Jansenistyczne i purytańskie „Zawsze Wierni”

Swego czasu byłem stałym czytelnikiem „Zawsze Wierni” – pisma wydawanego przez Bractwo św. Piusa X w Polsce. W domu posiadam pięćdziesiąt trzy numery owego magazynu z lat 1996 – 2009.  Postanowiłem przejrzeć swe prywatne archiwum „Zawsze Wierni” pod kątem promowanych tam zasad moralności chrześcijańskiej. Interesowała mnie zwłaszcza odpowiedź na pytanie, jak redaktorzy tego pisma odnoszą się do różnych kwestii obyczajowych, które także w środowiskach tradycjonalistycznych i konserwatywnych wzbudzają niemało kontrowersji? A więc, jaki winien być stosunek rzymskich katolików do etyki sytuacyjnej (czyli np. poglądu, wedle, którego można czynić mniejsze zło, po to, by osiągnąć większe dobro lub ustrzec się większego zła)? Czy zasady skromności w ubiorze i zachowaniu są niemal całkowicie zdeterminowane przez panującą w danym miejscu kulturę lub klimat i w związku z tym nie należy próbować ustalać zasad, które sztywno miałyby obowiązywać (np. poza bardzo ogólnymi wskazówkami, nie mówić, jaką długość winny być kobiece sukienki, etc.)? Czy mieszane płciowo plaże są dziś czymś całkowicie normalnym dla katolików? Czy katolicy mogą słuchać rocka, heavy-metalu i kapel w rodzaju AC/DC? Czy damsko-męskie tańce są rozrywką, której niebezpieczeństwo, w najgorszym wypadku jest nikłe, a więc są one czymś zupełnie normalnym? Jak zatem redakcja „Zawsze Wierni” odpowiada na wyżej postawione pytania? Poniżej przedstawiam odpowiedź w postaci wypisu różnych fragmentów z tekstów publikowanych na łamach tego pisma.

„(…) człowiek powinien raczej wybierać śmierć niż obrazę Boga poprzez choćby jeden popełniony świadomie grzech. (…) Można tolerować mniejsze zło, ale nigdy nie można go pozytywnie czynić. Oto nauka Kościoła! (…) Nie można dokonać choćby i najmniejszego grzechu w celu zbawienia nawet całego świata” – Biskup Bernard Tissier de Mallerais, „Komunikat Bractwa św. Piusa X”, ZW, nr. 11/ 1996, s. 5.

Ojciec Pio, siedząc w otwartym konfesjonale, przez okrągły rok dbał o to, aby kobiety i dziewczęta, które się u niego spowiadały, nie przystępowały do spowiedzi w zbyt krótkich spódnicach. Czasem nawet przyprawiał o łzy taką, która po paru godzinach oczekiwania w kolejce została odesłana z powodu nieprzyzwoitego ubioru (…) ” – O. Jean OFMCap, „Ojciec Pio przeciwnikiem reformy liturgii”, ZW, nr. 28/ 1999, s. 70.

Dzisiaj bożkami nie są już Zeus czy Wenus. Prawdziwymi bogami dzisiejszych czasów stała się telewizja, piosenkarze, gwiazdy sportu, muzyka rockowa, film … Musimy być wobec nich tak stanowczy, jak pierwsi chrześcijanie wobec fałszywych bożków. . Żadnej zgody. (…) pozbądźcie się telewizora. Wyrzućcie go na śmietnik. Tam jest jego miejsce. (…) – SS. Dominikanki, „Telewizja – wróg publiczny nr I”, ZW, nr 37/ 2001, dodatek „Rodzina Katolicka”, nr 6, s. XVII – XVIII.

12 stycznia 1930 roku, papież Pius XI nakazał opublikowanie instrukcji na temat skromności strojów. W instrukcji tej przypomniał zalecenia zawarte w liście Kongregacji ds. Duchowieństwa z 1928 roku: (…) Wielu katolików wydaje się w ogóle nie zainteresowanych, a nawet wrogo ustosunkowanych do standardów skromności. Czy możemy pozwolić, by nasze przywiązanie do Tradycji przykrywało zakorzenione złe nawyki?” – „Maryjny wzorzec skromności”, cz. I, ZW, nr 41/ 2001, dodatek „Rodzina Katolicka”, nr 10, s. VIII – IX, XII.

Pod tym względem nie możemy dość silnie wyrazić Naszego ubolewania nad zaślepieniem tak wielu niewiast różnego wieku i stanu, które, odurzone chęcią podobania się, nie zdają sobie zupełnie sprawy, że ich bezwstydne ubiory nie tylko budzą wstręt u każdego szlachetniejszego człowieka, ale ponadto obrażają Boga. Nie dość bowiem, że w takich strojach, przed którymi wiele z nich dawniej ze wstrętem by się odwracało, jako zbyt przeciwnych skromności chrześcijańskiej, pokazują się publicznie, lecz nie boją się tak ubrane wstępować w progi świątyń i brać udziału w nabożeństwach, a nawet przystępować do Uczty Eucharystycznej i w ten sposób rozsiewać ohydne podniety zmysłowe tam, gdzie przyjmuje się Boskiego Twórcę czystości. Pomijamy tutaj tańce, jedne gorsze od drugich, które niedawno przedostały się od ludów barbarzyńskich do zwyczajów narodów kulturalnych, a będące najskuteczniejszym środkiem do pozbycia się wszelkiej wstydliwości” – Benedykt XV, „Obowiązek tercjarzy dzisiejszej doby zapobiegania złu:, ZW, nr 41, 2001, dodatek „Rodzina Katolicka”, nr 10, s. XXII. ”

Skromność musi być zachowywana bez kompromisu. – Należy unikać używania tkanin o kolorach cielistych. – Naprawdę skromny ubiór ma rękawy sięgające przynajmniej do łokci i zakrywające ciało poniżej kolan. Niekiedy tolerowane mogą być rękawy sięgające połowy ramienia. – Prawdziwie skromny ubiór zakrywa w całości górną część ciała: ramiona, biust i plecy, poza wcięciem koło szyi nie przekraczającym dwóch cali (szerokość dwóch palców) poniżej dekoltu z przodu i takiego samego z tyłu. Prawdziwa skromność wymaga zakrycia ciała, nawet po zdjęciu żakietu, peleryny czy szala. (…) Trzeba też zwrócić uwagę na ubiory, które zakrywają ciało w stopniu wystarczającym, niemniej pozostają nieskromne ze względu na krój, który czyni je bardzo sugestywnymi. Obcisłe, przylegające do ciała stroje są absolutnie nie do przyjęcia. Równie niedopuszczalne są bluzki zbyt luźne przy dekolcie i odsłaniające ciało. Szanujące się kobiety unikają elastycznych T-shirtów i obcisłych sukienek, które wymagają wysokich rozcięć. T-shirty, nawet te o kolorach ciemnych, projektowane są na ciało męskie, uwypuklają więc nadmiernie kształty kobiety. Rozcinane spódnice, tak bardzo dziś modne, często sięgające poniżej kolan, a nawet do kostek, nie zakrywają dostatecznie ciała podczas chodzenia lub siedzenia. Sugestywne rozcięcia często sięgają powyżej kolan i czynią taki strój podwójnie nieprzyzwoitym. Kobieta skromna ubiera się zawsze w suknie stosownie zakrywające ciało i nie przyciągające zbytniej uwagi. (…) Teologia moralna uczy, że klatka piersiowa, plecy, ramiona i nogi są częściami ciała, tzn. spojrzenie na te części ciała łatwiej pobudza zmysłowość niż na inne, np. twarz, stopy czy ręce. Tak więc mężczyźni nie mogą chodzić z odsłoniętym torsem, ramionami czy plecami odsłoniętymi. Zasada ta wyklucza noszenie przez nich koszulek bez rękawów i posiadających wycięcia obnażające brzuch czy klatkę piersiową. Stroje takie jak koszulki siatkowe, przez które widać ciało, naruszają zasady, o których pisaliśmy odnośnie tkanin przeźroczystych. (…) Wielu mężczyzn nosi w lecie szorty zamiast długich spodni, usprawiedliwiając to upałami. Katolicy powinni jednak pamiętać, że moralność nie zmienia się wraz z pogodą. Będziemy się jeszcze zastanawiać, kiedy noszenie szortów jest dopuszczalne, ale w zwykłych okolicznościach, w życiu społecznym, kiedy kontakty z kobietami są częste, stanowczo zaleca się noszenie zawsze długich spodni. Wyjątek czyni się jedynie dla małych chłopców do okresu dojrzewania. Jednak rodzice muszą dbać, żeby dzieci nie przyzwyczaiły się do traktowania wyjątku jako reguły.” – „Maryjny wzorzec skromności, cz. II, ZW, nr 42/ 2001, dodatek „Rodzina Katolicka”, nr 11, s. X, XI, XIII.

Jeśli zależy wam na waszych rodzinach i waszych dzieciach, jeśli tego do tej pory nie zrobiliście – wyeliminujcie z waszego życia telewizję” – Ks. Peter Scott, „Jeśli zależy wam na waszych dzieciach…„, ZW, nr 42/2001, dodatek „Rodzina Katolicka”, nr 11, s. XX.

Zgodnie ze słowami papieża, dziewczęta nie powinny uczestniczyć w pokazach sportowych. (…) Zawsze, gdy Kościół katolicki wypowiadał się na temat pływania czy kąpieli, jak zwykło się to nazywać, potępiał on niezmiennie wspólne kąpiele kobiet i mężczyzn. Oparte jest to na teologii moralnej, która uczy, że spoglądanie na nieskromne części ciała płci przeciwnej jest grzechem ciężkim, chyba, że wydarzy się niespodziewanie, jest przelotne lub trwa tylko chwilę. Wszystkie bez wyjątku stroje kąpielowe noszone dziś przez kobiety i mężczyzn są nieprzyzwoite. Nie tylko nie okrywają już one dostatecznie ciał pływaków, ale wręcz eksponują je bezwstydnie na każdej plaży i w basenie publicznym. Jest to już raczej publiczne eksponowanie nagości, która jedynie udaje skromność. Każdy katolik, który chce uniknąć upału, udając się na publiczną plażę, powinien oddalić się od tych, którzy praktykują ów pogański kult słońca. Nie może zaakceptować wszechobecnej mody na obnażanie się. Pływające grupy nie mogą nigdy składać się z osób obu płci. Jeśli tak jest, to stanowi to gwarantowane zagrożenie dla czystości. W każdym przypadku mężczyźni powinni nosić spodenki sięgające do połowy uda i T-shirt jakiegoś rodzaju. Panie powinny nosić kuloty i bluzkę z materiału, który nie staje się przeźroczysty po zamoknięciu. Reguły te stosują się oczywiście również do sportów wodnych. ” – „Maryjny wzorzec skromności”, cz. III, ZW, nr 43/ 2001, dodatek „Rodzina Katolicka” nr 12, s. XI – XII.

Katoliccy rodzice pilnować muszą, by do ich domu nie miały przystępu mody czy zwyczaje obrażające moralność katolicką. (…) Telewizja niszczy życie rodzinne, wprowadza do świątyni katolickiego domu nieczystość, kult pieniądza i bezsensowną przemoc.” – „Pięć rad dla katolickich rodzin”, ZW, nr 45/ 2002, dodatek „Rodzina Katolicka”, nr 13, s. XIII.

„(…) nie waham się twierdzić, że dziś telewizja stała się jednym z największych niebezpieczeństw tak dla jednostek, jak i dla całego społeczeństwa, szczególnie zaś dla rodzin. Nie tylko liczne współczesne programy telewizyjne depczą określone przez Piusa XII zasady, ale wręcz sama telewizja jest per se środkiem rozpowszechniania zła i bliską okazją do grzechu. Katechizm katolicki poucza, że człowiek musi unikać bliskich okazji do grzechu, bo ” – Ks. Karol Stehlin, „Telewizja – niebezpieczeństwo dla rodzin”, cz. I, ZW, nr 45/ 2002, dodatek „Rodzina Katolicka”, nr 13, s. XV.

Telewizja jako taka musi zostać wyeliminowana całkowicie.” – „Problemy katolickich rodzin we współczesnym świecie. Wywiad z księdzem Jakubem Doranem FSSPX”, ZW, nr 46/ 2002, dodatek „Rodzina Katolicka”, nr 14, s. VI.

przez telewizję wielu ludzi odeszło od Boga, porzuciwszy życie zgodne z chrześcijańskimi cnotami. (…) Poprzez telewizję fala pornografii przekroczyła progi domów i rodzin. Stacje telewizyjne prawie bez przerwy prezentują filmy gloryfikujące przestępstwa, brutalność, perwersję i nieczystość. Wystarczy jeden program, podczas jednego wieczora, aby można było zobaczyć (a często także popełnić!) ciężkie grzechy przeciw wszystkim dziesięciu przykazaniom Bożym. (…) Popatrzmy na Hollywood: reżyserzy, scenarzyści, aktorzy i aktorki kręcąc filmy i programy telewizyjne starają się sprowadzić odbiorcę na swój własny poziom moralności (a raczej niemoralności), by usprawiedliwić w ten sposób swoje bezbożne życie. Słusznie nazywa się ich misjonarzami zła!” – Ks. Karol Stehlin, „Telewizja – niebezpieczeństwo dla rodzin”, cz. II, ZW, nr 46/ 2002, dodatek „Rodzina Katolicka”, nr 14, s. XIII, XIV.

Telewizja jest grabarzem rodzin; pochwala cudzołóstwo i przedstawia kobietę jedynie jako obiekt namiętności.” – Ks. Franciszek Schmidberger, „Dziewięć argumentów przeciwko telewizji”, ZW, nr 47/ 2002, dodatek „Rodzina Katolicka”, nr 15, s. XVI. „(…) .

Słowa twarde, ale jakże prawdziwe! Stanowczo zbyt często usiłujemy wchodzić w kompromisy z duchem tego świata, pozostawiając sobie na otarcie łez którąś z jego przyjemności, pomimo świadomości, że nie jest to miłe Bogu. Ile to razy usprawiedliwiamy nasze małe niewierności i powolny zanik katolickiej atmosfery naszych domów rozmaitymi spektakularnymi akcjami w obronie Wiary i Tradycji! ” – Ks. Karl Stehlin, „Editioral”, ZW, nr 47/ 2002, s. 3.

Muzyka rockowa należy definitywnie do obozu szatana. Bądźmy konsekwentni. Pamiętam, jak zatrzymałem się kiedyś i tradycyjnej katolickiej rodziny. Dzieliłem wówczas sypialnię z ich 15 -letnim synem. Na ścianie, ku mojej radości, wisiał piękny obraz Najświętszego Serca Pana Jezusa. Zerknąłem jednak później na kasety magnetofonowe leżące na biurku i byłem zszokowany, widząc kasety AC/DC, jedną z nich ze słynną piosenką (Piekło nie jest takim złym miejscem). To doskonały przykład tego, co nie powinno się zdarzyć w katolickim domu. ” – „Katolicki dom”, cz. II, ZW, nr 50/ 2003, dodatek „Rodzina Katolicka”, s. XII.

„(…) dzisiejsza moda kobieca nakazuje nosić duże dekolty, obcisłe spodnie, obcisłe, krótkie spódnice, Niedawno jeszcze ten sposób ubioru charakterystyczny był dla kobiet o złej reputacji, wabiących swych klientów do grzechu. Jak to możliwe, że moda ta przyjęła się obecnie w katolickich rodzinach? Czy nie bulwersuje nas fakt, że osoby tak ubrane, ku smutkowi Nieba, uciesze szatanów oraz zgorszeniu niewinnych dusz, mają czelność przychodzić do kościoła, a nawet podchodzić do balasek? Co najbardziej szokujące: znaczna część ludzi (wśród nich niestety niektórzy z naszych wiernych) uważa to za coś absolutnie normalnego i dopuszczalnego (…) Tak wielu katolików myśli niestety, że owa kwestia mody jest nieistotna i być może moglibyśmy się z nimi zgodzić, gdyby tylko Matka Boża, św. Paweł, święci papieże i tak wielu innych świętych nie przywiązywało do tej kwestii tak wielkiego znaczenia, co wskazuje, że nie jest ona błahostką. (…) muzyka rockowa jest zła, ponieważ i ona sama, i związane z nią tańce są bezpośrednim i dobrowolnym pobudzaniem namiętności i okazją do wszelkiego rodzaju nieczystości.” – Ks. Jakub Emily FSSPX, „Najświętsza Maryja Panna i skromność”, ZW, nr 56/ 2004, dodatek „Rodzina Katolicka”, nr 24, s. V, VI, VII.

Święty Ojciec Pio nie tolerował nieskromnych strojów: sukni z głębokim dekoltem, krótkich, obcisłych spódnic.” – „Ojciec Pio – surowy strażnik skromności”, ZW, nr 56/ 2004, dodatek „Rodzina Katolicka”, nr 24, s. VIII.

Ponieważ skromność jest cnotą, wykracza poza czas i miejsce, Kościół podał szczegółowe reguły, by pomóc wiernym praktykować ją we wszelkich okolicznościach. Bądźmy wdzięczni Jego Ekscelencji ks. Biskupowi Bernardowi Fellayowi za przypomnienie nam tych zasad, o których niekiedy zapomina się latem: ” – „Skromność obowiązuje zawsze i wszędzie”, ZW, nr 62/ 2004, dodatek „Rodzina Katolicka”, nr 27, s. VI.

Przekazałem jednak, co o tańcach naucza Kościół – że są niebezpieczne, że stanowią okazję do grzechu, a w wielu formach z całą pewnością są grzeszne ” – Ks. Edward Wesołek, „Jego głowa stała się zapłatą za taniec”, ZW, nr 127, s. 37.

Reasumując, redakcja „Zawsze Wierni” piórami reprezentatywnych dla Bractwa św. Piusa X autorów jak: bp Bernard Fellay (przełożony generalny FSSPX), bp Tissier de Mallerais (sekretarz generalny FSSPX), ks. Karl Stehlin (przełożony dystryktu środkowo-europejskiego FSSPX), ks. Franz Schmidberger (przełożony FSSPX w l. 1982 – 1994), ks. Peter Scott (wieloletni przełożony dystryktu FSSPX na Stany Zjednoczone), ks. Jakub Emily (przełożony dystryktu FSSPX na Wielką Brytanię – d0 2003 roku) oraz innych księży i sióstr zakonnych, twierdzi, iż:

  • nie wolno czynić najmniejszego grzechu, nawet, gdyby za jego pomocą można było uratować cały świat
  •  muzyka rockowa jest zła, należy definitywnie do obozu szatana i jest czymś, do należy wyrzucić z domu
  •  kasety zespołów w rodzaju AC/DC stanową doskonały przykład tego, co nie powinno znajdować się w tradycyjnie katolickich domach
  •  telewizja stanowi bliską okazję do grzechu, która winna być wyrzucona i całkowicie wyeliminowana z życia rodzinnego
  •  wspólne kąpiele mężczyzn i kobiet są zwyczajem godnym potępienia
  •  wszystkie, bez wyjątku, współczesne stroje kąpielowe kobiet i mężczyzn są nieprzyzwoite i bezwstydne
  •  dziewczęta nie powinny uczestniczyć w publicznych pokazach sportowych
  •  niewiasty powinny ubierać się w sukienki lub spódnice, które zakrywają ich kolana (również wówczas, gdy siedzą), ramiona, biust i plecy, poza wcięciem koło szyi nie przekraczającym dwóch cali (szerokość dwóch palców) poniżej dekoltu z przodu i takiego samego z tyłu (z zastrzeżeniem, że niekiedy mogą być tolerowane rękawy sięgające połowy ramienia)
  • prawdziwie skromny strój niewieści nie tylko zakrywa wymienione wyżej części ciała, ale także nie podkreśla ich przez krój, etc.
  •  mężczyźni nie powinni nosić koszulek bez rękawów i posiadających wycięcia obnażające brzuch czy klatkę piersiową, a także koszulek siatkowych – w zwyczajnych okolicznościach mężczyźni powinni nosić długie spodnie, nie zaś szorty
  •  Kościół naucza, iż tańce stanowią okazję do grzechu, są niebezpieczne, a wielu swych nowoczesnych formach z całą pewnością są grzeszne. 

Wniosek wydaje się być jeden: moralność promowana przez „Zawsze Wierni”, biskupa Bernarda Fellaya i innych reprezentatywnych księży Bractwa św. Piusa X jest: „surowa„, „rygorystyczna” i „brawarystyczna„. A mówiąc językiem otwartych wrogów tejże moralności: „jansenistyczna„, „purytańska” i „kalwinistyczna„.

Mirosław Salwowski

www.salwowski.msza.net

Click to rate this post!
[Total: 1 Average: 5]
Facebook

0 thoughts on “Jansenistyczne i purytańskie „Zawsze Wierni””

  1. Panie Salwowski jak się ZW nie podoba to napisz na Redakcji ZW – zgłoś uwagi – napisz coś i staraj się zmienić – a jeśli umiesz to zrób lepsze pismo….. Krytykować łatwo ….. Kolejny świrnięty Talib. I pewnie wyznawca Williamsonizmu…..

  2. Ad. PiotrF – przecież ten tekst to ironia wymierzona nie w redakcję ZW, ale niektórych „libertyńsko” nastawionych tradycjonalistów.

  3. Dobrze Pan wie, że oskarżenia Pana o jansenizm nie bazują na konkretnych Pańskich zaleceniach, tylko na mechanistycznym podejściu do procesu decyzyjnego prowadzącego człowieka do grzechu, który jest widoczny w Pańskich tekstach i który powoduje że człowiek się poniekąd zastanawia czy Pan wierzy w wolną wolę człowieka. Natomiast szczegółowo, Pański komentarz dotyczący etyki sytuacyjnej wygląda całkiem ciekawie na portalu, którego politycznym credo jest właśnie etyka sytuacyjna. PS: rozumiem że nie ma Pan telewizora?

  4. Bez przesady z tą telewizją. Trzeba po prostu korzystać z niej z umiarem i włączonym myśleniem. Po to wymyślili coś takiego jak gazety czy strony internetowe z programem telewizyjnym żeby można było dobrać sobie co warto obejrzeć a co nie. Pewnie – jak ktoś cały dzień siedzi przed telewizorem i bezmyślnie skacze po kanałach to trafi i na transmisję Anioła Pańskiego z Watykanu, i na jakieś króliczki Playboya, i na Gumisie. Trzeba tylko spojrzeć w program i sobie wybrać co chcemy oglądać a co nie. Z resztą dzisiaj telewizja traci na znaczeniu na rzecz internetu i komputerów. A końcówka tego artykułu jest w oczywisty sposób ironiczna. Jak można się tego nie domyślić?

  5. Ironia się p. Salwowskiemu nie bardzo udała (do ironii potrzeba swobody uczuć). Wydaje się, że jansenizm jest wyrazem dowolnego założenia, że wartości mogą być tylko absolutne. Albo jest prawda absolutna albo nic. Zbawienie albo całkowite zepsucie. Wydaje się jednak, że Bóg zrezygnował z wartości absolutnych, kiedy raczył stworzyć świat (świat nie może być zarówno tak zły, żeby nie miał żadnego podobieństwa do Boga, ani tak dobry, żeby sam być Bogiem). „Naturze pozostawionej samej sobie nic zasadniczo nie brakuje” napisze św. Tomasz. Grzech pierworodny nie jest zniszczeniem natury tylko brakiem łaski (Adam bowiem został stworzony w łasce). Absolutyzację WSZYSTKICH wartości widać dobrze w kwestii sumienia, która pokazuje zarazem dlaczego „Zawsze wierni” trzyma linię, którą trzyma. Św. Tomasz uważał sumienie za sąd rozumu praktycznego. Jego sąd był tak pewny, jak może być pewny sąd człowieka w tego rodzaju sprawach. Jest to tzw. pewność praktyczna, względna. „ZW” nie ma akceptacji dla tej tezy. Pewność ma być całkowita (kartezjańska). Takiej pewności nie osiąga ani intelekt spekulatywny („poznanie istnienia Boga na drodze naturalnego rozumu osiągają nieliczni, po wielu trudach i zawsze z błędami” – uczy Akwinata), ani rozum naukowy (nawet dobrze potwierdzone teorie naukowe nie są logicznie pewne). Pewność jest kategorią PSYCHOLOGICZNĄ i to emocje mają jej dostarczyć a nie rozum. Dziś sumienie powszechnie uważa się za coś innego niż rozum a mianowicie za „szczególne uczucie przyjemności i przykrości”, jak to określił był bł. kard. Newman. „Głos sumienia […] powtarzam jest jakimś wyraźnym przyjemnym, lub nieprzyjemnym odczuciem – takim jak zadowolenie i ufność lub strach i żal – towarzyszącym pewnym naszym czynom, które zgodnie z tym nazywamy dobrymi lub złymi [..] jest on poczuciem poczuciem moralnym i poczuciem obowiązku, sądem rozumu i autorytatywnym nakazem” [„Logika wiary”, cz I, rozdz. V, par.1]. Pogląd Newmana, że sąd rozumu i obowiązek jest emocją jest całkowicie zgodny z danymi współczesnej (prawie całkowicie tj. i metodologicznie i ontologicznie naturalistycznej) neurobiologii. „Jeżeli emocje i uczucia społeczne nie są prawidłowo rozwinięte, a związki między sytuacjami społecznymi a radością i smutkiem nie istnieją; człowiek nie potrafi segregować w swoim autobiograficznym zapisie pamięciowym doświadczanych zdarzeń na kategorie za pomocą emocjonalnych pozytywnych i negatywnych znaczników. Bez tego zaś nie da się zbudować pojęć dobra i zła”. [A. Damasio, „W poszukiwaniu Spinozy”, 2005]. Wielu pacjentów neurologicznych z dysfunkcyjnymi lub uszkodzonymi częściami mózgu (np. korą brzusznoprzyśrodkową) nie przejawia żadnego sumienia. Podobne uszkodzenie mózgu w dorosłym wieku powoduje psychopatię a uszkodzenie mózgu w dzieciństwie pierwotną niewrażliwość moralną i brak podatności na klasyczne zabiegi wychowawcze. „Doświadczenie bólu jako składnika kary nie zostaje powiązane z działaniem, które te karę spowodowało a zatem nie będzie w pamięci zapisu o takim skojarzeniu. To samo dotyczy przyjemnych aspektów nagrody” [tamże]. Taki chory ma racjonalną świadomość dobra i zła ale ta świadomość go nie interesuje, nie angażuje go w żaden sposób. Sumienie (u zdrowego człowieka) kształtowane jest zatem systemem kar i nagród. Być może dlatego Stary Testament nakazuje lać dzieci bez umiaru. Dzieci sukcesywnie karane biciem mają już na całe życie bujnie rozwinięte sumienie w rozumieniu Newmana tzn. mają silne poczucie winy i strachu (sumienie skrupulatne). Dzieci nie karane zupełnie nie przejawiają tych cech (sumienie szerokie). Podobnie niektóre kultury np. wschodnie w ogóle nie znają zachodnich pojęć grzechu i winy, nie względu na jakieś braki emocjonalne czy neurologiczne tylko dlatego, że nie zostały im one wpojone w dzieciństwie. Przekazane w późniejszym wieku np u konwertytów nie maja już tej siły i znaczenia emocjonalnego. Sumienie jest zatem tym, co neurobiologia nazywa torowaniem afektywnym (ang. affective priming). „Niezależnie od tego ile racjonalnych rozwiązań jest w stanie wymyślić dana osoba, do podjęcia decyzji, niezbędne są emocje – także w wypadku rozstrzygania dylematów moralnych[…] Kiedy pojawia się potencjalne rozwiązanie – dochodzi do wzbudzenia reakcji emocjonalnej. Jeśli jest to reakcja negatywna, to dana możliwość zostaje odrzucona jeszcze przed podjęciem racjonalnej analizy […]Wszystkie podejmowane przez nas decyzje – także moralne – opierają się na wyborze miedzy zbliżaniem a unikaniem, jeśli coś jest dobre, zbliżamy się; jeśli złe, to się wycofujemy” [Damasio 1999, Bargh, Chaiken, Raymond, Hymes 1996, Hastelton i Buss 2000, Gazzaniga 2011]. A zatem wcale nie chodzi o to, żebyś korzystał z TV z umiarem, kąpał się dla zdrowia i relaksu, nie patrzył pożądliwie na niewiasty i szereg temu podobnych kwestii rozumnego szukania dobra. Chodzi o emocjonalną o reakcję negatywną i odrzucenie danej możliwości (muzyka rockowa, telewizja, wspólne kąpiele, stroje kąpielowe, pokazy sportowe, niewłaściwe sukienki lub spódnice, koszulki bez rękawów, szorty, tańce) jeszcze PRZED PODJĘCIEM RACJONALNEJ analizy. A taka reakcja negatywna jest nam wpajana przez kary w dzieciństwie. Jak komuś została wpojona, to żeby dogrzebał się dna podświadomości (tylko niewielka części akcji mózgu jest uświadamiana) nie znajdzie tam nic prócz lęku przed karą i przyjemności nagrody. Jak to natomiast jest w duchu, to nie mamy zielonego pojęcia, ponieważ nasz duch nigdy nie wyraża się inaczej niż przez działanie mózgu. Absolutyzujemy zatem stan naszych neuronów.

  6. Pojęcie „skromny strój” zależy również od kultury do której się odnosi. Co znaczy w naszej to wiadomo. Było natomiast takie plemię gdzie kobiety wstydliwie zakrywały nadgarstki. Chodziły z gołymi piersiami i w ogóle, ale nadgarstki cnotliwie i wstydliwie zakrywały. Okazało się, że tamtejszych panów zaczęły one bardzo pociągać (znaczy nadgarstki). W naszej kulturze w kontekście plaży też nikogo nie dziwi jak panie mają na sobie tylko bikini. Jest to wręcz widok zwykły i powszedni jak u tamtych dzikich kobieta bez żadnej bluzeczki. Natomiast jeśli poprosić te same panie żeby pochodziły w bikini po ulicy to na ogół się nie zgodzą. A jeśli chodzi o etykę sytuacyjną to też jestem jej przeciw. Raczej preferuję etykę mniejszego zła i większego dobra. Jeśli miałbym skłamać i uratować dzięki temu cały świat (a nie ma do wyboru opcji nie powiedzieć nic) to bym to zrobił bez specjalnego problemu (mniejsze zło). Wielki problem jednak byłoby poświęcić czyjeś życie dla tego celu. Tu naprawdę nie wiem co bym zrobił.

  7. Jako stała, co prawda od zaledwie roku, ale mam nadzieję, że już „zawsze wierna” opisanemu pismu, autora tego artykułu informuję, że w najnowszym, grudniowym numerze „Zawsze wiernych” jest tekst o tym, że w tym piśmie nadchodzą pewne zmiany, nie dotyczące oczywiście treści i poglądów, bo byłoby to w kolizji nawet z samym tytułem pisma, ale cytat: „Swoje przemyślenia, sugestie, uwagi i komentarze można nadsyłać na adres redakcji: „Zawsze wierni”, ul.Garncarska 32, 04 – 886 Warszawa lub email: info@piusx.org.pl” Nie piszę tego ironicznie, ale to adres jak najbardziej na miejscu. Gdyby nie to, że jestem strasznie zmęczona przedświątecznymi porządkami to skomentowałabym zarzuty autora dotyczące choćby jansenizmu, ale już może dam sobie spokój, bo byłoby niemiło.

  8. Dobrze bo autor takich zarzutów nie stawia. To jest ironia. Nie zawsze zgadzałem się z p. Salwowskim, ale tym razem muszę go bronić.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.