymi złożonym ślubom, mogli przenieść się do któregoś z pozostałych domów swej reguły, co przecież nie zapowiadało rychłej likwidacji instytucji  monastycyzmu. Ci, którzy pragnęli porzucić klasztory i życie  mnisze, byli zwalniani ze ślubów i otrzymywali dożywotnią  rentę, której wysokość zależna była od stopnia zamożności  danego  klasztoru,  i równała się mniej więcej rocznym dochodom  wiejskiego proboszcza. Opaci i przeorysze rozwiązywanych  domów  zakonnych  otrzymywali hojne odprawy. Trudno jest  w sposób ostateczny ustalić, ile domów zakonnych uległo rozwiązaniu  z  mocy ustawy z r. 1536. Podawane liczby różnią się  od siebie, zarówno jeśli chodzi o ogólną liczbę klasztorów,  domów  zakonnych  i fundacji, jakie istniały na terenie Anglii i Walii przed rokiem 1536, jak i liczbę tych rozwiązanych  z mocy Aktu o Rozwiązaniu Mniejszych Klasztorów . Starannie przygotowana zarówno od strony technicznej, jak propagandowej  akcja  przebiegała sprawnie i bez większych oporów. Wydawało się, że wkrótce cała wrzawa wokół sprawy rozwiązania mniejszych  klasztorów  ucichnie,  lecz  stało się inaczej. W październiku  w  północnych hrabstwach wybuchła potężna rebelia,  która  przeszła do historii pod nazwą Pielgrzymki Łaski (The Pilgrimage of Grace). To ona, a raczej jej klęska, przypieczętowała los angielskiego monastycyzmu, służąc królowi za  wygodny pretekst do ostatecznej rozprawy z klasztorami.

II.  Pielgrzymka Łaski

  Czym była Pielgrzymka Łaski?  Rebelią społeczną ? Ludową krucjatą w obronie “starej religii”, „frondą” starej arystokracji  ? Wydaje się, że wszystkim po trochu, lecz pamiętać należy, że jej zdyscyplinowany charakter, niechęć do otwartej walki,  a  co za tym idzie, rozlewu krwi i mocno eksponowane hasła i emblematy religijne w niczym nie przypominały powstań chłopskich.  Próbą odpowiedzi na pytanie o genezę Pielgrzymki Łaski, a zarazem polemiką z uczonymi, próbującymi pomniejszyć  rolę czynnika religijnego na rzecz bodźców o charakterze ekonomicznym,  jest  obszerny artykuł C.S.L. Davies`a The Pilgrimage of  Grace Reconsidered . Autor wyżej wymienionego artykułu podważa  szereg  mitów, w jakie obrosła Pielgrzymka  Łaski, a które na dobre zakorzeniły się w literaturze tematu, zarówno świeckiej, jak związanej z poszczególnymi Kościołami. Rebelia  wybuchła w październiku 1536 r. w hrabstwach Północy.  Z lektury artykułu Davies`a jasno wynika, że rozwiązanie  mniejszych klasztorów nie było jedynie pretekstem do otwartego  wystąpienia  przeciwko  dworowi, a hasła i postulaty religijne parawanem dla wystąpień o podłożu ekonomicznym, czy społecznym,  jak by tego chcieli historycy hołdujący marksistowskiej  interpretacji historii. “Względy natury religijnej odgrywały kluczową rolę w Pielgrzymce.  Znajdowały się wśród głównych przyczyn jej wybuchu, posłużyły do zapewnienia całemu ruchowi spoistości, do powiązania w jedno  różnych  klas posiadających  różne  interesy,  dostarczyły sloganów, kozłów ofiarnych,  do nich w końcu uciekano się, jako środka legitymizacji oporu przeciwko królowi” 

III. Przyczyny wybuchu rebelii

1. Przyczyny natury religijnej

Bez wątpienia do najważniejszych przyczyn wybuchu rebelii należy  akcja  rozwiązania mniejszych klasztorów. Należy jednak zadać  pytanie: czy chodzi tu o samą akcję, ograniczoną jedynie  do  trzech  spośród każdej dziesiątki klasztorów i domów religijnych  i  mającą charakter wywłaszczenia za odszkodowaniem,  gdzie władza dbała o należyte zadośćuczynienie zainteresowanym, czy o sposób, w jaki ją przeprowadzono.

a/ Profanacje relikwii

Przypomnijmy,  że wszelkie naczynia liturgiczne, oraz inne przedmioty  wykonane  z  metali  szlachetnych przechodziły na  własność  króla. Do przedmiotów tych zaliczały się więc także relikwiarze,  zawierające  doczesne  szczątki  świętych. Otóż jednym  z  zarzutów, wysuwanych pod adresem komisarzy królewskich,  był zarzut profanacji relikwii i grobów świętych. Wydaje  się,  że  istotnie, komisarze królewscy nie przejmowali się  specjalnie losem zawartości złotych czy srebrnych relikwiarzy, czym spowodowali zrozumiałą reakcję ze strony wierzących.  Robert  Aske, przywódca rebelii w Yorkshire, kładł nacisk  na tą właśnie kwestię. Twierdził on mianowicie, że rozwiązaniu klasztorów będzie towarzyszyć profanacja relikwii i  grobów .

b/ Obrona katolickiej ortodoksji

W przysiędze, jaką składali rebelianci, była mowa o „Pielgrzymce  Łaski”  celem  „utrzymania  wiary  Bożej  i Kościoła walczącego, zachowania osoby króla, oczyszczenia arystokracji  z krwi chłopskiej i złych doradców ” (Radę Królewską nazywano „fałszywymi  nierządnicami,  wymyślającymi fałszywe prawa, by zepsuć  dobra  duchowości”) , restytucji Kościoła Chrystusowego  i  zduszenia  heretyckich  opinii” . Ponadto w lipcu 1536 roku król podpisał tzw. Dziesięć Artykułów Wiary, w których mowa była o trzech sakramentach: chrzcie, pokucie, i komunii  św..  Pominięcie pozostałych czterech mogło zwiastować dalsze  drastyczne  zmiany doktrynalne w przyszłości .  M.E. James  podaje  przykład  wikarego  z Louth, Thomasa Kendal`a, który  występował  przeciwko  nowym  twierdzeniom  dotyczącym czyśćca, Matki Bożej, królewskiej supremacji, odrzuceniu wielu  świąt.  Ten sam autor wyraża jednakże opinię, że ludzi do buntu  skłaniała raczej perspektywa rabunku kosztowności, należących  do parafii, niż inwazja obcej religii.  Wśród postulatów wysuwanych przez „pielgrzymów” raz po raz pojawia się żądanie  usunięcia  i  ukarania ” biskupów – heretyków ” oraz  Cromwella  (słusznie  zresztą podejrzewanego o sprzyjanie luteranizmowi),  zniszczenia „nowinkarskiej” literatury (w wielu miejscowościach palono publicznie angielskie wydania Nowego  Testamentu, oraz „pisma heretyckie”), domagano się zniszczenia  pism  Husa, Lutra, Melanchtona, Tyndale`a i innych, a także  karania  osób, głoszących heretyckie poglądy. Tak ludność, jak kler, obawiali się zaprowadzenia reformacji na wzór niemiecki.  Domagali  się przywrócenia władzy papieża w kwestiach dotyczących wiary, postulując zarazem ograniczenie tradycyjnych świadczeń pieniężnych na jego rzecz.Według  Davies`a,  z  analizy dokumentów wynika, że nacisk kładziono  nie  tyle  na  przywrócenie  supremacji papieskiej (papiestwo  już  od  stuleci nie cieszyło się na Wyspach Brytyjskich  popularnością), co na odrzucenie supremacji królewskiej.  Kamieniem  obrazy był fakt, iż na czele Kościoła stał człowiek  świecki.  Wydaje  się  jednak,  że  o wiele większe sprzeciwy  wywoływało  zajmowanie przez heretyków najwyższych stanowisk w królestwie.

2/ Przyczyny ekonomiczno-społeczne

a/ Obrona własności

Konfiskata  sprzętów  kościelnych  wywołała ostry sprzeciw lokalnych społeczności. Znaczna część wyposażenia kościołów i kaplic  klasztornych została zakupiona z dobrowolnych składek i  ofiar  miejscowej ludności, która ich zawłaszczenie przez  koronę uważała za zamach na swobody i prawo własności

b/ Obrona przed nowymi podatkami.

Jesienią  roku 1536 podróżujący po kraju królewscy komisarze  nakładali,  przyznany  królowi jeszcze w roku 1534 przez Parlament,  2.5  %  podatek na wszystkie dochody powyżej Ł 20 rocznie, tudzież na posiadaczy nieruchomości o wartości przewyższającej  wyżej  wymienioną  sumę. Jakkolwiek jest to ulubiony  temat historyków skłaniających się ku opcji lewicowej, nowo narzucony podatek nie mógł być (w świetle źródeł) zasadniczą  przyczyną wybuchu rebelii, skoro nawet sam król przyznawał,  że  mniej  niż  10 % rebeliantów zostało bezpośrednio dotkniętych  tym podatkiem. Można oczywiście założyć, że bezpośrednio nim dotknięci organizowali opór, zwłaszcza, że ludność  podejrzliwie patrzyła na podatki nakładane w czasie pokoju  (zazwyczaj podwyżki podatków wiązały się z potrzebą wojenną)   i obawiała się, że król, stojący na czele Kościoła, obłoży  podatkiem  chrzty,  pogrzeby, śluby itp. Obawiano się również, że opodatkowani zostaną „ludzie niskiego stanu, którzy ośmielają się małpować swoich panów, jedząc biały chleb i białe mięso”   To ostatnie zdanie świadczy aż nadto dobitnie o  względnej zamożności warstw niższych. Jest rzeczą zupełnie prawdopodobną,  że  ludzie  spodziewali się, iż po likwidacji klasztorów, które między innymi zajmowały się budową i utrzymaniem  dróg  i mostów, obowiązki te spadną na gminy, a co za tym  idzie,  ludność  zostanie obłożona podatkiem na te cele. Poza tym, jest rzeczą wielce prawdopodobną, że po zagarnięciu przez  króla dochodów dotychczas odsyłanych do Rzymu, ludność spodziewała się raczej obniżenia podatków, a przynajmniej ich zamrożenia.

c/ Strach przed krachem gospodarczym na Północy

Lokalne  społeczności nie bez powodu obawiały się, że likwidacja klasztorów pociągnie za sobą gwałtowny odpływ kapitałów  na  Południe,  do  Londynu.  Istotnie, przez pewien czas czynsze  z  tytułu  dzierżawy  i  inne opłaty uiszczane przez dzierżawców  klasztornych  płynęły  bezpośrednio do kasy królewskiej.  Sytuacja  ta  wszakże zmieniła się po objęciu dóbr poklasztornych przez nowych właścicieli.

d/ Klęski żywiołowe

Argument  ten,  (złe  zbiory  od  r. 1527) często wysuwany przez  historyków o orientacji lewicowej, nie wytrzymuje krytyki.  C.S.L  Davies przytaczając dane statystyczne twierdzi, że  interpretacja  oparta  na  złych rezultatach w rolnictwie upada,  gdyż  jeżeli by tak było, to rebelia powinna była wybuchnąć  o  pół  roku  wcześniej. Wszystko wskazuje na to, że zbiory w roku 1536 były dobre, a ceny podstawowych zbóż chlebowych stosunkowo niskie 

e/ Obawy przed zachwianiem porządku społecznego

16 spośród  rozwiązanych  wcześniej 55 klasztorów zostało przez  powstańców odtworzonych,  jako nieodzowny element porządku  społecznego. Przypomnijmy,  że  w krajach, w których przy  dziedziczeniu tytułów i dóbr ziemskich obowiązywała zasada senioratu, klasztory wchłaniały znaczną część „nadwyżki” demograficznej  i  zapewniały  pozbawionym  majątków młodszym dzieciom  szlachty  i możnowładztwa schronienie, a niekiedy i możliwość  zrobienia kariery.  Kto wie, czy rozpętanie przez króla  wojen z Francją i Szkocją nie było podyktowane właśnie koniecznością “zagospodarowania”  owej  „nadwyżki”  w obawie przed zamieszkami wewnętrznymi, czy nawet wojną domową.  Nie  ulega  wątpliwości, że w ciągu stuleci wytworzyły się liczne  więzi  pomiędzy klasztorami a okolicznymi rodami ziemiańskimi.  Opaci  niejednokrotnie pełnili rolę spowiedników, powierników,  zaufanych  doradców,  pośredników,  egzekutorów testamentów,  „przyjaciół domu”. Klasztory pełniły ważną rolę w   obrocie gotówką, udzielając  kredytów,  bądź  poręczeń.  Z klasztorami związane były setki warsztatów rzemieślniczych, drobnych kupców, dzierżawców, dziesiątki miast i miasteczek. Poza  tym,  organizacja kościelna w północnych hrabstwach zachowała wiele elementów z okresu celtyckiego, kiedy to oparta była ona o sieć klasztorów, nie zaś o system diecezjalny, jak  na  południu kraju . Sieć kościołów parafialnych na północy była  rzadsza,  gdyż funkcję kościołów parafialnych spełniały tu  niejednokrotnie kościoły klasztorne. Przypomnijmy, że potężna  katedra  w  Yorku była obsługiwana przez mnichów. Obok więzów  łączących  klasztory z poszczególnymi rodami ziemiańskimi,  więzów  sięgających niekiedy pokoleń wstecz, istniało równie stare prawo zwyczajowe. W konsekwencji tego wszystkiego,  oddalone  od  stolicy  hrabstwa  żyły własnym życiem i w praktyce  cieszyły się daleko posuniętą autonomią. Likwidacja klasztorów była odbierana jako zamach na te wszystkie więzi i struktury  społeczne,  z  których  wiele pochodziło jeszcze z czasów przedchrześcijańskich. Warto przypomnieć, że we wczesnym średniowieczu lojalność wobec poszczególnych klanów przeniosła  się  na  klasztory,  których opatami byli najczęściej przedstawiciele lokalnych klanów, a dawne wojny pomiędzy klanami zamieniły się w wojny pomiędzy klasztorami  Krótko mówiąc,  klasztory od stuleci stanowiły ważny element struktury społecznej  i  ich  likwidacja była brutalnym tejże struktury naruszeniem. Zwiastowała ona nową erę, erę odchodzenia od polityki,  jaką  od  trzech  stuleci  wyznaczała Magna Charta z r.1215, i zwrot ku rządom autorytarnym.

f/ Lęk przed przyszłością

Tak  gwałtowne  zmiany  przeprowadzone  w tak krótkim czasie  musiały  wywoływać niepokój i pytania: „co dalej ?” Najbardziej  zagrożony zmianami czuł się kler. M.E James sugeruje,  że  kler  obawiał  się zmian, ponieważ czuł się zupełnie nieprzygotowany  do wystąpienia w nowej roli, do podjęcia nowych obowiązków. Dotychczas przygotowywany był on głównie do  pełnienia  roli  rytualnej,  do  sprawowania  liturgii, teraz okazało  się,  że  musi  zająć się pracą dydaktyczną i kaznodziejstwem. Biskupi ze zgrozą stwierdzali, że w całej diecezji trudno im znaleźć kilku kaznodziejów. Wraz z postępującymi zmianami  nie -  kaznodzieje  musieli czuć się zagrożeni 

Drapieżność,  z jaką komisarze królewscy dokonywali zaboru naczyń  liturgicznych wzmagała obawy, że na tym się nie skończy.  Opat  Barlings,  spodziewając się rychłego rozwiązania  większych klasztorów, doradzał swym mnichom sprzedaż naczyń i szat  liturgicznych,  by  zapewnić  im  środki  utrzymania na przyszłość . Nietrudno wyobrazić sobie, jaka atmosfera panowała  na  Północy. Krążyło mnóstwo plotek, ludzie spodziewali się  najgorszego,  a ponieważ widzieli już wiele zrujnowanych opactw,  wierzyli, że i reszta krążących pogłosek może okazać się prawdą 

3. Przyczyny polityczne

a/ Uznanie księżniczki Marii

Jednym  z  głównych postulatów wysuwanych przez „pielgrzymów” było  żądanie  uznania  księżniczki  Marii za prawowitą córkę królewską.  Maria, córka Henryka VIII i Katarzyny Aragońskiej została 8 czerwca 1538 roku zmuszona przez Parlament do uznania małżeństwa swych rodziców „zgodnie z prawem Bożym i ludzkim  za kazirodcze i nieważne.”  Ponadto zmuszono ją do uznania supremacji króla nad kościołem w Anglii.  „Pielgrzymi”,  poza  żądaniem  uznania  Marii za prawowitą córkę  królewską,  żądali, by unieważnić dekret upoważniający króla  do  decydowania  o następstwie tronu. Przypomnijmy, że obok odsuniętej córki z pierwszego małżeństwa, uznanego przez posłuszny królowi kler i Parlament za nieważne, następna córka,  zrodzona z małżeństwa z Anną Boleyn – Elżbieta – również została uznana za bastarda i wydziedziczona.

b/ Łamanie dawnych swobód przez króla

Bardzo  ważnym  postulatem  politycznym  ” pielgrzymów ” było żądanie przestrzegania dawnych praw, zwłaszcza Wielkiej Karty Swobód  z r. 1215. „Pielgrzymi” uznali parlament reformacyjny za nieważny, ponieważ nie został on wybrany zgodnie z prawem, tzn.  w  wolnych  wyborach.  Odbyli oni w Yorku zjazd,  który wkrótce  przeniósł się do  Pontefract, a który miał być przeciwwagą Parlamentu londyńskiego. Christopher Dawson pisze, że „zjazd  ten był faktycznie parlamentem Północy i był bardziej  reprezentatywny niż jakikolwiek inny zwołany przedtem, ponieważ  każdy okręg administracyjny Yorkshire wysłał swych delegatów poza przybyłym duchowieństwem i arystokracją.”  „Pielgrzymi”  domagali się ponadto zniesienia Statutu o zdradach,  który  okazał  się  wyjątkowo  użytecznym narzędziem w  zwalczaniu i fizycznej eliminacji przeciwników króla.

IV. Pielgrzymka Łaski – Mity, fakty, hipotezy

Przede  wszystkim, w świetle zachowanych dokumentów okazuje się,  że Pielgrzymka Łaski nie wszędzie była spontanicznym wystąpieniem  gminu  w obronie likwidowanych opactw i-generalnie-starej religii. Oczywiście, element spontaniczny odgrywał  z pewnością niepoślednią rolę i nie należy lekceważyć silnego  przywiązania  ludzi do starej religii, przywiązania, które  nakazało  im – podobnie jak dwieście kilkadziesiąt lat później  chłopom  z Wandei – chwycić za broń  w jej obronie. Istnieją jednakże dowody na to, że w wielu miejscowościach wybuch  rewolty  był rezultatem agitacji połączonej z opłacaniem uczestników rozruchów. M.E James podaje, że w Horncastle niejaki  William Leach rozpoczął rozruchy z 40 ludźmi z miejscowej  biedoty, którym zapłacił po szylingu, a w Louth  kościół  parafialny  opłacił inicjatorów rozruchów . Podobnych przypadków  było z pewnością  więcej, trudno jednakże znaleźć choćby  wzmiankę  na ten temat w wydawnictwach katolickich, w których zazwyczaj podkreśla się spontaniczny charakter ruchu. Inny mit, rozpowszechniony w literaturze tematu, to przekonanie,  że rebelia była spontanicznym wystąpieniem ludowym, natomiast  szlachta została przez masy ludowe zmuszona do przyłączenia się do niego. W większości publikacji na temat Pielgrzymki  Łaski  można  wyczytać,  że  Robert Aske został zatrzymany  przez  tłum w czasie podróży i zmuszony do stanięcia na  czele  rewolty.  Na podstawie analizy korespondencji królewskiej M.E James poddaje powyższe twierdzenia w wątpliwość. W  rebelii  wzięły czynny udział 3 klasztory (James): Barlings,  (premonstratensi),  Kirkstead  (cystersi),  i Bardney  (benedyktyni).Pozostałe  klasztory opodatkowały się, bądź też dostarczyły  ludzi,  żywności,  czy  broni. Można zaryzykować twierdzenie, że sprawność organizacyjna, widoczna na każdym kroku, była rezultatem wcześniejszych, starannych przygotowań.  Jedno  jest pewne: spontaniczny, niekontrolowany wybuch pociągnął by za sobą ogromne ofiary w ludziach i jeszcze większy  bałagan  i spustoszenie. Nic takiego się nie stało, a w czasie  trwającej  11  dni rebelii doliczono się 2 (!) ofiar. Pamiętając o tym, że w Pielgrzymce Łaski uczestniczyło kilkadziesiąt  tysięcy uzbrojonych ludzi, nie sposób nie podziwiać sprawności  organizacyjnej  i  niesłychanej  wręcz karności w szeregach rebeliantów. Trudno to pogodzić z tezą o spontanicznym  charakterze samego wystąpienia. W świetle powyższych faktów nie wytrzymuje krytyki teza o ekonomiczno – społecznym podłożu  rebelii.  Wojna chłopska, jaka miała miejsce w Niemczech  dziesięć  lat  wcześniej niosła ze sobą mord, pożogę i zniszczenia  całych  prowincji.  Gdyby Pielgrzymka Łaski była istotnie rewoltą społeczną, to jest rzeczą wysoce wątpliwą, czy  komukolwiek  udało by się utrzymać w ryzach zrewoltowane masy chłopstwa i miejskiej biedoty i powstrzymać je od rabunku i mordów. Pięć ran Chrystusa na sztandarach „pielgrzymów”, księża i zakonnicy z Najświętszym Sakramentem, podniosły nastrój  zgromadzeń,  powszechne  uniesienie,  wreszcie znikoma liczba  ofiar,  wszystko to świadczy o tym , że czynnik religijny  istotnie  był  tu czynnikiem dominującym, utrzymującym przy  tym karność i dyscyplinę. W każdym razie trudno znaleźć inne  wytłumaczenie tego fenomenu, jakim jest praktyczny brak ofiar. Całkowita niemalże bierność rebeliantów, przy posiadanej  zdecydowanej  przewadze nad wojskami króla (który, gdyby był pewien zwycięstwa, nie byłby z nimi paktował), skłania do zastanowienia. Gdyby rebelianci zdecydowali się zaatakować siły  królewskie, być może  historia Anglii wyglądałaby zupełnie  inaczej. Nie jest wykluczone, że obok tchórzostwa i kunktatorstwa biskupów, na bezkrwawy charakter ruchu wpływ miały jakieś oczekiwania na cud. Być może mnisi i księża liczyli na to,  że  Bóg sam wystąpi w obronie swych kościołów i zetrze w proch  króla  – świętokradcę, krzywoprzysięzcę, cudzołożnika. Może dlatego właśnie cała Pielgrzymka Łaski  przypominała raczej prawdziwą pielgrzymkę, czy procesję, niż zbrojne powstanie.  Wydaje  się, że naiwność jej przywódców, którzy zaufali obietnicom króla i rozpuścili wojska, oraz ich radość z powodu  zawarcia  (jak  im się zdawało) ugody z władcą, miała swe źródło  właśnie  w jakimś entuzjazmie mistycznym, podobnym do  tego, który kierował uczestnikami pierwszej krucjaty.

V. Tragedii akt trzeci

Po rozejściu się „pielgrzymów” do domów, przez całą Północ przetoczyła  się fala represji. Już w marcu roku 1537 na szubienicach  zawisło 35 przywódców rebelii, innych ścinano. Surowe represje dotknęły rodziny buntowników, usiłujące grzebać bliskich, których ciała według rozkazów króla, miały stać się pokarmem  ptactwa  i bezpańskich psów. Bezpośrednio po upadku  Pielgrzymki  Łaski  dotknięto  represjami zaangażowane w nią klasztory .  Opaci  Whalley,  Jervaulx, Kirkstead, Barlings i Bridlington  zostali postawieni przed sądem, uznani za zdrajców  i  straceni.  Opactwa  uległy  likwidacji, a ich majątek przechodził na własność króla. Wydawać by się zatem mogło, że  likwidacja  tychże  opactw  i  konfiskata ich majątku była po prostu  zemstą  króla za ich udział w Pielgrzymce Łaski, lecz istnieją  dowody  na  to, że, na przykład w przypadku opactwa Jervaulx, instrukcje co do zadysponowania majątkiem klasztornym zostały wydane jeszcze zanim opat stanął przed sądem . Nasuwa  to podejrzenia, że korzystając z dogodnego pretekstu, król  przystąpił do realizacji wcześniej przygotowanego planu zniesienia wszystkich klasztorów.

Można  było,  co  prawda  ukarać klasztory, których opaci, bądź część mnichów uczestniczyli w buncie, lecz nie dawało to jeszcze  pretekstu do rozwiązania wszystkich klasztorów. Precedens pojawił się wkrótce. Przeor Furness, wielkiego opactwa Cystersów  w  Cumbrii, obawiając się o życie swoje i mnichów, oddał  swe  opactwo wraz z całym jego majątkiem w ręce króla. Przyjęty  z honorami i hojnie obdarowany, nawet nie przypuszczał,  że  jego  gest  oznacza koniec monastycyzmu na Wyspach Brytyjskich. Wkrótce za przykładem Furness poszły inne klasztory,  które uniknęły rozwiązania w roku 1536, i do maja 1537 roku  liczba  owych  ” dobrowolnych ” submisji urosła do 249. Bojąc się, by król nie zaostrzył swych warunków, kolejni opaci  poddawali  swe  klasztory. Proces ten trwał do marca 1540 roku,  kiedy to poddało się ostatnie z opactw – Waltham. Opaci, którzy nie zamierzali dobrowolnie poddać swych opactw monarsze,  byli oskarżani o przeróżne przestępstwa (najczęściej o  zdradę), i skazywani na śmierć. Taki los spotkał w r. 1539 ostatniego opata Glastonbury, wieszanego, topionego, i ćwiartowanego  na rozkaz króla,  oraz opatów Reading i Colchester. Należy  przy tym pamiętać, że likwidacja większych klasztorów była  posunięciem  całkowicie bezprawnym, gdyż przeprowadzono ją  nie  dysponując, jak w roku 1536, stosowną uchwałą Parlamentu.  Stąd  też specjalny nacisk, z jakim Cromwell w liście okólnym do opatów podkreślał „dobrowolność” submisji. Rok wcześniej śmiercią zdrajców ( wieszanie, topienie, obcinanie genitaliów, wypruwanie wnętrzności , wyrywanie serca i  ćwiartowanie)  zginęli  przeor Lenton i opat Woburn. Wobec coraz częstszych egzekucji opatów nie dziwi lawinowo narastająca  liczba „dobrowolnych” submisji. Tym, co w sposób zasadniczy  odróżnia  akcję  rozwiązywania mniejszych klasztorów z roku  1536 od likwidacji klasztorów po Pielgrzymce Łaski jest brak alternatywy dla mnichów. Przedtem mnisi i mniszki z rozwiązywanych  klasztorów mogli – jeśli chcieli pozostać w stanie  zakonnym – przenieść się do któregoś z domów własnej reguły,  nie podlegającego rozwiązaniu. Tym razem takiej możliwości nie było. Mnisi i mniszki musieli znaleźć sobie miejsce w  świeckim  społeczeństwie.  Nie było to proste, zwłaszcza w przypadku  mniszek.  Trudno było w wieku  XVI niezamężnej kobiecie znaleźć źródło utrzymania. Zwolnienie ze ślubów zakonnych  nie  wchodziło  w rachubę, gdyż nieustannie zmieniający poglądy  król wydał był właśnie (1539) zakaz porzucania celibatu,  tak, że nawet sam Cranmer wierny sługa Henryka, musiał teraz odesłać żonę do Niemiec.

VI. Obraz zniszczenia.

Majątki  rozwiązanych opactw i domów religijnych przechodziły w ręce króla. Do niego też należało wyposażenie tychże domów, naczynia i szaty liturgiczne, oraz wszelkie metale. To ostatnie walnie przyczyniło się do rychłej ruiny budynków poklasztornych (nieliczne kościoły klasztorne zamieniono na kościoły parafialne, większość uległa zagładzie). Otóż specjalne ekipy natychmiast przystąpiły  do  zdejmowania  ołowianego bądź miedzianego pokrycia dachów budynków, wyrywania ołowianych ram witraży, wykopywania ołowianych trumien. Metale przetapiano na miejscu w sztaby,  bądź odlewano z nich kule armatnie, do topienia używając  klasztornych  kominków i palenisk, oraz jako opału- krokwi dachowych. Nic więc dziwnego, że pozbawione dachów budynki w ciągu kilku lat popadły w całkowitą ruinę. Zniszczenia dopełnili nowi właściciele dóbr poklasztornych, traktując stare  opactwa jak magazyny elementów budowlanych. Przepiękna rezydencja Fountains Hall została zbudowana z kamieni wyszabrowanych  ze starego opactwa Cystersów. Dopiero druga połowa wieku XVIII przyniosła istotną zmianę. Wielu właścicieli starych  ruin  tworząc parki krajobrazowe zabezpieczało pozostałości  dawnych  opactw, wkomponowując je w sentymentalny pejzaż. Dalsza poprawa losu ruin nastąpiła wraz z romantyzmem i jego  umiłowaniem  gotyku.  Stare opactwa nagle ożyły, stając się  źródłami inspiracji dla licznych artystów, a fakt posiadania  starożytnych ruin  nobilitował towarzysko. Stan, w jakim znajdują się obecnie, zawdzięczamy w dużej mierze właśnie wej  XVIII – XIX wiecznej modzie sentymentalno-romantycznej, która  nakazywała  opiekować  się nimi i chronić przed dalszą dewastacją.

VII. Dlaczego zniesiono klasztory ?

Po  rozważeniu różnych możliwych odpowiedzi wydaje się, że głównym  powodem  była jednak chciwość króla. Wystarczy tylko przypomnieć, że z samego tylko Canterbury wywieziono ponoć 26 wozów kosztowności, jakie przez wieki w postaci darów i wotów gromadzone były przy grobie św.Tomasza Becketa, a likwidacja klasztorów oddaliła groźbę bankructwa skarbu królewskiego na 40 lat.  Król  był chciwy, o czym świadczy jego zachowanie w przejętym  wcześniej  pałacu Wolsey`a. Obok chciwości, na decyzję  o  rozwiązaniu klasztorów wpływ miały i inne czynniki, które po krótce omówimy.

1.            Motywy religijne

Trudno mówić o motywacji religijnej u tak niezrównoważonego  i niemoralnego człowieka, jak Henryk VIII, choć pewne posunięcia można zinterpretować jako chęć położenia kresu praktykom zabobonnym ( inna rzecz, że sam Henryk był – jak zresztą  większość ludzi jego czasów – człowiekiem bardzo zabobonnym). Możemy do nich niewątpliwie zaliczyć zasypanie licznych  „świętych źródeł”, które według licznych legend miały wytrysnąć  w  odpowiedzi  na  modlitwy  świętych,  często  – jak na przykład  w  przypadku  pierwszego brytyjskiego męczennika, św.Albana – na  miejscu  ich męczeństwa, zrównanie z ziemią Walsingham, najważniejszego  sanktuarium maryjnego na Wyspach Brytyjskich, gdzie tłumy pielgrzymów podróżowały do cudownej figury  (spalonej  na rozkaz króla w Smithfield wraz z innymi czczonymi  przez  wiernych wizerunkami Marii), ampułki z mlekiem  Matki  Bożej  (w  rzeczywistości był to wapienny kurz z betlejemskiej  groty, przywieziony przez nieznanego z imienia krzyżowca), i repliki „domu zwiastowania” z Nazaretu, która została  sporządzona na podstawie wizji, jaką w r. 1061 miała właścicielka wsi Walsingham, Richeldis de Faverches   Podobny los spotkał Glastonbury, założone według legendy przez Józefa z Arymatei, który w r. 63 miał przywieźć tam św. Graala. Na  rozkaz  króla  ścięto krzew cierniowy, który – według tej samej legendy – wyrósł z laski Józefa z Arymatei (pochodzącej z  krzewu,  z  którego  gałęzi upleciono koronę cierniową dla Chrystusa), wetkniętej w ziemię. Reformatorskie zamysły mogły również  przyświecać  monarsze  w  niszczeniu  innych tłumnie uczęszczanych miejsc pielgrzymkowych, z którymi niejednokrotnie  łączyły się zabobonne praktyki i wierzenia. Król, ulegający  ciągle schlebiającemu  mu otoczeniu, chętnie porównywał się  z królami-reformatorami Izraela: Hiskiaszem (Ezechiaszem) i Jozjaszem, i  nie  ulega  wątpliwości,  iż  wierzył we własne posłannictwo.  O  tym,  że król nie zamierzał bynajmniej przeprowadzać  reformy  na  wzór niemiecki świadczy fakt, iż prześladował on zarówno katolików, jak luteran, reformowanych, czy anabaptystów.  Co  więcej,  w  latach  1539 – 1540  Parlament na wniosek  króla uchwalił szereg ustaw, przywracających wiele spośród uprzednio zniesionych wierzeń i obrzędów katolickich.

2.            Motywy polityczne

Dość często sugeruje się, że o likwidacji klasztorów zadecydowały względy polityczne, to znaczy, król uderzył w zakony, jako potencjalne bastiony propapieskich sympatii. Tymczasem  już  od roku 1532, a więc na cztery lata przed rozwiązaniem  mniejszych  klasztorów,  od  każdej osoby duchownej ( a więc i mnichów) żądano złożenia przysięgi na supremację króla w sprawach kościoła. Oprócz garstki Franciszkanów – Obserwantów,  Kartuzów, oraz biskupa Rochester, dr. Fishera, i byłego  kanclerza,  Tomasza More`a, którzy odmówili złożenia przysięgi  i  zostali  straceni jako zdrajcy, żądanie to nigdzie nie spotkało  się  z oporem. Poza tym, papiestwo już od dawna nie  cieszyło  się bynajmniej sympatią poddanych angielskich władców  i  po odebraniu przysięgi od kleru, Henryk VIII mógł nie obawiać  się  papieskiej dywersji. Pielgrzymka Łaski pokazała również,  że  stając w obronie starej religii, mnisi i popierająca  ich ludność nie myśleli o walce ze swoim władcą. Były to  jeszcze te czasy, gdy Anglicy widzieli w swym królu pomazańca Bożego i nie zamierzali bynajmniej podnosić świętokradczej  ręki na jego osobę. To właśnie reformacja zdesakralizowała  osobę  króla na tyle, by w następnym stuleciu gmin mógł żądać jego głowy, nie czując przy tym specjalnych oporów. Jedno z posunięć Henryka VIII zasługuje na szczególną uwagę,  gdyż  być  może wyjaśnia nam ono motywy, jakimi kierował się  król (  możliwe, że nie do końca świadomie), likwidując klasztory, a było nim zniszczenie grobowca św.Tomasza Becketa w  Canterbury.  Świętemu,  mogącemu  uchodzić za symbol oporu przeciwko  tyranii królewskiej, wytoczono proces w 400 lat po śmierci,  po  czym kości jego spalono i wrzucono do morza. Po podporządkowaniu  się episkopatu i Parlamentu królowi, zakony stanowiły  jedyną zorganizowaną strukturę, stojącą na przeszkodzie absolutystycznym zapędom Henryka VIII. Henryk mógł sobie nic nie  robić  z klątw papieża, mieszkającego daleko, ale musiał  liczyć się z zakonami, posiadającymi ogromne bogactwa i  nie  mniejsze  wpływy w społeczeństwie. Wydaje się, że dla średniowiecznego  Kościoła, niejednokrotnie strofującego królów,  książąt,  czy cesarzy, Kościoła, który w licznych przypadkach występował przeciwko tyranom, zmuszając ich do zmiany postępowania,  upokarzającej  pokuty, bądź pozbawiającego ich tronów,  że  dla  takiego  Kościoła nie było miejsca w Anglii  Henryka  VIII Tudora. Król chciał rządzić sam, nie tylko ciałem,  ale nawet duszą swego poddanego. Sam chciał być źródłem prawa,  interpretatorem  Objawienia Bożego. Luter miał rację, mówiąc, że „junkier Henryk” sam chciał być Bogiem.

IX. Wnioski

Henryk  VIII  nie  przeprowadził żadnej reformacji. Wydaje się,  że  zniszczenie  miejsc  pielgrzymkowych połączone było  ściśle  z  akcją zawłaszczania majątku zakonów i dokonało się  niejako  „przy okazji”. Częste zmiany rozporządzeń w sprawach dotyczących religii świadczą o tym, że król nie posiadał żadnego  planu  reformy kościelnej, najprawdopodobniej za każdym razem ulegając takim, czy innym podszeptom otoczenia. Już Tomasz  More  odkrył,  że  dla króla rację miał zawsze ten, kto rozmawiał z nim jako ostatni. Henryk VIII nie miał zamiaru przeprowadzać reformy na wzór niemiecki,  a protestantów palił na równi z katolikami. Stworzył ni mniej, ni więcej, jak nowożytną wersję cezaropapizmu, któremu jego następcy (Edward VI i Elżbieta) nadali charakter protestancki. Motywy, jakimi kierował się król zrywając z Rzymem,  nie mają nic wspólnego z reformowaniem Kościoła, podobnie  rzecz  ma  się z rozwiązaniem zakonów. Była to po prostu akcja  ekspropriacyjna,  połączona z likwidacją ognisk oporu przeciwko  tyranii. Wbrew wcześniejszym deklaracjom, sumy pochodzące  z  likwidacji klasztorów tylko w minimalnym stopniu przeznaczono  na  rozwój  szkolnictwa (podobnie, jak miało to miejsce  w  Polsce  wieku XVIII, po kasacie zakonu jezuitów). Likwidacja zakonów i sprzedaż majątków klasztornych nie stworzyła  nagle  klasy  posiadaczy ziemskich, gdyż własność poklasztorna została wykupiona głównie przez rodziny okolicznych ziemian   Likwidacja  zakonów  nie pociągnęła też za sobą upadku kultury, gdyż klasztory już od dawna przestały być ośrodkami  naukowymi,  a  szkoły przyklasztorne nastawione były  głównie  na kształcenie nowicjuszy, które w owym czasie polegało  przede  wszystkim na nauce łaciny i śpiewu kościelnego. Jedyną  znaczącą  zmianą,  jaką pociągnęła za sobą likwidacja klasztorów,  była zmiana praktyk religijnych szerokich kręgów społecznych. Przede wszystkim ustały tak popularne pielgrzymki do świętych miejsc, które zrównano z ziemią. Wraz z klasztorami i miejscami pielgrzymkowymi znikło też pojęcie miejsca świętego, świętej przestrzeni.     

   Likwidacja klasztorów, miejsc pielgrzymkowych, i radykalna zmiana praktyk religijnych w znacznym stopniu przyczyniły się do  sekularyzacji życia i sekularyzacji samego społeczeństwa. A  może  raczej  jedynie pogłębiły to, co już od dawna niczym rak  toczyło  społeczeństwa  europejskie – brak jakichkolwiek zasad, cynizm, zdecydowany rozwód polityki i moralności, zwany  pragmatyzmem. Starą religią wstrząsały przedśmiertne konwulsje,  rodziła  się  nowa religia, zwana racją stanu.  Brytyjski  Parlament  w wieku XVI, jest tego najlepszym przykładem.  Ludzie, którzy w nim zasiadali (z episkopatem włącznie) ” byli zawsze gotowi uchwalać, czego tylko król zażądał. Parlament,  za  panowania Henryka VII katolicki, za Henryka VIII przyjął, że król jest głową Kościoła, następnie za Edwarda VI stał  się protestanckim, znowu katolickim za Marii, wreszcie powtórnie  protestanckim  za  Elżbiety. Gdyby się był pojawił władca,  który  by kazał parlamentowi uchwalić, że naród jest buddyjski,  bez  wątpienia zapadłaby i taka uchwała”. Desakralizacja dotknęła każdej dziedziny życia, idący z góry przykład uczył, jak uspokajać sumienie. W sto  lat  później angielscy i holenderscy kupcy (protestanci) zwalczali hiszpańską i portugalską (katolicką) konkurencję na Dalekim  Wschodzie  podpowiadając władzom japońskim sposób na wykrywanie jezuickich misjonarzy ( uprzednio przekonawszy Japończyków,  że stanowią oni forpocztę hiszpańskiej czy portugalskiej  floty inwazyjnej).Otóż zalecali Japończykom umieszczenie w każdym porcie krucyfiksu, który mieliby deptać przybysze  z Europy, wmawiając w nich, że każdy, kto nie chce deptać  krucyfiksu,  jest  jezuitą.  Rzecz jasna, sami nie mieli skrupułów,  gdy  chodziło o tego typu demonstrację. Gwałtowne zmiany  nie  natrafiły  na  zbrojny opór, Anglia uniknęła wyniszczających  i  okrutnych wojen religijnych, wstrząsających Europą  niemalże  bez przerwy aż do roku 1648. Wydaje się, że o takim a nie innym przebiegu wydarzeń zadecydował w niemałym stopniu  temperament  Anglików,  niezbyt  skłonnych przelewać krew  w  obronie religii. Cytowany wielokrotnie C.S.L. Davies uważa, że gdyby Pielgrzymka Łaski przekształciła się w zbrojne powstanie, mogło by to doprowadzić do powstania nowego jakościowo  katolicyzmu na Wyspach Brytyjskich.  Pewnym jest, że gdyby doszło do rozlewu krwi, powstańcy nie mogliby liczyć na  łaskę królewską i nie mieliby innego wyjścia, jak walczyć  i  albo zwyciężyć, albo zginąć z bronią w ręku, by nie  wpaść w  ręce  króla  i  nie  ponieść  hańbiącej i okrutnej śmierci zdrajcy.

Monumentalne ruiny starych opactw są świadectwem epoki duchowych  olbrzymów,  którzy  je  budowali, i epoki  duchowych karłów,  którzy nie znaleźli w sobie dość siły moralnej, by – w  najgorszym  przypadku  – pójść w ślady sir Tomasza More`a, biskupa Johna Fishera czy kartuzów, powieszonych w Tyburn. Cóż, skończyły się czasy, gdy imię wartości oddawano życie. Nadchodziła epoka, w której odstąpienie od takich, czy innych wartości było li tylko kwestią ceny. Dla angielskiego episkopatu tchórzostwo i krętactwo było ceną, jaką płacili za zachowanie głów i posad; pół wieku później dla Henryka z Nawarry Paryż wart był mszy.

Dr Jan Przybył

/ame/

Click to rate this post!
[Total: 1 Average: 5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.