Lewicki: Koronawirus testuje światowy system

Czy należy bać się koronawirusa? Powodowana nim choroba rozwija się już około dwóch miesięcy i można z grubsza oszacować jak bardzo jest groźna. Do tej pory (5 marca), zanotowano na całym świecie prawie sto tysięcy zarażonych, z których około 3300 zmarło, czyli na każdy tysiąc zarażonych zmarły 33 osoby (śmiertelność na poziomie 3,4 procenta potwierdzona przez WHO).

Grypa sezonowa, która także szerzy się obecnie w Polsce skutkuje śmiertelnością wielokrotnie mniejszą. Dla przykładu, w lutym 2020 roku zachorowało na grypę w Polsce 821 tysięcy ludzi i zanotowano 23 przypadki śmiertelne, co stanowi tylko 0,0026 proc. W USA, w roku 2019, zanotowano 32 miliony zachorowań na grypę i 18 tysięcy przypadków śmiertelnych, co daje 0,05 proc.

Nie mają zatem racji ci co twierdzą, że nie ma się czego obawiać, bo ten koronawirus to jest taka zwykła grypa, gdyż ta, co najmniej kilkadziesiąt razy, większa śmiertelność jest istotnym czynnikiem. I może nie tyle wyższa śmiertelność budzi niepokój, co to, że jak dotychczas nie ma lekarstwa i szczepionki na ten rodzaj wirusa. Jednocześnie koronawirus jest łagodniejszy od tego, który sto lat temu wywołał pandemię grypy hiszpanki, gdyż wtedy umierało 10 procent zarażonych, co dało w skali całego świata przerażającą liczbę 50-100 milionów ofiar.

Obecna cywilizacja przyzwyczaiła ludzi do tego, że medycyna radziła sobie z takimi epidemiami. Były one skutecznie zwalczane zaś ich wpływ na świadomość uległ marginalizacji i coraz mniejszy ślad po tym zachował się jeszcze w dawnej literaturze, której teksty przyjmowano jako coś nieodpowiadającego obecnej rzeczywistości. Rok temu czytałem relację Kraszewskiego z podróży do Odessy, gdzie opisywał on także system kwarantanny w odeskim porcie około 170 lat temu. Polegało to na bezwzględnym odizolowaniu wszystkich, przybywających z terenów gdzie wybuchała zaraza, na dni czterdzieści. Tak długi okres był stosowany w przypadku dżumy, zaś dziś stwierdzono, że dla koronawirusa czternaście dni wystarczy. Tym niemniej podejście jest dokładnie takie same.

Okazało się, że jedyna skuteczna metoda polega na odizolowaniu podejrzanych nosicieli, zamykaniu granic i ustanawianiu kordonu sanitarnego. Bardzo boleśnie zweryfikowało to wszelkie mniemania o możliwościach współczesnej medycyny, jak i nauki w ogóle. Bo cóż to za postęp, który w przypadku zagrożenia epidemią ucieka się do metod o jakich wspomina już Biblia, a udoskonalone zostały w średniowieczu, czyli do kwarantanny.

Stawia to także pod wątpliwość sens planów walki ze zmianami klimatycznymi. Jeśli obecna cywilizacja nie potrafi skutecznie zwalczać jednej wirusowej choroby, to jak można uważać, że potrafi regulować i wpływać na skomplikowane procesy dotyczące całego globu? Na dodatek, już bardzo mocno ucierpiała gospodarka, i to na całym świecie. Szacuje się, że z powodu nowej choroby światowy wzrost gospodarczy spadnie o 0,5 proc.

Załamanie na światowych giełdach, tylko w jednym tygodniu, spowodowało spadek wartości notowanych tam firm o niewyobrażalną kwotę 5 trylionów dolarów. Bardzo mocno zostanie uderzona branża turystyki i transport lotniczy. Takie są efekty tylko dwóch pierwszych miesięcy trwania tej epidemii. Można powiedzieć, że koronawirus testuje system światowy i jest też potężnym uderzeniem w globalizm, gdyż to właśnie masowe przepływy ludzi powodują także szerzenie się tego rodzaju chorób. Są odwoływane masowe imprezy i nie jest, w związku z tym, pewne czy odbędzie się Olimpiada.

W przeszłości pandemie skutkowały dziesiątkowaniem populacji na dużych obszarach. Tak było podczas epidemii dżumy, która zaczęła się 700 lat temu w Chinach, a gdy doszła, po 26 latach, do Europy to spowodowała, w niektórych krajach, śmierć nawet połowy ludności. Dziś aż taki kataklizm nie grozi, ale skutki paniki mogą być dotkliwe. Jak na razie, obserwując to co się dzieje, możemy bardziej zrozumieć ludzi żyjących w czasach przednowoczesnych, szczególnie w średniowieczu. Chyba jednak niewiele się od nich różnimy.

Stanisław Lewicki

[Głosów: 18   Average: 4.5/5]
Facebook

10 thoughts on “Lewicki: Koronawirus testuje światowy system”

  1. Już krążą teorie spiskowe, że to władze ChRL umyślnie wypuściły koronawirusa. Argument jest taki, że w wyniku polityki jednego dziecka polepszył się dobrobyt Chińczyków i wydłużyła się średnia życia. Z drugiej strony nie ma zastępowalności pokoleń i społeczeństwo zestarzało się. Grozi to za 15-20 lat ostrym hamowaniem gospodarki, w wyniku czego Chiny przestaną być supermocarstwem jeszcze zanim nim się staną. Władze chińskie myślą do przodu, więc próbują rozwiązać problem, zanim narośnie. Ma to sens?

    1. Jakby wielkiego równania w dół mogli po prostu zrobić wielką wyprzedaż amerykańskich obligacji. Tym czymś można rozwalić USD.

  2. (…) Bardzo boleśnie zweryfikowało to wszelkie mniemania o możliwościach współczesnej medycyny, jak i nauki w ogóle. Bo cóż to za postęp, który w przypadku zagrożenia epidemią ucieka się do metod o jakich wspomina już Biblia, a udoskonalone zostały w średniowieczu, czyli do kwarantanny.(…)
    A czego autor oczekuje? Jedyna alternatywa atak nuklearny na ognisko zarazy…

  3. Przytoczone statystyki epidemiologiczne są mało wiarygodne. Proszę zauważyć, że liczba chorych na grypę to szacunek, podczas przypadki koronawirusa to zachorowania potwierdzone
    laboratoryjnie. Skutek – przypadków koronawirusa jest faktycznie o wiele więcej, podczas gdy za grypę uważa się np. zwykłe przeziębienia. Manipulacja skalą występowania grypy jest standardowym, corocznym zabiegiem marketingowym na rynku szczepionek. Natomiast dodanie w tym roku elementu koronawirusa nadało tej sprawie wymiar polityczno-godpodarczy, jak widać niebagatelny. Zagrożenie jest rzeczywiste czy to sztucznie wywołana panika? Wystarczy spojrzeć na znikomą liczbę ofiar.

      1. Pojawiła się nawet teoria spiskowa jakoby koronawirusem były dotknięte państwa, które wielki brat zza oceanu chciał ukarać za niesubordynację.

  4. Jakby ocenić funkcjonowanie systemu światowego pod wpływem silnego stresu, to ja dałbym ocenę 2.

    Gdyby pojawiła się choroba o dużej zaraźliwości, z nieznanym patogenem i wysokiej śmiertelności, to świat prawdopodobnie dotknęłaby fala głodu, smrodu, ubóstwa i śmierci. Skoro już przy tej chorobie, o parametrach zbliżonych do grypy, jest recesja, zastój, panika itd. to przy naprawdę poważniej wszystko szlag by trafiło.

  5. Trzeba było przed napisaniem artykułu trochę więcej poczytać. Umieralność znacznie zawyżają Chiny, gdzie przestrzeganie zasad higieny nie stoi na wysokim poziomie. Poza Chinami to 0,7. To w dalszym ciągu więcej niż zwykłej grypy, której umieralność wynosi 0,1. Ale to umieralność tylko zarejestrowanych przypadków. Zdecydowana większość zachorowań ma tak łagodny przebieg, że nie ma objawów. Przy oszacowaniu również tego czynnika umieralność spada do poziomu zwykłej grypy. Okazuje się też, że zachorowalność też niż zwykła grypa większa nie jest. Ale i tak koronawirus pokazał nieprzygotowanie państw na wypadki losowe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *