Im więcej „rosyjskiej agentury”, tym większa rusofobia

Ten sam temat podejmuje Piotr Naimski w wywiadzie dla „Uważam Rze”. Niezawodni bracia Karnowscy, pytają ex ministra, czy Smoleńsk „uwidocznił agenturę rosyjską w Polsce”, na co ten odpowiada, że owszem – tę „twardą” i tę nieświadomą, która „ulega rosyjskiej propagandzie”. W innej części wywiadu mówi, że prof. Roman Kuźniar „mówi językiem rosyjskiej dyplomacji” i że rosyjskie wpływy w Polsce „są dość duże”, z tendencją wzrostową. Według niego atak kiboli na Rosjan i reakcja rządu Tuska unaocznia, że „wszyscy czujemy się opluwani i… bezbronni” (!).

Generalnie rzecz biorąc, od 2010 roku rządzą u nas rosyjscy agenci, namiestnicy Moskwy, usłużni lokaje składający hołdy carowi. Taka jest diagnoza Naimskich, Sakiewiczów i Wildsteinów oraz tych, którzy uznają ich za wyrocznie i geniuszy, za kwintesencję patriotyzmu polskiego. Jednak każdy myślący człowiek musi sobie zadać fundamentalne pytanie – skoro tak, to skąd u nas takie gigantyczne pokłady rusofobii, już nie tylko politycznej, ale i tej narodowej, nienawistnej, bezrozumnej? Skąd tylu idiotów, dla których każdy Rosjanin to kacap, stalinowiec, morderca i prymityw? Skąd tylu chamów pogardzających „ruskimi”, nie znających nie tylko historii, ale i teraźniejszości Rosji? Dlaczego tak łatwo było ich podburzyć, czego efektem były widoki, które skompromitowały nas na całym świecie? Podtuczone byczki w koszulkach z polskim godłem lub z kotwicą Polski Podziemnej – rzucający się na spokojnych Rosjan z flagami bynajmniej nie sowieckimi – to jest szlachetny czyn narodowy? To jest obrona polskiej godności? Byli tacy, którzy tak to właśnie interpretowali.

Postawmy kropkę nad „i”. Skoro to wszystko było „rosyjską prowokacją” mającą na celu skompromitowanie Polski, to zobaczmy, kto brał czynny i ochoczy udział w tej „prowokacji”. Kto podburzał tych „patriotów” do napaści na Moskali? Łatwo ich wskazać – to głównie „Gazeta Polska” z panami Sakiewiczem i Lisiewiczem, to Bronisław Wildstein wręcz kipiący jakąś atawistyczną nienawiścią do Rosji, to wreszcie szmatławiec typu „Superexpress” z takimi wielkimi „patriotami” jak Tadeusz Płużański, to także niestety „Nasz Dziennik” mający coraz mniej wspólnego z tym, czego można by oczekiwać od gazety uznającej się za katolicką. Do tego chóru dołączyły media z pozoru skłócone z tymi wymieniony wcześniej – „Newsweek” Tomasza Lisa, czy „Wiadomości” TVP 1. Pytanie brzmi więc tak – jeśli Putinowi zależało na takim przebiegu wydarzeń, to dlaczego wyżej wymienieni wzięli w tym udział? Dlaczego wyszli naprzeciw tym oczekiwaniom? Ciśnie się na usta stwierdzenie – im więcej tej mitycznej „rosyjskiej agentury”, tym większa w Polsce rusofobia. Nie wierzę oczywiście w teorię rosyjskiej prowokacji na Euro 2012, ale jeśli był jakiś jej ślad, to jej wykonawcami byli wyżej wymienieni. Jeśli iść tym tropem rozumowania, to Rosja nie potrzebuje w Polsce żadnej agentury – otrzymuje to co chce za darmo. Od głupców uznających się za wielkich obrońców narodu polskiego.

Jan Engelgard

myslpolska.org

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.