Klucz leży w Toruniu. I raczej ma go Ziobro

Wczorajsza Rzeczpospolita napisała, że PiS i Solidarna Polska ostro rywalizują o względy ojca Rydzyka. Że obie partie chcą być jedynym organizatorem, zapowiadanego na 21 kwietnia, warszawskiego marszu – giganta w obronie Telewizji Trwam (tutaj).

To prawda. Rzepa ma rację. Klucz do politycznego sukcesu na Prawicy leży w Toruniu. To tam spoczywa owo 3-4 procent, które jest fundamentem sejmowego sukcesu, zwłaszcza dla tych, którzy uparcie walczą o sforsowanie sejmowego progu. Tyle tylko, że moim zdaniem bliżsi otrzymania błogosławieństwa toruńskiego redemptorysty są Ziobryści. Dlaczego?

Bo dalej dziennik myli się już jednak zasadniczo. Pisze bowiem, że po stronie Ziobry jest tylko sympatia zakonnika, po stronie PiS zaś – gwarancja, że dostanie on od tej partii realne polityczne wsparcie. Tak nie jest. Gospodarcze przedsięwzięcia ojca Rydzyka to dziś poważny koncern medialny. Koncern, który – jak każdy – lubi żyć mając świadomość, że jakby co – to ma się do kogo zwrócić właśnie po owo realne polityczne wsparcie. Realne czyli takie, gdy w ramach politycznego budowania większości jeden z podmiotów zgłasza właśnie owego koncernu postulaty.

Otóż PiS nigdy już tego nie zrobi. Bo zwyczajnie – nigdy nie będzie już tworzył żadnej, realnej, politycznej większości. Tu targ z ojcem Rydzykiem iść może jedynie o 5, 7 czy 10 miejsc dla jego ludzi na pisowskich listach. A to z perspektywy gospodarczych zaangażowań toruńskiego redemptorysty – przysłowiowe waciki. Deklaracja abdykacji Prezesa z prezydenckiego wyścigu roku 2015 też tylko wzmocniła to wrażenie.

Co innego Ziobryści. Póki co mieszczą się jeszcze pod wyborczym progiem – to prawda. Mają jednak młodego, charyzmatycznego lidera. Lidera, na którego życzliwym okiem patrzą i najzagorzalsi pisowcy. Lidera, który już ogłosił swój start w najbliższych wyborach prezydenckich. I wreszcie rzecz ostatnia – lidera, który już wkrótce może realnie liczyć się w większościowych, sejmowych układankach. Czemu tak uważam?

Otóż jakoś bez należytej uwagi przemknęła kilka dni temu informacja o spotkaniu Beaty Kempy z Donaldem Tuskiem. Spotkaniu poświęconym właśnie koncesji dla Telewizji Trwam (tutaj). Spotkaniu moim zdaniem fundamentalnym. Co chciał osiągnąć premier zapraszając na nie znaną posłankę? Nie wiem. Czy ciuła głosy potrzebne do przepchnięcia najważniejszej dla rządu reformy emerytalnej? Bardzo być może. Jedno jednak wiem na pewno. Ojciec Tadeusz Rydzyk jest przedsiębiorcą – realistą. I znakomicie potrafi ocenić kto – w najżywotniejszej dla niego sprawie – potrafi tylko wrzeszczeć, a kto spokojnie i kompetentnie, jak Beata Kempa – porozmawiać o niej z premierem. I dlatego uważam, że klucz do politycznego serca dyrektora Radia Maryja mają raczej Zizole.

PiS to świetnie czuje. I bardzo się boi. Środowa uchwała Komitetu Politycznego tej partii „O jedności Prawicy”, jest tego strachu najoczywistszym wyrazem: (tutaj). W tym sensie Marek Jurek spadł mu jak z nieba. Niczym ostatnia nadzieja.

Jan Filip Libicki

www.facebook.com/flibicki

aw

Facebook
[Głosów:0    Średnia:0/5]

0 thoughts on “Klucz leży w Toruniu. I raczej ma go Ziobro”

  1. Panie senatorze, niech pan coś zrobi z faktem, że w Polsce nie można mieć koncernu medialnego bez “realnego, politycznego wsparcia”. Dopóki tak nie będzie, dopóty właściciele wszystkich koncernów medialnych bedą uwikłani w politykę. Nieprzyznanie TV Trwam koncesji uważam za cios poniżej pasa. O. Rydzyk ma teraz 3 mozliwości: 1.organizować demonstracje,2. chodzić po prośbie, 3. Zapłacić “komu trzeba”, jak to u nas, niestety, przyjęte. Jestem jednak pewien, że łapówki od redemptorysty nikt by nie przyjął, a o oburzająca wieść o działaniach korupcyjnych rozeszlaby sie z prędkością światła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *