Integracja patriotów

Konrad Rękas: Błękitna Polska, bodaj najwyraźniej spośród zorganizowanych sił politycznych, artykułuje postulaty katolickie. Dotychczas jednak formacje odwołujące się oficjalnie do tych wartości (jak Prawica Rzeczypospolitej) – gubiły równocześnie priorytet polskiego interesu narodowego. Jak Błękitna Polska widzi połączenie idei narodowych z katolickim uniwersalizmem?

Krzysztof Zagozda: Doświadczenie dziejowe uczy, że katolicyzm karmił polskość na każdym etapie rozwoju narodu i państwa. Nawet ze względów czysto prakseologicznych głupotą jest więc jego osłabianie. Dlatego w tym obszarze debaty publicznej staramy się używać retoryki propaństwowej aniżeli stricte sakralnej. Nie ma tu mowy o pogubieniu się w priorytetach. Europa już dawno przestała być Christianitas, nie ma jednego chrześcijańskiego świata z jego uniwersalnymi preferencjami. Czy odszedł on na zawsze? Postawię to pod dyskusję na zbliżającym się wiedeńskim kongresie „Chrześcijanie w Europie – kryzys czy szansa?”

KR: Czy zgodzi się Pan z poglądem, że kryzys polskiego obozu narodowego zaczął się tuż po jego największych sukcesach wyborczych, gdy część kierownictwa Ligi Polskich Rodzin miała nadzieję przypodobać się establishmentowi medialno-politycznemu, czego symbolami stały się głośne wypowiedzi Romana Giertycha w Jedwabnem, czy na temat Romana Dmowskiego, którego „do LPR by nie przyjął”?

KZ: Dzisiejszy uwiąd Ligi Polskich Rodzin jest konsekwencją wielu zjawisk. Stronnictwo co prawda stało się celem brutalnych ataków medialnych, ale to niezrozumiałe posunięcia jego kierownictwa wprowadziły i wciąż wprowadzają zamęt wśród dotychczasowych sympatyków. Nie chcę tu jednak dokonywać wiwisekcji. To zadanie dla obecnego kierownictwa Ligi i test na jego samodzielność.

KR: Od kilku lat polscy narodowcy działają w rozbiciu, podobny los spotyka niezależny od PSL ruch ludowy. Na ile formuła Błękitnej Polski może okazać się atrakcyjna i integrująca szerokie spektrum środowisk patriotycznych?

KZ: Istnieje cały szereg przyczyn takiego stanu rzeczy, począwszy od wrogiej infiltracji tych środowisk, aż po uwarunkowania psychologiczne i ambicjonalne. Dlatego na niepowodzenie skazane były liczne poczynania zjednoczeniowe. My nie chcemy na nie tracić sił i czasu. O Błękitnej Polsce możemy zatem mówić jako o projekcie nie tyle jednoczącym środowiska, co integrującym patriotów. Zdajemy sobie sprawę, że o sukcesie tego politycznego projektu decydować będzie skuteczność naszych działań. Na tym dziś się koncentrujemy.

KR: Niektóre grupy nawiązujące do tradycji czy symboliki endeckiej szukają porozumienia z tzw. „centroprawicą”, zwłaszcza z PiS i Solidarną Polską, inne ulegają propagandzie proamerykańskiej i pro-syjonistycznej, zbliżonej do ośrodków neo-konserwatywnych w USA. Czy Błękitna Polska ze swym tradycyjnym rozumieniem idei narodowej – może powstrzymać tę młodzież od zejścia na programowe i taktyczne manowce?

KZ: Retoryka endecka bywa atrakcyjnym przystankiem dla wielu szukających kariery w wielkiej polityce. Dziś mówią jedno, a jutro powiedzą co innego. My ich na siłę zatrzymywać nie zamierzamy. Na szczęście zdecydowana większość członków tych grup kieruje się bezinteresownym poświęceniem w służbie Polsce. Jestem przekonany, że w naturalny sposób będą oni ciążyć ku Błękitnej Polsce z uwagi na jej przejrzystość ideową i upór w urzeczywistnianiu polskiej racji stanu.

KR: Pierwsze propozycje programowe Błękitnej Polski (pomimo czarnego PR) odbiły się pewnym echem. Czy postulaty ujawnienia członkostwa w organizacjach tajnych (w tym zwłaszcza masonerii) osób publicznych, ochrony religii katolickiej oraz projekty zmian ustrojowo-administracyjnych w państwie polegających na wprowadzeniu systemu kanclerskiego i likwidację powiatów – uważa Pan za szczególnie ważne w obecnym położeniu Kraju?

KZ: Echem odbiły się tylko te propozycje, które przeszły przez sito redakcyjnych gabinetów. Nie obeszło się też bez klasycznych „wrzutek” dziennikarskich. Do takich trzeba zaliczyć likwidację powiatów i urzędu prezydenta. Nie pora dziś na takie dyskusje. Moim zdaniem najważniejsza i rzutująca na dalsze działanie jest odpowiedź na pytanie: czy w obecnych regulacjach, którym Polska podlega, możliwa jest rzeczywista sanacja naszego państwa? Czy nasze wewnętrzne instytucje mają jeszcze takie kompetencyjne umocowanie, by rzeczoną sanację rozpocząć, a potem skutecznie przeprowadzić? Z odpowiedzią zwlekać nie można. Potrzebna jest ona już teraz.

KR: Błękitna Polska akcentuje potrzebę ochrony życia i prowadzenia polityki pro-rodzinnej. Jakie konkretne postulaty w tym zakresie chcecie Państwo zgłosić?

KZ: Najlepsza polityka prorodzinna to przekonanie Polaków, że ich poziom bezpieczeństwa socjalnego zapewnia trwałą stabilizację warunków życia i jest na tyle wysoki, by przestać zamartwiać się dniem jutrzejszym. Ulgi podatkowe, kredytowe preferencje czy tzw. becikowe sprawy nie załatwią. To półśrodki. Konieczny jest rzeczywisty rozwój gospodarczy tworzący miejsca pracy. Możliwość osiągania w kraju stałego i godziwego dochodu przyczyni się do przyspieszenia odkładanych dziś decyzji o założeniu bądź powiększeniu rodziny.

KR: Celem Błękitnej Polski ma być również działanie na rzecz silnej gospodarki, a także realne rozliczenie skutków naszego członkostwa w UE. Jeśli chodzi o politykę ekonomiczną – na prawicy, także wśród narodowców dominowały dotąd tendencje liberalne i monetarystyczne. Jaki program ekonomiczny zgłosi BP?

KZ: Każdy z nas ma prawo wglądu do prawdziwego salda polskiej obecności w Unii Europejskiej. Nie chodzi mi tylko o proste zestawienie wpłaconych składek i otrzymanych środków. Polacy z pewnością chcieliby wiedzieć na co spożytkowano unijne fundusze i w czyjej kieszeni one się ostatecznie znalazły. W raporcie z takiej inwentaryzacji winno znaleźć się także zestawienie dochodów utraconych z racji regulacji unijnych oraz opis naszych kosztów politycznych i społecznych. Zdaję sobie sprawę z tego, że szansa na pojawienie się takiego raportu i jego publiczną dostępność jest dziś niewielka. Sytuacja międzynarodowa jest jednak na tyle dynamiczna, że wiele może wywrócić do góry nogami. Trzeba być gotowym na różne scenariusze. Trwają prace nad programem gospodarczym Błękitnej Polski, powołaliśmy już kilkanaście tematycznych zespołów eksperckich złożonych z praktyków. Efekty ich zaangażowania przedstawimy publicznie na naszym pierwszym kongresie, który zapowiedzieliśmy na 15 sierpnia br. Osobiście jestem zwolennikiem wolności na rynku wewnętrznym. Tylko polska przedsiębiorczość, nieskrępowana gąszczem przepisów i siecią biurokratycznych procedur, ale wsparta praktyką „koszuli bliższej ciału”, może uruchomić ciąg wielu oczekiwanych procesów społeczno-politycznych. Prym musi wieść własność prywatna. Odrzucam jednak tak powszechne dziś doktrynerstwo. Rzeczywistość wymaga aktywności gospodarczej państwa w sektorach strategicznych. Stąd podpisuję się pod propozycją nowoczesnej reindustrializacji państwa, która znalazła się w marcowym raporcie Polskiego Lobby Przemysłowego.

KR: Jakie będą dalsze kroki organizacyjne Błękitnej Polski, jakie widzi Pan dla niej szanse zaistnienia w świadomości wyborców?

KZ: Jak już powiedziałem, mamy teraz czas gorących dyskusji, które wytyczą ostateczny kształt organizacyjny i programowy naszego ruchu. Tę pełną gotowość marszową ogłosimy na sierpniowym kongresie. Nie mamy złudzeń co do roli mediów głównego nurtu. Zamiast nieść rzetelną informację, będą prześcigać się w karykaturyzowaniu nas. Zatem docieranie do świadomości Polaków równa się podjęciu olbrzymiego trudu bezpośrednich spotkań w całej Polsce. Czy mamy szansę? To wszystko, co dziś dzieje się wokół Błękitnej Polski, przekonuje, że tak. Dziesiątki odbieranych dziennie telefonów i e-maili napawają optymizmem.

Dziękuję za rozmowę

Konrad Rękas

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Integracja patriotów”

  1. Roman Giertych miał być wyrzucony z rządu na skutek silnych nacisków lobby żydowskiego za rzekomy antysemityzm, dlatego pojechał do Jedwabne by wytrącić ten argument z ręki. Panie Rękas radzę jeszcze raz uważnie przeczytać artykuł w GW: ” Dmowskiego do Ligi bym nie przyjął” bo widzę, że ma Pan problemy z czytaniem ze zrozumieniem.

  2. Kiedy wokół „Błękitnej Polski” zaczynają się kręcić osoby jak skompromitowany pan MO z Łodzi, któremu odebrano prawo jazdy za zasiadanie za kierownicą samochodu w stanie upojenia, raczej to nie wróży wielkiego sukcesu.

  3. Panie Konradzie ma Pan rację to się robi nudne. Niech Pan dalej manipuluje w stylu GW Przyjąłby Pan Dmowskiego do Ligi Polskich Rodzin? – Prowokacyjne pytanie. To trochę tak, jakby dziennikarze zapytali George’a Busha, czy chciałby mieć w Partii Republikańskiej George’a Washingtona. Bush odpowiedziałby: oczywiście. A dziennikarze na to: to znaczy, że prezydent Bush popiera niewolnictwo, bo Washington miał niewolników. Podobnie jest z Dmowskim. Ja oczywiście nigdy nie przyjąłbym do Ligi Polskich Rodzin polityka z tak otwarcie antysemickimi poglądami. Gdyby jednak Dmowski żył dzisiaj, czy byłby antysemitą? Wątpię.

  4. No i na czym niby polegać ma manipulacja? Pana (czyli Romana) wywód oznacza, że lęk przed oskarżeniem o antysemitym był w przypadku lidera LPR tak duży, że to on właśnie dopuszczał się manipulacji historycznej ignorując obiektywne przyczyny polsko-żydowskiego konfliktu interesów. Oznacza to odejście przez Ligę od priorytetu obrony polskiego interesu narodowego na rzecz PR i ulegania wymogom politpoprawności narzucanej przez establishment. Czy zaś Dmowski byłby dziś kumplem Radka Sikorskiego i podręcznym TVN i GW? Wątpię.

  5. Wiadomo jaka widownia zasiada przed telewizornią oglądając TVN. Więc trzeba „gadać ich językiem”, ale R.G. nigdy w niej nie powiedział niczego godzącego w interes narodowy. A gdzie niby ma prezentować swoje poglądy?! I czy jest sens przekonywanie przekonanych, czy nie przekonanych? Jeśli taki punkt widzenia przejmie „Błękitna Polska” to skończy się jak zwykle tylko na gadaniu. Można też uprawiać taką politykę jak JKM wyjeżdżając na tydzień przed wyborami z jakąś chłostą dla dzieci (głupota czy sabotaż?), ale czy wtedy będzie się miało wpływ na realną politykę? – Wątpię!

  6. Panie Konradzie. Do póki będzie w Polsce tak dużo ludzi ogarniętych antysemickimi obsesjami trudno rozmowa o konfliktach interesów pomiędzy Diasporą, lub Izraelem, a państwem polskim będzie wypaczona. Jednak odpowiedzialni za to są różni antysemiccy dziwacy podpierający się tradycjami endeckimi i Leszkiem Bublem i jego twórczością.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.