Lewicki: Przegląd tygodników politycznych za tydzień 15/2018

 

„Rzeczpospolita Plus Minus” nr 13

„Mało kto ma odwagę bronić liberalizmu” – rozmowa z Jackiem Władysławem Bartyzelem na temat niepewnej przyszłości liberalizmu w Polsce. Bartyzel ma rozeznanie tematu bo już chyba obleciał wszystkie partie, które w jakiejś tam części programu do liberalizmu się odwoływały. Był u Tuska, Palikota i u Petru, a sam zakładał jakieś Kluby Liberalne, które potęgą chyba nie są bo pierwszy raz o nich słyszę.
O swoim końcu w Nowoczesnej mówi tak: „Moje ostatnie tygodnie w Nowoczesnej były obserwacją zbiorowego samobójstwa. PiS możemy pokonać tylko oferując bardziej przekonujące idee i system wartości a nie odejście od systemu wartości. (…) To był dla mnie szokujące moment. Powiem szczerze; jeśli ktoś proponuje bezideową koalicję np., z partią Razem, to chyba się mocno pomylił”.
Dla mnie to chyba pomylił się Bartyzel, bo jedyną wartością we współczesnym  liberalizmie wydaje się być brak jakichkolwiek wartości.
No i przyszłość liberałów w Polsce wygląda nie tęgo. Według Bartyzela „trzeba stworzyć minimum programowe środowisk liberałów. 30 punktów, które są najistotniejsze. One będą się koncentrować wokół wolnego rynku. To może być partia albo luźniejsze porozumienie programowe czy też lista wyborcza. Trzeba zebrać ludzi, którym bliskie są poglądy wolnościowe. PiS możemy pokonać, tylko oferując bardziej przekonywujące idee i system wartości, a nie odejście od systemu wartości”.
Uff! To może lepiej od razu zacznijcie poszukiwać liberalnego generała Monka.

„Rzeczpospolita Plus Minus” nr 13

„Z Rosją trzeba rozmawiać po cichu” – Albrecht Dittrich, który pod nazwiskiem Jack Barsky, był agentem KGB w USA mówi o Rosji i aktualnej sytuacji. „Amerykańscy, brytyjscy czy niemieccy politycy twierdza, że Putin wydał rozkaz zabicia Skripala. Kto z nas był w pokoju, kiedy mówił, żeby to zrobić? (…) Putin chce być politykiem i wątpię, że kazał zabić tego faceta. To nie ma sensu. (…) To, co jest bardzo dużym niebezpieczeństwem współczesnego świata, to fakt, że polityka wewnętrzna zaczyna rządzić polityką zagraniczną. Pokazując się jako silny przywódca, wygrywasz wybory. Mamy klasę polityczną, która jest zainteresowana tylko tym, żeby być ponownie wybraną. To zniekształca myślenie i działanie. Rosja nie jest przyjacielem, ale jest też niebezpiecznym przeciwnikiem. Biorąc pod uwagę, że ma arsenał nuklearny, musi być traktowana poważnie. (…) Trzeba działać po cichu, bez emocji …”
Niestety u nas, jak i na całym Zachodzie, postępuje się odwrotnie. Z tego powodu świat znalazł się tam gdzie był w czasie kryzysu kubańskiego, a nawet jest jeszcze gorzej, bo dziś siły zbrojne Rosji i krajów Zachodu operują na tym samym terytorium, czego wcześniej nie było. O groźny incydent bardzo łatwo.

 

 „Niedziela” nr 14
„Bez paszportu” – „Zatrzymanie paszportu byłego prezydenta Peru Pedro Pablo Kuczynskiego to konsekwencja jego ustąpienia z funkcji prezydenta z powodu poważnych zarzutów korupcyjnych. Kuczynski nie może opuszczać kraju przez półtora roku w związku z toczącym się dochodzeniem w sprawie prania brudnych pieniędzy. Gdy półtora roku temu Kuczynski – syn lekarza Maxa Kuczynskiego, polsko-niemieckiego emigranta pochodzenia żydowskiego z Wielkopolski został prezydentem, był uważany za ostatnią nadzieję polityki w Peru”
W Peru złożył swego czasu słynną wizytę Donald Tusk. To pechowy kraj jakiś. Może postępowanie względem tego Kuczynskiego,  natchnie także Kaczyńskiego by próbować  powtórzyć coś podobnego względem Tuska. Choć będzie zdecydowanie trudniej bo Tusk ma możnych protektorów. Sukcesów nie wróżę.

 

„Gość Niedzielny” nr 14

„Biała noc we Francji i USA” – Jacek Dziedzina o chrztach katechumenów w Wigilię Paschalną. „Od lat uwagę mediów przykuwają zwłaszcza statystyki dotyczące Francji. W kraju, na którym wielu postawiło już – nomem omen – krzyżyk, każdego roku kilka tysięcy dorosłych właśnie w Wigilię Paschalną przyjmuje chrzest. W tym roku było to ponad 4200 osób, z czego ok. 20 proc. pochodzi z rodzin całkowicie niewierzących i nieprzyznających się do żadnej religii, a 7 proc. to byli muzułmanie, którzy przeszli na chrześcijaństwo. (…) 7 proc. to ok. 300 osób, które są świadome niebezpieczeństwa, jakie po konwersji grozi im ze strony niedawnych współbraci.”
Jak widać Duch wieje, kędy chce a wiadomości o śmierci chrześcijaństwa we Francji są jednak co nieco przesadzone.

„Gość Niedzielny” nr 14

„Nuncjusz w Donbasie” – „Nuncjusz apostolski abp Claudio Gugerotti wraz z biskupem pomocniczym diecezji charkowski-zaporoskiej Janem Sobiłą odwiedził wspólnoty katolickie w Doniecku i Ługańsku na terenach kontrolowanych przez separatystów.  W Doniecku nuncjusz zatrzymał się w parafii Józefa Robotnika, gdzie proboszczem jest Mikołaj Pilecki. (…) Abp Gugerotti zapewnił miejscowych, że papież Franciszek codziennie modli się o pokój na Ukrainie. W Doniecku nuncjusz spotkał się z przedstawicielami miejscowej administracji, odpowiedzialnymi za sprawy wyznaniowe.”
Jak widać dyplomaci Watykanu nie boją się spotykać z władzami Doniecka, choć obecne władze w Kijowie bardzo źle na to patrzą. Dobrze by było, gdyby także i ambasador Piekło także tam się pofatygował i zainteresował sprawami przebywających tam Polaków. No, ale czy nie za wiele wymagam? Kto to słyszał, żeby polski ambasador interesował się Polakami za granicą?

„Newsweek” nr 16
„Piekło kobiet w II RP” – Marta Grzywacz pisze o aborcji przed wojną. „Bazując na statystykach przyjęć do szpitali kobiet po poronieniu, Adam Czyżewicz, ginekolog z Kliniki Ginekologiczno-Położniczej w Warszawie, oceniał, że w 1922 r. dokonano ponad 256 tys. aborcji, a 1926 r. ponad 320 tys., a w 1937 r. już przeszło 513 tys. (…) Lekarz i historyk medycyny Tadeusz Brzeziński wyciągnął na tej podstawie wniosek, że w okresie międzywojennym na 100 porodów odbywało się 58-59 poronień. (…) w 1932 roku komisja kodyfikacyjna złagodziła przepisy dotyczące aborcji. Przerwanie ciąży miało być możliwe w trzech przypadkach: gdy zagrożone było życie i zdrowie kobiety, gdy ciąża była wynikiem przestępstwa i gdy matka nie mogła wychować dziecka w powodu trudnej sytuacji życiowej. (…) Ostatecznie 11 lipca 1932 r. przyjęto nowy kodeks karny, który co do zasady zabraniał aborcji. Kobiecie za nielegalne spędzenie płodu groziło do 3 lat aresztu, jej pomocnikom do 5 lub do 10 lat więzienia (areszt był formą nieco łagodniejszą). Nowe przepisy legalizowały aborcję tylko w dwóch przypadkach, gdy zagrożone było zdrowie i życie matki albo gdy ciąża była wynikiem gwałtu, kazirodztwa lub współżycia z nieletnią poniżej 15 lat.”
Okazuje się zatem, że sanacyjne władze jako pierwsze faktycznie zalegalizowały aborcję na terenie Polski. Dlatego, być może, teraz władzy która uważa się za neosanacyjną, tak trudno cokolwiek zmienić.

„Newsweek” nr 16
„Zwrot nagród to tani chwyt pod publikę. Prawdziwą siłę Kaczyński pokazałby, nakazując zwrot 100 mln euro za kolekcję Czartoryskich, które zdążyły wywędrować do Lichtensteinu. Suwerenowi byłoby wszystko jedno, czy oddaliby Czartoryscy, czy minister Gliński, który dał się naciągnąć na ten bezsensowny wydatek.”
Oj marzenia ściętej głowy. Czartoryscy nie zwykli niczego oddawać, a tego Glińskiego to  przecież sam Prezes promował kiedyś na swoim tablecie i to była   następna w długim szeregu jego dziwnych decyzji kadrowych.

„Wprost” nr 15
„Niedyskrecje parlamentarne Elizy Olczyk i Joanny Miziołek” – „A tymczasem Donald Tusk, zdaniem naszego informatora, montuje listę Platformy Obywatelskiej do europarlamentu. –Tusk może stanąć na jej czele. W okresie przedświątecznym, gdy był w Polsce, odbył spotkania z ludźmi od lewa do prawa. Na liście do europarlamentu mają znaleźć się: Radosław Sikorski, Bartłomiej Sienkiewicz, Ewa Kopacz – opowiada nasz rozmówca”.
Wielce prawdopodobne i to się nawet komponuje z ostatnim wzmożeniem sondażowym, kiedy do Rzeczpospolita (właściciel jest kolegą Tuska) zaczęła publikować sondaże o dużych szansach Tuska na prezydenturę i wysokim do niego zaufaniu.  Wystąpienie w wyborach do PE wyłoby takim wstępem. W sumie cwany numer. Pewnie Niemcy i Bruksela trochę odpuszczą dla Kaczyńskiego w zamian za to, że przestanie on czepiać się Tuska o Smoleńsk czy inne sprawy w rodzaju Amber Gold, a Tusk tymczasem odbuduje swoją pozycję w Polsce i swoich ludzi powiedzie w wyborach przeciw Kaczyńskiemu. Może to też odpowiadać Kaczyńskiemu, dawać mu napęd, bo w końcu Tusk to wróg najgorszy, ale swój, na własnej krwi wychodowany. Pytanie tylko, co na to Schetyna? O ile, w ogóle, Merkel mu o tym planie powiedziała.

 

„Wprost” nr 15

„Trudna wiosna Macrona” – tekst Jakuba Mielnika o sytuacje we Francji. „Miodowy rok prezydenta Francji dobiegł końca. Jego notowania spadają gwałtownie, bo w narodzie rośnie opór wobec rynkowych reform, które planuje przeprowadzić (…) Francuskie media nazwały wiosenną kampanię strajkową wojną na wyczerpanie. Na razie uczestnicy zapowiadają walkę do samego końca (…) Nie tylko Macron walczy o swoje polityczne być albo nie być. Po drugiej stronie barykady o przetrwanie walczy Philippe Martinez, lider CGT, największej i najbardziej radykalnej z francuskich central związkowych. (…) Związkowcy po prostu wyczuli, że miodowy rok 40-letniego prezydenta się skończył. Jego notowania drastycznie spadają. W grudniu miał 52 proc. poparcia, obecnie tylko 40. Jednocześnie przybywa przeciwników jego rządów, które nie podobają się 57 proc. Francuzów”.
No to już widać dlaczego Macronowi jest potrzeba mała zwycięska wojna w Syrii. I wszystko byłoby fajnie gdyby nie to, że po drugiej stronie tęgi gracz, sam Putin.

 

„Do Rzeczy” nr 15

„dwaj panowie g” – „No i stało się, przyszedł armagedon. Tydzień wcześniej, niż planowano, bo to na konwencji Zjednoczonej Prawicy 14 kwietnia miało być obcinanie chciwych rąk oraz składanie ślubów ubóstwa i silnych obietnic poprawy. Hatakumba została przyspieszona, żeby na konwencji można było powiedzieć, że to pierwsza w dziejach władza, która obcięła sobie pensje”.
Oj tam! Bez przesady. Już znany klasyk odkrył, że władza jakoś się wyżywi, więc obcinać może sobie do woli bez widocznej szkody i spadku wagi. Tylko jeden Gowin niedostosowany, ale trudno, jakieś ofiary muszą być.

„Do Rzeczy” nr 15

„Zwykły Polak” patrzy na PiS – Posubotnik Rafała Ziemkiewicza, a w nim takie uwagi na tematy bieżące: „patriotyzm PiS-owski (…) budowany jest na Smoleńsku, podniesionym przez teorię zamachu do rangi męczeństwa za ojczyznę (ta charakterystyczna, zajadle wprowadzana do języka fraza „polegli z Smoleńsku”, choć w żadnym innym przypadku nie mówi się tak o ofiarach katastrof ani nawet niewątpliwych zamachów – słyszał ktoś kiedyś o „poległych w Word Trade Center”?). Taki patriotyzm „zwykłego Polaka” odrzuca. Smoleńsk, bez względu na nieznaną do dziś bezpośrednią przyczynę tragedii to dla niego „tupolewizm”, to koncert polskiej nieudolności i skłócenia, coś o czym by się chciało jak najszybciej zapomnieć. Wprowadzanie tego kultu na siłę, stawianie pomników, czy też  zmienianie nazw ulic kruczkami prawnymi i odgórnymi zarządzeniami tylko to odrzucenie pogłębia”.
Trudno o bardziej trafną diagnozę, którą potwierdza nikła frekwencja na obchodach rocznicowych, gdzie na dodatek uczestniczyli mocno zaawansowani wiekiem ludzie. Jak tu, w Bydgoszczy, na wojewódzkich obchodach rocznicowych 8 kwietnia było ledwo parę dziesiątek ludzi, nawet miejscowi parlamentarzyści nie dopisali. Na 10 kwietnia flag żadnych w mieście nie widziałem. Widać, że nowe święto i jego oprawa się nie przyjęła. Akceptacji społecznej brak.

„Do Rzeczy” nr 15

„Towarzysz kosmonauta” – Sławomir Cenckiewicz stara się jak może obrzydzić postać Mirosława Hermaszewskiego, pierwszego polskiego kosmonauty, cudem uratowanego z Rzezi Wołyńskiej. Pisze też tak: „Jego kosmiczna wyprawa nie była zresztą czymś wyjątkowym, bo przed lotem Hermaszewskiego i później Sowieci zabierali w Kosmos niemal wszystkich: Czechów, Węgrów, Rumunów, Niemców z NRD, Bułgarów, Mongołów, Kubańczyków, Afgańczyków …”
Jakich wszystkich? Co pan opowiadasz, panie Cenckiewicz? Ja wtedy żyłem i mnie nie zabrali w żaden Kosmos! Chyba, że pana Cenckiewicza  zabrali? Zresztą on na  mnie sprawia takie wrażenie jakby dotąd z tego Kosmosu jeszcze nie wrócił.

„Sieci” nr 15

„Przegląd tygodnia Mazurka & Zalewskiego” – „Dopiero teraz do nas dotarło, że poseł klubu PiS, choć nieprawomyślny, bo gowinowiec, Marek Zagórski dopuścił się świętokradztwa. Serio, rzućcie okiem na jego profil sejmowy w Internecie. Tam na dole jest rubryka „zawód”. I wiecie co napisał Zagórski? „Prezes”. A pani Zagórska mówi koleżankom: „Mój mąż z zawodu jest prezesem”?”.
Jak widać takie podejście do określenia własnej pozycji społecznej jest w Polsce  obecne od zawsze. Było za dawnego reżimu i jest obecnie. „Dobra zmiana” tego nie zmieniała, bo widać tu akurat żadnej zmiany nie trzeba, wszystko pasuje.

 

 „Angora” nr 15

„Ile kosztuje Polak” – „Ile kosztuje życie Polaka? To zależy, czy jest to Polak lepszego sortu, czy gorszego. (…) 28 stycznia 2006 r. podczas międzynarodowej wystawy  gołębi pocztowych zawalił się dach hali Międzynarodowych Targów Katowickich. Zginęło 65 osób, a ponad 170 zostało rannych, Niektóre z nich bardzo ciężko. Niektóre będą inwalidami do końca życia. 23 stycznia 2008 r. na lotnisku wojskowym w Mirosławcu rozbiła się transportowa CASA, Na pokładzie znajdowało się 20 osób (…) Wśród nich: generał brygady, dwóch pułkowników, czterech podpułkowników, sześciu majorów (…) 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem rozbił się wojskowy Tu-154. (…) Zginęło 96 osób. (…) Te 3 katastrofy mają kilka cech wspólnych. Jedną z nich jest to, że do tragedii doprowadziły błędy, niechlujstwo, lekceważenie przepisów i regulaminów”.
Jednak odszkodowania były całkowicie różne. „Najbliżsi krewni tych, którzy zginęli pod dachem MTK, dostali zasiłki pogrzebowe, które i tak wszystkim przysługują.(…) Sąd Najwyższy zezwolił na złożenie pozwu zbiorowego przeciwko skarbowi państwa. Pełnomocnicy ofiar proces przegrali”.
A zatem w tym przypadku krewni ofiar nie dostali dodatkowo nic. Jeśli zaś chodzi o krewnych ofiar które zginęły na pokładzie CAS-y sytuacja była już inna. „Rodzice, współmałżonkowie czy dzieci osób, które znajdowały się na pokładzie wojskowej CAS-y otrzymali po ćwierć miliona złotych”.
Natomiast jeśli chodzi o krewnych ofiar katastrofy smoleńskiej to do tej pory wypłacono po 960 tys. zł w przeliczeniu na jedną ofiarę.
Jak widać państwo, to dla jednych jest matka, próbująca otrzeć łzy,  a dla  innych macocha. Przykre to bardzo i szkodliwe bo podważa spójność wspólnoty. Ludzie, gdy widzą taką nierówność traktowania tracą zaufanie do państwa i przestają się z nim identyfikować.

 

„Gazeta Polska” nr 15

„Polityka po 10 kwietnia” – tym razem Tomasz Sakiewicz wpadł w taki stan, że postanowił publicznie zwrócić się o protekcję do najwyższych instancji i to nie o osobiste sprawy mu idzie, ale o publiczne jak najbardziej. „Zacznę od stałej prośby po Pana Boga, żeby Jarosławowi Kaczyńskiemu dał jak najlepsze zdrowie i najdłuższe życie. Nie widzę w tej chwili i w najbliższych miesiącach, by nawet częściowo ktoś go mógł zastąpić. Dostrzegam za to podchody pod nowych następców, Są one momentami brutalne i często odbywają się kosztem państwa.”
Bardzo to wzruszający przykład dbania o osobę  Prezesa ale są też elementy które muszą niepokoić. Bo czyż to nie Gazeta Polska, bodajże pierwsza, nie zaczęła mówić o ewentualnej sukcesji po Jarosławie, gdy, zdaje się, Lisiewicz w ostrych słowach wykluczył pewne kręgi z sukcesji po Prezesie. No i to taka jednak warunkowa czy względna ta dbałość o długie życie Prezesa, bo zaraz w drugim zdaniu pan Tomasz wskazuje przyczynę – brak teraz następcy. A jak  następca, właściwy według Sakiewicza, się pojawi, to co?

„Gazeta Polska” nr 15

„Amnezja powodem wielkiego zdziwienia” – Jerzy Targalski wytężając maksymalnie wszystkie swoje znakomite zdolności polityczno-analityczno-profetyczne doszedł do strasznego wniosku, że oto, jak tak dalej pójdzie to twardy elektorat PiS przejdzie na stronę Putina. Nic nie żartuję! Oto co on pisze: „Wszystkim umyka problem, że na skopany twardy elektorat już polują wschodni oferenci. Manipulacja polega na tym by sprytnie połączyć słuszne antysystemowe i antyokrągłostołowe hasła, krytykę wszystkich zaniechań, tchórzostwa i koniunkturalizmu ze zmianą sojuszy. Przeciwnicy III RP nawet nie zauważą, gdy znajda się w towarzystwie zwolenników Rosji.”
To słuchajcie teraz drodzy agenci Putina! Tu wam pan doktor Targalski konkretnie napisał co wy macie robić by przekabacić szczerych Rochów Kowalskich z Klubów Gazety Polskiej. Zatem szkoda każdej chwili. Do roboty!

Stanisław Lewicki

[Głosów:4    Średnia:4/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *