Łączyć czy dzielić? Prywatyzować!

Według rządzących lekarstwem na problemy państwowych spółek ma być ich łączenie w większe państwowe holdingi. Ewa Kopacz, marszałek Sejmu z PO, ogłosiła, że zostanie powołana Polska Grupa Zbrojeniowa z siedzibą w Radomiu, która ma skupić 11 spółek zbrojeniowych podległych ministrowi obrony narodowej i 20 podlegających ministrowi skarbu, w tym m.in. Huta Stalowa Wola i firmy należące do dawnego koncernu Bumar. Z kolei Włodzimierz Karpiński, minister skarbu państwa z PO, mówił o możliwej konsolidacji w branży energetycznej. W ten sposób zamiast zwiększać konkurencję w sektorach, które i tak już teraz zdominowane są przez duże oligopolistyczne podmioty będące w większości własnością publiczną, rządzący planują jeszcze bardziej ograniczyć konkurencję. Władza nie patrzy z punktu widzenia konsumenta, lecz z punktu widzenia wielkich nieruchawych podmiotów państwowych, które po połączeniu będą jeszcze bardziej nieruchawe.

 

Polityczne koneksje

Podobnie przynoszące straty państwowe PLL LOT mają zostać uratowane poprzez połączenie z państwowym Eurolotem, lotniskami i firmami handlingowymi w Polski Holding Obronny. Należy się spodziewać, że ruch ten doprowadzi do pociągnięcia stosunkowo dobrze radzących sobie na rynku portów lotniczych w finansową otchłań. Niby dlaczego większy państwowy podmiot ma nagle działać lepiej? Jeśli państwowa spółka źle działa, to potrzebna jest jej prywatyzacja, a nie zmiana organizacyjna. Przecież LOT już wcześniej był znacznie potężniejszą spółką, ale z powodu ciągłych problemów finansowych wyprzedano większą część majątku, a różne usługi zaczęto outsourcingować na rynku, by w ten sposób finansować przynoszącą straty bieżącą działalność.

Jak czytamy na łamach miesięcznika „Uważam Rze”, „LOT przynosi straty liczone w setkach milionów złotych. Nie pomogło nawet gorączkowe wyprzedawanie wartych ponad 130 mln zł akcji PKO BP. A LOT wciąż przynosi straty. Tylko w tym [2013] roku prawie 150 mln zł na działalności operacyjnej. W firmie panuje powszechne przekonanie, że spółka jest sztucznie utrzymywana pożyczkami ze Skarbu Państwa po to, żeby mogła wypłacać pieniądze właściwym spółkom doradczym i rozmaitym konsultantom (…) W 2013 r. LOT wydał na usługi doradcze ponad 12 mln zł”. Posłowie PiS oskarżają władze LOT-u o wyrządzanie spółce szkód majątkowych i ustawianie przetargów. Na dodatek urzędnicy z Brukseli za zgodę na przyznanie LOT-owi dotacji od polskich podatników żądają likwidacji niektórych połączeń lotniczych. Czy w ten sposób spółka może się rozwijać, choćby po to, by spłacić kredyty i inne zobowiązania? Tylko pracownicy LOT-u domagają się prywatyzacji, by „pozbyć się z tego przedsiębiorstwa polityki”.

Wielokrotnie słabe kopalnie węgla dołączano do tych lepszych, aby ta lepsza finansowała słabszą, co w efekcie było kulą u nogi tej lepszej kopalni i ciągnęło oba zakłady na dno. W państwowych podmiotach zawsze na pierwszym miejscu będzie rozrost biurokracji, kolesiostwo, korupcja i nepotyzm, a nie dobro spółki. Przykładem jest niedawno powołany nowy zarząd PGNiG. – Nowy zarząd PGNiG to efekt funkcjonowania systemu wiążącego przedsiębiorstwa państwowe z władzą – powiedział w Polskim Radiu Andrzej Szczęśniak, ekspert rynku paliw. – System polega na tym, że do zarządów spółek z udziałem Skarbu Państwa powołuje się nie fachowców ze świata biznesu, ale polityków – dodał. – Różne frakcje w koalicji rządzącej obsadzają swoimi ludźmi różne stanowiska w zarządzie tego samego przedsiębiorstwa. To jest praktyka naprawdę niedobra, ponieważ natychmiast jest uruchamiana wewnętrzna konkurencja, polityczne wpływy i koneksje – zaznaczył, podkreślając, że „taka wewnętrzna walka paraliżuje spółkę”.

W sytuacji problemów w państwowych przedsiębiorstwach potrzebna jest zmiana właściciela na prywatnego, a zmiana organizacyjna nic nie daje. Te koncepcje przerabiane już były w przeszłości wiele razy i nic dobrego nie przyniosły. W górnictwie w latach dziewięćdziesiątych nie pomogło najpierw rozdrobnienie kopalń na wiele małych spółek, a potem ponowna ich konsolidacja w trzech dużych holdingach. Chwilowa poprawa finansowa tych państwowych firm sprzed kilku lat to efekt wzrostu cen węgla na rynkach światowych, a nie lepszego zarządzania. Teraz znowu jest źle. Ale tylko u podmiotów państwowych. Państwowa Kompania Węglowa ma coraz większe problemy, podczas gdy lubelska kopalnia Bogdanka od 2009 roku, czyli debiutu na GPW, zwiększyła swoją wartość ponaddwukrotnie. Także sprzedana Czechom kopalnia „Silesia” w Czechowicach-Dziedzicach, która dla Kompanii Węglowej była nierentowna, po prywatyzacji zwiększyła zatrudnienie i przynosi zysk.

 

Chodzi o ruch w interesie

Niektóre państwowe spółki w celu restrukturyzacji, polepszenia jakości usług i poprawienia wyników finansowych są przez polityków łączone, a inne… dzielone. Ministerstwo transportu zaproponowało, a Elżbieta Bieńkowska, wicepremier oraz minister infrastruktury i rozwoju z PO, popiera plan podziału spółki Przewozy Regionalne na 5-6 mniejszych samodzielnych oddziałów. Chodzi o to, by na bazie oddłużonego majątku jednej firmy z 16 samorządowymi współwłaścicielami stworzyć kilka spółek kolejowych. – Podział na spółki subregionalne to tworzenie kilku mniejszych monopoli. Lepszym rozwiązaniem byłoby wyłonienie operatorów przez samorządy w przetargach bez tworzenia własnych spółek i powierzanie zadań w ramach umów wieloletnich, a nie tak jak dziś rocznych – stwierdził Michał Beim, ekspert z Instytutu Sobieskiego.

Nie polepszyły się wyniki finansowe PKP po podziale na wiele mniejszych spółek sprzed lat. Podatnicy cały czas muszą dopłacać do kolei. Z dorocznego raportu Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wynika, że w 2012 roku polski podatnik zasponsorował (głównie państwowy) biznes kwotą 20,38 mld zł, a największym beneficjentem były Przewozy Regionalne – 900,7 mln zł oraz PKP Intercity – 548,1 mln zł, a także PLL LOT – 400 mln zł. Inni beneficjenci państwowej pomocy to: Spółka Restrukturyzacji Kopalń – 383,2 mln zł, Wielkopolska Sieć Szerokopasmowa – 283,6 mln zł i Telewizja Polska – 253,9 mln zł. – Tak zwana pomoc publiczna to nic innego jak zmuszanie obywateli do finansowania nieudolności w firmach (w większości przypadków prowadzonych przez rząd) i kontynuowania ze szkodą finansową dla społeczeństwa ich działalności – skomentowało na Fecebooku Centrum im. Adama Smitha.

Zresztą państwowy właściciel kolejowy to nie tylko straty finansowe, ale także pogorszenie się bezpieczeństwa w transporcie. Z grudniowego raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika, że „wieloletnie zaniedbania w utrzymaniu infrastruktury kolejowej sprawiają, że liczba wypadków na kolei jest wciąż wysoka”. Polska zajmuje drugie (po Rumunii) miejsce w Europie pod względem liczby wypadków na kolei, a jak informuje stowarzyszenie transportu kolejowego Międzynarodowa Unia Kolejowa, liczba ofiar znaczących wypadków kolejowych w Polsce jest najwyższa w Europie (ponad dziesięciokrotnie większa niż w Niemczech czy we Francji). Z kolei według danych Europejskiej Agencji Kolejowej jedna piąta śmiertelnych ofiar wypadków na kolei w Unii Europejskiej ginie na polskich torach, podczas gdy Polacy stanowią zaledwie jedną trzynastą populacji Eurokołchozu. Z raportu NIK wynika, że najczęstszą przyczyną wypadków kolejowych był zły stan torów, rozjazdów i urządzeń sterowania ruchem kolejowym. W dobrym stanie znajdowało się w Polsce tylko 43 procent infrastruktury kolejowej!

Podobne ruchy (łączenie i dzielenie) były co kilka lat wykonywane za PRL-u. Tworzono zjednoczenia przemysłowe, potem je demontowano w samodzielne przedsiębiorstwa, by następnie znowu łączyć w zjednoczenia. Oczywiście przez te działania nie poprawiło się funkcjonowanie tych podmiotów ani całej gospodarki. Ale dla biurokracji nie jest ważny sens tych działań, lecz samo działanie jako takie, sam ruch w interesie. Na tym żeruje i z tego czerpie korzyści. Zresztą nie jest to tylko polska specyfika. Nawet w Australii czy Nowej Zelandii nieliczne przedsiębiorstwa państwowe są ciągle krytykowane za uzyskiwanie słabych wyników finansowych. Do tego dochodzą wszechwładne związki zawodowe, których działalność jest typowa dla wielkich państwowych molochów.

 

Nie mamy Wilczka

Majstrowanie przy OFE to też ruch w interesie. Najpierw od 1999 roku dokonano częściowej prywatyzacji systemu emerytalnego, by teraz znowu znacjonalizować oszczędności Polaków. – Zawsze powtarzałem, że tubylców raz okrada się na nacjonalizację, a raz na prywatyzację, jednak nigdy nie przypuszczałem, że po tzw. prywatyzacji będziemy mieli tak szybo ponownie nacjonalizację – co prawda w ograniczonym zakresie – ale zawsze – skomentował internauta chłop jag. – Strzyc i golić to bydło, a jak padnie – zrobić mydło – dodał. Choć jeszcze w czerwcu 2013 roku premier Donald Tusk kłamliwie zapewniał: „Nie ma mowy o tym, żeby państwo sięgnęło po pieniądze, które Polacy odkładali w OFE. To są pieniądze, które mają być w przyszłości gwarancją dobrej emerytury. Nie ma mowy o tym, żeby te pieniądze zabrać komukolwiek”.

Z kolei Radosław Kieryłowicz w komentarzu pod jednym z moich artykułów, opublikowanych w serwisie prawica.net, opisał następującą historię. „Miałem takiego wykładowcę ekonomii politycznej – dr. Andrzeja Lubbego, członka POP z Wydziału Ekonomii UW, który zawsze powtarzał, że jest w partii, bo wierzy w socjalizm. Potem spotkałem go już jako członka zespołu m.in. [Janusza] Lewandowskiego od przekształceń własnościowych, który na moje zdziwienie i pytanie: ‘Pan, socjalista, prywatyzuje?’ odpowiedział: ‘teraz sprzedajemy, a potem upaństwowimy. Może pan to powtórzyć dalej i tak panu nikt nie uwierzy’. (…) To przynajmniej pokazuje trend. Najpierw kmiotkom popuścimy nieco cugli. Nazwiemy ten ograniczony NEP – kapitalizmem, a potem chwycimy ich na nowo za mordeczkę, tłumacząc, że dość się w dzikim kapitalizmie naswawolili i trzeba im życie trochę, dla ich własnego dobra, uporządkować”.

Dlatego konieczną reformą jest odebranie raz na zawsze możliwości wtrącania się polityków do gospodarki. A to jest możliwe tylko poprzez pełną prywatyzację i deregulację prowadzenia działalności gospodarczej. Polsce nie jest potrzebne ciągłe reorganizowanie przemysłu tylko słynna ustawa Mieczysława Wilczka, PRL-owskiego ministra przemysłu, z 1988 roku, liberalizująca stosunki gospodarcze. – Jeżeli Wilczek mógł za komuny zrobić reformę, kiedy w Polsce stacjonowały wojska radzieckie, nie było wymienialności złotego i nawet nikomu się nie śniło, że kiedyś będzie, to dlaczego nie mielibyśmy tego zrobić teraz? Dlaczego nie mielibyśmy powtórzyć tamtego sukcesu? Może dlatego, że nie mamy Wilczka… – powiedział w wywiadzie z Fronda.pl prof. Robert Gwiazdowski z Centrum Adama Smitha. „Gospodarka etatystyczna na całym świecie jest gospodarką droższą od prywatnej, gospodarką gorzej zorganizowaną i mniej rentowną” – napisał w 1928 roku ekonomista Ferdynand Zweig. „Szkodliwą wydaje się nam przede wszystkim etatyzacja gospodarstwa prywatnego, a więc przejmowanie przez państwo na własny rachunek przedsiębiorstw, innymi słowy rozrost działalności państwa jako przedsiębiorcy — rozrost kapitalizmu państwowego” – podkreślił.

Tomasz Cukiernik 

 Niniejszy artykuł został opublikowany w nr 3 tygodnika “Najwyższy CZAS!” z 2014 r.

M.G.

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “Łączyć czy dzielić? Prywatyzować!”

  1. Nikt nie udowodni, że sprzedaż państwowego zakładu zagranicznej konkurencji, skutkująca zwolnieniem większości ludzi, wyprowadzeniem b+r, kooperantow, zysków i podatków za granicę to coś dobrego. A tak zwykle w Polsce jest. Nierzadko sama prywatyzacja jest fikcją, bo kupuje zagraniczny ale państwowy, samorządowy lub spółdzielnia. Wtedy wg rozumowania p. Cukiernika do zarządów i rad nadzorczych wchodzą już nie obrzydliwi polscy politycy, tylko prawdziwi europejscy “fachowcy ze świata biznesu” z rozdania Angeli Merkel i Francois Hollande’a. Gdyby p. Cukiernik miał doświadczenie w tym świecie biznesu to by wiedział, że prywatny właściciel powołuje sobie do zarządów i rad nazdorczych ludzi, którym może zaufać i którzy wykonają jego wolę, niekoniecznie jakichś wybitnych fachowców ze świata biznesu, lecz także przyjaciół, kolegów, współpracowników, matki, żony i kochanki… Konserwatyzm w najczystszej prorodzinnej postaci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *