Janusz Palikot – kurczak z nożem na gardle!

Wczoraj Sejm nie odwołał Wandy Nowickiej ze stanowiska wicemarszałka czy – jak mówią sami członkowie Ruchu Palikota – wicemarszałkini. Mina samego Winiarza z Biłgoraja po tym głosowaniu mówiła wszystko. To była wściekłość pomieszana z przerażeniem. Potem było jeszcze gorzej.

Po zebraniu klubu – i bez decyzji w sprawie Nowickiej – Palikot tłumaczył, że klubowi trzeba dać czas na opadnięcie emocji. Że decyzja, co do jej dalszej obecności w jego szeregach, zapadnie w przyszłym tygodniu. Że Nowicka cały czas deklaruje chęć współpracy z klubem. Swoją drogą to musi być specyficzna chęć współpracy skoro deklaruje ją ktoś, kto nie podporządkowuje się jego zasadniczym decyzjom personalnym. Jeśli dalej sprawa będzie się rozwijać w tym kierunku i w tym tempie, to do końca miesiąca będziemy mieli Ruch Palikota bez Palikota. Prędzej bowiem poza ugrupowaniem znajdzie się chyba dawca jego nazwy niż Wanda Nowicka.

Poza samą Nowicką jest jednak cichy i największy zwycięzca tego całego zamieszania. Tym zwycięzcą jest – moim zdaniem – Leszek Miller. Szef SLD – z sukcesem namawiając Wandę Nowicką do trzymania się marszałkowskiego stolca – powoli, rozpoczął proces skutecznego dorzynania lewicowego konkurenta. Kim w tej sytuacji jest Janusz Palikot? Jak się czuje? Jest jak kurczak, któremu Miller do gardła przyłożył nóż. Przyłożył go i zaczyna mu jeździć nim po aorcie. Kurczak – Palikot to czuje. Jeszcze gdacze. Jeszcze macha skrzydłami, ale jego los jest przesądzony. Lada chwila wypłynie z niego polityczna krew. On to wie. I właśnie dlatego – jak mówiła wczoraj w Faktach po Faktach Wanda Nowicka – zaczął jej grozić!

Jan Filip Libicki

www.facebook.com/flibicki 

aw

Facebook
[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *