0 thoughts on “Kto będzie lewicą w Polsce?”

  1. Poniższy komentarz opublikowałem w naszym serwisie http://www.ibs.edu.pl tydzień temu. Rozwydrzona młodzież chce głosować na Palikota. Po to rząd Jerzego Buzka stworzył gimnazja, by system edukacji wychowywał rozwydrzoną młodzież, która będzie popierała lewicową stronę sceny politycznej. Większość psychologów jest zgodna, że wyrwanie dziecka ze szkoły podstawowej i przeniesienie go do nowej społeczności w wieku 13 lat ma bardzo negatywny wpływ na proces wychowawczy. Dzieci wyrywane są w burzliwym okresie ze środowiska, w którym ustalone są już autorytety (nauczyciele) i pozycje w grupie rówieśniczej. W gimnazjach, w nowym środowisku, muszą walczyć o pozycje w grupie i robią to na różne sposoby, często popisując się swoim buntem wobec dorosłych. Łobuzy z rządu Buzka dokładnie zdawali sobie z tego sprawę. Działali świadomie i z premedytacją. Chcieli wychować rozwydrzoną młodzież, by głosowała na lewicowe, modernistyczne partie. Gdy kryzys pogłębi się, ta rozwydrzona młodzież zagłosuje na ugrupowania etatystyczne. Aż, tak jak w Grecji, skończą się pieniądze w budżetach państwa i samorządów. To pokaże dysfunkcję wychowywania rozwydrzonej młodzieży przez państwo. Politykom takim jak Buzek i Tusk nie zależ jednak na państwie i wspólnocie narodowej. Dla nich najważniejsza jest ich władza, by oni byli górą, by dla nich były dobre posady. Są skuteczni. Zdemoralizowana młodzież głosuje na nich. Samotne, wyalienowane jednostki bez systemu wartości kochają ich i ich hasło „Róbta co chceta”. Dlatego PO przeforsowała ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, która skłania dzieci do donoszenia na rodziców. Dlatego PO chce, by dzieci obowiązkowo chodziły do szkoły już w wieku 6 lat. Moderniści chcą rozbić instytucję rodziny i osłabić pozycję Kościoła katolickiego, bo samotne i wyalienowane jednostki łatwiej zmanipulować przez media. Polityk, który myśli o wzmocnieniu swojego państwa, dba o rodziny, bo one są najlepszym miejscem do wychowywania dzieci, dają im oparcie. Taki polityk wspiera też Kościół katolicki (w Polsce) czy prawosławny (w Rosji), bo wie, że religia pomaga poprawnie socjalizować jednostki, uczy ich właściwego zachowania, uczy dbania o rodzinę. Polityk, który myśli tylko o własnej władzy, zdobytej dzięki wyalienowanym i zmanipulowanym ludziom, stara się osłabić instytucję rodziny i kościoły. W Polsce rodziny i kościoła broni Jarosław Kaczyński, a w Rosji rodziny i kościoła broni Włodzimierz Putin. Obaj są politykami, którzy myślą o wzmocnieniu własnego państwa. Ruch Palikota to efekty wieloletniej pracy wrogów Polski i Kościoła katolickiego. Wrogowie naszego kraju doskonale wiedzą, że Kościół katolicki pomógł przetrwać tkance narodowej w czasach zaborów i bronił jej przed ch..wejbinami z PZPR. Z tym, że kierownictwie PZPR, a następnie SLD politycy zdawali sobie sprawę z siły Kościoła katolickiego i starali się go obłaskawić. Ani w kierownictwie PZPR po 1956 r, ani w kierownictwie SLD nie było ch..wejbinów. W tym kontekście jeszcze zatęsknimy za Władysławem Gomułką, Edwardem Gierkiem, Wojciechem Jaruzelski, Aleksandrem Kwaśniewskim i Leszkiem Millerem. To byli fajni ludzie w porównaniu z ch… wejbinami, których zgromadził Palikot. A Palikot ma zdecydowane poparcie UE, Niemiec i mediów. Wiele razy podkreślał swoją miłość do Niemiec. Z danych socjologicznych wynika, że połowa wyborców, która głosowała na Ruch Palikota wcześniej głosowała na PO. Problemem nie jest Ruch Palikota, ale zmiana strategii PO. Donald Tusk jeszcze mówi o Bogu, ale już nie chce klękać przed księżmi. PO już poszła w lewą stronę. Im więcej rozwydrzonej młodzieży wyjdzie z gimnazjów, liceów i szkół wyższych, tym PO będzie stawała się bardziej lewicowa. Wtedy mocniej uderzy w Kościół katolicki, by mocniej rozbić tkankę społeczną, wyalienować jednostki, by socjalizować je jako obywateli UE, a nie Polaków. To jest strategia Niemiec – rozbicie państw narodowych i przejęcie kontroli nad nimi. Strategię tę realizują tak potężne siły, że trudno się im oprzeć. Tak jak nie sposób było się oprzeć komunistom w latach 1947-1956. Potężne PSL Stanisława Mikołajczyka rozbili w puch. Dziś podobną rolę do ówczesnego PSL pełni PiS. Obecne PSL stara się utrzymać nad kreską. Z nim też walczą potężne siły. Pocieszający jest wynik wyborów, że są uczciwe. Media są stronnicze, ale o opozycji informują. Na stan demokracji jeszcze nie musimy narzekać. W trakcie walki wyborczej nikt nie zginął. Ludzie głosowali, jak chcieli. Zdecydowali tak, jak ich wychowały rodziny, szkoły, kościół i media. Na tym poziomie toczy się walka o dusze wyborców. Ruch Palikota i PO z poparciem UE i Niemiec oraz mandatem wyborczym mogą walić w Kościół katolicki dużo mocniej i śmielej niż pezetperowcy i postpezetperowcy kiedykolwiek wcześniej. Pozdrawiam Jerzy Krajewski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.