Lewicki: Przegląd tygodników politycznych za tydzień 42/2017

 

„Newsweek” nr 43

„Strzał z ustawy” – Paweł Reszka pisze o projekcie ustawy o broni. „Ile jest warta nowa ustawa o broni? Jakiś miliard złotych rocznie. Tyle zarobią właściciele sklepów z militariami, instruktorzy strzelectwa i wydawcy pism o tematyce strzeleckiej. To oni przynieśli projekt ustawy posłom Kukiz’15, którzy zgłosili go jako swój. (…) Jej autor, prezes Fundacji Rozwoju Strzelectwa Jarosław Lewandowski (…) mówi, że broń została podzielona na kategorie. Aby mieć najmniej groźną –pneumatyczną, gładkolufową, bocznego zapłonu (tj. sportową) – wystarczy Obywatelska Karta Broni. Kartę dostanie każdy, kto ukończył 21 lat, przyniesie zaświadczenie od lekarza,  nie był karany i ma meldunek w Polsce. (…) Po trzech latach posiadania karty można dostać pozwolenie podstawowe, które otwiera drogę do kupna lepszej broni – nawet samopowtarzalnej …”

Nie należę do zwolenników szerokiego otwarcia dostępu do broni. Zwolennicy takiego otwarcia posługują się argumentami, które nie wytrzymują konfrontacji z rzeczywistością. Takim głównym, ostatnio używanym argumentem, jest jakoby możliwość zabezpieczenia się przed atakiem terrorystycznym. Ostatni przypadek z USA z Las Vegas, gdzie osobnik z broni automatycznej zastrzelił 59 osób i zranił ponad pół tysiąca pokazuje, że to fikcja. Nawet gdyby dwudziestu strzelców z broni krótkiej celowało do niego, to z odległości kilkaset metrów nie byłoby w stanie wyrządzić mu najmniejszej szkody.

Podobnie wygląda kwestia rzekomego zabezpieczenia niepodległości państwa przez uzbrojonych obywateli. Człowiek posiadający pistolet nie jest żadnym przeciwnikiem dla żołnierza, posiadającego broń długą automatyczną i wsparcie broni ciężkiej. Może być tylko ofiarą.
Upowszechnienie posiadania broni wśród mieszkańców może jedynie doprowadzić do masowego wzrostu ilości incydentów z użyciem broni i wzrostu ilości ofiar.

I na koniec taka statystyka z tego tekstu: „w Polsce (38 mln mieszkańców) odnotowano w 2016 r. 456 zabójstw (tylko 10 proc. w użyciem broni palnej) i ok. 350 incydentów z bronią palną (…) „W 2016 roku w samym tylko Chicago (3 mln mieszkańców) zanotowano 762 morderstwa (większość  – 80 proc. – przy użyciu broni palnej) i ponad 3,5 tys. incydentów z użyciem broni.”

 

„Do Rzeczy” nr 42

„dwaj panowie g” – „Tymczasem na Nowogrodzkiej. Nowa odsłona wojny chodnikowej. Napisy „dość propagandy PiS” zamalowane czerwonymi krasnalami zostały umieszczone ponownie na swoich miejscach, ale nieznana ręka kolejnego artysty zaczęła jedne i drugie dzieła pokrywać w całości srebrną farbą. Nie  ma mocnych, to musi być artysta z PiS, pomyślcie tylko o poszlakach: Nowogrodzka, spółka Srebrna, Srebrny Lis Dyplomacji. To nie może być przypadek”.

Jak widać w kolejnych etapach tej wojny stosuje się nową broń. Eskalacja postępuje. Ostatecznie pewnie Kaczor nakaże wysadzić chodnik i się zabawa skończy.

„Do Rzeczy” nr 42

„PiS i jego świrowisko” – Rafał Ziemkiewicz diagnozuje chorobę PiS, która jest przypadłością wszystkich formacji chcących dokonać rewolucji. Obłęd polegający na poszukiwaniu zdrad, spisków, agentów i tym podobnych rzeczy pochłania PiS coraz bardziej. Popularny w kręgach „betonowego Internetu” bloger Aleksander Ścios stawia znak zapytania nad działaniami samego Prezesa i pisze: „Nie ma też żadnych podstaw, by rozdzielać (jak czynią to propagandyści) zachowania prezydenta od intencji pana Kaczyńskiego. To on ponosi całkowitą odpowiedzialność za „wybudzenie” Andrzeja Dudy, za prezydencka frondę i mistyfikacje „dobrej zmiany” ..”

To już jest takie stadium choroby, które może skończyć się katastrofą jeżeli Kaczyński nie zareaguje i nie uprzątnie tego „świrowiska”, jak określa je Ziemkiewicz.

I ma rację, bo przedstawienie tego rodzaju z roku 2007, gdzie prokuratorzy w telewizji ścigali i śledzili ministrów, którzy gdzieś tam mieli się przekradać pod hotelowymi drzwiami i spiskować skończyło się dla PiS utratą władzy. Wielu rozsądnych wyborców, w tym i ja,  powiedziało sobie wtedy tak: „Jeśli PiS nie ma zaufanych i sprawdzonych nawet 10 ludzi by nimi obsadzić kluczowe ministerstwa to niech da sobie spokój z rządzeniem i z reformami” i odpowiednio to tej konkluzji zareagowali podczas wyborów. I dziś, jeśli sprawa będzie się nakręcać, wyborcy mogą dojść do podobnego wniosku.

 

 

„Przegląd” nr 42

„Co by tu jeszcze rozwalić” – pod takim tytułem Robert Walenciak zamieszcza rozważania na temat osiągnięć ministra Macierewicza. „jednego dnia opowiada o tysiącach dronów, drugiego o czołgach nowej generacji, trzeciego o łodziach podwodnych wyposażonych w samoloty”.A realnie posunięcia są takie, że „Marynarka Wojenna zdecydowała się na zaskakujący ruch. ORP „Sęp” i ORP „Sokół”, okręty przeszło 50-letnie, które właśnie miały być skierowane do muzeum i na złom, przywrócono do służby. MON zadecydowało o ich remoncie”

Oj tam, że stare te okręty, młodsze od Antoniego to nie takie stare.

Szczególnie ten wątek „podwodnych lotniskowców” Macierewicza jest ciekawy. Japończycy podczas ostatniej wojny wybudowali takie dwa egzemplarze, wyposażone, każdy w jeden wodnosamolot. Ale do użycia bojowego nie doszło. Widać Macierewicz chce kontynuować ten pomysł.

Ja ze swej strony podsuwam panu Antoniemu inny ciekawy projekt. Za czasów Chruszczowa pracowano w ZSRR nad podziemnymi czołgami. Może teraz by się dało to zrealizować? Oczywiście z pomocą Ukrainy, tak jak ten wspólny śmigłowiec. Taki czołg mógłby niezauważony przejść pod ziemią do samego Kremla, tam wyjść na powierzchnię i wziąć do niewoli cały rosyjski rząd.

Miały być śmigłowce dla polskiej armii, ale doszło do zerwania kontraktu i śmigłowców ani widu ani słychu chociaż ich bardzo  potrzeba. Ale za to MON zakupił bez przetargu samoloty dla VIP-ów. Śmigłowce są potrzebne, ale najważniejsza jest możliwość szybkiej ewakuacji rządu w przypadku jakiego zagrożenia.Bo to wiecie, jak się robi grupę rekonstrukcyjną sanacji to i na Zaleszczyki 2.0 też trzeba być przygotowanym.

„Sieci prawdy” nr 42

„Przegląd tygodnia Mazurka & Zalewskiego” – „Prezes bardzo pięknie wystąpił na kongresie … tej, no … Solidarnej Polski. Czyli partii Zbigniewa Ziobry (…) Biedny Kaczor musi lawirować w obozie Zjednoczonej Prawicy, żeby wszyscy poczuli się dopieszczeni. Nic zatem dziwnego, że zaraz po wystąpieniu na kongresie jednej partii, której nazwy nikt nie pamięta, poszedł a kolacje do drugiej partii, której nazwy nikt nie pamięta (…) Jarosław Gowin nie ma jednak litości dl Prezesa i tworzy nową formację”

Ta nowa formacja to ma być na prawo od PiS. Czyli Kaczor rozwija prawe skrzydło, albo też wzmacnia prawą nogę. Z tego wynika, że musi też przyjść czas na lewe skrzydło i lewą nogę. A i jeszcze trzeba się martwić o to co pomiędzy tymi nogami. Zaprawdę ciężki jest los Prezesa.

 

„Sieci prawdy” nr 42

„84 mld zł – aż tyle wytransferowały z Polski zagraniczne koncerny posiadające tutaj spółki zależne. To aż o ponad 20 mld zł więcej niż w roku 2015 – podaje Ministerstwo Finansów”.

No i patrzcie państwo jak to jest bezwzględnie dojona ta polska krowa. Rząd ciągnie o wiele więcej niż kiedyś, zachodnie spółki też więcej i jeszcze jest solidnie dokarmiane to co wylęgło się z jaja banderowskiego węża na Ukrainie. A w kolejce stoją też amerykańskie koncerny ze swoją bardzo drogą  bronią oraz drogim gazem i węglem.

Śmiem wątpić czy ta krowa to długo wytrzyma.

 

„Polityka” nr 42

„Rząd się wyleczy” – Joanna Solska pisze o problemach  lekarzy rezydentów. Wygląda, że system szkolenia lekarzy jest źle zorganizowany bo sytuacja się pogarsza: „w polskiej służbie zdrowia brakuje już lekarzy wszystkich specjalności, średnia wieku lekarza specjalisty przekroczyła 54 lata. Polscy lekarze starzeją się jeszcze szybciej niż ich pacjenci. Powodem jest rosnąca fala emigracji. Portal Medex-press podaje, że od 2005 r. z Polski wyjechało już 11,5 tys., czyli ponad 10 proc. wszystkich lekarzy. Trend się nasila (…) Służba zdrowia przypomina wojsko, a rezydenci są jak w wojsku koty, czyli młodzi poborowi (…) ciągle padają ofiarą fali. – Zawsze tak było – mówi wiceprezes NIL w radio TOK FM. Rezydenci przez kilka lat maja ciężko, ale potem mogą się odkuć”.

Rezydenci narzekają i mają pewnie powody, z tym, że należy też pamiętać, że gdzie indziej nie jest lepiej. W USA lekarz gdy przejdzie cały długi cykl szkolenia, do uzyskania stopnia specjalisty, to kosztuje go to średnio 230 000 dolarów i tyle musi w to włożyć, najczęściej z kredytu. Czyli tam lekarz zaczyna karierę obciążony wielkim długiem.

W Polsce ten koszt pokrywa społeczeństwo i to dlatego lekarze są tak chętni do wyjazdu za granicę. A może by tak zwrócili przed tym wyjazdem koszty studiów i szkolenia? Tak byłoby chyba sprawiedliwie.

 

„Gazeta Polska” nr 42

„Wrzucamy trzeci bieg” – to o zjeździe klubów „Gazety Polskiej”. Gościem tej imprezy w Spale był sam Jarosław Kaczyński. Nie miał on samych dobrych informacji. Na przykład zdecydowanie opowiedział się przeciwko publikowaniu sławetnego aneksu z likwidacji WSI i stwierdził: „Ja należę do nielicznych ludzi, którzy czytali aneks. Naprawdę lepiej będzie, jeśli nie zostanie opublikowany. (…) Nie dlatego, że tam są jakieś interesujące nazwiska. Z innych powodów. Mój brat nie podejmował takich decyzji pochopnie. Ja tę decyzję popierałem i popieram”.

No i klops, „świrowisko” będzie mocno nieusatysfakcjonowane. A co takiego powiedział brat Jarosława, to o tym wiadomo, między innymi, z wywiadu z Lechem, spisanego przez Warzechę i wydanego już po katastrofie w Smoleńsku [Łukasz Warzecha – Lech Kaczyński ostatni wywiad – Warszawa 2010]. Na stronie 145 jest jego wypowiedź: „Chcę powiedzieć, że pewne opisywane tam związki przyczynowo skutkowe nie są dostatecznie udowodnione. A opisywane okoliczności bywają bardzo ciekawe. Znajdziemy tam zestawienie faktów, które na nic nie wskazują. na przykład obecność osoby Y na przyjęciu, organizowanym przez osobę X, ma wskazywać na związki X i Y. Moim zdaniem, biorąc pod uwagę, jak wyglądają kontakty towarzyskie, w pewnych sferach, to nie jest dowód na nic.”

Wynika z tego, że ten aneks jest formą literacką skonstruowaną na podobnej zasadzie jak książka Piątka o Macierewiczu i zapewne posiada podobną wartość.

 

„Gazeta Polska” nr 42

„O dorobku cywilizacyjnym państw Trójmorza” – Przemysław Żurawski vel Grajewski wchodzi na wysokie tony i powołuje nowy byt polityczny – narody Trójmorza. „To my – narody Trójmorza – nie pogodziliśmy się nigdy z dominacją sowieckiego totalitaryzmu i to rytm naszych buntów podnoszonych przeciw nieludzkiemu komunizmowi wyznaczał puls życia politycznego naszego regionu, a ostatecznie i całej Europy”
Chciałbym przypomnieć Przemysławowi Żurawskiemu vel Grajewskiemu, że Związek Radziecki vel Sowiecki nie istnieje od 26 lat i dziś ciągłe nim straszenie ma dokładnie taki sens jakby miało straszenie cesarstwem austro-węgierskim w roku 1944.

 

„Gazeta Polska” nr 42

„Wzmacnianie lewej nogi II” – to co pisze Katarzyna Gójska (kiedyś Gójska-Hejke) wskazuje, że wrogość „prawdziwych patriotów” z obozem prezydenckim przybiera charakter trwały. Pani Katarzyna zżyma się wyraźnie na Prezesa, który przyjął postawę kapitulancką.  „Na specjalnym zjeździe klubów „Gazety Polskiej” Jarosław Kaczyński mówił wprost o tym, iż PiS przyjął wszystkie warunki głowy państwa (…) Jednym słowem otoczenie prezydenta, ale także on sam, postanowiło zagrać na siebie, anie na obóz dobrej zmiany. W ciągu ostatnich miesięcy kancelaria Andrzeja Dudy była inspiratorem kilku przecieków, które pozwalały rozpocząć i ciągnąć festiwal medialnych ataków przeciwko strategicznym zmianom realizowanym przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. Za każdym razem dokonywano ich poprzez media, które są (…) symbolem antypolskiej propagandy i kłamstwa smoleńskiego”.

I w ten sposób w stronę prezydenta padł już chyba komplet zarzutów a Prezes zachowuje się wobec niego biernie i ulega, czyli chyba też nie wszystko jest z nim w porządku. Na razie tylko się to sugeruje. Na razie!

„Gazeta Warszawska” nr 42

„Znaczenie Polski w polityce międzynarodowej Trumpa” – po takim to tytułem dr. Mira Modelska-Creech przybliżatemat. A wie ona zapewne o czym mówi, gdyż mieszka USA i przez lata wykładała na Georgetown University, pracowała dla Departamentu Stanu, Białego Domu, czy  Pentagonu.

Te jej uwagi są jednak pod wielu względami szokujące. Okazuje się, że sam Trump niewiele może. „Dlaczego obywatele Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji, Szwecji, Szwajcarii zwolnieni są z obowiązku wizowego? Ponieważ przyjeżdżają z kapitałem i inwestują w USA. Obywatele polscy również inwestują, ale własną siłę roboczą  …” – pisze pani Mira.

A zatem polski biedaku nie licz na żadne względy. Co prawda nie wyjaśnia to dlaczego wiz nie muszą mieć także obywatele Litwy, Czech, Słowacji czy Węgier, tak samo biedni jak Polacy. Pewnie chodzi tu o to, że Polaków po prostu Amerykanie nie lubią i mają o nich takie mniemanie jak były szef FBI, że byli oni „głównymi pomocnikami przy Holokauście”

Dalej pani Mira wyjaśnia: „Poza tym, gdybyśmy politykę międzynarodową traktowali tylko i wyłącznie w oparciu o przemówienia prezydentów, to byłaby ona bardzo słodka i pełna czarodziejskich rozwiązań. Polityka Stanów Zjednoczonych to polityka pragmatyczna, którą rządzi tzw. business. (…) W Stanach Zjednoczonych „niestety” prezydent, będący władza wykonawczą, uzależniony jest od władzy ustawodawczej i sądowniczej, i sam, w pojedynkę niewiele może uczynić.”

Warto żeby każdy, kto robił sobie jakieś nadzieje, wsłuchując się w komplementyTrumpa o Polsce, dobrze to sobie zapamiętał. Porzućcie nadzieję biedni frajerzy.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

[Głosów:6    Średnia:3.8/5]
Facebook

1 thought on “Lewicki: Przegląd tygodników politycznych za tydzień 42/2017”

  1. Tych 84 mld zagraniczne koncerny nie ukradły, ani nie wykopały po kryjomu z ziemi. Te pieniądze oni tu zarobili. W związku z tym ich wywiezienie nie jest dla Polski żadną stratą, w przeciwieństwie np. do kasy wysyłanej na Ukrainę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *