Istnienie Boga i Razwiedki jest równie oczywiste?

Red. Stanisław Michalkiewicz odniósł się do przedstawionych przeze mnie powodów dlaczego nie wierzę w istnienie wielkiego, para-panteistycznego spisku Razwiedki przeciwko całemu światu, a Polsce w szczególności (tutaj). Przedstawiwszy raz jeszcze liczne „poszlaki” na jej istnienie, Michalkiewicz pisze:

To oczywiście teoria spiskowa, którą zdecydowanie odrzuca politolog, pan prof. Adam Wielomski, dając do zrozumienia, że razwiedki „nie ma”. Cóż można na to powiedzieć? Na świecie jest sporo ludzi twierdzących, że Boga również „nie ma” i wielu z nich jest też profesorami.

http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2585

Nie wypada mi tego skomentować inaczej, jak tylko tak, że jeśli istnienie Boga i Razwiedki jest tak samo pewne, to w kwestii istnienia tej ostatniej zachowuję postawę agnostyczną, przechodzącą w ateizm. Swoją drogą samo to porównanie dowodzi, że miałem rację pisząc, że u zwolenników „razwiedkologii” mamy do czynienia z pojmowaniem jej w kategoriach zeświecczonej i zsekularyzowanej Opatrzności. [aw]

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Istnienie Boga i Razwiedki jest równie oczywiste?”

  1. Piekna fałszywa alternatywa: jeden mówi że razwiedka jest i jest wszechmocna, drugi – ze jej nie ma. Ale przecież zwykła logika podpowiada, że zaprzeczeniem koniunkcji ((razwiedka istnieje) i (razwiedka jest wszechmocna)) jest alternatywa ((razwiedka nie istnieje) lub (razwiedka nie jest wszechmocna)). Nie bardzo rozumien, po co koncentrowac sie TYLKO na pierwszym członie alternatywy, tzn. na (razwiedka nie istnieje). Dużo ciekawszy jest człon drugi, (razwiedka nie jest wszechmocna). Tak więc, dysputa obu PT Panów pozbawiona jest, moim zdaniem, elementarnej logiki.

  2. Faktem jest, że obecne elity biznesowo-polityczne na całym świecie mają swoje korzenie w XVII wieku, kiedy na dobre rozkręcił się ideologiczny ruch buntu.

  3. Michalkiewicz potwierdza Twoja tezę, ze w jego głowie razwiedka odgrywa podobna role jak u katolików Pan Bóg. Katolik działając stara sie zrozumieć jaka jest Wola Boza, Michalkiewicz jakie są plany razwiedki. Ja jestem tylko ciekaw, czy Michalkiewicz miał kiedykolwiek realne kontakty z jakimiś służbami, czy całe te teorie tłumaczenia wszystkiego razwiedka tworzy czysto apriorycznie. Czytając jego teksty ludziom sie pewnie wydaje, ze on ma jakaś wielka wiedzę empiryczna. A ja mam rosnące wrażenie, ze to jedno wielkie ssanie z palca co z czym, choćby na sile mozna skojarzyc. Ja mam, moze równie dowolne skojarzenie, ze ma to coś wspólnego z czytelnictwem przekladajacym sie na środki finansowe…

  4. @ Kozaczewski – nie twierdze, że służby nie istnieją i nie mają wpływu. twierdzę tylko, że nie tworzą jakiegoś internacjonalnego spisku, który wszystko kontroluje. Razwiedka u Pana Stanisława nie jest synonimem służb specjalnych konkretnego państwa, tylko jakiegoś mega-spisku na cały świat. Taki oczywiście nie istnieje. Jest ileś tam ośrodków i służb wzajemnie konkurencyjnych.

  5. @Adam Wielomski : „… twierdzę tylko, że nie tworzą jakiegoś internacjonalnego spisku, który wszystko kontroluje. Razwiedka u Pana Stanisława nie jest synonimem służb specjalnych konkretnego państwa, tylko jakiegoś mega-spisku na cały świat. …” – to nie tak. Pan Michalkiewicz twierdzi mniej wiecej, że: 1/Tzw. „razwiedka” to część polskich służb specjalnych, przewerbowana z lojalnosci wobec PRL/UW/ZSRR na lojalność wobec USA/RFN/Izraela/Rosji. 2/ Wszystko co istotne (tzn. istniejące lub działające w odpowiednio wielkiej skali) w Polsce toczy się za sprawą tejże „razwiedki” lub wymaga jej aprobaty. Nie zauważyłem twierdzeń o „internacjonalizmie razwiedok”, o oplataniu całego świata przez „razwiedkę”, maga-spisku etc. etc. – to już Pańskie dodatki, czysto erystyczne polemizowanie z tezami, których Pan Michałkiewicz, mimo wszystko, nie wyartykułował. Stąd moje twierdzenie o braku logiki w wywodzie/wywodach. Co do istnienia „razwiedki”, a w szczególnosci Pana Michalkiewiczowego „przewerbowania razwiedczyków” – takie rzeczy zawsze się zdarzaja, gdy sybie się „formalna struktura systemu’, tzn. gdy zwierzchnicy osób kompetentnych ( w sensie technicznym, nie fromalnoprawnym, tzn. sprawnych, posiadajacych wiedzę/siłe/umiejetnosci) są zagrożeni pójściem w odstawkę. Wtedy osoby/grupy kompetentne: 1/ próbuja przechwycic władzę w obrebie struktury (np. szefowie działu IT w korporacji – standard w „sytuacji kryzysowej”, 2/ próbuja zdekomponować strukturę i „pójść w górę” w ramach usamodzielnionych komponent 3/ dobrze sie sprzedać nowemu suwerenowi, co często wiaże sie z miksem wariantów 1/ i 2/. W strukturach korporacyjnych role „sluzb informacyjnych” pełni słuzba informatyczna i inżynierowie wysokich technologii, i gdy dzieje sie na prawde źle, zarządy/akcjonariusze uciekają sie do ich pomocy, choć zazwyczaj szczerze ich nie cierpią (kto lubi admina albo rozczochranego matematyka, przychodzącego do roboty kiedy chce, na lekkim kacu i w przepoconym stroju do biegania?)

  6. @ P.Wielomski: „Razwiedka u Pana Stanisława nie jest synonimem służb specjalnych konkretnego państwa, tylko jakiegoś mega-spisku na cały świat. Taki oczywiście nie istnieje. Jest ileś tam ośrodków i służb wzajemnie konkurencyjnych.” – pierwszym zdaniem udowodnił Pan, że p. Michalkiewicza nie przeczytał uważnie, a ostatnim, że się z nim zgadza. To po co ta cała polemika?

  7. @Zar: Dziekuje za pochwałę. Co do „kulawosci analogii” – jednak pozwole sobie obstawać przy swoim. Tzw. „razwiedka”, w szczególnosci wywiad gospodarczy, ale i kontrwywiad, ma znakomite rozeznanie w realiach lokalnych. Przy procesach prywatyzacyjnych/reprywatyzacyjnych, restrukturyzacji firm (zwłaszcza wyodrębnianiu rentownych spółek z nierentownych całosci) „razwiedka” była prawdopodobnie jedynym / jednym z niewielu kompetentnym partnerem dla polskich ale i zachodnich inwestorów, a to ze wzgledu na posiadanie rzetelnego oglądu sytuacji na poziomie ogólnopolskim. Kadry wewnątrzfirmowe porównywalnej informacji w żaden sposób posiadać nie mogły. Oczywiście, w wielu przypadkach informacje „razwiedki” zostały wykorzystane przy procesach transformacji gospodarczej, a „razwiedczycy” dostali stanowiska w lokalnych filiach miedzynarodowych korporacji, ten czy ów pobudował sobie domek albo kupił mercedesa. Jednakowoż, w wielu przypadkach, zostali przez mechanizmy korporacyjne „odfiltrowani” i teraz spełniają funkcje trzeciorzedne, albo w ogóle „wylecieli”. Po prostu, dali korporacji wszystko, co mieli (informację), a ich umiejetności na dłuższą mete były nieadekwatne. Co innego firmy polskie, spółki Skarbu Państwa itd. – tutaj nie ma „obcych” filtrów i jakieś „razwiedkowo/bezpieczniackie” układy mogą jeszcze gdzieniegdzie faktycznie funkcjonować. Natomiast skali zjawiska nie przeceniałbym.

  8. @Zar: Możliwe, właśnie na styku państwa i [nie-korporacyjnego ? ] biznesu – nie uwzględniłem tego obszaru.

  9. @Piotr.Kozaczewski – korporacje też nie są calkiem, jak sadze, wykluczone z obszaru działania R. Zalezy im na konkretnych regulacjach prawnych, przedłużaniu koncesji, dzierżawach gruntów, kupnie gruntów, zezwoleniach na budowę etc. Moge sobie wyobrazic masę sytuacji a la „przychodzi Rywin do Michnika” w odniesieniu do korporacyjnego bossa. Nie wiem jaka jest skala zjawiska, ale nie mam wątpliwości, ze przepływ gotówki jest na tyle duzy, ze umożliwia „granie” politykami i dziennikarzami, nie wiem na jaka skalę. Michalkiewicz pisze o oczywistościach, dlatego nie rozumiem tutejszych ataków na jego osobę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.