Kibolski upiór nad rosyjską ambasadą

Trwa dyplomatyczne zamieszanie po manifestacji Narodowców w Warszawie i po chuligańskim incydencie pod Ambasadą Rosyjską. Polski ambasador w Moskwie został wezwany do rosyjskiego MSZ, a jego odpowiednik w stolicy Polski zorganizował konferencję prasową. Domagał się na niej naprawienia wyrządzonych szkód i gwarancji zabezpieczenia swojej placówki na przyszłość.

Jestem pewien, że wielu Polakom jest bardzo przykro, że do zamieszek przed Ambasadą Rosyjską doszło. Mnie jest przykro tym bardziej. Jestem jednak przekonany, że zarówno Polacy, jaki Rosjanie świetnie zdają sobie sprawę, że do takich chuligańskich zamieszek może dojść zawsze i w każdym kraju. Tak bywa. Jestem też pewien, że ta sytuacja, choć przykra, w żaden sposób nie wpłynie ani na relacje polsko – rosyjskie ani – tym bardziej – na mały ruch graniczny między naszymi województwami, a Obwodem Kaliningradzkim. I choć jego władze wydają się tak sądzić, to uważam te obawy za grubo przesadzone. W tej sprawie bowiem, zarówno Polacy jak i Rosjanie, głosują codziennie nogami, przekraczając granicę i żadne tego typu incydenty nie mają i nie będą miały na to wpływu.

I jeszcze jedna, wewnętrzna, polska sprawa. PiS całymi latami hołubił piłkarskich kiboli. Publicznie ich bronił, a ich hersztów wizytował w więzieniach. Czynił z nich niemal więźniów sumienia. Dziś ci panowie wyrywają chodnikowe płyty i atakują ambasadę obcego państwa. A co robi PiS? PiS świętuje w Krakowie. Może warto by pomyśleć o jakiejś odpowiedzialności za upiora, którego samemu wypuściło się z butelki?

Jan Filip Libicki

a.me.

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *