Lewicki: Przegląd tygodników politycznych za tydzień 20/2018

„Warszawska Gazeta” nr 19

„Izraelska fabryka Polaków” – Jan Piński pisze o polityce nadawania obywatelstwa przez władze rządzące w Polsce po 1989 r. „Ponad 27 tysięcy obywateli Izraela otrzymało w latach 2002-2017 r. polskie obywatelstwo. Pobiliśmy swoisty rekord. Żaden wniosek o nadanie polskiego obywatelstwa nie został rozpatrzony negatywnie. Seryjna „produkcja” nowych obywateli polski trwa w najlepsze i od trzech lat przekracza 3,5 tys. rocznie. Według ostrożnych szacunków tylko 1 na 20 nowych obywateli Polski zna język polski (dane izraelskiego dziennika „Yedioth Ahronoth” z 2014 r.) i czuje się związany z polską kulturą. (…)  Dla porównania liczba Polaków ściągniętych z dawnych republik sowieckich po 1989 r. to ok. 10 tys. osób. (…) 100 tys. Polaków w Kazachstanie i 100 tys. Polaków w Rosji, a do tego około 200 tys. kolejnych, którzy maja polskie korzenie, wciąż nie mogą od lat doczekać się pomocy. (…) Porównanie 10 tys. Polaków repatriowanych z terenów sowieckich do ponad 30 tys. Izraelczyków, którym nadano w tym samym czasie obywatelstwa, musi budzić zdziwienie”
Dodajmy do tego, że od Polaków starających się o obywatelstwo na Wschodzie wymaga się znajomości języka i kultury polskiej a tu okazuje się, że ogromna większość Izraelczyków obdarzanych obywatelstwem polskim,  w ogóle nie zna języka polskiego. I jeszcze okazuje się, że szczególne zwiększenie ilości przyznawanych obywatelstw polskich dla Żydów nastąpiło podczas ostatnich trzech lat, czyli rządów PiS. Dla kogo zatem była to „Dobra Zmiana?

„Gość Niedzielny” nr 19

„Christianofobia po polsku” – Maciej Kalbarczyk pisze o przypadkach dyskryminacji chrześcijan w Polsce. Przeprowadzono badania na ten temat pytając czy zetknęli się z przypadkami dyskryminacji. „Ponad 12 proc. badanych, czyli dokładnie 1118 kapłanów, przyznało, że tak – mówi GN ks. dr Wojciech Sadłoń, dyrektor ISKK. (…) Statystyki mówią, że duchowni spotykali się głównie z przemocą słowną: obraźliwymi komentarzami i obelgami (77,8 proc.), tego samego doświadczały osoby świeckie (54,2 proc. wszystkich zgłoszeń), które podkreślały, że nie czują się swobodnie ze swoją wiarą w miejscu pracy, szkołach i na uczelniach. W niektórych sytuacjach pojawiła się nawet motywowana zbyt dużym zaangażowaniem religijnym pracownika groźba zwolnienia z zakładu. (…) Według badań ISKK w latach 2012-2014 doszło do profanacji symboli religijnych i miejsc świętych w 837 parafiach. (…) Niszczono figurki, kapliczki, krzyże, wypisywano obraźliwe hasła na murach kościołów i cmentarzy. Najbardziej drastyczne były przypadki znieważania Najświętszego Sakramentu, doszło do tego w sumie 10 razy ..”
Widzimy zatem, że także w Polsce mamy do czynienia ze zjawiskami nienawiści wobec religii i osób wierzących i to na dość dużą skalę.

„Do Rzeczy” nr 20

„Z ręką w nocniku” – Paweł Lisicki o ustawie Just Act 447 i sojuszu z USA. „Prezydent USA bez mrugnięcia okiem złożył swój podpis pod dokumentem. Biały Dom wydał z tej okazji krótki komunikat: ”Sprawiedliwość dla ocalonych, którzy nie otrzymali zadośćuczynienia”, która nakłada obowiązek składania raportu o działaniach niektórych państw obcych w odniesieniu do mienia pochodzącego z epoki Holokaustu”. W przełożeniu na ludzki język oznacza to tyle, że od tej pory Departament Stanu będzie mógł wspierać politycznie organizacje żydowskie, które ubiegają się o odzyskanie majątków żydowskich właścicieli (…) W przypadku Polski Światowa Organizacja ds. Restytucji Mienia Żydowskiego w Nowym Yorku wspomina o sumie 360 mld dol. W praktyce będzie to wyglądać tak, że dyplomaci od tej pory przy okazji różnych spotkań i negocjacji (…) będą rozmawiać z polskimi politykami, ministrami, dyplomatami i będą dawać im do zrozumienia, że Polska musi zapłacić odpowiednie sumy. Przypominać to będzie trochę rozmowy z firmą ochroniarską o haraczu – jeśli chcecie mieć spokój to płaćcie. (…) skoro cała polska polityka bezpieczeństwa była oparta na sojuszu z USA, to teraz polska klasa polityczna została z ręką w … nocniku. No bo co teraz zrobić? Specjalne więzi z USA miały być fundamentem bezpieczeństwa Polski. Teraz okazuje się, że amerykański Senat, Kongres i prezydent mają to, mówiąc eufemistyczni, w głębokim poważaniu. Bo dla nich ważniejsze są dobre relacje z silnym lobby żydowskim. Nic przeto dziwnego, w sensie psychologicznym, że niektórzy polscy politycy w tym samym czasie, kiedy prezydent USA podpisywał tę ustawę, domagali się … większej amerykańskiej obecności w Polsce. Jeśli rzeczywistość zbyt odbiega od naszych wyobrażeń o niej, to ludzie mają skłonność wypierać wiedzę na jej temat. Naprawdę przypomina to wołanie karpi chcących przyspieszyć Wigilię. Przecież oczywista reakcja winna być odwrotna”.
Faktycznie, politycy stawiający na sojusz z USA, czyli ci od Cimoszewicza do Macierewicza, muszą czuć duży absmak, jakby to powiedział Kaczyński . No bo okazało się, że dla USA Polska wcale nie jest żadnym sojusznikiem, a zalicza się, w kontekście wspomnianego oświadczenia Białego Domu, do „niektórych państw obcych”. I jak im teraz przyjdzie z tym żyć?

„Do Rzeczy” nr 20

„dwaj panowie g” – „Katowice to w ogóle niezwykłe miasto. Jedyne w Polsce, gdzie znajduje się plac Marii i Jarosława Kaczyńskich. Tak przynajmniej twierdzi oddział pewnego lokalnego banku, odsyłając klientów spod zamkniętej palcówki do innej (…) Prosimy nie szydzić, warszawskim elitom trafiają się gorsze wpadki. W 2009 r. to „Dziennik” poinformował, że Lech Kaczyński otworzył w Olsztynie „Aleję Ofiar Kaczyńskich”. Oczywiście chodziło o „Katyńskich”. ..”
No z tą aleją Ofiar to taka jakby profetyczna wizja była, szczególnie biorąc pod uwagę ile to już ofiar miała przynieść ustawa zmniejszająca emerytury dla byłych funkcjonariuszy. Jakaś partia to nawet zlicza te ofiary. Nie jest zatem wykluczone, że ulica o takiej nazwie, oczywiście po tym jak PiS straci władzę, rzeczywiście gdzieś się pojawi.

 

„Do Rzeczy” nr 20

„Lech Kaczyński ostrzegał” – Filip Memches zawraca uwagę, że obecna władza odchodzi od linii Kaczyńskiego, ale Lecha, w sprawie dochodów polityków. Okazuje się, że Lech miał inny pogląd na te sprawy. „Znamienny zatem w tym kontekście jest wywiad, którego Lech Kaczyński udzielił w roku 2004 periodykowi „Fronda”. Będąc wówczas prezydentem Warszawy, powiedział on m.in.: „Platforma […] stosuje swego rodzaju socjotechnikę wskazując […] klasę polityczną, a szerzej aparat państwowy, który chce pozbawić obecnego stanu posiadania. Wystarczy wymienić tu chociażby wszelkie inicjatywy obcięcia dochodów parlamentarzystom. Tymczasem na tle polskiej klasy średniej uczciwy polityk nie jest bogaczem. Trudno go nawet uznać za kogoś zamożnego”. Lech Kaczyński ostrzegał przed skutkami, które niesie czynienie z ludzi sprawujących władze kozłów ofiarnych: „ (…) Uderzenie po kieszeni klasy politycznej oznacza z jednej strony zachętę do korupcji, a z drugiej – postulat nierealistyczny ..”
W tym sensie Gowin, narzekający że nie starczało mu do pierwszego, odzwierciedla linię Lecha Kaczyńskiego. I także Beata Szydło stwierdzająca, że „nam się należało” także nie odbiega ot ortodoksji. Trzeba by chyba zwołać jakiś zjazd nadzwyczajny PiS, by rozstrzygnął kto ma ostatecznie rację, bo tu okazuje się, że to „uderzanie po kieszeni” polityków ta są, według Lecha, miazmaty Platformy. Trzeba rozstrzygnąć kto ma rację, Lech czy Jarosław. Stawiam, że w głosowaniu większość polityków PiS postawi na wyższość Lecha nad Jarosławem. Bo dla nich zapewne liczy się najbardziej to, ile wpadnie do kieszeni, a nikt nie chce być po niej uderzany. A wielu dotknęło mocno to żądanie zwrotu nagród. Taki Dworczyk, na przykład, płacze, że musiał sprzedać samochód i wziąć kredyt, a powinien  tylko ogłosić, że z szacunku dla dziedzictwa Lecha Kaczyńskiego żadnych nagród nie odda.

„Newsweek” nr 21

„Niebezpieczne związki” – wywiad z Dominique Moïsi, francuskim politologiem, który mówi: „Dawniej Stany Zjednoczone były gwarancją bezpieczeństwa Europy, (…) Dziś Ameryka nie jest gwarantem bezpieczeństwa. Staje się raczej zagrożeniem dla naszego bezpieczeństwa. (…) To, co robi Trump jest bardzo niebezpieczne. Ale, jeszcze gorsze jest to, kim jest Trump. Jest karykaturą izolacjonisty. (…) Mamy dziś do czynienia z Ameryką, która interesuje się wyłącznie sobą. I z prezydentem, którego nie obchodzi nawet Ameryka, bo on interesuje się wyłącznie sobą. To sprawia, że zagrożenie jest wręcz nieograniczone.”
Wygląda na to, że Zachód jako w miarę jednolity projekt cywilizacyjny i polityczny przestał istnieć. Nie ma go już więcej. Wszyscy, tak jak tenże politolog, twierdzą, że to na skutek błędów Trumpa. A być może jest i tak, że Trump świadomie to wszystko rozwala. Jednym z haseł jego kampanii było „osuszyć bagno”. W tym kontekście jego działania nabierają sensu i przyspieszają całkowitą zmianę systemu politycznego na świecie gdzie hegemonia USA jawi się już jako anachronizm nie do utrzymania. Zwyczajnie Trump może świadomie  kompromitować działania USA by jak najszybciej system upadł, oczywiście wraz z amerykańskimi zobowiązaniami, nie tylko dotyczącymi bezpieczeństwa ale i finansowymi.

„Newsweek” nr 21

„PiS na kolanie” – Renata Grochal o sytuacji w PiS w kontekście choroby prezesa. „Do końca wakacji prezes nie wróci już do objazdu kraju. Będzie miał operację, a później czeka go długa rehabilitacja. (…) Od roku Kaczyńskiego bardzo bolała noga. W kolanie wytarła mu się chrząstka stawowa. Zdarzało się, że musiał przerywać spotkania, bo nie mógł wysiedzieć ze zgiętą nogą. (…) Według moich rozmówców Kaczyński źle znosi problemy zdrowotne. Krzyczy na współpracowników, ma o wszystko pretensje. (…) Bliski współpracownik prezesa przekonuje, że kryzys zdrowotny minie i po wakacjach Kaczyński wróci na spotkania z wyborcami. A partią będzie zarządzał co najmniej do 2022 roku (…) – A co będzie, gdy Kaczyńskiego zabraknie? – pytam.
– Wtedy może powstać jakiś sojusz Ziobry z Brudzińskim, albo partia się rozpadnie – podsumowuje mój rozmówca.”
W PiS jest wiele różnych frakcji i one już rozpoczęły działania na wypadek gdyby okazało się, że prezes przestanie kontrolować sytuację. Wszystkie opcje są możliwe. Jako pierwsza ogłosiła wyścig do sukcesji Gazeta Polska i chyba był to ewidentny falstart, bo ta grupa, oparta na Macierewiczu, została spacyfikowana i zmarginalizowana. Podobnie grupa oparta na ośrodku toruńskim zanotowała bardzo duże straty. Gowin się nie liczy i nikt go chyba w partii nie lubi. Niejasna jest pozycja Beaty Szydło, która chociaż pozbawiona pozycji premiera nadal zachowała cześć wpływów. Kaczyński stara się osłabiać każdego pretendenta, ale gdy kilku z nich zawrze sojusz to stanie się on bezradny. Myślę, że do wyborów parlamentarnych będą się przed tym wstrzymywać, chyba że prezes nie wróci do zdrowia, wtedy wojna na całego.

„Sieci” nr 20

„Przegląd tygodnia Mazurka & Zalewskiego” – „Joanna Scheuring- Wielgus przecięła legitymację Nowoczesnej. Czarę goryczy przelała kropla w postaci zakazu wypowiadania się na temat protestu niepełnosprawnych. I w ogóle kierownictwo partii i klubu, czyli Katarzyna Lubnauer oraz Kamila Gasiuk-Pihowicz sekowały panią Joannę. Nic dziwnego, ona pierwsza wygłosiła prorocze słowa wzywające do obalenia dyktatury kobiet. No i się doigrała”
Jeszcze z korporacyjnej przeszłości pamiętam, że nikt tak zajadle nie potrafił ze sobą walczyć jak właśnie kobiety. I co więcej, nikt nie potrafił zrozumieć o co właściwie chodzi. One to tak robiły całkowicie bezinteresownie,  chyba tylko dlatego, by nie wyjść z wprawy.

„Sieci” nr 20

„Nieoficjalny przegląd tygodnia” – „Bartłomiej Sienkiewicz, bardzo ważny teoretyk III RP, były szef MSW i bohater taśm z Sowy & Przyjaciół (”kamieni kupa”, „państwo teoretyczne”), wybrał się na postępowy spektakl „Klątwa” w  warszawskim Teatrze Powszechnym. Niby platformers z krwi i kości, jednak trochę krwi przodków nadal w nim płynie, bo nie wytrzymał. Gdy aktorzy doszli do wstrętnej sceny seksualnej z figurą św. Jana Pawła II, Sienkiewicz wstał i krzyknął: „To jakiś koszmar, tego nie da się oglądać!”, po czym wyszedł. …”.
Szkoda, że inni nie zachowali się tak jak Sienkiewicz, bo wtedy może przestaliby pokazywać takie rzeczy w teatrze. Jak widać „Dobra Zmiana” takich spraw nie obejmuje, a o papieżu się już prawie nie mówi. Pewnie inaczej by było jakby rzecz dotyczyła obecnie wprowadzanych na pomniki.
Co innego było jak Jan Paweł II żył; wtedy to ciżba polityków mało się nie rozdeptywała żeby tylko sobie zrobić z nim zdjęcie użyteczne na wybory. Gdzie oni teraz są? Nie wstyd im?

„Gazeta Polska” nr 20

„Chytry manewr Putina” – Okazuje się, że zwolennicy wojny z Rosją są teraz w niemałym kłopocie, bo Putin nie chce współpracować w tej sprawie. Jak pisze Antoni Rybczyński w GP: „ … Rosjanie, po raz pierwszy od blisko dwóch dekad, na obronność wydali mniej pieniędzy. Szwedzki ośrodek SIPRI, specjalizujący się w obszarze globalnych zbrojeń i handlu bronią, w najnowszym raporcie mówi o aż 20-procentowym spadku nakładów na obronę. Co więcej, następuje to w momencie, gdy globalne wydatki na zbrojenia idą ostro w górę (…) W przemówieniu po zaprzysiężeniu prezydent skupił się na sprawach wewnętrznych, a odnośnie do polityki zagranicznej podkreślił jedynie, że Rosja gotowa jest współpracować ze wszystkimi –  na zasadach „ równości i wzajemnych korzyści”. Putin z 7 maja, a Putin z 1 marca, gdy straszył USA wojną atomową, to zupełnie inni politycy. To jasny sygnał, że Kreml gotów jest ułożyć się  z Zachodem i zakończyć erę konfrontacji.”
No i co teraz? Europa nie będzie chciała kupować amerykańskiej broni a Polska przecież nie da rady sama finansować masowych zakupów drogiej amerykańskiej produkcji i jeszcze zaspokajać miliardowe roszczenia żydowskie. No nie da rady.
Pisze też pan Rybczyński dlaczego Putin zmienił nastawienie: „Prezydent Rosji nie ma wyjścia: musi szukać porozumienia z Zachodem, bo wojnę przegrałby z kretesem”. Nie wiem, kto jest ten kretes i czemu Rosja miałaby z nim przegrać wojnę, ale ja na jego miejscu to bym się dobrze zastanowił. Nie tacy jak kretes zaczynali wojnę z Rosją z nadziejami na szybkie zwycięstwo, a kończyło się zawsze tak samo.

 

„Gazeta Polska” nr 20

„Kto potrzebuje antysemitów?” – Jerzy Targalski zwraca uwagę, że na rynku politycznym jest bardzo duży popyt na markowy polski antysemityzm. „Wyznawcy religii Holocaustu znajdują potwierdzenie swych kłamliwych tez o odwiecznym antysemityzmie Polaków, a wiec i współudziale w niemieckim ludobójstwie. Geszefciarze od przemysłu Holocaustu zacierają ręce – antysemici niech płaca. Europejscy komuniści mogą łatwo atakować Polskę. A te reakcje z kolei wzmacniają przejawy antysemityzmu gadanego. Ten zaś jest potrzebny Rosji, by przekierować opinię publiczną w Polsce na orientację antyzachodnią i antyamerykańską. (…) Antysemityzm gadany jest dodatkowym czynnikiem paraliżującym władze w obawie, że przeciwdziałanie wywoła falę antysemickich nastrojów. Mimo że to bierność przynosi taki właśnie skutek i umożliwia zagospodarowanie niezadowolonych przez opcję prorosyjską”.
Jednak pan Targalski to zawsze potrafi człowieka rozśmieszyć. Logicznie patrząc, wynika z tego, że obecne pisowskie władze, z tym jego „antysemityzmem gadanym”, mają dokładnie taki sam problem jak za Stalina był z „szeptanką”, w której też było sporo antysemityzmu. No nie da rady się tego zwalczyć, bo przecież dziś bezpieczeństwo (znaczy ABW) słabsze chyba kadrowo niż kiedyś UB, a oni też „szeptance” rady nie dali, choć kary były srogie.
Zatem, co robić? Co robić? Może całą sprawę lepiej zostawić, boć przecie ten polski antysemityzm, w tym szczególnie ten „gadany”, jest wszystkim potrzebny. Nawet, jak pisze Targalski: „Geszefciarze od przemysłu Holocaustu zacierają ręce”. No to jakby ten polski antysemityzm nagle się skończył, toby owi geszefciarze stali się smutni i przestali zacierać ręce. No nie można im zrobić takiej przykrości, bo to by dopiero był prawdziwy antysemityzm.

Stanisław Lewicki

[Głosów:9    Średnia:4.3/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *