I co teraz Mości Panowie?

Jarosław Gowin przedstawił projekt ustawy deregulacyjnej. Chodzi w niej o to aby zmniejszyć ilość występujących w Polsce tak zwanych zawodów regulowanych. Jako kraj bijemy pod tym względem niechlubne rekordy. Na pierwszy ogień krakowski minister wziął 49 takich profesji (tutaj). Od taksówkarzy, przez pośredników w obrocie nieruchomościami, do notariuszy. Oczywiście już podnosi się krzyk. Pojawia się pełna hipokryzji troska o dobro klienta. O jakość oferowanych mu usług.

Tego krzyku nie trzeba się bać. Wręcz przeciwnie. Trzeba iść naprzód wedle znanego przysłowia o szczekających psach i jadącej karawanie. Trzeba tu wykazać determinację. I jestem pewien że minister ją wykaże. I nie będzie tak tylko dlatego że jest to posunięcie słuszne. Będzie tak również z tego powodu, że na końcu tego procesu będziemy mieli około 100 000 – w większości młodych ludzi – zadowolonych z tego że znajdą pracę. Że dzięki własnej determinacji i pomysłowości będą mogli odnieść zawodowy sukces. Krótko mówiąc – trzymam kciuki za Jarosława Gowina mając nadzieję, że u końca tej kadencji parlamentarnej będziemy pozytywnym liderem w tej dziedzinie. Że liczba zawodów regulowanych będzie u nas najmniejsza.

Ciekawa jest jednak inna sprawa. Chodzi mi o to jak w tej sytuacji zachowa się opozycja? Opozycja, która działania podejmowane dziś przez Jarosława Gowina wciągnęła na sztandary jak jeden z głównych elementów swojego programu. Czy wesprze zdeterminowanego ministra? Czy wzniesie się ponad polityczną grę? A może wręcz przeciwnie – z lupą w ręce będzie na siłę wyszukiwać ułomności tego projektu? To będzie bardzo ciekawy test dla PiS. I co teraz Mości Panowie? Zdacie go?

Jan Filip Libicki

aw
www.facebook.com/ flibicki

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “I co teraz Mości Panowie?”

  1. Znakomita ustawa. Świetlany punkt w PO. Są w zasadzie 3 osoby warte uwagi w tej partii: Gowin, Żalek, Libicki.

  2. W zasadzie nie ma nic dziwnego w tym, że socjalista swoim tekstem popiera innego również socjalistę udającego chęć deregulacji. Jakkolwiek deregulację zacząć oczywiście należy gdyż jest to proces konieczny. Ale! pragnę nieśmiało zauważyć, że deregulacja wewnątrz kompletnie splątanego regulacjami tworu państwowego ma raczej znamiona leczenia syfa pudrem a nie poddanie totalnej i kompletnej terapii. Co z tego, że taksówkarze, których zresztą kolejny durny gabinecik czepia się jak tonący brzytwy nie będą kompetentni? Czy inni specjaliści nie mogący pochwalić się znajomością zagadnień dotyczących ich zawodów? Spadną przecież ceny usług wszelakich objętych do tej pory regulacjami! Hurra!!! No, pewnie tak, być może, tylko… skąd pewność że spadną? jakim cudem mają obniżyć się ceny usług transportowych(np.taksówki) czy zresztą innych usług, których cena zależy od dziesiątków innych totalnie uregulowanych czynników takich jak cena paliw, samochodów(min 30% to podatki!) zusy, składki i podatki, opłaty, kasy fiskalne, vat-y, cudaniewidy, etc. Proszę niech poda ktoś algorytm pozwalający na obniżenie cen tych usług. Poddałem dyskusji temat na innym portalu, gdzie oprócz rzeki bluzgów algorytmu nie podano. Tak, jest możliwość obniżenia ceny usług, ale jedynie i jak zwykle kosztem przedsiębiorcy, który będzie musiał obniżyć cenę, np; przejazdu, tu pozwolę sobie powrócić do taksówek, ryzykując swoje utrzymanie, użerkę z ITD, konieczność odłożenia na nowy pojazd, etc. Ryzykując znacznie bardziej niż zwykle przewiduje prowadzenie zarobkowej działalności. Dlaczego? ano dlatego, m.in. że pojawi się znacznie większa ilość sztucznie utworzonych stanowisk w obrębie danej branży. Teza mówiąca, że pozostaną najlepsi, czyli oferujący najlepszą jakość i cenę usług jest owszem prawdziwa, ale tylko w warunkach rynkowych całokształtu a nie jednej, wąskiej działki. Usługa w dowolnej branży, tu znowu taksówki, zależy od wielu czynników, w tym najmniej od braku państwowej koncesji. Ale fajnie byłoby udać się w podróż taksówką do celu, z osobą niekaraną, kompetentną, znającą zawód, miasto, spełniającego wymogi zawodowe. Pozostaje przypomnieć, że naczelnym celem prowadzenia działalności zarobkowej jest generowanie dochodu, im wyższego tym lepiej, więc zmuszanie do obniżenia cen poprzez zabiegi urzędowo-socjotechniczne omijające sedno problemu, jest nie tylko amoralne i godzące właściwie we wszystko. Jest szkodliwe i niebezpieczne. A może tak dla przykładu, wyżej wspomniani socjaliści poddadzą się leczeniu przez niekoncesjonowanych i niekompetentnych lekarzy, skoro wystarczy dopisać lek.med. przed nazwiskiem? Tak, nie ma mowy o lekarzach, wiem 🙂 ale przykład, choć absurdalny, daje kierunek wnioskowania: droga do celu deregulacji jest zdecydowanie nie tędy. Czy aby nie należy zacząć od wyeliminowania aparatu państwowego z procesu koncesjonowania zawodów? Pozostawienie ustalania kompetencji w rękach ludzi reprezentujących dane branże czy zawody? Poszukiwania innych rozwiązań i dróg tego procesu? Jestem absolutnie przekonany że państwo w procesie koncesyjnym jest zbędne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.