Jan M. Janiszewski, Kamil Siemieniuk: Pranie mózgu studentom Politechniki Białostockiej

„Wyzwolenie seksualne” prowadzi do wolności nieznającej odpowiedzialności za młodzież i za przyszłość

Przeglądając rozkłady zajęć studentów największej na Podlasiu uczelni kształcącej przyszłych inżynierów można zauważyć przedmiot o nazwie dla większości studentów uczelni technicznej, niezrozumiałej – gender studies. Zainteresowani mogą sprawdzić sami: inżynieria środowiska (IŚ) semestr 2. studia stacjonarne i niestacjonarne oraz ochrona środowiska (OŚ) semestr 4. studia stacjonarne. Studenci OŚ mogą być dodatkowo zaskoczeni faktem, że przedmiot, na który mają obowiązek uczęszczać, prowadzony jest w formie ćwiczeń pod nazwą gender studiem (sic!). Nietrudno jest też znaleźć opis tego przedmiotu w systemie USOS (Uniwersytecki System Obsługi Studiów) dostępnym na stronie internetowej Politechniki Białostockiej (usosweb.pb.edu.pl). Można się jednak mocno zdziwić. Nie wiadomo, czy z powodu niedbałości, czy w efekcie celowego działania, opis zajęć odnosi się do przedmiotu zupełnie innego, który przybliża m.in.: „numeryczne mapy tematyczne: anotację obiektów wektorowych, wyznaczanie stref buforowych, tematyczną resymbolizację, analizy topologiczne”, i w czasie którego słuchacz zapozna się z „…metodami przetwarzania i analizy danych cyfrowych”. W taki oto sposób student 1. roku na Wydziale Budownictwa i Inżynierii Środowiska może czuć się nieco zagubiony i zakłopotany. Dodatkowo obcobrzmiąca nazwa przedmiotu może sugerować, że będzie on wykładany w języku angielskim. W ramach dodatkowych przedmiotów, zamiast klasycznej filozofii, podstaw ekonomii, transferu technologii czy też przedsiębiorczości będzie zmuszony przyswoić sobie wiedzę kompletnie nieprzydatną przyszłemu inżynierowi.

Termin „gender” większości studentom i pracownikom Politechniki Białostockiej jest pewnie nie znany (sprawdzone przez autorów na niedużej próbie), nie zasługuje szczególnie na to, aby na jego temat się tu rozpisywać. Najkrócej mówiąc, zastąpienie istniejącego od wieków pojęcia opisującego płeć – „sex” terminem „gender”, służy najogólniej zdewaluowaniu i wypaczeniu oryginalnego pojęcia i przez to bezkrytycznego przyjmowania każdej odmienności, nawet gdy niesie w sobie szkodliwe dla istnienia społeczeństwa elementy. Wszystko to w imię źle rozumianej wolności i pod ochroną w postaci wmawiania oponentom różnego rodzaju fobii. Gender mainstreaming ma na celu stworzenie nowego człowieka, mającego wolność wyboru i przeżywania tożsamości płciowej, niezależnie od płci biologicznej, człowieka, który poddając się dyktaturze relatywizmu staje się niewolnikiem wykreowanej przez siebie rzeczywistości sprzecznej z prawem naturalnym. Gabriele Kuby, autorka znanej książki „Rewolucja genderowa. Nowa ideologia seksualności.”, przeciwstawiającej się jako gender mainstreaming, tak oto opisuje obecną sytuację panująca na świecie: W naszych czasach przeżywamy przerost relatywizmu najbardziej ekstremalny z możliwych: zaprzecza się temu, co dla każdego człowieka jest widoczne, doświadczalne i od początku istnienia ludzkości było tak oczywiste, jak zmiana dnia i nocy: że człowiek istnieje w dwóch płciach, jako mężczyzna i kobieta. Widać, że władze Politechniki Białostockiej nie pozostają w tyle i idą z „duchem czasu”. Pozostaje mieć nadzieję, że jeżeli chodzi o ilość patentów, rozwój nauki i profesjonalną dydaktykę, uczelnia również stara się podążać za światowymi trendami.

O ile można by jeszcze uzasadnić wykładanie gender studies na takich kierunkach, jak socjologia, filozofia czy politologia, to całkowicie bezsensowne jest kształcenie w tym zakresie inżynierów. Zmiana w programach nauczania, to jeden z elementów strategii i taktyki rewolucji społeczno-kulturowej, przytoczony przez G. Kuby na łamach wspomnianej wcześniej książki. Autorka pisze również: W naszej obecnej kulturze stwierdzamy, że normy społeczne i prawne, które kiedyś ograniczały seksualność do małżeństwa mężczyzny i kobiety, do mężczyzny i kobiety, do dorosłych, do niespokrewnionych, do przestrzeni intymności – wszystkie te normy zostały naruszone. „Wyzwolenie seksualne” prowadzi do wolności nieznającej odpowiedzialności za młodzież i za przyszłość. Oznaki kulturowego upadku są już dziś aż nadto wyraźne, a jednak rewolucja seksualna przekracza nadal kolejne granice. Ciekawe, czy osoby odpowiedzialne za wprowadzenie do systemu nauczania na Wydziale Budownictwa i Inżynierii Środowiska Politechniki Białostockiej przedmiotu gender studies zdają sobie z tego sprawę?

Jan M. Janiszewski

Kamil Siemieniuk

a.me.

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “Jan M. Janiszewski, Kamil Siemieniuk: Pranie mózgu studentom Politechniki Białostockiej”

  1. “Oznaki kulturowego upadku są już dziś aż nadto wyraźne, a jednak rewolucja seksualna przekracza nadal kolejne granice. Ciekawe, czy osoby odpowiedzialne za wprowadzenie do systemu nauczania na Wydziale Budownictwa i Inżynierii Środowiska Politechniki Białostockiej przedmiotu gender studies zdają sobie z tego sprawę?” – pytanie powinno raczej brzmieć: Do jakich lóż te osoby należą? Lub ewentualnie: Czy są finansowo zależne od Fundacji Batorego i jej odnóg? Ewentualnie: Czy Unia Europejska uzależniła przyznanie pieniędzy na remonty na Politechnice Białostockiej od wprowadzenia genderyzmu do obowiązkowego programu nauczania?

  2. Swoją drogą wychodzi tu wyższość uczelni prywatnych nad państwowymi, bo uczelniom prywatnym nie da się narzucić wprowadzenia tego szamba do programu nauczania (no chyba, że się jednak jakoś da, tylko brak mi wyobraźni).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *