Lewicki: Przegląd tygodników politycznych za tydzień 52, 2016 rok

 

 

„Do Rzeczy” nr 52

„Globalizm i liberalizm to cywilizacja Antychrysta” – wywiad Macieja Pieczyńskiego z Aleksandrem Duginem. Tak! Z tym to właśnie Duginem, którego wielu uważa za złego ducha samego Putina i którym straszą dzieci wszelkiej maści zawodowi patrioci sanacyjnej proweniencji. A tu okazuje się, że nie taki ten Dugin straszny jak go te wszelkie rusofoby malują, głównie opierając się, przy tym, na jakimś tekście z Frondy, z przed dwudziestu laty zresztą.

O Polsce mówi tak: „Odnoszę się do polskich braci z wielkim szacunkiem. Rozumiem waszą niechęć do Rosji. To, że aktualnie jesteśmy od was silniejsi, nie oznacza, ze jesteśmy lepsi. Uwielbiam polska literaturę, czytam Witkiewicza, tłumaczyłem nawet Leśmiana.  Macie fascynującą tradycję i kulturę, pełną sprzeczności między Wschodem i Zachodem. Mam do was więcej zrozumienia niż dla zachodnich Ukraińców, którzy nienawidzą Polaków, Rosjan, czarnych …Nie uznaję czegoś takiego jak polonofobia. To tak samo szkodliwe zjawisko, jak rusofobia. …. Próbowaliśmy was podbić, ale Polska po prostu nie da się zintegrować z rosyjską cywilizacją. To niemożliwe”

Jego wizja wzajemnych relacji Rosji i Polski i przyszłości wygląda następująco: „Polska powinna być niezależnym państwem, choć pozostającym w przyjaźni nie tylko z Rosją, lecz także z wielką Ameryką Trumpa. ….. Polska powinna być nie prorosyjska, ale i nie proatlantycka, nie globalistyczna. Neutralna i niepodległą”.

To pewne, że ten wywiad będzie jeszcze nie raz cytowany i komentowany. To dobrze, że pojawiają się wywiady z poważnymi ludźmi mającymi autentyczny wpływ na rosyjską politykę i geopolityczne myślenie.

 

„dwaj panowie g” donoszą, że „w kancelarii znanego adwokata Lejba Fogelmana odbyło się spotkanie wigilijne. A na nim opłatkiem łamali się m.in. wicemarszałek Adam Bielan, nadpremier Mateusz Morawiecki oraz premier in spe Ryszard Petru. Bielan i Morawiecki maja usprawiedliwienie: Lejb chodził do jednej szkoły z Jarosławem Kaczyńskim. Jednak jak się wytłumaczy Rysiek?”

Ja myślę, że Rysiek nikomu się nie będzie tłumaczył. Ot, zwyczajna narada; wymiana doświadczeń, czy też ustalenia dla koordynacji celów i działań. To jest konieczne by wszystko przebiegało jak po maśle. No i  ten Lejb Fogelman, to wiecie, rozumiecie, ciekawa postać jest. Senior partner globalnej kancelarii prawniczej Greenberg Traurig, specjalność m.in. fuzje i przejęcia. Ciekawe o jakich to fuzjach i przejęciach panowie dyskutowali? J

No i jeszcze piszą o rozmowach jakie miały miejsce podczas tego dramatycznego posiedzenia sejmu: „Rysiek Petru miota się po sali i antypisowsko drze paszczę. Marek Jakubiak (kukista narodowy):”Rysiek, weź się uspokój”. A Rysiek: ”Oj, bo cię nie wezmę do mojego rządu!”. Na co Jakubiak: ”Rysiek, rząd to nie piaskownica!”

Włodzimierz Lenin miał taką wizję, że nawet sprzątaczka może rządzić krajem. U nas ta wizja jest realizowana z pełną konsekwencją.

 

„Przegląd” nr 52

„Słodki koszmar samotności” – Wojciech Osiński o sytuacji społecznej w Niemczech, jaka wyłania się z badań  socjologa Svena Hillenkampa: „ w 1995 r. 23% Niemców w grupie wiekowej 25-35 lat nie miało stałego partnera, w 2015 r. przyznało się do tego już 35%. Hillenkamp powołuje się m.in. na ustalenia Federalnego Urzędu Statystycznego (Destatis), który stwierdził, ze najwięcej singli żyje w wielkich miastach: Berlinie, Hamburgu, Kolonii czy Monachium”.
Taki jeden przykładowy singiel „pracuje w wielkiej korporacji, trzy razy w tygodniu chodzi na aikido, w czwartki gra w badmintona, a w soboty ogląda z kolegami Bundesligę …. chciałby kiedyś założyć rodzinę, choć przestał się łudzić, ze to się uda”

Wynika z tego, że na Zachodzie coraz więcej ludzi nie chce łączyć się w pary i nie chce mieć dzieci. Jeśli opisane tendencje się utrzymają, to już niedługo w niemieckich metropoliach będzie mieszkała połowa singli, a druga połowa to będą imigranci z Bliskiego Wschodu i Afryki posiadający liczne rodziny. Upłynie czas jednego tylko pokolenia i siłą rzeczy ta pierwsza połowa zaniknie zupełnie, a całą przestrzeń wypełni tylko ta druga połowa.

Wobec takiego stanu rzeczy nie powinno nikogo dziwić, że kanclerz Merkel, w przypływie desperacji otworzyła granice dla wszelkich imigrantów.  Ma to tę dobrą stronę, że ktoś jednak będzie mieszkał w tych niemieckich miastach.

 

„wSieci” nr 52

„Przegląd tygodnia Mazurka & Zalewskiego” – przedstawiają dialogi podczas głosowań w Sali Kolumnowej : „ … posłowie PiS zasiedli twardo przy drzwiach … w pewnym momencie jeden z posłów chciał wyjść, ale tamci nie reagowali. „Panowie, przepuście, ja do toalety”. „Nie ma wychodzenia!”. „Ale ja muszę, zaraz wrócę”. „Nie ma żadnego wychodzenia”. „Koledzy, ale ja naprawdę muszę, mam problem zdrowotny!”.

Nie piszą jaki był finał tej sprawy, ale w końcu od smrodu nikt nie umarł, a bez budżetu państwo funkcjonować nie może. J
Wygląda też na to,  że ta praca posła to gorsza jest niż praca kasjerki w hipermarkecie, gdzie ponoć zdarza się, że trzeba pracować w pampersach, bo nie można nawet na moment opuścić kasy.

No i szykowała tam się grubsza rozróba, bo, jak piszą, poseł Pięta zawołał: „Dobra, zdejmuję okulary!”.  Brr! Atmosfera jak w lokalu V kategorii za komuny. J

 

„Po zamachu. Kanclerz „nie dała rady””  – Dorian Urbanowicz, polski student z Berlinie, pisze o niedawnym zamachu ale też o tym jak się zmienił Berlin: „Ludzie wsiadają do metra z lękiem i omijają szerokim łukiem trasy, które prowadzą przez dzielnice zamieszkane w większości przez muzułmanów.  Niektórzy przestali w ogóle korzystać z metra. Ze strachu przed atakami terrorystycznymi pustoszeją też większe place, jak Alexanderplatz czy Potsdamer Platz. Dobrze rozumiem berlińczyków. To nie panika czy islamofobia – to instynkt samozachowawczy”.
A u nas są tacy, co to chcieliby, aby polskie miasta wyglądały tak jak Berlin, i jeszcze za wszelką cenę rwą się do władzy, którą utracili w wyniku wyborów.

W tym też czasie był także w Berlinie Witold Gadowski, który w felietonie „Krew na Jarmarku” tak opisuje Berlin: „Piękny i bogaty Berlin i jego zadowoleni z siebie mieszkańcy – to centrum miasta. Dalej – w stronę dzielnic Neukölln i Kreuzberg – robiło się już mniej świątecznie, coraz więcej śniadych twarzy, coraz większa liczba agresywnych dilerów otwarcie oferujących kokainę. Okolice Warschauer Brücke to już królestwo techno, śniadoskórych dilerów i przemocy. Tam bawi się berlińska młodzież”.

Jeśli zatem będziecie w Berlinie to unikajcie metra, wielkich placów i dzielnic wskazanych przez Gadowskiego, a i w centrum miejcie oczy dookoła głowy. Taki jest efekt polityki pani Merkel, dla której zapewnienie bezpieczeństwa to wielki priorytet. A jeśli rząd niemiecki mówi o bezpieczeństwie, to co powinien zrobić zwykły człowiek? Najlepiej wtedy spisać testament!

 

„Polityka” nr 1

Numer na Nowy Rok. Straszna kobyła; aż 172 strony wszelakich lewackich i postępowych „mądrości”. Najbardziej uśmiałem się z tekstu  Róży Hrabiny von Thun – „Czy wolno być neutralnym” – gdzie, stosując retorykę będącą  połączeniem  wzniosłości i brukselskiej nowomowy, poucza, strofuje, zachęca do przeciwstawiania się rządowi i deklaruje, że „nie poddamy się, że to tylko chwilowe potknięcie”. A na koniec, jakby tego było mało, straszy nawet …. ogniem piekielnym dla tych, co to nie popierają opozycji. Przytacza w tym celu, zawieszony na lodówce Grzegorza Turnaua, sparafrazowany cytat z Dantego: „Najbardziej gorące miejsce w piekle jest zarezerwowane dla tych, którzy w okresie kryzysu moralnego zachowują neutralność”.

Jak widać niektórzy i piekło chcą poruszyć dla swoich politycznych celów. Może to taka krakowska tradycja? No, ale żeby o najgorętszym ogniu piekielnym na lodówce napisy umieszczać. Kto to słyszał? Przecież lód i ogień piekielny to przeciwstawne żywioły i umieszczanie ich razem to wbrew zasadom feng shui. Toż od tego samego napisu to już się może panu Grzegorzowi ta lodówka popsuć. Może lepiej jednak zawiesić ten napis w łazience? J

Chociaż trzeba tu być wyrozumiałym, bo przecież gdyby, komu innemu córka związała się z mężczyzną o 40 lat od niej starszym, to pewnie i nie takie tylko rzeczy by robił.  J

Co tam, w tym Krakowie, się dzieje? Czy to efekt smogu? A może to powinno zostać uznane za odrębną jednostkę chorobową? Syndrom przegranych wyborów, czy jakoś tak. J

 

„Gazeta Polska” nr 52

„Trump dziękował mi za głosy Polaków” – wywiad z prezydentem Dudą przeprowadzili: Sakiewicz i Mucha. W większości okrągłe pytania i okrągłe odpowiedzi, ale jest i coś ciekawego. Na pytanie o konflikt z Macierewiczem, pada odpowiedź: „…. zdarza się oczywiście, że są między nami różnice zdań, na przykład jeśli chodzi o obsady personalne. Mamy różnych kandydatów na to samo stanowisko ….”.

Czyżby pan Antoni nie miał zawsze najlepszych kandydatów? No nie chce się wierzyć! J

Jest też i o kontrowersjach z Ukrainą. Prowadzący mówią: „Jak się dowiadujemy, ostatnia dwugodzinna rozmowa prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z Petro Poroszenko nie należała do najbardziej dyplomatycznych. Wiemy, że i Pan Prezydent stawiał sprawę dość ostro – ukraiński prezydent dowiedział się, że jeśli chce poprawnych relacji z Polską, to musi zmienić nastawienie.”.

Zatem, już nie tylko przyjaznych czy sojuszniczych stosunków, ale nawet poprawnych. No coś całkowicie nowego. Czy zatem Macierewicz nie za bardzo się rozpędził z tą współpracą militarną z Ukraina, z tym projektem wspólnego śmigłowca, ze wspólną brygadą i innymi, które są normalne dla krajów będących sojusznikami? Jeśli zagrożone są nawet poprawne stosunki to chyba trzeba się z tym było wstrzymać.

Prezydent w dalszej części odpowiedzi na ten temat mówi: „każdy naród, który chce budować silne państwo, potrzebuje bohaterów. Jednak postaci tych bohaterów nie mogą antagonizować dwóch sąsiednich narodów”.

Ten pierwszy naród to oczywiście Polacy, ale ten drugi? Zapewne Rosjanie? Czyżby Duda dbał do poprawne stosunki rosyjsko-ukraińskie?

No i jeszcze jedno pytanie, które jest zadane w punkt, i brzmi: „Czy to nasze podejście do Rosji nie grozi tym, że w konsekwencji zostaniemy jako Polska „antyrosyjską wyspą” w oceanie państw raczej sprzyjających Moskwie? Z naszą wizją, która będzie nas izolować, a w konsekwencji pogrąży?”.

Duda chyba został zaskoczony tak bezpośrednim postawieniem sprawy bo w odpowiedzi mówił tylko coś, że „jeśli Rosja przestanie łamać prawo międzynarodowe”  to współpraca będzie możliwa, co powtórzył jeszcze raz zapytany o możliwość polsko-rosyjskiego resetu.
Widać, że Trump jeszcze nie objął urzędu, a jego wpływ już widać, i to nawet w Polsce, i w kręgu Gazety Polskiej. No kto by się spodziewał?

Stanisław Lewicki

 

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *