Lewicki: Przegląd tygodników politycznych za tydzień 36/2017

 

„Newsweek” nr 37

„Nowoczesny dom publiczny” – Jacek Pawlicki pisze: „W Amsterdamie powstał pierwszy na świecie miejski dom publiczny. Pomysłodawcy uważają, że zrewolucjonizuje prostytucję (…) Nazywa się „My Red Light”, został otwarty w połowie maja przez lewicowego burmistrza Amsterdamu (…) Miejscy urzędnicy tłumacza, że to eksperyment, którego celem jest emancypacja pracowników seksualnych i stworzenia dla nich bezpiecznego środowiska pracy”.

To chyba gruba przesada, że pierwszy w świecie,  bo miasta w Europie utrzymywały takie przybytki już w  średniowieczu.

Także prostytutki nie podzielają entuzjazmu władz miejskich i jedna z nich mówi otwarcie: „Władze przedstawią „My Red Light” jako niezwykle postępowy projekt, ale to taki sam burdel jak inne”.

Właśnie! To tak samo jak z tą całą Unią Europejską, nad którą wielu się tak zachwyca, a to jest po prostu „taki sam burdel jak inne”, a może nawet gorszy.

„Przegląd” nr 36

„Lewica: jest źle, więc będzie lepiej” – Roberta Walenciaka niewesołe refleksje nad przyszłością lewicy: „ Dlaczego poparcie dla lewicy jest tak niskie? Wedle popularnej tezy dlatego, ze tzw. socjal zabrało lewicy PiS, kwestie jedności z Europą – Platforma, z kolei obrona praw mniejszości mało interesuje Polaków (…) Skalę tego szabru pokazuje niedawne badanie CBOS „Elektorat lewicy od roku 2005”. Jak wynika z sondażu, 38% elektoratu lewicowego zagłosowałoby w 2017 r. na PO, 19% na SLD, po 8% na PiS i Nowoczesną, 7% na Kukiz’15, a 5 % na PSL. (…) CBOS zauważa, że przed wyborami w roku 2005 tylko 7% identyfikujących się z lewicą chciało głosować na PO, w 2007 r. już 28%, w 2016 r. 34%, a w obecnym badaniu, w roku 2017, aż 38%!”

I całkiem przytomna i na rzeczy uwaga: „Zanim elity zaczną oskarżać „szarego człowieka”, że sprzedał się za 500 zł, zapytamy elit, dlaczego sprzedały „szarego człowieka” za swoje przywileje”.

I to jest clou i główna przyczyna tego, że powtarzające się ciągle próby rewolty ulicznej nie znajdują większego poparcia, a klientela na tych imprezach jest stale ta sama i nieliczna.

 

„Przegląd” nr 36

„Krym – śpiący pies” – fragmenty rozmowy z prof. Stephenem F. Cohenem, znawcą Rosji i profesorem uniwersytetów Princeton i New York.

O wojnie na Ukrainie: „Wydarzenia z 2014 r. (…) zainicjowały wojnę domową. Otoczenie Putina było całkowicie przekonane o tym, że przez Kijów NATO zmierzało na Krym. Gdyby Krym w jakikolwiek sposób znalazł się pod kontrolą NATO, lub innej formy organizacji będącej cieniem NATO, Putin musiałby albo ustąpić, albo zdecydować się na wojnę. Żaden przywódca rosyjski nie mógłby się utrzymać w obliczu takiej porażki. Po wydarzeniach na Krymie Gallup sporządził sondaż i okazało się, że połączenia z Rosją życzyło sobie 80% mieszkańców półwyspu. (…) Idea, że Krym jest częścią Rosji, żyła w tym kraju od wieków. Putin nigdy nie był nią zainteresowany. To był śpiący pies, który nie powinien być zbudzony, ale wydarzenia z 2014 go zbudziły. Gdy do tego doszło, zajęcie Krymu (…) stało się prawie nieuniknione.”

Tak to wygląda, a ci co gardłują, że Krym ma być ukraiński, powinni zadać sobie pytanie, z jakich to powodów milion Estończyków ma mieć swoje państwo i NATO oraz UE ma go zdecydowanie bronić, a dwa razy tyle Rosjan na Krymie ma być pozbawionych prawa do zadecydowania o swoim losie. Czy to jest logiczne i sprawiedliwe?

„Sieci” nr 36

„Przegląd tygodnia Mazurka & Zalewskiego” – „Uwaga! Jesień będzie bardzo gorąca! Naczelnik Państwa wrócił z wakacji pełen energii i z Nowogrodzkiej dochodzą groźne pomruki. Ma nastąpić uważny przegląd rządowych kadr a następnie rzeź niewiniątek, czyli ministrów, których Kaczor oceni negatywnie. Obecnie prezes jest w dość krwawym nastroju i w resortach następują gorączkowe działania mające pokazać, że ten czy ów minister jednak się nadaje”.

I tak powinno być! Już Fryderyk Wielki odkrył, że pruski żołnierz powinien bardziej bać się kija swego kaprala niż nieprzyjaciela. I taka  pruska armia odnosiła wielkie zwycięstwa.  Tak samo minister powinien bardziej obawiać się Prezesa niż tej rachitycznej i śmiesznej opozycji. I wtedy czeka nas zwycięstwo i wiekopomna chwała, która cały świat zadziwi.

„Sieci” nr 36

„Ziemia obiecana” – Michał Kozak o sytuacji na Ukrainie. „Według sondażu opublikowanego jesienią ub. r. przez kijowską pracownię socjologiczną Rating ok. 40 proc. Ukraińców chce szukać pracy za granicą, a 30 proc jest gotowych wyjechać na zawsze ze swojej ojczyzny. (…) zdaniem większości ukraińskich komentatorów w Kijowie zamiast rewolucji zmieniającej kraj na lepsze i przywracającej zdrowe zasady funkcjonowania państwa w 2014 r. doszło do banalnego przewrotu pałacowego. (…)Z perspektywyprzeciętnego obywatela sytuacja nie tylko się nie poprawiła lecz wręcz uległa pogorszeniu. W efekcie nad Dnieprem z jednej strony są głodowe pensje i poniżające warunki pracy w zmonopolizowanej gospodarce, z drugiej – koszty utrzymania niemal takie jak na Zachodzie.  (…) Gotowych wyemigrować jest 55 proc. Ukraińców w wieku do 30 lat i 47 proc. Ukraińców w  wieku do 40. Roku życia. W starszych grupach wiekowych chęć emigracji jest znacznie mniejsza – wyjechać chce 38 proc. 40-latków i 28 proc. 50-latków.”

Wygląda na to, że Ukraina chce się przenieść gdzie indziej, a nad Dnieprem, jak kiedyś, będą „dzikie pola”. A to „gdzie indziej” oznacza niestety, w znacznym stopniu, Polskę, co doprowadzić może do zainstalowania tu licznej mniejszości ukraińskiej a wraz z nią znanych jeszcze z przed wojny problemów.

„Do Rzeczy” nr 36

„dwaj panowie g” – „senatorowie Misiołek i Piechota (imiona nic państwu nie powiedzą) odcięli się od Budkowego szczucia na Polskę w „Zeit Online” i napisali, że niedopuszczalne jest angażowanie sił zewnętrznych do wewnętrznej walki politycznej w Polsce, a nawet palnęli z grubej rury , że „jako senatorowie ziemi śląskiej”, uwzględniając jej złożoną historię, uważamy, że taka wypowiedź śląskiego posła do niemieckiej gazety źle służywizerunkowi naszego regionu”. I tak oto w PeŁo pojawiła się zakamuflowana opcja polska”.

No to faktycznie dziw nad dziwy, że taka opcja polska tam się pojawiła, ale znając PO długo tam żyć nie będzie i zostanie z korzeniami wyrwana, bo przecież niedopuszczalne i skandaliczne  jest, by w PO ktoś wspominał o polskich interesach i stawiał je na pierwszym miejscu i to jeszcze naprzeciw niemieckim.

„Gazeta Polska” nr 36

Tomasz Sakiewicz w swoich dywagacjach na temat relacji Polski z UE posiłkuje się sceną z powstałego w czasach PRL filmu „Krzyżacy”: „Nie wiem, jak zostanie zakwalifikowane to, co obecnie wyrabia Unia Europejska. Myślę, że są tu historyczne analogie. Kiedy słyszę, jak chcą nas uczyć tolerancji i praworządności, przypominają mi się sceny z „Krzyżaków”, kiedy to jeden z europejskich gości zakonu chciał szukać w Polsce Saracenów”.

W ślady swego pryncypała idzie jego zastępca Lisiewicz, który uderza w podobny tron: „Jak wyglądałby news Wirtualnej Polski w czasie Obrony Głogowa? „Koniec wyrozumiałości Cesarza Henryka V wobec głogowian? „Przywiązanie dzieci do machin oblężniczych może świadczyć o zmianie podejścia Berlina do Warszawy” Nie, nie przesadzam. Tytuł na portalu Wirtualna Polska w ostatnią sobotę brzmiał: „Koniec wyrozumiałości dla Warszawy?” …”

Jak widać tuzy GP posługują się obrazami wykreowanymi w PRL na potrzeby polityki historycznej. Więc jak to jest panowie? Czy PRL to była tylko obca kolonia, czy też może było to państwo prowadzące politykę zgodną z polskimi interesami?

No i jeszcze cymes nad cymesy; zarówno Lisiewicz jak i inna gwiazda – Targalski – wyrażają zdziwienie, a wręcz irytację, że notowania sondażowe prezydenta Dudy, wzrosły „o całe 10 procent … po tym, jak prezydent Duda zachował się zgodnie z oczekiwaniami Salonu”.

Ojej! Schetyna, Petru i KOD mają z tym podobny problem. Może niech GP połączy z nimi swoje siły to razem będzie to łatwiej znieść, a może i jakoś zaradzić.

[Głosów:3    Średnia:5/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *