Jasiński: Antyklerykalizm – opium dla mas

Spośród wielu prądów lansowanych przez polskojęzyczny establiszment medialno-polityczny ostatnimy czasy wiodącym okazał się być antyklerykalizm. Idea ta jest przedstawiana jako słuszna walka z uprzywilejowanym klerem. Owa przewaga duchowieństwa wynikać ma z jego rzekomych przywilejów natury finansowej, przemożnego wpływu na państwo oraz patologicznej żądzy pieniędzy. Taka mniej więcej narracja z odmętów niszowych mediów od jakiegoś czasu znów pojawia się w ich głównym nurcie.

Cały problem antyklerykalizmu oscyluje głównie wokół pieniędzy. Sugeruje się społeczeństwu, że księża pławią się w luksusach i dobrobycie, nie płacą podatków, ubezpieczeń, nieformalnie wpływają na politykę państwa polskiego, otrzymując z tego tytułu korzyści. Propagandziści antykościelni doskonale zdają sobie sprawę z ludzkiej natury. Wiedzą o tym, że najłatwiej wskazać wroga jako cynicznego bogacza, żerującego na krzywdzie reszty społeczeństwa. Taki obraz jest łatwy do stworzenia. Najprostszym wskazaniem jest gra na emocjach grupy docelowej, której celem jest przeformatowanie myślenia według życzeń mocodawców. Zbicie kapitału polityczno-ideowego na bazie najprymitywniejszych instynktów człowieka tj. jego zazdrości, chciwości i zwykłej nienawiści do lepszego jest sztuką łatwo osiągalną przy pomocy gigantycznych tub medialnych. Współczesny człowiek, odchowany w warunkach powszechnego egoizmu i konsumpcjonizmu, jest podatny na tego typu retorykę. Na skuteczność przekazu antyklerykalnego składają się zatem: umiejętność przedstawienia duchowieństwa, czy szerzej Kościoła, w swoistym krzywym zwierciadle, ignorancja odbiorców oraz zawistny fragment natury człowieka wzmocniony otaczającą nas wszystkich rzeczywistością, która nakazuje stricte materialne podejście do ludzi i zdarzeń.

Antyklerykalizm odnosi się tylko do duchowieństwa katolickiego. W całej swej przewrotności wrogów religii jedno trzeba im oddać: wiedzą w kogo należy uderzyć, żeby walczyć z Prawdą. Co ciekawe ich trafne przeczucie czy świadomość tego, kto dzierży w ręku ster prawdy powinna zawstydzać “ochrzczonych” (katolicy, których stosunek do wiary można hurraoptymstycznie określić jako letni). Antyklerykałowie nie zaatakują rabina gminy żydowskiej czy dalajlamy. Jeśli ktoś by się na to publicznie odważył to w najlepszym przypadku zostanie pouczony o tym gdzie leży właściwy obiekt napaści, a w najgorszym razie ten osobnik sławy nie zdobędzie (np. jako “antysemita”).

Według polskiego prawa wszystkie kościoły i związki wyznaniowe w Polsce mają równe prawa i obowiązki względem Rzeczpospolitej. Wszyscy przedstawiciele tych organizacji płacą dokładnie te same podatki czy składki ubezpieczeniowe. W przypadku polskim ukierunkowanie niechęci do osób duchownych na kler katolicki można wytłumaczyć ich liczebną przewagą wobec duchownych innych wyznań. Księży katolickich po prostu widać, w przeciwieństwie do reprezentantów marginalnych religii w Polsce jak judaizm czy buddyzm. Duchowni katoliccy prowadzą zajęcia katechezy w publicznych szkołach, gdyż znaczna większość mieszkańców Polski odczuwa jakiś związek z Kościołem katolickim i posyła dzieci na rzeczone zajęcia. Kościół bywa także aktywny na polu kulturalnym czy medialnym. Antyklerykałowie nie potrafią zrozumieć, że ksiądz katolicki jest także obywatelem polskim w tym samym stopniu co pielęgniarka, robotnik czy adwokat. Co prawda z racji swej profesji nie ma prawa startu w wyborach, ale wyznawcom równości i tolerancji to nie przeszkadza.

Ksiądz zatrudniony jako nauczyciel w szkole czy profesor na uniwersytecie otrzymuje pensję za wykonywaną pracę, od której odprowadza podatek dochodowy oraz składki na ubezpieczenia społeczne dokładnie na tych samych zasadach co nauczyciele czy profesorowie bez sutann. Księża ograniczający się do posługi kapłańskiej płacą podatek ryczałtowy dokładnie na tych samych zasadach jak pop czy imam. Wynika to ze słusznego uznania państwa polskiego pracy duszpasterskiej za pracę innego, specjalnego typu, pracę duchową. Wielkość podatku zależy od wielkości parafii i liczby jej mieszkańców. Smutną konstatacją (wobec niezrozumienia oczywistości) jest fakt, że ksiądz tak jak każdy inny mieszkaniec naszego kraju płaci np. podatek akcyzowy czy VAT. Głoszenie zatem, że duchowni podatków nie płacą jest kłamstwem świadomym, obliczonym na utratę zaufania do Kościoła przez odbiorców tak spreparowanej informacji.

Ludowa zazdrość o samochód księdza (najsłynniejszy przypadek nieistniejącego Maybacha ks. Rydzyka), jego pieniądze, nowe kościoły jest podsycana przez media, które nieustannie kreują rzeczywistość wedle różnych potrzeb. W czasach kryzysu gospodarczego, nieumiejętnie prowadzonej polityki finansowej państwa, widma zapaści ekonomicznej, polityczno-medialne ośrodki chętnie zrzucają przynajmniej część pretensji ludu z pleców władzy i kierują je w akceptowalne dla siebie rejony. Tworzy się mit bogactwa Kościoła, który nie potrafi oszczędzać, a jego pieniądze mają kłuć w oczy przeciętnego obywatela, dotkniętego kryzysem. Należy odwracać uwagę od powszechnej korupcji, milionów złotych nagród dla pracowników administracji, ale potrzeba za to oburzać się na nowy samochód księdza (kupiony np. z pensji uniwersyteckiej). Oczywiście jednostki myślące jeszcze bardziej prymitywnie, bez podszeptów medialnych demiurgów, będą zazdrościły nowego samochodu każdemu. Tak samo jak nie wyrzekną się pretensji o pieniądze ofiarowane przez wiernych dobrowolnie na tacę. Ci sami osobnicy dużo mniejsze oburzenie są łaskawi okazywać wobec obowiązkowych danin publicznych, pobieranych przez państwowy aparat przymusu, których ilość i wysokość nieustannie rośnie. Przyjmują ten fakt najwidoczniej jako normalny i oczywisty. Kolejną kwestią jest niezrozumienie, że za ślub, pogrzeb czy chrzciny należy się księdzu zapłata, gdyż jest to jego posługa, z której musi się utrzymać. Wierzący nie mają z tym problemu, gdyż Kościół należy wspierać nie tylko modlitwą. Organizowanie tych uroczystości z pomocą Kościoła nie jest obowiązkowe. Oczywiście jeżeli dany ksiądz pracuje w dużej, bogatej i wiernej parafii pieniędzy uzbiera więcej niż duchowny w małej, biednej parafii, gdzie dodatkowo niewielu jest praktykujących.

Kościół w tej propagandowej narracji jest pazerną władzy i pieniędzy instytucją. Nawet Fundusz Kościelny, którego środki pochodziły z budżetu państwa w ramach odszkodowań za zagrabione Kościołowi w Polsce powojennej ziemie i nieruchomości, został wskazany jako symbol żerowania na państwie. Społeczeństwo jest manipulowane w sposób skuteczny, gdyż nie ma potrzebnej wiedzy do oddzielania prawdy od łgarstwa. W ramach tego systemu, koniecznie trzeba to powtarzać, zwrócono także pozostałe jeszcze majątki lub ich rekompensatę finansową pozostałym kościołom i związkom wyznaniowym. Nieujmowanie tego faktu wskazuje na akcję planowego oczerniania Kościoła Katolickiego, jedynego depozytariusza prawdy, z wymyślonych powodów i przemilczanie dokładnie takiego samego traktowania instytucji pozostałych wyznań czy religii. Buduje się w ten sposób poczucie wyjątkowej pozycji Kościoła w Polsce, wynikającej z rzekomych przywilejów czy specjalnego traktowania przez władzę. To kolejna, przeprowadzona z zimną krwią manipulacja.

Kolejnym zarzutem wobec Kościoła jest jego “wtrącanie się w politykę”. Otóż, szanowni demokraci, stworzyliście system, w którym Kościół ma prawo wypowiadać się na każdy temat, przedstawiając swoje zdanie tak samo jak wszystkie pozostałe instytucje. Co więcej, Kościół dodatkowo posiada też nałożony przed wiekami obowiązek głoszenia Prawdy w każdym miejscu na Ziemi, wzmocniony oczekiwaniem milionów wiernych.

Ostatnią artykułowaną otwarcie obiekcją wobec duchownych jest ich rzekome niemoralne prowadzenie się i niezdrowy tryb życia. Oczywiście, wobec przedstawicieli Kościoła, poza którym nie ma zbawienia, wymagania powinny być najwyższej próby. Trzeba tylko, przy odrobinie dobrej woli, zauważyć, że Kościół jest święta wspólnotą grzesznych ludzi. Osoby duchowne Kościoła Katolickiego w Polsce to przeszło sto tysięcy ludzi i w tym kontekście należy oceniać pojedyncze przypadki niewłaściwego postępowania. Jest to absolutny margines, promil, niezauważalny bez czarciej przysługi merdiów rozdmuchujących każdy, nawet niepotwierdzony incydent do niebotycznych rozmiarów. Znikomość zachowań urągających księżom jest niezaprzeczalnym (przez zdrowy rozsądek) faktem.

Antyklerykalizm ma na celu podzielenie społeczeństwa, spolaryzowanie w sprawie stosunku do Kościoła. Jest to niebezpieczne zjawisko, gdyż atakowana jest instytucja nierozerwalnie związana z polskim państwem przez wzgląd na całą jego historię i przywiązanie milionów Polaków do Kościoła założonego przez samego Boga. Antyklerykalizm, który jest częścią szerszego i nie tak popularnego w Polsce (ze względu na większą szczerość założeń) antykatolicyzmu, co oczywiste jest ruchem antykościelnym, ale jest także (ze względu na zamierzony podział społeczeństwa i atakowanie jednej z jego grup) ruchem antypaństwowym.
Antyklerykalizm podmywa fundamenty funkcjonowania zdrowego państwa, opartego także na niedyskryminacji ze względu na przynależność do grupy społecznej, religijnej czy też ze względu na posiadane wykształcenie lub majątek. Bolszewicka w istocie nienawiść do osób podejrzewanych o zasobność czy lepsze wykształcenie żyje nadal w podskórnym ciele partii społeczeństwa.

Kościół jest instytucją, która wspomaga lub wręcz wyręcza państwo w wielu dziedzinach od wyżywienia osób potrzebujących, przez pomoc charytatywną, stypendialną, edukacyjną aż do prowadzenia hospicjów czy domów opieki. Drodzy materialiści, policzcie te pieniądze, pomnóżcie przez dwa tysiące lat oraz liczbę miejsc na świecie gdzie te praktyki się odbywają. Oczywiście najważniejszą kwestią jest niesienie pomocy duchowej, nauczanie Prawdy. Bez Kościoła bylibyśmy dalej barbarzyńcami, którzy nie wiedzą czym jest uniwersytet czy szpital. Uważajmy więc na fałszywych proroków, którzy niezmordowanie próbują przekonać do raju na ziemi po ograniczeniu bądź wyeliminowaniu Kościoła.

Karol Jasiński

www.pismomonarchista.wordpress.com
aw

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *