Janowski: Nagły koniec grillowania?

Przed wyborami parlamentarnymi 2007 r. rozmawiałem ze znajomym działaczem PiS. Na mój argument, iż partia J. Kaczyńskiego porzuciła elektorat miejsko-inteligencki na rzecz kół pewnego radia i dawnych wyborców Samoobrony, odpowiedział że faktycznie tak się stało, ale nowy elektorat jest oddany, zdyscyplinowany i się nie gniewa.

Cztery lata temu Platforma otrzymała „na kredyt” poparcie wielu środowisk, które uwierzyły, że kompetentni politycy obozu D. Tuska wprowadzą w Polsce wolnorynkowy „cud gospodarczy”, że zostaną usunięte bariery utrudniające działalność przedsiębiorców, że otworzy się dostęp do prestiżowych zawodów, że w końcu pojedziemy autostradami, że polscy obywatele nie będą musieli tułać się po świecie w poszukiwaniu pracy. Nie byli to zadeklarowani wyborcy PO, ale zdecydowali się stać w kolejce do głosowania na Platformę z nadzieją na lepszą Polskę. Dziś wielu z tych ludzi uważa siebie za oszukanych, co znajduje swe odbicie w sondażach.

Sondaże PiS nie rosną dlatego, że ludzie nagle pokochali „guru z Żoliborza”, ale dlatego że niedawni wyborcy pogniewali się na Platformę i nie mają ochoty iść na wybory. W takim wypadku, udział sondażowy PiS powiększa się, chociaż ta partia nie poszerza realnej bazy poparcia. O sile PiS decyduje „żelazny” elektorat, który stawi się w lokalu wyborczym o chłodzie, głodzie, tajfunie i deszczu ze śniegiem.

W tym czasie Platformę gubi pycha. Liderzy ugrupowania premiera Tuska uwierzyli, że poparcie wyborców o umiarkowanych poglądach, po prostu im się należy. Nie zrealizowali obietnic, które składali studentom, przedsiębiorcom i obywatelom emigrującym za chlebem. Ten elektorat poczuł się oszukany i mimo dużej niechęci do Kaczyńskiego, nie poprze już PO.

Od pewnego czasu drugą pozycję w badaniach sondażowych zajmuje grupa wyborców „niezdecydowanych”, to w dużej mierze ci, którzy 4 lata temu zawierzyli obietnicom Tuska i gorzko się zawiedli. Sondażowy udział „niezdecydowanych” oscyluje w granicach 27 – 31% i stanowi drugą siłę polityczną w Polsce! Dla nich PO jest partią skompromitowaną. Jest, kolejnym w dwudziestoleciu, ugrupowaniem, które miało szanse rozebrać na złom post-PRL i zbudować solidną Polskę, ale zamiast wprowadzaniem reform zajęło się „kopaniem piłki i grillowaniem”.

Jakiś czas temu pokazano w TVN, jak marszałek Schetyna z przerażeniem w oczach czmycha przed dziennikarzem, który trzyma w dłoni stary program PO. Politykom koalicji skończyło się pobłażanie ze strony „salonowych” mediów i celebrytów Warszawki i Krakówka, teraz gniewają się niedawni platformiani wyborcy. Czyżby nadchodził nagły koniec grillowania?

Marcin Janowski

[aw]
Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Janowski: Nagły koniec grillowania?”

  1. Niestety, tekst prawdziwy do szpiku kości. Nie da się administrować państwem, które się wali i potrzebuje radykalnych zmian. Problem w tym, że ja nie widzę partii, która te zmiany wprowadzi. Jedni zidiocieli na punkcie agentów i zamachów, drudzy chodzą na grzyby i rozdają jabłka. PSL jest z układu najracjonalniejsze…

  2. @AWielomski – Mam podobne rozterki. Niby jest tych 20-30% niezdecydowanych, ale brak lidera, który wejdzie na beczkę i zacznie zbierać ludzi wokół siebie i idei.

  3. Wyniki sondaży doskonale pokazują, iż istnieje przestrzeń dla powstania nowej formacji. Badania socjologiczne wskazują, iż w społeczeństwie dominują dziś postawy prorynkowe i moralnie konserwatywne, jest to zatem przestrzeń do zagospodarowania raczej dla partii prawicowej. Większość boi się wariactw i chaosu pisowskiego (to ciekawe, że partia głosząca porządek kreowała niewyobrażalny chaos), zawiedziona jest brakiem reform gospodarczych obiecanych przez PO, i niezbyt daje się skusić na tanią demagogię w sosie zapateryzmu głoszoną przez mierne „plastiki” w stylu Olejniczaka czy Napieralskiego. Niestety zmarginalizowane i podzielone środowiska prawicowe nie mają żadnego pomysłu na nowy projekt polityczny, zaś Marek Jurek i JKM zużywają się politycznie w coraz szybszym tempie. Z tego ostatniego wcale nie jestem zadowolony, wobec braku nowych projektów politycznych i zdolnych liderów, zużycie się partii Jurka i JKM doprowadzi najpewniej do zupełnej atrofii struktur prawicowych w Polsce i pełnego zdualizowania dyskursu politycznego na centroprawicy do schematu PO-PiS.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.