Lewicki: Przegląd tygodników politycznych za tydzień 3/2018

 

„Gość Niedzielny” nr 2
„Jeszua wraca do swoich” – Jacek Dziedzina pisze o Żydach wyznawcach Jezusa.  „Trudno powiedzieć, ilu tak naprawdę jest dzisiaj Żydów mesjanistycznych. Ostrożne szacunki mówią nawet o 1,5 mln osób, z czego w samym Izraelu tylko 20 tys. Bardzo silne są organizacje mesjanistyczne w USA, ale też w innych krajach (m.in. w Etiopii, gdzie istnieje duża diaspora żydowska). W Izraelu ta liczba może wydawać się małą, ale zdaje się to wynikać m.in. z ukrywania faktu zawrócenia z obawy przed problemami. –Mamy tu różne radykalne organizacje wśród Żydów ortodoksyjnych, które starają się robić wiele problemów Żydom mesjanistycznym. W najlepszym przypadku próbują wykazać błędy w Nowym Testamencie, ale zdarzają się również fizyczne ataki – opowiada Eyal. Mesjańscy pastorzy nie mogą też udzielać ślubów, pogrzebów, bo nie mają legalnego statusu religijnego w Izraelu. –Żydowskie rozumienie jest takie: ci, którzy wierzą w Jezusa i zostali ochrzczeni, nie są już Żydami”.
Czyli, mówiąc krótko, sytuacja prawna chrześcijan w Izraelu nie różni się chyba wiele od  stanu jaki panował dwa tysiące lat temu.

„Do Rzeczy” nr 3

„dwaj panowie g” – „Z życia Czapy-Czaputowicza: jego właściwie znają wszyscy. Rzecz w tym, że w czasach PRL jego mieszkanie było położone najbliżej dworca centralnego, wiec cała opozycja, która przyjeżdżała do stolicy, pierwsze swoje kroki kierowała właśnie tam. Moglibyśmy sobie oczywiście dworować, że Czapa to taki Tewje Mleczarz, bo ma pięć córek. Dziewczyny jednak niezmiernie urodziwe i żadna według naszej wiedzy nie wyszła za komucha”.
Uroda kwestia gustu. Zaś w sprawie matrymonialnych związków progenitury obecnej elity władzy i postkomunistów to lepiej tematu nie rozwijać bo to wicie, rozumiecie, zaraz by ktoś mógł poruszyć sprawę rodziny byłego zięcia nieżyjącego prezydenta. No i ten Tewje Mleczarz ze szkoły Geremka, bardzo to wzruszające jest.

„Do Rzeczy” nr 3

„Lewy styczniowy” – rozmowa Macieja Pieczyńskiego z Tomaszem Sakiewiczem, który wylewa swoje żale na prezydenta i grozi, że jego kluby Gazety Polskiej już go nie poprą. Niektóre z tych jego pretensji do Dudy są wprost śmieszne. Wyrzuca Dudzie, że ten nie rozliczył … Trumpa: „Nawet nie próbuje rozliczyć Trumpa z danej przez niego obietnicy pomocy w wyjaśnieniu przyczyn Nie widzę, żeby Andrzej Duda robił cokolwiek, by umiędzynarodowić sprawę smoleńską”.
Świat i prezydent Trump ma na głowie inne sprawy niż zajmowanie się bredniami o zamachu i wybuchach w Smoleńsku.

Sakiewicz uważa także, że Duda skorzystał na sprawie smoleńskiej: „A przecież był beneficjentem sprawy smoleńskiej. Byłby politykiem zupełnie nierozpoznawalnym, gdyby nie to, że wystąpił w filmie „Mgła”. Wcześniej nikt go nie znał. Zaistniał tylko dzięki temu, że 5 mln widzów zobaczyło jego twarz w dokumencie poświęconym tragedii smoleńskiej”.
Ciekawy pogląd, znaczy dla jednych Smoleńsk był tragedią a dla innych okazją do wybicia się. Chyba obejrzę te filmy ponownie żeby zidentyfikować więcej tych „beneficjentów”. No i oczywiście, obok beneficjentów politycznych, są chyba także beneficjenci finansowi. Dawno temu już lud znał mądre powiedzenie: „Komu wojna, komu krowa dojna”.

„Do Rzeczy” nr 3

„Komu mienie?” – Marek Chodakiewicz szuka sposobu jak obronić się przed największym naszym sojusznikiem, czyli Stanami Zjednoczonymi, które przymierzają się szantażować Polskę sprawami roszczeń żydowskich. Rzecz jak wiadomo przyjęła postać ustawy S. 447, która zapewne stanie się obowiązującym prawem. Pisze on: „Teraz trafi on do Izby Niższej, czyli do Komisji Sprawa Zagranicznych (ta rozważa już zresztą analogiczną propozycję zwaną House Resolution 1226). Jeśli Izba Niższa zaaprobuje tą legislację, to zostanie ona posłana do Białego Domu. I jest prawie pewne, że prezydent podpisze ustawę”.
Po dłuższych deliberacjach pan Chodakiewicz tak podsumowuje: „Pozwy organizacji międzynarodowych powinny przyjść na szarym końcu i zostać uprzejmie odrzucone, chyba że strategiczna sytuacja geopolityczna Polski będzie wymagać pewnego quid pro quo. Wtedy można się zastanowić, co za cenę takiego bezczelnego szantażu RP może zyskać”.
Czyli nasz nowy wielki sojusznik  pokazuje twarz „bezczelnego szantażysty”, któremu pewnie będziemy musieli ulec. Pan Chodakiewicz wie co pisze bo przecież działa w USA i obraca się tam blisko kręgów władzy. Jedna jest tylko korzyść z tej sytuacji. Mając takiego „przyjaciela” już żadni wrogowie nie są nam potrzebni.

„Sieci” nr 3

„Przegląd tygodnia Mazurka & Zalewskiego” – „Wiecie dlaczego Krzysztof Szczerski nie został ministrem spraw zagranicznych? Bo odmówił, czym rozsierdził Koczora – to wersja oficjalnych przecieków. Jest tez wersja przecieków mniej oficjalnych. Otóż odmówił, bo nie dostał czego chciał. „A chciał za dużo” – powiedział nam jeden z najlepiej poinformowanych pisowców. „Za dużo” to miało być stanowisko wicepremiera i realny wpływ na wszystko, co dzieje się w MSZ. Na takie brewerie Nowogrodzka zgodzić się nie mogła. No i Szczerskiemu znów zostaje wpatrywanie się w Trójmorze i biust prezydent Chorwacji”.
No to klops, bo to Trójmorze to można zobaczyć tylko jak się zamknie oczy i wyłączy myślenie, zaś ta prezydent Chorwacji woli chyba, jak pokazują jej wyjazdy, towarzystwo prezydenta Putina a nie Szczerskiego.

„Sieci” nr 3

„Tam się budzi demon” – Rozmowa Piotra Skwiecińskiego z księdzem Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim o Ukrainie. Wygląda, że obok wielu kontrowersji w jednej sprawie rozmówcy doszli  na końcu do konsensusu. Skwieciński – „I tam [na Ukrainie] panuje przekonanie odwrotne: że Ukraina niczego Polsce nie zawdzięcza i że Polska w zasadzie nie jest Ukrainie do niczego potrzebna. Bo Kijów ma i zawsze będzie miał zaplecze w naprawdę silnym partnerze – w Niemczech”

Ks. Isakowiecz-Zaleski – „No to powiedzmy może prawdę – że Polska jest im niepotrzebna! Zwłaszcza że banderowcy byli zawsze proniemieccy. Stańmy w prawdzie. I na tej prawdzie budujmy nową politykę”
W takim razie, zgódźmy się, że obecne władze Ukrainy i ten kraj, są  elementem dodatkowej presji, wręcz okrążania Polski przez Niemcy i Ukrainę. A taka sytuacja powoduje, że znajdujemy się w jeszcze gorszej sytuacji niż byśmy tam graniczyli bezpośrednio tylko z Rosją.

 

„Przegląd” nr 3

Podliczyli dochody Macierewicza za rok 2016: „W 2016 r. Antoni M. dostał 191 904,43 zł jako minister, 27 305,76 zł z diet poleskich i 36 818,10 zł emerytury. Razem dało to 256 028,29 zł, czyli 21 335 zł miesięcznie. Niebawem będą wyniki za 2017 r. Z pewnością po tylu sukcesach kasa Macierewicza była wyższa”.
Jak widać Antoni dorabia do emerytury ale młodszym działaczom to się mogło nie podobać i być może stąd ta cała draka z obsadą ministerstwa.

„Polityka” nr 3

Ludwik Dorn, były „trzeci bliźniak”, podsumowuje efekty działań Macierewicza w siłach zbrojnych  na przykładzie zamieszania spowodowanego dwudniowym opóźnieniem w locie samolotu dla Kancelarii Prezydenta. „Z pięciu herculesów, które mamy, jak jeden lata, to jest dobrze (wskaźnik 20 proc.), fatalnie jest też z produkowanymi przez Świdnik SW-4 Puszczyk. Casy mają bodaj najwyższy wskaźnik – ok. 60 proc (…) Macierewicz zabrał dwie casy do Afganistanu, więc pozostało jeszcze osiem sprawnych. Dlaczego zatem wbrew ekonomii i rozsądkowi grupie przygotowawczej przydzielono herculesa, który (…) zużywa trzy razy więcej paliwa? Po prostu pozostałe i sprawne samoloty wykonywały przewidziane w grafikach rutynowe loty transportowe (…) skąd wzięło się tak duże opóźnienie w wylocie herculesa (…) Ponieważ do obsługi herculesa nie skierowano załogi zapasowej, to ta pierwsza pojechała do hotelu, żeby się wyspać”.
I tak wyglądają problemy z samolotami do obsługi naszej władzy, za które to problemy odpowiada pewnie osobiście Putin.
A generalna konkluzja Dorna jest taka: „Antoni Macierewicz pozostawił Służby Zbrojne w stanie całkowitego paraliżu decyzyjnego. Bo „dobra zmiana” oznacza tam nic innego jak kadrowe tsunami. Nikt nie wie, czy się utrzyma, czy poleci”.
Jak widać po rekonstrukcji dotyczyło to także i ministra.

„Gazeta Polska” nr 3

Głowna atrakcja numeru to wywiad z Antonim Macierewiczem, który opisuje swoje dokonania jako epokowe, przełomowe i tak dalej. Ta jego retoryka jest znana i nie budzi już większego zainteresowania, tym niemniej znajdują się tam sprawy, na które warto zwrócić uwagę, jak na przykład sprawa kontraktu zakupu rakiet Homar. Antoni mówi: „Kontrakt był w istocie gotowy i na miesiąc przed końcem ubiegłego roku firma Lockheed Martin zerwała rozmowy, zmuszając PGZ do podjęcia negocjacji z alternatywnym dostarczycielem.  – Czyli z kim? Z Izraelem (…) – Komu zależało na zablokowaniu zakupu rakiet Homar? Ta sprawa jest dla mnie niejasna. Wiem natomiast, że  niektórych gremiach jest forsowany plan, aby Polska zakupiła uzbrojenie bez offsetu, bez uzyskania nowych technologii (…) Wtedy można taki sprzęt oczywiście kupić dużo taniej, tyle że eksploatacja będzie nieporównanie droższa, a dodatkowym kosztem będzie brak możliwości rozwoju i unowocześnienia polskiego przemysłu”.

Interesujące! Czyli wychodzi chyba, że Polska jako rynek zbytu dla broni jest przez USA odstępowana Izraelowi. A kupowanie broni od Izraela jest obarczone dużym ryzykiem. Przekonał się o tym Saakaszwili, który jeszcze gdy rządził w Gruzji, zakupił w Izraelu drony. A potem okazało się że kody do nich miała także Rosja.

No i sam tytuł tego wywiadu to dopiero ciekawostka. Wielkimi literami jest napisane: „RZĄDY PIS TO NAJLEPSZA WŁADZA OD 70 LAT”. Czyli wychodzi, że 70 lat temu mieliśmy podobnie dobre rządy jak teraz. A jaki był rząd 70 lat temu, czyli na początku roku 1948? Prezydentem był Bolesław Bierut  premierem Józef Cyrankiewicz a ministrem obrony marszałek Michał Rola-Żymierski. Nigdy bym się nie spodziewał po GP takiej pochwały rządu Polski Ludowej. Gazeta Polska to jednak potrafi człowieka zaskoczyć!

 

„Gazeta Polska” nr 3

„Rekonstrukcja czyli PiS zbrzydł” – Po raz kolejny GP piórem zastępcy Sakiewicza, czyli Piotra Lisiewicza, ostro recenzuje PiS i w tonie kategorycznym obwieszcza, że obecna zmiana, czyli wyrzucenie Macierewicza z MON, jest nie do przyjęcia, a ponadto lud pisowski (czyli tu chyba Kluby Gazety Polskiej) nie pozwolą na to by Morawiecki zastąpił kiedyś Kaczyńskiego. Pisze bez ogródek: „Morawiecki nie będzie sukcesorem (…) Niestety, Morawiecki na samym starcie przekreślił swoje szanse nie na udane premierostwo, ale właśnie na sukcesję po Kaczyńskim. (…)Na początku premierostwa Morawieckiego odejść musiał Macierewicz, a „ludzie Morawieckiego” w rządzie okazali się być ludźmi Gowina. Otóż jest wykluczone, by ktoś o poglądach Gowina był sukcesorem Kaczyńskiego”.

To już nie pierwszy raz, kiedy to Lisiewicz zapowiada kto nie będzie sukcesorem Kaczyńskiego. W numerze 15 GP z ubiegłego roku pisał tak: „Pora napisać to jasno – nikt, kto dziś angażuje się w osłabianie Antoniego Macierewicza, nie ma szans na udział w przyszłej sukcesji po Jarosławie Kaczyńskim”.

Do zaangażowanych w usunięcie Macierewicza z MON i jego ewidentne osłabienie, zaliczyć trzeba co najmniej trzy osoby: prezydenta Dudę, premiera Morawieckiego i samego Kaczyńskiego, który na to pozwolił.

Zatem z zapowiedzi Lisiewicza wynika, wiemy na pewno, że Jarosław Kaczyński, jako osoba która dopuściła do osłabienia Macierewicza, nie będzie sukcesorem Jarosława Kaczyńskiego. I w tym akurat jestem się w stanie z Lisiewiczem zgodzić

 

„Newsweek” nr 4

„Anioł Stróż” – Wojciech Cieśla napisał o Stanisławie Kogucie, senatorze PiS. Tekst stawiający go, według mojej oceny, w pozytywnym świetle, jako wielkiego społecznika bardzo czułego na ludzką krzywdę. „Od końca lat 90. Związkowiec Stanisław Kogut gardłuje na wiecach, a po cichu tworzy w Stróżach „boże dzieło” (…) Dzieło to kompleks brzydkich domów krytych blachą: gabinety ćwiczeń, hospicjum, ośrodek dla chorych na stwardnienie rozsiane. Na niemal każdym budynku imię świętego patrona (…) Centrum szkoleniowo-rehabilitacyjne to największy pracodawca w okolicy, zatrudnia niemal 300 osób (…) Mówi jeden z senatorów PiS: -Staszek nie wziął z fundacji złotówki, ale ma na jej punkcie zupełnego bzika. Nie znam człowieka, od którego by nie ściągnął pieniędzy. Kto poznał Staszka, ten płacił na Stróże. (…) W hospicjum znajduję mosiężną tabliczkę: dwadzieścia materacy do hydromasażu ufundowali Maria i Lech Kaczyńscy. (…) Znajomy Kogutów: – Staszek przygasł. Uważa, że ta historia to robota Ziobry”.
No i patrzcie państwo jaka to potęga tygodnika Axel Springer. Senatorowie przeczytali, wzruszyli się i Kogut nie został aresztowany. Ale problem jest bo w demokratycznej republice prawo musi być równe dla wszystkich, jak nie jest, to mamy do czynienia z oligarchią.

Stanisław Lewicki

[Głosów:6    Średnia:4.5/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *