Jarosław Kaczyński: Jak przegram w 2011 roku, to odejdę

[aw]
Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Jarosław Kaczyński: Jak przegram w 2011 roku, to odejdę”

  1. NAwet gdyby Kaczyński odszedł, nie będzie to miało znaczenia, ponieważ i tak nikt nie pociągnie tej partii w prawo. Nie ma tekiej potrzeby, gdyż elektorat jest podzielony między centrum a lewicę coraz bardziej wojującą. Te wybory pokazały, że większość Polaków których można jusz spokojnie nazywać zdziczłą chołotą nie chce zmian. Chcą natomiast tzw darmowej opieki zdrowotnej (nie szkodzi, że niedziałającej) darmowej edukacji (nie szkodzi, ze produkującej idiotów) itp. Elektorat jest w stanie tolerować homoparady, zwiazki człowieka z żyrafą (oczywiście partnerskie :)), byle była micha….. Niestety

  2. Mnie tez” nosi” od czasu tego niedzielnego zwyciestwa transseksualnego.Co by nie myslec o demokracji, w niej zyjemy i w zwiazku z tym prawdziwa opozycja jest potrzebna. Zachowanie sie PiS zasadniczo utrudnia powstanie takowej.Poki ta partia egzystuje, nie ma zadnej nadzieji na jakiekolwiek odrodzenie w polskim zyciu politycznym.

  3. Jarosław ani nie musi odchodzić, ani łamać złożonej obietnicy! Jest prostsze rozwiązanie. Po prostu powinien publicznie ogłosić wielkie zwycięstwo! Tak już bywało w przeszłości i okazywało się to całkiem skuteczne. Na przykład choć Bitwę pod Kurskiem wygrali Niemcy, jednak Stalin ogłosił wielkie zwycięstwo i od tej pory wszystkie bezkrytyczne papugi to powtarzają, a pospólstwo wierzy, że w istocie bolszewicy wygrali.

  4. @Mariusz Szymański „Jarosław ani nie musi odchodzić, ani łamać złożonej obietnicy! Jest prostsze rozwiązanie. Po prostu powinien publicznie ogłosić wielkie zwycięstwo! Tak już bywało w przeszłości i okazywało się to całkiem skuteczne.”- Jest prawdopodobne, ze taka operacje marketingowa PiS zrobi wlasnie. Tylko, tym razem to nie bedzie skuteczne.

  5. To jest chyba zjawisko trudne do dostrzeżenia z perspektywy Warszawy i zza pleców posłów PiS powtarzających bez przerwy „do śmierci z Kaczyńskim!”, ale mieszkając w regionie tradycyjnie życzliwym PiSowi i prawicy w ogóle co i raz spotykam ludzi powtarzających „będziemy głosować na PiS, bo nie ma na kogo, ale może by się w końcu pozbyli tego Kaczyńskiego!”. Błędna interpretacja tego faktu doprowadziła wprawdzie do powstania i Polski + i PJN, tymczasem dla szarego wyborcy prawicy nie chodzi o zakładanie nowych partii bez Kaczyńskiego, tylko o jego honorowe odejście z partii obecnej. To właśnie środowiska GW pokazujące babcie smoleńskie całujące „Prezesa” w rękę tworzą wrażenie, że nie ma PiS bez niego. Tymczasem dla oddanego elektoratu byłoby to zjawisko nie tylko naturalne, ale i pożądane. Że nierealne: tego jakoś nikt z owych wyborców sobie do końca nie uświadamia…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.