Kibice wyklęci na Jasnej Górze

Katolicy wierzą, iż ludzka rzeczywistość rozgrywa się nie tylko w świecie relacji doczesnych, ale pozostaje pod wpływem Mocy Bożej. Aktywność ludzka nakierowana na współpracę z Absolutem powoduje, że wszystko zaczyna układać się zgodnie z Bożym zamysłem, a więc dobrze.

W nas Polakach jest coś takiego, iż utrzymując wiarę w istnienie kierunku, chętnie dokonujemy jakby zmiany zwrotu. Niebo wpływające na ziemię nie jest tak ciekawe, jak wkomponowanie naszych doczesnych relacji w rzeczywistość wyższą. Takim najbardziej wymownym, wręcz bluźnierczym symbolem zjawiska jest polski orzeł zastępujący na krzyżu Chrystusa Pana. Genealogia jest czytelna. Doczesna absurdalność naszych poczynań w XIX wieku była zasłaniana przez nadanie powstaniom sensu „mistycznego”. Chyba do kresu takiego „uduchowienia”, choć już na szczęście nie w ramach katolicyzmu, doprowadził Jarosław Marek Rymkiewicz swoimi wynurzeniami na temat powstania warszawskiego.

Dziś objawem tego samego zjawiska są zdarzenia takie, jak np. pielgrzymka na Jasną Górę, którego głównym punktem zdaje się przemówienie Jarosława Kaczyńskiego, budowanie religii smoleńskiej przez umieszczanie części Tupolewa w koronach Ikony, czy krzyż na Krakowskim Przedmieściu jako „substytut pomnika”.

Wszystko, co w sposób sztuczny usiłuje nadać sobie wielką powagę, w końcu okazuje się komedią. Gdyby ktoś pokazał mi tylko zdjęcia ze wczorajszej imprezy, podczas której kibole stojący na wałach Jasnej Góry palą racę i coś skandują, powiedziałbym pewnie, że to bojówka Janusza Palikota szturmuje duchową stolicę Polski. Na filmie słychać, że śpiewają oni „Jeszcze Polska nie zginęła”. Chwilę wcześniej uczestniczyli w jakimś nabożeństwie, podczas którego stali z wyciągniętymi nad głowami szalikami. Efekt komedyjny powstaje nie tylko przez odniesienie religijne, ale nawet do idei narodowej. Transparenty „kibice wyklęci” brzmią jak szyderstwo w stosunku do tych, którzy w połowie XX wieku podejmowali jednak realną walkę z bronią w ręku, ryzykując życie.

Pastiszowy patriotyzm sprawia, iż celna zaczyna być krytyka w rodzaju tej z „Przygód dobrego wojaka Szwejka”, czy naszych rodzimych „C.K. Dezerterów”. Taki pastiszowy patriotyzm ma tendencje do czepiania się jak huba drzewa religii, by dodać sobie powagi. Kto wie, czy reakcja następująca na to zjawisko nie jest najskuteczniejszym sposobem laicyzacji.

Nie znalazłem weny, by odpowiedzieć na ankietę Pro Fide Rege et Lege o stosunki konserwatyzmu i idei narodowej. Panowie kibole wczorajszymi występami na Jasnej Górze zdołali mnie zmobilizować do spisania tych kilku spostrzeżeń.

Ludwik Skurzak

a.me.

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Kibice wyklęci na Jasnej Górze”

  1. Powiedzmy, że nie ma tej Pielgrzymki no i w ogóle wszystkie środowiska kibicowskie nie odwołują się do wartości narodowych, patriotycznych, nie ma tego typu opraw itp. – gwarantuje, że przy takiej opcji Palikot czy ktoś jemu podobny zbiera jeszcze większe „plony popularności” wśród młodzieży.

  2. Ten mariaż kibiców z aktywizmem „patriotyczno-narodowo-politycznym” prędzej czy później odbije się czkawką zarówno im samym, jak i siłom próbującym zbijać na nich kapitał polityczny (Ruch Narodowy). Istny pastisz patriotyzmu.

  3. Że niby robienie karykatury z polskiego katolicyzmu jest jedynym sposobem obrony przed Palikotem? Ciekawa teza.

  4. Tekst zawiera słuszną myśl o pewnej niestosowności, banalizacji i wręcz desakralizacji sacrum, ale wydaje mi się, że kibicom można to wybaczyć. Jest to wszak lud, który po ludowemu pokazuje to, co czuje. W tym temacie warto wspomnieć, że widziałem kiedyś w Internecie portal, który robi coś gorszego. Mianowicie można było w nim obok siebie zobaczyć pobożne teksty i przedruki z największych świętych Kościoła katolickiego starannie przemieszane z promocją różnych komuchów, Kaddafich i innych Mladićów. Mówię Państwu sodoma i gomora, że takie rzeczy robią nie kibice, a ludzie z tytułami. Uwierzyliby Państwo?

  5. Może rzeczywiście tym razem kibice – jak to mówi mój syn (nota bene kibic) – „przegięli”, ale widziałam znacznie gorsze rzeczy. Na przykład jeden z portali mieniący się katolickim, tradycyjnym i konserwatywnym na swych łamach promował szkalujący Polskę i Polaków film „Polskie obozy koncentracyjne”.

  6. Jak dla mnie to kibiców szczególnie należałoby „katolicyzować i ukonserwatywniać”, chociażby ze względu na to,że potrafi im na pewnych rzeczach,pewnych wartościach mocno zależeć, stąd warto wskazać im prawdziwe wartości. A teraz jest jak jest, nie ma się za bardzo czemu dziwić.

  7. Ale panowie przecież tam nic skandalicznego się nie wydarzyło, więc nie wiem skąd ta krytyka. Gdyby faktycznie doszło do czegoś gorszącego to co innego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.