Lewicki: Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce. Głupota czy prowokacja?

Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce budzi duże kontrowersje wśród miejscowego społeczeństwa złożonego, w znacznej części, z osób wyznania prawosławnego, czy też uważających się za Białorusinów. Wynika to z tego, że wśród gloryfikowanych na marszu bohaterów jest Romuald Rajs „Bury”. Jest on oskarżany o przeprowadzenie mordów na ludności prawosławnej. Swego czasu śledztwo,  „w sprawie zbrodni przeciwko ludzkości popełnionych w okresie od 29 stycznia 1946 r. do dnia 2 lutego 1946 r. na terenie powiatu Bielsk Podlaski w celu wyniszczenia części obywateli polskich, z powodu ich przynależności do białoruskiej grupy narodowej o wyznaniu prawosławnym”, prowadził IPN.

Z tego powodu. urządzanie przemarszów ku jego czci musi być szczególnie przykre dla prawosławnych mieszkańców Hajnówki i być odbieranie podobnie do tego, jak katolicy odbierają  triumfalne marsze protestanckich oranżystów w Irlandii Północnej, które odbywają się 12 lipca w rocznicę bitwy pod Boyne, która to bitwa zadecydowała o podboju katolickiej Irlandii przez Anglików. Marsze te mają prowokacyjny charakter i często przebiegają przez dzielnice zamieszkałe przez katolików. Nie powinniśmy, jako Polacy, tamtych wzorów powielać.

Istnieją oczywiście kwestie historyczne i polityczne, które nadal ciążą i dzielą obie społeczności na Podlasiu. Mam tego świadomość. Było też tak, że w czasach PRL społeczność białoruska chętniej angażowała się w udział w ówczesnych władzach. Krążyły tam wtedy nawet takie powiedzenia: „Bielsk rządzi, Hajnówka sądzi” lub „hajnowska kuźnia kadr”. Ludzie z tych terenów zajmowali, dość licznie, eksponowane stanowiska, nie tylko w Białymstoku ale i w innych rejonach kraju. Dla przykładu, wojewodą olsztyńskim był, w latach 1973-1989 roku, niejaki Sergiusz Rubczewski, wywodzący się z pod Hajnówki.

Zapewne chęć jakiegoś rewanżu, odegrania się za wcześniejsze czasy, kiedy to ci z Hajnówki w jakiś sposób nawet dominowali, skłania dziś niektórych do organizowania takich przemarszów. Tym niemniej, to już jest przeszłość, i to coraz bardziej odległa. Nie powinna ona ciążyć na przyszłości. Urządzanie dziś takich triumfalnych przemarszów w Hajnówce tylko niepotrzebnie dzieli i na dodatek, z uwagi na „Burego” i jego czyny, przedstawia tych, co chcą w ten sposób czcić onych Żołnierzy Wyklętych, w złym świetle. To ich zwyczajnie moralnie pogrąża, bo druga strona może twierdzić, że oto nacjonaliści pochwalają, a może zbierają się powtórzyć, tamte pogromy „Burego”. A ponadto, w czasach gdy ogólna sytuacja jest napięta, należy unikać tego typu wątpliwych manifestacji, chociażby ze względu na możliwą prowokację.

Zacznijmy bardziej myśleć. Mamy dziś otwarty konflikt historyczny z Ukrainą i tu perspektywy są złe, bo druga strona nie chce uznać swoich zbrodni i nawet zgodzić się pochować ofiary.

Nie trzeba nam dodawać do tego problemów z Białorusinami, tylko dlatego, że ktoś, chyba nie całkiem mądry, wymyślił sobie sposób na poprawę swojego samopoczucia poprzez przypominanie im, co roku, postaci, którą oni uważają za mordercą ludzi ze swojej wspólnoty. Na dodatek, interweniuje w tej sprawie białoruski MSZ i sprawa zaczyna  nabierać wymiaru międzynarodowego.

Stanisław Lewicki

[Głosów:17    Średnia:4.3/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *