Kijowski knockout Kliczki?

Jednak „Batkiwszczyzna” i UDAR targują się ze sobą, a Witalij Kliczko, oczywisty faworyt nadchodzącej elekcji – już raz okazał się bardziej popularny w ośrodkach badania opinii publicznych, niż wśród wyborców.

Wg sondażu Centrum Razumkowa przeprowadzonym w Kijowie w dniach 5 – 13 lutego 2013 r. na grupie 1.622 pełnoletnich respondentów (margines błędu 2,5 proc.) Kliczko (poparty poza swym UDAR-em także przez „Swobodę”) cieszy się poparciem 39,8 proc. badanych (49 proc. deklarujących udział w wyborach). Na jego głównego rywala, obecnego szefa administracji ukraińskiej stolicy Aleksandra Popowa (Partia Regionów) chce glosować 20,9 proc. ankietowanych (25,9 proc. zadeklarowanych). Pozostali aspirujący do władzy w matce ruskich miast – zdobywają śladowe wsparcie: były mer Oleksandr Omelczenko – 2,5 proc. (3,1 proc.), Wiktor Pilipiszin (lider ruchu obywatelskiego „Кияни передусім!”)- 0,6 proc. (0,5 proc.), Wasyl Gorbal – 0,2 proc. Pojawieniem się innego kandydata zainteresowanych jest 4,3 proc. (4,8 proc.) kijowskich wyborców.

Udział w wyborach zadeklarowało 43,4 proc. kijowian. 28,4 proc. stwierdziło, że raczej pójdzie do urn. Na pewno skusić się nie da 6,7 proc. respondentów, a najprawdopodobniej nie weźmie udziału – 9,1 proc. ankietowanych. 12,0 proc. pytanych jest niezdecydowana, 0,4 proc. nie odpowiedziało na pytanie.

Wybory w Kijowie odbędą się wiosną (opóźniane od zeszłego roku). Opozycja traktuje je jako test popularności i szansę wyjścia z impasu, w jakim znalazła się prowadząc akcję obstrukcji w Radzie Najwyższej. Co zabawne jednak – termin elekcji uzależniony jest od opóźnianego do niedawna odblokowania parlamentu, bowiem zgodnie z zapowiedzią jego przewodniczącego, Wołodomyra Rybaka – sprawa przedterminowych wyborów miała stanąć na drugiej sesji plenarnej Rady. Sama zaś elekcja odwleka się od 12 czerwca 2012 r., kiedy to przyjęto rezygnację mera Leonida Czerniowieckiego.

Pomimo upływu czasu – opozycja jednak nie wydaje się rozsądniejsza, niż przy okazji wyborów parlamentarnych. Przeciwnie. Wprawdzie Arsenij Jaceniuk, lider „Batkiwszczyny” już zapowiedział bezwarunkowe poparcie kandydatury Kliczki, jednak deputowani partii Julii Tymoszenko, mimo wcześniejszych zapowiedzi – kwestią takiej koalicji się nie zajmowali. Nie jest tajemnicą, że „Batkiwszczyzna” po cichu liczy na zawarcie z Kliczką układu wymiennego, uzależniając pomoc dla jego planów w stolicy – od deklaracji zrezygnowania przez boksera ze startu w wyborach prezydenckich, w których opozycję miałaby reprezentować Tymoszenko. Z kolei Kliczko traktuje kijowskie merostwo jako przystanek na drodze do własnej prezydentury. O ile zresztą trzy partie być może porozumieją się w stolicy – o tyle jest to niemal niemożliwe na szczeblu krajowym, ze względy na prezydenckie ambicje lidera neo-banderowców, Oleha Tiahnyboka.

Stolica Ukrainy cechuje się wyższym niż w przypadku sąsiednich obwodów poparciem mieszkańców dla formacji opozycyjnych. Wydaje się więc łatwym celem – choć na przeszkodzie w osiągnięciu sukcesu stają jak zwykle ambicje i skłócenie liderów. Z drugiej strony Partia Regionów, z upodobaniem grająca do tej pory na czas – wie już, że dalsze opóźnianie wyborów daje rywalom czas na uzgodnienie stanowisk. Sukcesem dla formacji rządzącej – byłoby już doprowadzenie do II tury, na przykład przez rozproszenie głosów przeciwników władzy. Perspektywy zwycięstwa – wydają się jednak niewielkie, a zatem można się spodziewać, że o ile nie dojdzie do wydarzeń nadzwyczajnych – to kariera Kliczki nabierze nowej dynamiki dzięki osiągnięciu przez mistrza jednego z ważniejszych stanowisk w państwie.

Konrad Rękas

Artykuł ukazał się też na Geopolityka.org

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *