Klęska głodu w Sudanie Południowym

            Sytuacja żywnościowa w tym najmłodszym państwie na świecie radykalnie pogorszyła się od czasu wybuchu walk między prezydentem Salva Kiir Mayardit z ludu Dinka, a byłym wiceprezydentem Riek Machar z ludu Nuerów. Kryzys polityczny przekształcił się w międzyetniczny. Jak podają brytyjskie agencje humanitarne, w przyszłym miesiącu niedobory żywności mogą dotknąć nawet 4 milionów obywateli. Według danych za czerwiec 2014 r. państwo zamieszkiwane jest przez 11 562 695 obywateli.

            Liczbę ofiar konfliktu wewnętrznego szacuje się już w tysiącach, a ponad milion osób zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów, z tego około 400 tysięcy musiało udać się do krajów sąsiednich. Prezydent państwa osobiście ogłosił, że możemy mieć do czynienia „z jedną z najgorszych klęsk głodu w historii” Sudanu Południowego (one of worst famines ever). Walki, które od grudnia są toczone spowodowały, że osoby trudniące się rolnictwem nie mogły zasiać pól i tym samym w tym roku nie ma co zebrać.

            Dnia 2 lipca 2014 r. Disasters Emergency Committee DEC, który skupia 13 organizacji charytatywnych w Wielkiej Brytanii, wydał raport zalecający jak najszybszą pomoc dla Sudanu Południowego, który stoi przed wizją klęski głodu mogącej znacząco rozwinąć się w miesiącu sierpniu bieżącego roku. Ci sami eksperci przewidzieli klęskę głodu w Rogu Afryki, co skutkowało ogłoszeniem tego stanu w Somalii przez Organizację Narodów Zjednoczonych w lipcu 2011 r. – wcześniej ONZ interweniowało humanitarnie m.in. w Sudanie w 1998 r., Etiopii w 2001 r. oraz w Nigrze w 2005 r. właśnie z powodu niedoboru żywności. Przewiduje się, że by zaradzić katastrofie potrzebne jest co najmniej 113 milionów funtów brytyjskich. Jak do tej pory wygenerowano kwotę 56 milionów funtów brytyjskich na ten cel. Stąd też odezwa DEC do państw jak również do osób prywatnych o pomoc i wsparcie różnego rodzaju inicjatyw, gdyż w przeciwnym wypadku sytuacja w Sudanie Południowym może przybrać rozmiary katastrofy.

            Za wspomnianą kwotę 113 milionów funtów, organizacje charytatywne skupione w DEC planują dostarczyć żywność i wodę pitną, leczyć przypadki ostrego niedożywienia oraz udzielić pomoc w walce z epidemią cholery. Problemy z finansowaniem wspomnianych działań mają szerszy charakter. Według ONZ na cele humanitarne, które zabezpieczyłyby wszystkie najważniejsze potrzeby winno zostać w tym roku wygenerowane 1,8 miliarda dolarów amerykańskich, lecz obecnie ta kwota oscyluje tylko wokół 758 milionów dolarów amerykańskich. Jak podaje dyrektor generalny DEC Saleh Saeed, od początku politycznego i etnicznego kryzysu w Sudanie Południowym, brytyjski Departament Rozwoju Międzynarodowego (UK Department for International Development) na cele charytatywne wydał 93 miliony funtów i tylko Stany Zjednoczone podarowały na ten cel więcej. Jednakże to wciąż za mało.

            Samo dostarczanie pomocy również napotyka na problemy. Z jednej strony wciąż toczą się walki, a z drugiej pora deszczowa zamieniła wiele dróg w bagna. Do regionu Greater Upper Nile, w skład którego wchodzą trzy z dziesięciu prowincji (Jonglei, Unity i Upper Nile), nie dotarła jeszcze żadna pomoc.

            Disasters Emergency Committee DEC to grupa zrzeszająca 13 brytyjskich organizacji charytatywnych, a jej celem jest koordynacja działań. W skład wchodzą: Action Aid, Age International, British Red Cross, CAFOD, Care International, Christian Aid, Concern Worldwide, Islamic Relief, Oxfam, Plan UK, Save the Children, Tearfund oraz World Vision. Do chwili obecnej DEC wygłosił 64 apele o pomoc i od założenia w 1963 r. zebrał 1 miliard 100 milionów funtów brytyjskich. Przykładowo dla zniszczonego przez trzęsienie ziemi Haiti DEC zebrał 107 milionów funtów, a po tsunami na Oceanie Indyjskim w 2004 r. rekordową kwotę 392 milionów funtów.

dr Krystian Chołaszczyński

/ame/

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *