Lewicki: Przegląd tygodników politycznych za tydzień 27/2017

 

 

„Gazeta Warszawska” nr 26

Stanisław Srokowski: „Najważniejsze Święto Kresowe. Zapraszam do Warszawy 8 i 9 lipca 2017 r.”

„W lipcu br. Mija 74 rocznica ukraińskiego ludobójstwa. Państwo polskie nie zdobyło się na godne ogólnopolskie uczczenie ofiar tamtej zagłady, w każdym razie nic o tym nie wiadomo. Kresowiacy wzięli więc sprawy w swoje ręce i organizują przez dwa dni, 8 i 9 lipca w Warszawie centralne społeczne uroczystości. I bardzo ubolewają, że prezydent RP, Andrzej Duda – jak dotąd odmawia im symbolicznego patronatu. (…) Wierzyć się nie chce, że państwo polskie pogardza najwierniejszymiswoimi synami, zapomina o ofiarach ukraińskiej zbrodni”

Bardzo to przykre dla Kresowian, dla Polaków i wszystkich ludzi kierujących się sumieniem, że najwyższe władze państwowe dystansują się od upamiętnienia ofiar banderowskiego ludobójstwa. Niskie politykierskie kalkulacje, czy też uleganie zagranicznym naciskom, nie wystawiają tym władzom dobrego świadectwa. Naród będzie pamiętał!

„Rzeczpospolita Plus-Minus” nr 26

„Starożytni globaliści” – Wojciech Gogoliński pisze o Fenicjanach, których można uważać za siłę napędową globalizmu w starożytności. „Fenicjanie otworzyli największą sieć sprzedaży towarów luksusowych na Bliskim Wschodzie, z klientów mając wszystkich, od Mezopotamii po Egipt. Nam zostawili alfabet i brzęczące monety (…) Sprzedawali też cedry. Izraelskiemu królowi Dawidowi, sąsiadowi z południa, podesłali kilka palet na budowę pałacu. Król Salamon kupił u nich drewno na budowę swojej rezydencji oraz Pierwszej Świątyni w Jerozolimie, do przesyłki dorzucili mu Fenicjanie jeszcze sporo złota i srebra do wykończenia przybytku. Salomon oczywiście się odwdzięczył, zresztą był w tak świetnej komitywie z królem Tyru Hiramem, że urządzali sobie nawet wspólne wycieczki morskie. Izraelski król wynajął także fenickich robotników i inżynierów do budowy  (…) Fenicjanie nie tylko zbudowali, ale również zaprojektowali Pierwszą Świątynię Jerozolimską. Musiała w niej panować cisza, więc drewniane i kamienne elementy ciosali w Tyrze, a potem montowali na miejscu, w Jerozolimie.”

Uff! No ta historia budowy Świątyni przypomina trochę budowę Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie, i wskazuje, że zawsze lepiej współpracować i handlować niż walczyć. Dzieje zaś Fenicjan wskazują, że globalizacja nie zrodziła się dzisiaj a jest obecna już od starożytności i pojawiała się oraz cofała w kolejnych cyklach, które trwają nieprzerwanie. Obecnie z wyborem Trumpa i Brexitem obserwujemycofanie się globalizacji.

No i jeszcze o tym, jaki był koniec Tyru: „Wreszcie do tyryjskich drzwi zapukał Aleksander Macedoński. Kazał swoim żołnierzomusypać groblę. (…) Grecy odcięli je od morza blokadą (…) Miasto padło po pół roku – wszystkich mężczyzn ukrzyżowano, 30 tysięcy kobiet i dzieci poszło w niewolę.”

No to ten Aleksander Macedoński nie lepszy od Stalina był. Stalingradu nie ma a Aleksandria trwa. Skandal! Jakiś fenicki IPN się powinien tym zająć.

 

„Newsweek” nr 28

„Ulubiony Donald PiS” – Tomasz Lis kreuje się na specjalistę  od złamanych  przysiąg. „Dudę i Trumpa różni wiele, ale kilka rzeczy ich łączy. Duda z całą pewnością złamał swą prezydencką przysięgę. Wiele wskazuje na to, że swoją złamał także Trump. W tej pierwszej kwestii śledztwo się jeszcze nie toczy, w drugiej – jak najbardziej”.

Pan Lis zapewne ma kwalifikacje do wypowiadania się w sprawie łamania przysięgi, gdyż w relacjach rodzinnych ma tej sprawieniejaką praktykę. Ale wie też pewnie, że to nie jest taka znowu straszna tragedia i że z tym da się żyć i można nawet pouczać innych,  o ile oczywiście ma się odpowiedni charakter.

„Wprost” nr 27

„Niedyskrecje parlamentarne” Elizy Olczyk i Joanny Miziołek. W PiS małe zamieszanie, bo okazało się, że „Andrzej Duda nie pojawił się na mszy prymicyjnej księdza Tymoteusza Szydły, prywatnie syna pani premier. (…) w zastępstwie przysłał małżonkę Agatę. (…) Pan Prezydent usprawiedliwił swoją nieobecność na uroczystości ks. Szydły zaplanowaną wcześniej wizytą w Kępnie”.

No to jest usprawiedliwiony, a swoją drogą to ks. Szydło zapewne wkrótce zostanie biskupem, albo i kardynałem, skoro już teraz spotyka się z taką uwagą najwyższych dygnitarzy.

Mamy też problem na lewicy. „W SLD między Millerem a Czarzastym narasta konflikt. Ostatnio poszło o Andrzeja Rozenka, który na 22 czerwca na Radzie Krajowej SLD wstąpił do partii. – Z powodu przyjęcia Rozenka Miller nie przyszedł nawet na Radę Krajową. Pamięta, że Rozenek w poprzedniej kadencji mówił, że były premier powinien siedzieć w więzieniu, bo w czasach, kiedy był szefem rządu, działały w Polsce tajne więzienia CIA – opowiada nasz informator”

Ja tam wolę Millera od Rozenka, bo Miller ma jednak właściwe podejście do banderowskiej Ukrainy i innych spraw państwowych i obyczajowych, a ten Rozenek, co był u Palikota, to wyjątkowy drań i ostatnio, na przykład, poparł Bodnara w jego twierdzeniu, że Naród Polski uczestniczył w Holokauście. I jeśli ma być jakaś lewica, to nie to będzie Miller, a te wszystkie Rozenki, Zandbergi, Nowackie, czyPalikoty to niech idą do wszystkich diabłów, choć nie wiem, czy wypada diabłom aż tak źle życzyć.

 

„wSieci”  nr 27

„Przegląd tygodnia Mazurka & Zalewskiego” – chyba odkryli wielką tajemnicę Antoniego: „Jak to się dziwnie plecie. Mogło być tak, że Antoni Macierewicz w niedalekiej przyszłości poleciałby z MON. Ale Tomasz Piątek napisał książkę, w której udowadnia, że Antoni ma liczne związki z Rosją. Ale po takiej książce i po takich zarzutach oczywiście żadnej dymisji nie będzie. Można więc śmiało stwierdzić, że Piątek uratował Macierewicza. Brawo Tomek!”

Wygląda to tak jakby rosyjskie służby znowu pokazały klasę i przyszły w sukurs swojemu człowiekowi. Oni żadnych agentów nie ujawniają i swoich nigdy nie porzucają. Takie maja zasady.

„wSieci” nr 27

„Odnosimy sukces i świat to widzi” – wywiad braci Karnowskich z Witoldem Waszczykowskim, który co rusz odkrywa Amerykę i popisuje się swoim dobrym samopoczuciem i swoją wizją polityki, co chyba na jedno wychodzi. Oto próbka: „Strzegą nas już nie tylko zapisy artykułu piątego Traktatu Północnoatlantyckiego, lecz także poważne oddziały wojskowe. Teraz liczymy na zwiększoną obecność amerykańską w gospodarce. Skoro współpracujemy z Niemcami na poziomie 100 mld zł rocznie, to możemy też z USA. Tym bardziej, że mamy zdolności mobilizacyjne regionu.”

Uff! No i znowu się pan minister popisał! Prawie dobrze, tylko że ta wymiana Polska z Niemcami, to nie 100 mld, a 90, i nie złotych a euro, czyli ponad cztery razy więcej niż uważa Waszczykowski. No i powiedzcie państwo, czy ja mam zbyt wygórowane oczekiwania, chcąc by minister miał jakieś blade pojęcie o tym, czym się zajmuje?

No i ciekaw jestem jak ta „mobilizacja” ma wpłynąć na wyrównanie obrotów Polski z USA do poziomu takiego jak z Niemcami, bo te obroty z USA to one są dziesięć razy mniejsze niż z Niemcami.  Mam tylko nadzieję, że Waszczykowski nie chce dziesięciokrotnie zmniejszyć obrotów z Niemcami bo to by była katastrofa. Ale kto go tam wie?

Trzeba też i pana Witolda pochwalić. W sprawie Ukrainy mówi tak: „Nasz przekaz jest bardzo jasny: z Banderą do Europy nie wejdziecie. Mówimy to głośno i cicho. Nie powtórzymy błędów z lat 90., gdy nie domknęliśmy pewnych spraw w relacjach z Niemcami oraz z Litwą. Mam na myśli status polskich mniejszości w tych krajach. Nauczeni tymi doświadczeniami będziemy od Ukrainy stanowczo się domagali, by wszystkie sprawy zostały wyczyszczone, zanim Kijów stanie u wrót Europy, prosząc o członkostwo. Będziemy tak stanowczy, jak stanowcza jest np. Grecja wobec Macedonii w sprawie nazwy”

Pięknie, tylko ja stawiam, że Ukraina nigdy do Unii nie wejdzie i chyba coraz więcej ludzi zaczyna to rozumieć. Polska jest tym „adwokatem” Ukrainy, tylko problem polega na tym, że Naczelna Rada Adwokacka w Brukseli cofnęła Polsce pełnomocnictwa w tej sprawie i nie chce widzieć żadnej Ukrainy jako członka UE, a i Trump w Warszawie nic o Ukrainie nie wspominał.

„Do Rzeczy” nr 27

„dwaj panowie g” – takie uwagi: „Chłop na schwał Włodek Kosiniak-Kamysz przegonił w rankingu zaufania Andrzeja Sebastiana. Nie wiemy na jak długo. Źli ludzie powiadają bowiem, że pewna instytucja na trzy litery zgromadziła interesująca wiedzę o funduszu wyborczym Władka K.K. (…) najbardziej w życiu nie lubimy zbiegów okoliczności. Na przykład taki: komisja weryfikacyjna warszawskie wałki reprywatyzacyjne dziarsko przesłuchuje świadków, którzy już siedzą „we więźniu”. A kto jest wickiem w Ministerstwie Sprawiedliwościodpowiedzialnym za więzienia? Patryk Jaki, szef wspomnianej komisji. Przypadki chodzą po ludziach”

Jak widać cipisowcy nie widzą co to litość i jeszcze się tym napawają, jak ten kot co to bawi się myszą zanim ją zje. Teraz rozumiem dlaczego Jarosław tak lubi koty. Wpada mi tylko zadedykować tym pisowcom psalm 7, który zaleca oszczędzać wrogów: „[jeśli] swego wroga złupiłem doszczętnie,

 to niech nieprzyjaciel ściga mnie i schwyci,”.

Ale czy to na nich zadziała?  Wątpię! Oni chyba inne psalmy bardziej uważają.

„Do Rzeczy” nr 27

„Austriacka niepamięć” – rozmowa Łukasza Warzechy z prof. Magdaleną Gawin, wiceministrem Kultury i Dziedzictwa Narodowego. „W Austrii natomiast temat nazistowskiej przeszłości jest tak mocno spychany na margines przez polityków, naukowców i intelektualistów, przez uniwersytety i zwykłych ludzi, że właściwie nie istnieje jako temat debat publicznych. Wciąż obowiązuje mit Austrii jako pierwszej ofiary Hitlera (…) Po upadku komunizmu zawarliśmy z Izraelem porozumienie, ze będziemy informowali o osobach pomordowanych i przetrzymywanych w obozach na naszym terytorium z podziałem na obywatelstwo i narodowość. To elementy prawdy o niemieckim ludobójstwie. Tymczasem w austriackim Mauthausen jest odwrotnie: wychodzi się z założenia, że skoro jest to miejsce „międzynarodowe”, to Polacy nie mają prawa do szczególnego upamiętnieniaofiar naszej narodowości. I to mimo, że w Gusen w 1942 r. Polaków było 97 proc., w tym największy odsetek osób z wyższym wykształceniem. Gusen to miejsce zaplanowanej likwidacji polskiej inteligencji. Liczba pomordowanych tam ofiar z tej grupy przewyższa tę z Katynia”.

O Katyniu słyszał każdy Polak. A ile osób słyszało o Gusen? Cóż, rusofobia ma swoje prawa i wymagania!

„Gazeta Polska” nr 27

Jak zwykle czytanie Sakiewicza jest źródłem nieustającej radości. W obecnym felietonie wyjaśnia ludowi smoleńskiemu, że USA kochają nas od samego początku i pisze:„W czasie gdy trzy mocarstwa doprowadziły do drugiego, a potem trzeciego rozbioru Polski, w elitach nowego państwa amerykańskiego kiełkowała myśl, by udzielić Polakom militarnej pomocy”.

Oj chyba najbardziej blisko Polski znalazł się wówczas jeden z bohaterów amerykańskiej wojny o niepodległość –  John Paul Jones, który został admirałem w służbie carycy Katarzyny II. Może mu się państwa pomyliły?

Te elity nie tylko, że nie myślały o żadnej pomocy Polsce, ale miały duży problem z regulowaniem elementarnych zobowiązań. I tak, na przykład, Kościuszko swój żołdod Kongresu USA otrzymał dopiero po trzynastu latach od zakończenia służby, gdy sam się tam udał i o to upomniał.

Pan Sakiewicz uświadomił mi także, że moja wiedza geograficzna jest mocno nieaktualna, gdyż uważałem, że Syria leży w Azji, a tymczasem okazuje się, że w Afryce. Tak by wynikało z tego co pisze on o … Rosji: „To wprawdzie kraj o słabnącej gospodarce, z problemami demograficznymi i w stosunku do Zachodu zacofany, ale uzbrojony w broń masowego rażenia, kontrolujący ruch między Azją i Europą, a nawet mający znaczne wpływy w Afryce, co pokazuje wojna w Syrii”.

Syria jest w Afryce, a ciekawe na jakim kontynencie, według red. Sakiewicza, leży Polska?

„Polityka” nr 27

„Jak PiS zaraził pasożytami” – Jakub Bierzyński pisze w modnej wśród totalnej opozycji konwencji – jak to się mogło stać? A jest, według nich. naprawdę strasznie: „Spełnia się najczarniejszy sen demokratów. Nie tylko notowania partii Jarosława Kaczyńskiego są najwyższe w historii, ale upadają również gwarancjepraworządności wynikające z członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Większość Polaków jest skłonna porzucić Unię bez żalu”.

A było już tak fajnie:”Jeszcze dwa lata temu 70 proc. Polaków chciało przyjęcia uchodźców w naszych granicach. Dziś z tej zdecydowanej większości pozostała garstka. Proporcje prawie dokładnie się odwróciły (…) 70 proc Polaków jest przeciwko przyjmowaniu uchodźców, 56 proc. przeciwko przyjmowaniu uchodźców, nawet gdyby to oznaczało utratę funduszy strukturalnych otrzymywanych hojnie z Unii Europejskiej (…) Mało tego, 51  proc, z nas jest gotowa opuścić Unię Europejską, gdyby pozostawanie w jej strukturach oznaczałokonieczność (…) przyjęcia, symbolicznej przecież, liczby uchodźców”.

Rzecz w tym, że ci „uchodźcy” to z uchodźcami nie mają wiele wspólnego. To nawet nie są imigranci, bo to pojęcie zakłada jakąś chęć asymilacji. To są kolonizatorzy, chcący zasiedlić i podporządkować nowe tereny, zaprowadzić tam swoją cywilizację, swój sposób życia. Każda społeczność, mająca instynkt samozachowawczy, będzie się przed tym bronić.

Stanisław Lewicki

Facebook
[Głosów:4    Średnia:4/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *