Jarosław Korwin-Kaczyński

Nieudolność, oderwanie od realiów, myślenie o państwie i polityce w sposób bardzo archaiczny, wyniesiony z podziemia – w kategoriach wodzowskich, zamiast menadżerskich. (…) Gdyby jakikolwiek szef tak zarządzał firmą, jak Kaczyński partią, udziałowcy odwołaliby go już wiele lat temu. A partia polityczna powinna być rodzajem firmy, której udziałowcami są jej wyborcy

stwierdził z rozmowie z Onetem Rafał Ziemkiewicz, dodając:

Kaczyński wymusił to, że wszystkie prawicowe piłki idą na niego, i niezmiennie, ilekroć sondaże PiS zaczną rosnąć, musi pieprznąć coś od rzeczy i sprowadzić notowania do poziomu gwarantującego prawicy izolację. Nazwałem to kiedyś „korwnizacją PiS”, bo dokładnie tak to wyglądało dwadzieścia lat temu w UPR.

To wszystko prawda, tyle że jest to prawda przez łzy, bo póki co Jarosław Kaczyński może chlapać, co mu się żywnie podoba, bez specjalnych konsekwencji. Problemem polskiej prawicy, o czym wielu komentatorów zapomina, są nie tylko partie polityczne, ale także wyborcy, a właściwie – wyznawcy. Nie da się obiektywnie nie zauważyć, że polski wyborca prawicowy jest w swej masie, delikatnie rzecz ujmując, zwichrowany. Dzięki „szurowskim” mediom prawicy a’la „Gazeta Polska”, czy ostatnio „W sieci”, w jego głowie obowiązuje totalna myślowa monokultura, nietknięta jakimkolwiek płodozmianem.

Wyborca prawicy został wytresowany. Jest jak pies Pawłowa. Za pomocą podrzucanych mu przez demiurgów partyjnych słów-kluczy reaguje tak jak to demiurgowie zaplanowali. Widzi Tuska czy Komorowskiego – ujada. Słyszy Smoleńsk – miota się i warczy. Czyta „zamach” – toczy pianę. Widzi Kaczyńskiego – merda ogonem i się łasi. Patrzy na Macierewicza – mruczy z zadowolenia. Taki wyborca jest modelem uproszczonym, czyli najbardziej pożądanym z punktu widzenia partyjnych strategów, którzy nadają ton, lub jak kto woli – zapodają narrację, na prawej flance sceny politycznej.

Skalibrowanie całej polityki prawicy na kwestię smoleńską jest jej przekleństwem. Co ciekawe, uważa tak wielu posłów PiS-u, ale ze względów merkantylnych wolą „rżnąć głupa” i suflować prezesowi, że obojętnie co powie, to i tak ma rację. Tkwią w ewidentnej schizofrenii, ale proza życia (kredyty, zaawansowane wygodnictwo) zmusza ich do szczerzenia zębów w radosnym uśmiechu, tam gdzie każdy normalny człowiek by nimi zgrzytał. Wychowawczo jednak oddziałuje na nich przykład buntowników z PJN i Solidarnej Polski, po których słuch pomału ginie.

Póki co, spostrzegawczość Ziemkiewicza zda się psu na budę, bo jaki koń jest, każdy widzi i niewiele z tego wynika. Jak u Korwina-Mikke, co słusznie zauważa. Czy to się zmieni? Ano tak. Kiedy? Ano, nie wiem. W każdym razie czekam z niecierpliwością na następny wywiad z Kaczyńskim. Oczyma wyobraźni widzę już jego tytuł – „Tchórze uciekli do więzienia, patrioci zostali na placu boju”.

Maciej Eckardt

www.eckardt.pl

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Jarosław Korwin-Kaczyński”

  1. „…olski wyborca prawicowy jest w swej masie, delikatnie rzecz ujmując, zwichrowany”. To zwichrowanie sprawia, że nadal brakuje „swojej masy”. Bo generalnie brakuje masy zwichrowanych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.