Hotel Lambert. Emigracja konserwatywno-realistyczna

Wielka Emigracja, która nastąpiła po dotkliwej porażce sił rewolucyjnych podczas Powstania Listopadowego (1830-1831) była rezultatem m.in. złej polityki wewnętrznej władz Królestwa Polskiego.  To one dopuściły do wybuchu tak nierozsądnego zrywu, który sprowadził na Polskę dotkliwe represje oraz śmierć dziesiątek tysięcy ludzi. Była to faktyczna porażka dla elit zmuszonych do opuszczenia państwa. Jednak wśród emigracji nie pojawiła się wyraźna tendencja ,,odpuszczenia sprawy polskiej”. Rozpoczęcie ,,nowego życia” na obczyźnie było swoistą motywacją dla polityków, intelektualistów i generalicji, którzy rozpoczęli ,,nową działalność polityczną”. Było to symboliczne odejście od przeszłości na rzecz działań, które miały polepszyć sytuację na terenach Kongresówki, gdzie trwała fala represji zwana nocą paskiewiczowską. Powstało wiele organizacji, związków oraz różnych zrzeszeń emigracji, które miały własne plany na przywrócenie niepodległości, bądź uzyskania jak największej autonomii dla Polaków w obrębie państw zaborczych. Pojawiły się trzy główne nurty: konserwatywny, demokratyczny i rewolucyjny. Do najbardziej zorganizowanych należały z pewnością dwa pierwsze obozy, głównie z tego powodu, ze wówczas idee walki klas nie należały do najpopularniejszych, co de facto uczyniło nurt rewolucyjny radykalnym skrzydłem obozu demokratycznego. W latach trzydziestych XIX wieku spośród wielu organizacji wyłoniły się dwie najbardziej znaczące: Hotel Lambert (konserwatywno-liberalny) i Towarzystwo Demokratyczne Polskie TDP (demokratyczno-liberalne z silną frakcją socjalistyczną). Na nieszczęście dla polskich konserwatystów to właśnie TDP było silniejszym ugrupowaniem, gdyż utrzymywało kontakt z popularnymi wówczas ruchami rewolucyjnymi w Europie. Ruchy polityczne jak karbonariusze czy Młode Włochy wspierały każde zrzeszenia antymonarchistyczne, rewolucyjne i republikańskie w tym TDP, które utrzymywało z nimi ścisły kontakt. Właśnie dlatego Hotel Lambert musiał poświęcić się skutecznym działaniom zmierzającym do stopniowego i racjonalnego budowania swojej pozycji politycznej. W obliczu co raz silniejszych tendencji rewolucyjnych było to bardzo trudnym zadaniem. Jednak niedaleka przyszłość pokazała, że polscy konserwatyści podeszli do niego umiejętnie i na przekór większości działali wyjątkowo sprawnie i skutecznie.
            Pałac na wyspie św. Ludwika w Paryżu, zwany Hotelem Lambert był siedzibą ks. Adama Jerzego Czartoryskiego, który był liderem tego ruchu. To tam odbywały się wszelkie posiedzenia elit, które wśród swych dyskusji określiły jasno kierunek działań organizacji. Przede wszystkim odrzucono ideę ogólnonarodowego powstania, która mogła doprowadzić do katastrofy. Niepodległość Polsce miała przywrócić umiejętna dyplomacja. Mało kto wie, że ks. Czartoryski oprócz piastowania ważnych stanowisk w Kongresówcew latach 1815-1830 zajmował się naukowym opisem liberalnej dyplomacji. Essai sur la diplomatie jego autorstwa stał się również katechizmem dla jego późniejszej emigracyjnej działalności politycznej. Nieustanna akcja dyplomatyczna (1833-1872) miała jeden bardzo istotny sukces. Sprawa polska stała się bardzo popularnym problemem w zachodnich mocarstwach, które były co raz bardziej przychylne do niej. Politycy Wielkiej Brytanii i Francji utrzymywali kontakty z przedstawicielami Hotelu Lambert. Działalność dyplomatyczna okazała się bardzo silną bronią konserwatywnego ugrupowania.
            Organizację charakteryzował pewien polityczny cynizm. Zarówno ks. Adam J. Czartoryski jak i większość działaczy organizacji sprzeciwiała się insurekcji na ziemiach Polski, gdyż według nich to tylko wykrwawiało naród. Jednak nie przeszkadzało to podjudzaniu innych narodów, szczególnie na Bałkanach, do takich zrywów. Dezintegracja polityczna monarchii habsburskiej miała na celu przybliżyć sztandarowy pomysł na odzyskanie niepodległości przez Polskę – wywołanie wielkiego konfliktu między zaborcami. Wojna na linii Petersburg-Wiedeń-Stambuł przy czynnym udziale mocarstw zachodnich miała doprowadzić do powstania niepodległego Królestwa Polskiego, dziedzica Konstytucji 3 Maja oraz gwaranta wiedeńskiej idei Balance of Power w Europie środkowo-wschodniej. Jest to ewidentny dowód na to, że konserwatywne elity z Hotelu Lambert były bardzo realistycznie i pragmatycznie nastawione do kwestii odzyskania niepodległości i nie uległy mesjanistycznym zapędom romantyków.
            Po zapewnieniu sobie egzystencji na europejskich salonach, ks. Adam Czartoryski postanowił postawić kolejny krok: zjednać sobie polską opinię publiczną. W dyskusjach z przedstawicielami innych stronnictw starano się nie poruszać kwestii społecznych w myśl zasady Maurycego Mochnackiego: ,,Najpierw niepodległość, potem problemy społeczne”. W roku 1839 miało miejsce wydarzenie służące utrzymaniu jedności narodowej oraz podporządkowanie Polaków interesowi Hotelu Lambert oraz osłabienie reszty organizacji emigracyjnych. Wówczas to planowano dokonać elekcji ks. Adama J. Czartoryskiego na króla Polski. Byłoby to wydarzenie bezprecedensowe, gdyż automatycznie Hotel Lambert, z ew. królem na czele byłby głównym powiernikiem tradycji polskiej oraz partnerem do rozmów z przywódcami innych państw. Niestety nie doszło do tak spektakularnego wydarzenia, więc trudno wyobrazić sobie jakie konsekwencje dla sprawy polskiej miałaby taka elekcja. Nie doszło do niej, gdyż polska opinia publiczna zaczęła interesować się ideami romantycznymi, dążącymi do zniszczenia starego porządku, a TDP z pośrednią pomocą Adama Mickiewicza i Juliusza Słowackiego niosło takie rozwiązania. Poza tym opozycja Hotelu Lambert atakowała planowaną elekcję szydząc z niej, twierdząc, że są to osobiste ambicje starego księcia nie mające niczego wspólnego z odzyskaniem niepodległości. Wraz z masową krytyką koncepcji restytucji monarchii w samym Hotelu Lambert pojawiały się glosy sprzeciwu co ostatecznie zablokowało ten odważny pomysł.
            Oprócz działalności politycznej Hotel Lambert sprawował też mecenat nad kulturą. Powołana Biblioteka Polska funkcjonuje do dziś, a jej istnienie czyni ją najstarszą polską instytucją za granicą. Wielu publicystów pisało szczegółowe analizy dotyczącej polskiej sytuacji międzynarodowej, uświadamiając szarych ludzi z Europy Zachodniej, których pozycja w dobie demokratyzacji stale rosła. Współpracę z publicystami z Hotelu Lambert podjęli również francuscy intelektualiści, którzy udostępniali teksty polskiej emigracji w pismach francuskich. Powstała również agencja informacyjna związana z konserwatywną emigracją Correspondance du Nord-Est, której teksty były przedrukowywane niemalże w całej Europie Zachodniej. Z inicjatywy Hotelu Lambert powstawały wszelkie mapy Polski, atlasy dotyczącego naszego kraju, czy też obszerne zbiory historyczne. Siłą organizacji Czartoryskiego poza rozbudowaną dyplomacją była również swoista kampania informacyjna mająca na celu ukazanie sytuacji Polski przez pryzmat jej kultury, tradycji.
            Hotel Lambert był też silną kuźnią kadr. Praktykowali tam m.in. słynni galicyjscy konserwatyści – ,,stańczycy”. Zarówno Stanisław Tarnowski jak i Stanisław Koźmian rozpoczynali swoją przygodę z polityką współpracując właśnie z Hotelem Lambert. Poza przygotowywaniem przyszłych polityków, organizacja ta skupiała wokół siebie generalicję. Wysyłano polskich wojskowych na służbę w armiach państw zachodu, żeby tam przygotować się do objęcia władzy nad wojskiem polskim, na które oczekiwano wraz z odzyskaniem niepodległości.
            W latach pięćdziesiątych XIX wieku pojawiła się realna szansa na uzyskanie niepodległości poprzez skłócenie zaborców. Wojna rosyjsko-turecka zwana ,,krymską” (1853-1856) była idealną sytuacją dla dyplomacji Hotelu Lambert. Konflikt, który zachwiał Świętym Przymierzem przyniósł nadzieje na utworzenie Królestwa Polskiego w ramach stabilizacji regionu po wojnie. Powoływanie polskich oddziałów walczących po stronie Turcji miało być uprzejmością, wobec której dyplomacja turecka miała się odwdzięczyć podczas negocjacji pokojowych. Jednak ,,drobni dyplomaci” Hotelu Lambert nie przewidzieli, że negocjacje odbędą się za pośrednictwem ,,wielkich dyplomatów” mocarstw zaangażowanych, a Turcja zostanie odsunięta od rozmów, a wraz z nią sprawa Polska.
            Porażka ,,dyplomatycznej koncepcji odzyskania niepodległości” była wielkim ciosem dla ks. Czartoryskiego, który wycofał się z działalności politycznej po tak tragicznym rezultacie jego wieloletnich działań. Zostawił w ten sposób pole do popisu środowiskom TDP oraz romantykom i rewolucjonistom wszelkiej maści. Tak, jak Wojna Krymska osłabiła Hotel Lambert i jego idee to właśnie Powstanie Styczniowe (1863-1864) zabiło polityczną działalność organizacji, która od tego czasu skupiła się na krzewieniu polskiej kultury. Kolejna narodowa katastrofa, jaką było powstanie, doprowadziła do sytuacji, w której należało ratować wykrwawiony bezsensownymi zrywami naród.
            Wydawałoby się, że Hotel Lambert był nic nie znaczącą organizacją, która nie przewidziała danego obrotu spraw i nie miała żadnego wpływu na polską rzeczywistość. Jednak wystarczy dokładniej zwrócić uwagę na jej sposób działania i stwierdzić, że zgromadzała prawdziwych mężów stanu i trzeźwo myślących polityków. Historia udowodniła, że ich sprzeciw wobec zrywów ogólnonarodowych był słuszny, bo zarówno Powstanie Listopadowe, Powstanie Krakowskie, polska Wiosna Ludów i ostatecznie Powstanie Styczniowe doprowadziły jedynie do niepotrzebnego rozlewu krwi. Idee głoszone przez działaczy Hotelu Lambert okazały się ponadczasowe. Zarówno w przeddzień Powstania Listopadowego w osobie ks. Franciszka Ksawerego Druckiego-Lubeckiego, jak i Powstania Styczniowego w osobie hr. Aleksandra Wielopolskiego drzemała ta sama mądrość – pojmowania polityki rozumem, a nie sercem. W historii Polski emocjonalne podejście do sprawy niepodległościowej zawsze kończyło się narodową katastrofą, falą represji, bądź śmiercią niewinnych ludzi, a negowanie takiego stanu rzeczy kojarzyło się ze zdradą. Ks. Adam J. Czartoryski jak i Hotel Lambert byli świetnym przykładem, że racjonalnym działaniem można budować swoją pozycję i wykorzystać ją do celów wyższych. Wydarzenia z roku 1918 udowodniły, że to konserwatywna emigracja miała rację i Polska powróciła na mapy Europy przez skuteczną dyplomację (I. J. Paderewski), a nie przez rewolucję, która niesie tylko krew i represje.

Michał Bajdor

(Tekst wraz z komentarzem znajduje się na blogu autora: www.wielopolski.blogspot.com)

a.me.

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

12 thoughts on “Hotel Lambert. Emigracja konserwatywno-realistyczna”

  1. O matko, ale to szkolne. I w dodatku nieprawdziwe. Po pierwsze Hotel Lambert nie miał nic wspólnego z realizmem, opierał się bowiem na skrajnie nierealistycznym założeniu odzyskania przez Polskę niepodległości w oparciu o interwencję mocarstw zachodnich. Posiłkował to zaś absurdalnym promoteizmem na obszarach takich jak Kaukaz. Ponadto nie może zgadzać się z komunałami typu „Było to symboliczne odejście od przeszłości na rzecz działań, które miały polepszyć sytuację na terenach Kongresówki, gdzie trwała fala represji zwana nocą paskiewiczowską”. Oznaczają one bowiem, że ktoś nie zadał sobie trudu, by sprawdzić co się na ziemiach polskich działa przez 30 lat – kiedy rozwijała się gospodarka, a Polacy partycypowali we władzy w Królestwie, choć oczywiście słabiej niż wcześniej i później.

  2. W latach 1830 – 55/56 istniała zapaść gospodarcza, a nie rozwój jak pan napisał. Nie było Wielopolskiego, Millenerów, ani reszty Białych. Kongresówka musiała utrzymywać ogromną armię rosyjską, co przekraczało możliwości budżetu, już nie wspominając o powstaniu granicy celnej, która niszczyła eksport polskiego sukiennictwa na wschód czy opłacania represji (jak budowa cytadeli). Dopiero koniec wojny krymskiej, a z nim wejście na tron Aleksandra II pozwoliło rozwijać się Kongresówce. Do tego czasu, Kongresówka była gospodarczym trupem.

  3. Przykro mi, ale nie mogę się zgodzić z tym poglądem, raczej też odstaje on od literatury przedmiotu. Przeciwnie, „noc paskiewiczowska” jako okres względnego spokoju politycznego – jest uważana za czas rozwoju gospodarczego, kiedy powoli dawały efekty próby uprzemysłowienia kraju, zapoczątkowane przez Staszica i Lubeckiego, zwiększała się wydajność rolnictwa, pojawił nowoczesny sektor bankowy. Ograniczenia rozwoju oczywiście istniały, ale z pewnością nie w stopniu pozwalającym uznać Królestwo za „trupa”.

  4. Czartoryski realistą? to rodzaj mniej radykalnego społecznie utopisty. Czytał Pan jego Esej o dyplomacji? To bajka oparta na kantyzmie.

  5. Czytałem Essai sur la diplomatie i jest to kontynuacja przemyśleń Kanta i ogólnie takie „polskie uzupełnienie” teorii liberalnej w stosunkach międzynarodowych. Oczywiście nie miałem na myśli, że Czartoryski był praktykiem realizmu w sferze dyplomacji, gdyż realizm ex definitione odrzuca emigrację/naród jako uczestnika stosunków międzynarodowych na rzecz tylko i wyłącznie państw (a Hotel Lambert państwem nie był). Pisząc o realizmie emigracji skupionej wokół Czartoryskiego miałem na myśli podejście do sprawy niepodległościowej (rzeczywiście niezbyt dobitnie to podkreśliłem w swoim tekście). Było to jedyne ugrupowanie, które nie widziało sensu w ogólnonarodowym powstaniu (w przeciwieństwie do TDP, GLP, lelewelowskich organizacji oraz wielu innych mniejszych stowarzyszeń, które jedyną szansę dla Polski widziały w romantycznych zrywach). Rzeczywiście przesadziłem z określeniem 'trup’. Chodziło mi bardziej o wskazanie swoistego marazmu ekonomicznego bo w latach 1830-1853 gospodarczo rozwijała się cała Europa (w tym Kongresówka). A rozwojowi kraju przeszkadzały nieustające represje po zrywie listopadowym, o których wcześniej wspomniałem i sytuacja była o wiele gorsza niż podczas trwania obu okresów przedpowstańczych: 1821-1830 i 1856-1863, z podkreśleniem na ten pierwszy gdzie za Druckiego-Lubeckiego poza silną gospodarką mieliśmy nawet mocne zaplecze militarne (tutaj podziękowania dla wielkiego księcia Konstantego Pawłowicza). Ogólnie chciałem przedstawić Hotel Lambert jako najbardziej trzeźwo myślącą część polskiej emigracji i teraz widzę, że moja praca może sprawiać wrażenie bezkrytycznego uwielbienia dla tej organizacji. Mam nadzieję, że nie zszargałem dobrego imienia portalu. 🙂 Pozdrawiam

  6. Ja i tak mam wątpliwości co do realizmu Hotelu: myśl oparcia sprawy polskiej o Francję sama w sobie była utopią, podobnie jak jakieś próby „dyplomacji” na Kaukazie przeciwko Rosji. Prawda była brutalna: dopóki nie ma sporu na linii Prusy-Rosja sprawa polska była przegrana i można ją było tylko melioryzować na gruncie dwustronnym, czyli polsko-pruskim, polsko-austriackim i polsko-rosyjskim. Realistyczną politykę był tedy trójlojalizm.

  7. @Siviertez Ależ tekst skądinąd ciekawy, a interesujący także jako źródło polemik, bowiem właśnie obóz Czartoryskiego (nawet z formalnych nazw) był właśnie próbą ukonstytuowania się stronnictwa „zachowawczo-insurekcyjnego” (o którym dziś śnią nasi powierzchowni „konserwatyści” formy). Próbą, która jasno pokazała wewnętrzną sprzeczność – a więc i nie możliwość tego pojęcia.

  8. Ponadto losy „monarchistycznych insurgentów” jak w soczewce skupiają szereg błędów w myśleniu o polskiej polityce. Hotel Lambert pomijał okoliczność, że polską politykę robi się w Polsce, a nie na emigracji, z czego w dodatku wyciągał wniosek, że nie ma sensu wspierać robiących prawdziwie polską politykę krajową (czego dowodzą działania epigonów obozu najpierw wobec reform Margrabiego, a potem powstania styczniowego). Ponadto „czartoryszczycy” pomimo wszelkich dowodów na błędność tej postawy – wciąż wierzyli w Zachód i pomimo swego zewnętrznego konserwatyzmu – jednocześnie czynnie uczestniczyli w działaniach liberalnych, a nawet rewolucyjnych. Ciekawe więc, że z tych wszystkich błędów do dziś wielu naśladowców Czartoryskiego i Władysława Zamoyskiego nie unie wyciągnąć zupełnie podstawowych wniosków.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.