In America we trust

Po ogłoszeniu raportu komisji Millera otworzył się worek z komentarzami polityków i publicystów. Jako jeden z pierwszych głos zabrał przewodniczący innej komisji – parlamentarnej, znany ekspert lotniczy Antoni Macierewicz. Na antenie telewizji Trwam (audycja z cyklu „Polski punkt widzenia” emitowana 29. 07. br.) skwitował on raport krótko i dosadnie – jest on polską wersją raportu Anodiny. Na pytanie prowadzącego o szanse dotarcia do prawdy stwierdził wprost, że istotny będzie dopiero raport przygotowany przez Amerykanów. Tak oto okazało się, że nasi „przyjaciele ze Stanów Zjednoczonych”, którzy nie posiadają ani nie mają dostępu do żadnych dowodów z katastrofy (w odniesieniu do raportu komisji Millera jest to zarzut koronny – brak wraku, brak czarnych skrzynek itd.) powiedzą nam jak było naprawdę. Wskazanie przez komisję pod przewodnictwem ministra spraw wewnętrznych i administracji błędów popełnionych przez stronę rosyjską (głównie przez naziemną kontrolę lotu) to dla Macierewicza drobny, nie warty nawet zauważenia niuans. Istotne jest to, że dla komisji „głównym punktem odniesienia” był raport MAK-u. Już sam fakt uwzględnienia rosyjskich ustaleń dyskwalifikuje. 

Poza wątkiem amerykańskim, istotny w całym zamieszaniu wokół raportu jest fakt, że, jak wydaje się po pierwszych reakcjach przedstawicieli PiS-u, plan Platformy na wciągnięcie partii Jarosława Kaczyńskiego w „wilcze doły” na czas zbliżającej się kampanii w pełni się powiódł. Premier Tusk i jego sztabowcy doskonale wiedzieli, że publikacja raportu w „sezonie ogórkowym” ukierunkuje debatę publiczną na dobrze znane „szerokie tory”. Mówiąc też kolokwialnie, sztabowcy PO liczą zapewne, iż narzucając niejako z góry przeciwnikowi pole do stoczenia decydującej bitwy mogą być pewni, że wróg znowu „popłynie”. Właśnie widzimy jak „pułki smoleńskie” PiS-u w te wilcze doły się z całym impetem ładują. Wydaje się zatem, że na zbliżającą się kampanię PiS-u aktualne będą dwa wyborcze hasła, poza dziękczynnym „In America we trust”, pojawi się też tradycyjne „Lance do boju, szable w dłoń…”.

Maciej Motas
[aw]

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “In America we trust”

  1. Co tam Macierewicz , amerykanie i reszta ekspertów od lotnictwa. Na konserwatyzm pl mamy genialnego znawcę problemu. Znał prawde co najmnej pół roku temu. Bez Macierewicza , Millera i reszty komisji. Prawda jest taka– 4. ”Prawda jest więc taka, że polscy piloci dobrze zdawali sobie sprawę z tego gdzie i w jakich warunkach będą lądować. I zapewne nie podjęliby próby lądowania w takich warunkach, gdyby w kokpicie nie pojawił się szef polskiego lotnictwa. W dodatku z 0,6 promila alkoholu we krwi. Innymi słowy: pijany. Zabrakło im odwagi odmówić swojemu zwierzchnikowi. Dlaczego? A bo myśleli o awansie, premiach itd. Nie potępiam ich za to, gdyż pewnie sam także bym się ugiął pod taką presją – nawet jeśli nie zostałaby wprost wyrażona przez przełożonego. A dlaczego gen. Błasik naciskał na lądowanie? Dlatego, że za ścianą, kilka metrów dalej, siedział jego przełożony, czyli Prezydent RP. I kółko się zamyka.”. Wystarczyło , że MAK ogłosił wyniki sekcji generała Błasika i geniusz wiedział już wszystko. Z tego wniosek , że ustalenia komisji Millera to stek bzdur, bo się nijak mają do ustaleń naszego lotniczego geniusza.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.