Lewicki: Komisja Wyborcza

Komisja wyborcza. Postanowiłem naocznie i osobiście sprawdzić jak działają organa wyborcze w III RP. Ponieważ wnioski jakie można wyciągnąć biorąc tylko udział w głosowaniu i obserwując przy okazji to co dzieje się w lokalu, będą niepełne i mogą okazać się błędne, należało samemu znaleźć się w komisji wyborczej. W tym celu trzeba było znaleźć komitet wyborczy, który ma prawo rekomendować osoby do takiej komisji. Taki znalazłem w postaci Konfederacji, która zażyczyła sobie za tę przysługę, dostarczenie kilkunastu podpisów potrzebnych do rejestracji ich list. Przy pomocy rodziny i sąsiadów udało mi się to skompletować i dostarczyć, a mój wniosek o włączenie do wybranej komisji wyborczej został przedstawiany koordynatorowi ds. wyborów z urzędu miasta. Odbyło się jakieś losowanie i zostałem esemesem powiadomiony o jego pozytywnym dla mnie wyniku. Pierwsze zebranie Komisji wyznaczono na piątek, godz. 18. Przybyłem do wskazanej sali, a tam już był prawie komplet, siedem osób z dziewięciu.

Jeszcze przed otwarciem zebrania dwie panie, mające już praktykę z poprzednich komisji, zaczęły niedwuznacznie sugerować, że należy im właśnie powierzyć funkcje przewodniczącej i zastępcy komisji, bo te wybory są trudne i osoba nowa może sobie nie poradzić. Przerwałem tę ich autopromocje, stwierdzając, że kwestię wyboru przewodniczącego należy rozstrzygnąć już podczas zebrania, które powinien otworzyć najstarszy członek komisji. Zaprosiłem uczestników do licytacji i podawania początku swojego pesela. Jedna ze wspominanych pań chcących pokierować komisją, dość pewna wygranej podała swój, niestety się zawiodła, bo przebiłem ją o cały rok i w ten sposób przejąłem pakiet dokumentów przesłanych z urzędu miasta jak też otworzyłem oficjalnie zebranie.

Najpierw odczytałem nazwiska członków komisji z załączonej listy, na której była też informacja jaki komitet wyborczy ich pozgłaszał. Tu pewne zaskoczenie, z tych 9 osób, aż 7 to panie, a tylko dwóch mężczyzn, obaj zgłoszeni przez Konfederację. Potwierdziła się oto opinia, że Konfederacja to partia mężczyzn no i może jeszcze prawdziwych kobiet. Myślę, że tak właśnie, jako partia mężczyzn, powinna się reklamować Konfederacja, i wówczas dwucyfrowy wynik wyborów byłby pewny, i nie zagroziłyby mu nawet żadne popisy Korwina i jego naśladowców, których nie brak w tej formacji.

Taka jeszcze ciekawostka, że jedna z członkiń komisji, zgłoszona chyba przez KO, miała wpisane imię – Khystyna. Dopytałem się jej, czy to nie błąd w zapisie, ale okazało się, że nie, gdyż według jej wyjaśnień jest ona imigrantką z Ukrainy i posiada dwa obywatelstwa, polskie i ukraińskie, a takie imię wynikło z urzędowej transkrypcji zapisów z dokumentów ukraińskich. Takie to imiona wymyślają polskie urzędy. Ciekawe, czy reguły przeprowadzania tej transkrypcji są ustalone? Wszystko pewnie zależy od inwencji tłumacza i szkoły jaką reprezentuje.

Zgodnie z zawartym w przewodniku porządkiem przystąpiliśmy następnie do wyborów osób funkcyjnych w komisji. Poprosiłem o zgłaszanie się na funkcję przewodniczącego komisji. Zgłosiła się jedna pani, natomiast ta, która jeszcze przed otwarciem zebrania sygnalizowała taką chęć, z tego się wycofała. Wybory przebiegły sprawnie i przekazałem prowadzenie dalszych obrad wybranej właśnie przewodniczącej. Ogólnie atmosfera była miła, wręcz przyjazna, co jednak trochę dziwi, gdyż zebrali się tu nawet nie sympatycy, czy zwolennicy różnych partii, a wręcz aktywiści, bo przecież każdy z obecnych musiał coś zrobić dla tego komitetu, który go zgłosił.  Jak widać, te straszenie podziałami w rodzinach i wojną domową to tylko taka gra, element propagandy, i z prawdą nie ma to nic wspólnego.

Ciąg dalszy nastąpi.

Stanisław Lewicki

[Głosów:10    Średnia:4.6/5]
Facebook

3 thoughts on “Lewicki: Komisja Wyborcza”

  1. (…)Taki znalazłem w postaci Konfederacji, która zażyczyła sobie za tę przysługę, dostarczenie kilkunastu podpisów potrzebnych do rejestracji ich list.(…)
    Żądanie takiej przyslugi to conajmniej stawianie w sytuacji konfliktu interesów… o ile nie korupcja polityczna.
    Swoją drogą proceder płacenia za podpisy to tajemnica poliszynela.

    1. Bez przesady. Człowiek rekomendowany do komisji przez jakieś ugrupowanie powinien wykazać pewne minimum zaangażowania na jego rzecz. Lepiej przed liczeniem głosów niż w trakcie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *