Lewicki: Przegląd tygodników politycznych za tydzień 14/2018

Lewicki: Przegląd tygodników politycznych za tydzień 14

„Niedziela” nr 13

„Jedyny sojusznik Rosji” – „Czy Watykan stanie się jedynym sojusznikiem Rosji w świecie zachodnim? Po próbie zabójstwa Siergieja Skripala w Wielkiej Brytanii międzynarodowa sytuacja Rosji stała się na pewno bardzo trudna. Watykan był jednym z nielicznych państw, które zachowały w tej sprawie milczenie i otwarcie nie przyłączyły się do oburzenia Brytyjczyków. Portal Vatican Insider przeprowadził – pewnie nieprzypadkowo akurat teraz- wywiad z ambasadorem Rosji przy Stolicy Apostolskiej Aleksandrem Awdiejewem. Dyplomata podkreślił po raz kolejny, że tak dobrze w relacjach między Federacją Rosyjską a Stolicą Apostolską nie było od lat.”
Dlaczego Watykan przyjął taką postawę? Może to dlatego, że Rosja jest już ostatnim krajem, który broni chrześcijan na świecie, także przy pomocy siły zbrojnej.

 

„Wprost” nr 14

„Niedyskrecje parlamentarne Elizy Olczyk i Joanny Miziołek” – „Oficjalnie PiS uważa, że premie dla ministrów nie przełożą się na trwały spadek notowań obozu rządzącego. Beata Szydło krzycząc w Sejmie, iż jej ministrowie  zapracowali ciężko na każdą złotówkę ekstrawynagrodzenia, przekonała wyborców PiS. Najpierw jednak powinna trafić z tym przekazem do szeregowych pracowników kancelarii premiera. – Oni są wściekli, bo dostali po 200-300 zł premii miesięcznie (…) Tymczasem ministrowie kancelarii Prezydenta gratulują sobie czujności, bo sami premii nie brali, za to szeregowych pracowników obdzielili hojniej niż kancelaria premiera.”
Zarówno Szydło jak i Duda z dawnej Galicji pochodzą a jaka u nich różnica w podejściu do kultury zarządzania. U Szydło styl bardziej bizantyjski, a u prezydenta bardziej skandynawski. I skąd to się bierze?

„Wprost” nr 14

„Czy jutro będzie futro?” – Marcin Dobski pisze o konsekwencjach zakazu hodowli zwierząt futerkowych w Polsce. „Polska to prawdziwy potentat branży – jesteśmy drugim w Europie i trzecim w świecie producentem. Niemal całość produkcji sprzedaje się za granicę poprzez domy aukcyjne w Helsinkach, Kopenhadze, Seattle i Toronto. To także jeden z niewielu polskich produktów rolnych eksportowanych do Chin. (…) polscy hodowcy, aby uzyskać najwyższej jakości skóry, wprowadzili kilka lat temu Kodeks Dobrych praktyk. Jest to dokument, który nakłada na nich dodatkowe obostrzenia związane z ciągłym podwyższaniem warunków bytowych zwierząt.”
Z tego wynika, że jeśli pod naciskami Kaczyńskiego ta hodowla w Polsce będzie zlikwidowana to poprzez jej przeniesienie na wschód, pewnie głównie na Ukrainę, dobrostan zwierząt futerkowych się pogorszy.
W grę wchodzą także wielkie straty gospodarcze: „roczny udział tej branży w PKB wynosi 1,5 mld zł. Kolejny argument to sytuacja przetwórców rybnych i hodowców drobiu, którzy rocznie wytwarzają milion ton odpadów zwierzęcych. 75 proc. z nich zjadają dziś norki w formie paszy. Dzięki temu odpadów nie trzeba utylizować, co chroni środowisko, a przedsiębiorcy zarabiają.”
Nic dziwnego, że kilku posłów złożyło zawiadomienia do odpowiednich służb by przyjrzały się całej sprawie, czyli kto i dlaczego chce zakazu hodowli. „Jarosław Sachejko, poseł Kukiz’15 (…) w imieniu klubu zawiadomił Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego (…) Z kolei do Centralnego Biura Antykorupcyjnego zawiadomienie złożył niezrzeszony poseł Robert Winnicki”.
Jeśli ten projekt PiS zostanie uchwalony to notowania tej partii znowu ucierpią i tym razem będzie to niewątpliwa zasługa samego Prezesa, który od początku parł by wprowadzić takie regulacje.

„Wprost” nr 14

„Egzotyczna polska budowa” – Karol Wasilewski pisze o cudzoziemcach pracujących w Polsce. „Polski rynek pracy wchłonął fale pracowników  z Ukrainy. Teraz firmy szukają dalej. Nawet w Nepalu, Bangladeszu i Indiach. (…) Tylko w 2017 r., zezwolenia na pracę w Polsce otrzymało niemal 10 tys. Nepalczyków, 4,5 tys. Hindusów, ponad 3 tys. Bengalczyków i ponad 1,5 tys. Uzbeków. (…) – Zgłaszają się do nas firmy, które – można powiedzieć – zawiodły się na Ukraińcach – tłumaczy Bartosz Cebula z Work Parter Service, agencji specjalizującej się w sprowadzaniu Azjatów. – Po pierwsze, koszty zatrudnienia naszych sąsiadów są coraz wyższe. Mieszkańcy Ukrainy bardzo często żądają już stawek, które dostają Polacy, a nawet wyższych. Po drugie, Ukraińcy, według moich klientów, często nie są wystarczająco zmotywowani do pracy.”
Ot i mit Ukraińców zbawiających polską gospodarkę pryska i firmy się na nich zawiodły. Trzeba szukać pracowników gdzie indziej. Ważne, żeby takim pracownikom z zagranicy nie dawać zgody na stały pobyt, gdyż w przypadku jakichś poważnych zachwiań w gospodarce, które spowodują wzrost bezrobocia, nie będziemy mieli co z nimi robić co dodatkowo może  generować wiele innych problemów, szczególnie w przypadku Ukraińców, z którymi nie mamy dobrych historycznych doświadczeń.

„Do Rzeczy” nr 14

„USA przeciw ukraińskim neonazistom” – po raz pierwszy do ustawy zatwierdzającej pomoc amerykańską dla Ukrainy wpisano zastrzeżenie, że z tych środków nie mogą korzystać naziści: „Fundusze zatwierdzone w tym akcie prawnym nie mogą zostać wykorzystane w celu dostarczania broni, organizowania szkolenia czy innej pomocy dla Batalionu „Azow”. Stojący na czele „Azowa” Andrij Biłecki jest również liderem neonazistowskiego Zgromadzenia Socjal-Narodowego i jego paramilitarnego ramienia Patriota Ukrainy. Obie z tych organizacji wchodzą w skład Prawego Sektora.”
Te groźne neonazistowskie organizacje dostrzeżono nawet za oceanem a rząd polski ma trudności by je dostrzec zza miedzy. A przecież neonazistowska formacja „Azow” wchodzi oficjalnie w skład sił MSW Ukrainy zatem dwuznaczne jest w ogóle wspieranie obecnego rządu na Ukrainie, który oficjalnie korzysta z pomocy nazistowskich organizacji i włącza je w skład państwowych organów. Pora aby rząd w Warszawie wreszcie to dojrzał.

„Do Rzeczy” nr 14

„Prawo plemion” – Rafał A. Ziemkiewicz o liście amerykańskich senatorów w sprawie restytucji żydowskiego mienia: „to całe USA nie są niczym innym, tylko własnością ukradzioną prawowitym właścicielom. Zamiast kazań oczekiwałbym od nich raczej dobrego przykładu: pełnej restytucji mienia indiańskiego. Dopiero wtedy amerykańscy senatorowie mieliby prawo wypisywać swoje moralizatorskie rezolucje, choć zapewne musieliby w celu ich uchwalenia spotykać się na jakichś łodziach lub tratwach.”
Sami owi senatorowie do takich konstatacji zapewne nigdy nie dojdą, gdyż skutecznie chroni ich przed  tym wielka bezczelność, hucpa i przekonanie o wyjątkowości. Ale nie powinni oni mieć złudzeń; wszystkie wielkie imperia na ziemi upadły to i amerykańskie nie będzie żadnym wyjątkiem.

„Do Rzeczy” nr 14

„dwaj panowie g” – „Dzień sądu nadchodzi. 14 kwietnia na konwencji Zjednoczonej Prawicy zostaną potępione błędy i wypaczenia. A zwłaszcza ci, którzy wyciągają ręce po nagrody, zamiast służyć Polsce. Przy okazji z kolejności przemówień dowiemy się, jaki jest w rządzie układ sił. Przemawiać mają Kaczor Dyktator, premier Mateusz i wicepremier Bełata. (…) Z Bełatą ciekawa sprawa. Jedni w PiS mówią o niej „najważniejsza ziobrystka”, a inni o Ziobrze „najważniejszy szydlista”. (…)  Wiewiórki z kierownictwa PiS twierdzą, że Bełata Ziobrystka jest największym sojusznikiem Zbigniewa Szydlisty we wzywaniu, by w sporze o sądy nie oddawać Komisji Europejskiej nawet guzika. Atmosfera się jednak zmieniła i nawet zakon PC uważa, że oprócz guzików można oddać nawet kawałek szynela”.
I z tym oddawaniem tylko kawałka szynela będzie problem bo jak Komisja już uchwyci kawałek to najpewniej zedrze cały, a dotychczasowy posiadacz to może, co najwyżej, dodatkowo zarobić kopa na rozpęd. Co do potępienia rąk wyciągających się po nagrody to najlepsze i zapadające w pamięć rozwiązanie odnośnie rąk zaproponował ongiś kultowy premier Cyrankiewicz. Jak jest coś dobrego to po co wymyślać nowe!

„Do Rzeczy” nr 14

„Dżihadyści nadciągają” – Witold Repetowicz pisze o powrotach dżihadystów do Europy po klęskach na Bliskim Wschodzie. Okazuje się, że w znacznej liczbie pojawiają się oni niedaleko od granic Polski, na Ukrainie. „Obecność ludzi związanych z Państwem Islamskim na Ukrainie nie jest niczym nowym, ani zaskakującym. Niestety jest to bardzo groźne dla Polski. Już w 2015 r. pojawiły się doniesienia o dżihadystycznych oddziałach walczących w Donbasie przeciwko Rosjanom i mającym ścisłe powiązania z Państwem Islamskim. (…) Raport o przyjazdach osób związanych z Państwem Islamskim z Turcji na Ukrainę pojawił się też w sierpniu 2017 r. na portalu telewizji Hromadśkie. Stwierdzono w nim, że to,  co przekonuje rosyjskojęzycznych dżihadystów Państwa Islamskiego do przyjazdu do tego kraju, to kwestia językowa oraz przekonanie, że na Ukrainie nie grozi im ekstradycja  i kraj ten jest przyjazny dla muzułmanów. (…) Co najmniej kilkaset rosyjskojęzycznych terrorystów Państwa Islamskiego może w najbliższym czasie dołączyć do tych, którzy już na Ukrainie są.”
Z Ukrainy, poprzez Polskę będą oni starali się przeniknąć na Zachód lub może nawet zakotwiczyć się w Polsce. Czy polskie władze i służby są przygotowane na nowe zagrożenie przychodzące z Ukrainy? Jak wiadomo obecne Polskie władze za swój wielki sukces poczytują sobie doprowadzenie do zniesienia wiz w ruchu z Ukrainą. Czy wobec tych zagrożeń było to właściwe postępowanie?

„Przegląd” nr 14

„Jaja z wizami” – „Numer, jaki Amerykanie robią Polakom z wizami, jest równie finezyjny jak konstrukcja cepa. Nie znoszą nam wiz, bo mamy za dużo odmów. Limit to 3%. A kto odmawia wydania wizy nawet zwolennikom władzy? Ambasada amerykańska. W zeszłym roku odrzucono 5,9% wniosków. Z powodów tak ważnych jak wzór na jajach wielkanocnych. Tak się bawi z Polską najbliższy przyjaciel. Odmowa i nowy wniosek za 160 dol. A kolejny rząd łyka te bezczelne triki i kłania się pokornie.”
Amerykanie stawiają nam warunek którego spełnienie zależy wyłącznie od nich. Rzeczywiście, jest to robienie z Polaków debili, tym boleśniejsze, że kolejni prezydenci podczas kampanii wyborczych w USA składali obietnice zniesienia tych wiz. Ale widać uznali, że polska klasa rządząca jest w takiej kondycji, że z nimi tak postępować można. Jak do tej pory się nie mylą.

 

„Newsweek” nr 15

„Jastrząb wraca do gniazda” – Piotr Milewski pisze o Johnie Boltonie, trzecim już doradcy prezydenta Trumpa do spraw bezpieczeństwa. „Był jednym z głównych architektów wojny w Iraku. Teraz chce bombardować Iran i Koreę Północną. (…) W roku 2005 kierowana przez republikanów komisja spraw zagranicznych izby wyższej odmówiła powierzenia Boltonowi stanowiska ambasadora Stanów Zjednoczonych przy ONZ, uznając, że jest zbyt niebezpieczny, „To doktryner, który terroryzuje myślących inaczej członków rządu” – mówił republikański senator George Voinovich. (…) Według demokratycznego kongresmena Waxmana Bolton spowodował włączenie do wygłoszonego przez Busha orędzia o stanie państwa osławionego kłamstwa, że Saddam Husajn kupował w Nigerii rudę uranową. Później ukrywał przed swoim szefem Colinem Powellem i doradczynią prezydenta ds. bezpieczeństwa Condoleezzą Rice informacje wskazujące, że iracki reżim nie ma broni masowego rażenia. (…) Pisał też, że w przypadku Iranu jedyną sensowną opcją jest obalenie reżimu. I nadal broni wojny w Iraku, która pochłonęła życie miliona tubylców oraz 4,5 tys. amerykańskich żołnierzy, kosztowała 2,4 bln dol. oraz zdestabilizowała Bliski Wschód, sprawiając, że powstało Państwo Islamskie.”
Kiedyś, gdzieś tak do 2008 r., USA mogły robić wszystko co chciały, ale to się zmieniło i obecnie muszą liczyć się z siłą gospodarczą Chin i militarną Rosji oraz Chin i takie woluntarystyczne działania w postaci wywoływania wojny z każdym kto się nie podoba USA nie wychodzą już w rachubę. Czasy się zmieniły, a Bolton, niestety został. To taki relikt dawnych czasów. Jest on dziś, i zresztą zawsze był, większym zagrożeniem dla Ameryki niż dla jej przeciwników.

 

„Sieci” nr 14

„Ustąpić, by skutecznie bronić” – Piotr Skwieciński zachęca do ustąpienia przed żądaniami amerykańskimi  w sprawie mienia żydowskiego. „List amerykańskich senatorów domagających się od Polski odszkodowań za dawną żydowską własność jest dzwonkiem alarmowym. Wrażenie konfliktu z USA z oczywistych względów szkodzi i krajowi i partii rządzącej (…) Uważam, że spadkobierców bez polskiego obywatelstwa trzeba objąć działaniem ustawy (…) Bo wtedy, kiedy nie bylibyśmy już pod zarzutem przemycania do ustawy reprywatyzacyjnej zapisów antyżydowskich (…) łatwiej byłoby bronić punktów najważniejszych. Czyli przede wszystkim zasady, że za mienie, o które nie ubiega się żaden spadkobierca, nie płacimy odszkodowań organizacjom żydowskim. Bo tak naprawdę to żądanie jest teraz głównym zagrożeniem.”
Tutaj problem główny, moim zdaniem, polega na odpowiedzi na pytanie, czy Polska jest państwem suwerennym czy też ma słuchać dyktatu z Waszyngtonu. Zaś co do reprywatyzacji to zasadnicza trudność z jej przeprowadzeniem wynika z tego, że obecna Polska jest zupełnie innym państwem, pod każdym względem, także terytorialnym, niż II RP, a ponadto, obecnie dorosło już trzecie powojenne pokolenie i ono nie ma najmniejszej ochoty pracować by spełniać żądania jakichś żydowskich organizacji w Ameryce.
Ponadto z ustępstwami jest tak, że nigdy nie wiadomo do czego finalnie doprowadzą. Jeśli raz się zacznie ustępować to najpewniej zakończy się to bezwarunkową kapitulacją i faktycznym przejęciem państwa.
Wygląda na to, że to zaproszenie wojsk amerykańskich do Polski coraz bardziej zaczyna przypominać przyjęcie ochrony przez przedsiębiorcę od działającej na jego terenie nieformalnej grupy towarzyskiej. Zaczyna się od płatnej ochrony ale efektem końcowym jest najczęściej przejecie interesu. Zauważmy, że zanim nie było wojsk USA w Polsce to i amerykańscy senatorzy nie pisali takich dziwnych listów z żądaniami, jak obecnie. Nie sposób nie łączyć tych dwóch rzeczy.

„Sieci” nr 14

„Przegląd tygodnia Mazurka & Zalewskiego” – „Naprawdę nie chcieliśmy już pisać o wiceprezesie Świrskim i jego Polskiej Fundacji Narodowej, no ale się nie da. Jak wiadomo, PFN kupiła za dwadzieścia baniek żaglówkę, coby sobie Mateusz Kusznierewicz mógł popływać w tę i we w tę. Jednocześnie w maju rusza Rejs Niepodległości – 400 młodziaków weźmie etapami udział w rejsie dookoła świata na „Darze Młodzieży”. No i organizatorzy poprosili Świrskiego o wsparcie, ale go nie dostali. (…) A tu proszę, patriotycznie będą Polskę promować luksusową żaglóweczką z panienkami. Ale za to palemki do drinków będą biało-czerwone. Jednak prawdziwą klasę tych magików pokazuje pomysł wydawniczy – przyrzekano nam, że autentyczny – prezesa Świrskiego. Otóż chciał on rozesłać do każdego polskiego domu taką ściągę, podobno już ją nawet napisał, o tym, jak rozmawiać z cudzoziemcami o polskiej historii. W sumie to fantastyczne, że u nas proces integracji niepełnosprawnych umysłowo zaszedł tak daleko, prawda?”
Oj, co prawda to prawda! Co by PiS bez tego Świrskiego zrobiło? Teraz jednak Prezes zarządził skromność i każe nagrody oddawać na Caritas to i pewnie tę „żaglóweczkę z panienkami” też każe oddać. Żaglóweczka to rozumiem, ale co Caritas z panienkami uczyni?
No i pomysł z wysyłaniem ściągi do całej populacji przedni. Na to by nawet za komuny nie wpadli. I może dlatego przegrali?

„Gazeta Polska” nr 14
Duży wywiad z Jarosławem Kaczyńskim. Okazuje się, że chyba przyjął do wiadomości, że w sprawie trudnych relacji z Rosją nikt mu nie pomoże: „Moje stanowisko w sprawie pomocy zagranicznej dotyczącej wyjaśnienia tragedii z 10 kwietnia 2010 roku jest niezmienne – naiwnością jest sądzić, iż ktokolwiek za nas dojdzie do prawdy o przyczynach śmierci delegacji z moim śp. Bratem na czele. Musimy być realistami – jeśli nie uporamy się z tym nikt nam nie pomoże, nikt nie będzie dla nas narażał swoich relacji międzynarodowych. Tu obowiązuje taka oto zasada: będziemy wiedzieć tyle, ile sami ustalimy. Taka jest prawda, nie ma co się oszukiwać, mamić czy obrażać na innych. Po prostu każdy kraj ma swoje interesy i jej realizuje. (…) Wiem, że u nas bardzo powszechnie występuje zjawisko takiej irracjonalnej wiary w Zachód. Całą swoją polityczną drogę poświęciłem i nadal poświęcam na to, by Polska była najsilniej umocowana na Zachodzie (…) ale cudów się nie spodziewam.”

Nasze klęski i obecny stan naszego państwa wynika z tych podstawowych defektów polskiego myślenia, z których dwa Prezes tu wymienił: irracjonalna wiara w Zachód i niedbanie o własne interesy. Do tego należy jeszcze dodać rusofobię, która paraliżuje i zniekształca polityczne myślenie. Choć przyznać trzeba, że i o tym Prezes wie, albowiem wielokrotnie zwracał uwagę, że Rosji bać się nie należy. Do tych trzech głównych polskich wad dodałbym jeszcze skłonność do tworzenia nierealnych, nieopartych na zimnej kalkulacji, projektów politycznych oraz słomiany zapał jak i niezdolność do zgodnej współpracy.

Stanisław Lewicki

[Głosów:3    Średnia:5/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *