Kamiński: Zawieszenie broni i co dalej?

Wprawdzie wojna może potrwać jeszcze długo, przyjmując na przemian „zimne” i „gorące” fazy, to teraz jej stawką jest już nie „być albo nie być”, lecz zasięg terytorialny i status formalno-prawny nowego bytu państwowego, który jego twórcy nazwali mianem Związku Republik Ludowych Noworosji.

Nowy układ sił

Decydującym czynnikiem na polu militarnym był nie tyle przebieg kolejnych starć na polu walki, ile zmiana układu sił wojujących stron. Przede wszystkim w wyniku klęsk ukraińskich wojsk w kolejnych „kotłach” i napływu ochotników do oddziałów powstańczych prawie wyrównała się liczebność siły żywej obu przeciwników. Po stronie Noworosji walczy już około 30 tys. ludzi, podczas gdy liczba wojsk ukraińskich różnego autoramentu zaangażowanych w tzw. operację antyterrorystyczną szacowana jest na jakieś 40 tysięcy żołnierzy.

Dzięki przechwyceniu przez powstańców czołgów, wozów pancernych i artylerii pozostawionych przez rozbite jednostki ukraińskie, przewaga sił Kijowa w broni ciężkiej wynosi już prawdopodobnie tylko 2:1. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że jeszcze w maju powstańcy mieli w swoim arsenale zaledwie kilka bojowych wozów piechoty wniesionych przez żołnierzy 25. brygady wojsk powietrznodesantowych, którzy spontanicznie dołączyli do obrońców Słowiańska, zmiana jawi się jako powalająca. Dziś liczbę jednostek techniki wojskowej armii Noworosji ocenia się na dziesiątki.

No, właśnie – armii. Kolejnym czynnikiem utrwalającym nową państwowość na terytorium Ukrainy jest fakt przekształcenia konglomeratu samodzielnych, nierzadko skonfliktowanych ze sobą, grup pospolitego ruszenia w skonsolidowaną, poddaną jednolitemu dowództwu ochotniczą, ale pełnowartościową armię lądową. Dodajmy, poddaną dowództwu profesjonalnemu, które zapewnił zorganizowany na początku sierpnia sztab generalny stacjonujący w przygranicznym Krasnodonie w Ługańskiej Republice Ludowej. Sztab ten powstał w wyniku wizyty w Moskwie komendanta brygady „Prizrak” Alieksieja Mozgowoja, można więc domniemywać, że składa się ze sprawdzonych profesjonalistów.

Narzucony rozejm

W obliczu przełomu na frontach i prowadzonej przez armię Noworosji ofensywy zagrożenie dla pełnego sukcesu powstańców może przyjść ze strony politycznej. Decyzja o rozejmie wygląda w tym kontekście na narzuconą republikom ludowym z zewnątrz – oczywiście przez Moskwę, z której stanowiskiem muszą się liczyć. Z inicjatywą zaprzestania ognia wystąpił przecież publicznie prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin. Problem z punktu widzenia republik polega na tym, że przerwanie działań wojennych uniemożliwia realizację drogą militarną planu „Wielkiej Noworosji” złożonej z siedmiu, a nie dwóch obwodów Południowego-Wschodu Ukrainy (oprócz donieckiego i ługańskiego także charkowskiego, dniepropietrowskiego, zaporoskiego, nikołajewskiego i odeskiego). Założenie to było o tyle realne, że na całym tym obszarze działają grupy partyzancki miejskiej, a na terenie obwodów charkowskiego i zaporoskiego także leśne oddziały partyzanckie, które potrafiły z powodzeniem atakować tyłowe jednostki wroga i jego kolumny zaopatrzeniowe.

Nie można też zapominać, że celem maksimum formułowanym przez część noworosyjskich środowisk politycznych był marsz za Dniepr celem obalenia kijowskiej „junty” i gruntownej przebudowy całej państwowości ukraińskiej. Program ten ujął lapidarnie jeden z dowódców armii Noworosji, twórca brygady „Wostok” Aleksander Chodakowski jako koncepcję „prorosyjskiej Ukrainy”. Szerzej wizja ta została sformułowana w „Manifeście Ludowego Frontu Wyzwolenia Ukrainy, Noworosji i Rusi Przykarpackiej”, uchwalonym 7 lipca podczas zjazdu ukraińskiej opozycji i przedstawicieli republik ludowych w Jałcie. Jako cel powstania w Donbasie została tam sformułowana „budowa na terytorium Ukrainy sprawiedliwej, socjalnej, ludowej republiki bez oligarchów i skorumpowanej biurokracji”. Republika ta ma być skonstruowana w formie konfederacyjnego lub federacyjnego związku regionalnych (obwodowych) republik ludowych [1]

Nie zaskakuje więc, że w tej sytuacji zawarcie porozumienia o przerwaniu ognia wywołało niezadowolenie części noworosyjskich liderów. W stanowczych słowach wyraził to Alieksiej Mozgowoj, czołowy przedstawiciel lewego skrzydła w armii Noworosji, zwany „Żołnierzem ZSRR”. „W mojej ocenia zachodzi teraz kolejna próba powstrzymania za pomocą negocjacji ruchu oporu i uniemożliwienia likwidacji oligarchicznej władzy na Ukrainie. Piąta kolumna w działaniu… Przejęcie władzy z rąk oligarchatu przez lud to teraz straszny sen tak zwanej społeczności światowej. (…) Tylko kapitulacja Kijowa może rozwiązać zaistniałą sytuację. Tylko odsunięcie od władzy biznesu może umożliwić budowę państwa z ludzkim obliczem. I tylko sąd nad wszystkimi dzierżącymi władzę, nad „elitą” społeczeństwa stworzy możliwość przywrócenia ludowi poczucia własnej godności. Inaczej daremne były wszystkie hasła i ofiary” – oświadczył [2].

Zadecydują mocarstwa
Oczywiście, trudno przewidzieć, na ile trwałe okaże się aktualne porozumienie. Sytuacja szybko może wrócić do wojennej „normy”. Trzeba przypomnieć, że mieliśmy już jedno zawieszenie broni w czerwcu, którego efektem było tylko nasilenie skali zbrojnej konfrontacji. Ponadto nawet w przypadku jeśli tym razem walki ucichną na dłużej, w pozostałych regionach Ukrainy ujawnić się mogą wewnętrzne protesty społeczne prowadzące do upadku władzy w Kijowie lub tylko na terenie Południowego-Wschodu Ukrainy.

W tym kierunku prowadzić może pogarszająca się sytuacja społeczno-ekonomiczna, która zwiastuje ciężką dla Ukraińców zimę. Nawet oficjalna prognoza kijowskiego rządu zakłada, że w 2014 roku gospodarka Ukrainy skurczy się o 6 proc. Inne prognozy mówią o ponad 7-8 proc. 3) Ponadto może zadziałać destrukcyjny przykład Donbasu, uruchamiający efekt domina. Tak jak przykład Krymu, który potrafił uwolnić się spod władzy Kijowa, zainspirował powstanie w Doniecku i Ługańsku, teraz faktyczne uniezależnienie się republik ludowych może zachęcić do działania kolejne regiony.

Generalnie jednak wypada zgodzić się z opinią sewastopolskiego blogera Colonela Cassada, że o przyszłości Ukrainy rozstrzygnie porozumienie pomiędzy dwoma kluczowymi graczami na tym obszarze – Rosją i USA: „Trzeba zrozumieć, że nie może być porozumienia między Donieckiem i Kijowem bez porozumienia między Moskwą i Waszyngtonem. Konfrontacja pomiędzy faszystowską juntą a armią Noworosji jest tylko jednym z wymiarów konfliktu w Donbasie, jego główny nerw przebiega po linii konkurencji wielkich potęg imperialistycznych o kontrolę nad Ukrainą. I dopóki tam nie dogadają się o jej podziale lub któraś ze stron nie skapituluje, wojna będzie trwała, ponieważ zarówno junta, jak i Noworosja nie mają swobody decydowania o przyszłości terytoriów tworzących niegdyś jedną Ukrainę” [4].

Jacek C. Kamiński
06.09.2014 r.

Przypisy:

[1] http://www.socjalizmteraz.pl/pl/Artykuly/?id=549/O…
[2] http://colonelcassad.livejournal.com/1764917.html
[3]http://finanse.wp.pl/kat,1033745,title,Ukraina-na-…
[4] http://colonelcassad.livejournal.com/1764044.html

Myśl Polska, nr 37-38 (14-21.09.2014)

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *