Lewicki: Transformacja po 1989 roku – sukces czy porażka?

Funkcjonuje wiele przeciwstawnych opinii w sprawie oceny skutków 30 lat transformacji po roku 1989. Czy był to sukces, czy porażka? Jeśli sukces, to dla kogo? Ocena zależy od tego z jakich pozycji ideologicznych, jakiej wizji funkcjonowania państwa i narodu,  wychodzi ten, który jej dokonuje. Inna będzie ocena dokonana przez liberała, inna przez konserwatystę, a jeszcze  inna przez nacjonalistę czy socjalistę.

Czy można dokonać jakiejś obiektywizacji tej oceny? Można przynajmniej próbować to czynić. Dobrym podejściem byłoby określić jak zmieniły się przez ten okres nasze warunki życia, w porównaniu do sąsiadów. Bardzo wielu ludzi nie będzie cieszył ich sukces, gdy okaże się, że sąsiad odniósł jeszcze większy sukces. Zobaczmy zatem, jak wyglądał nasz status materialny w roku 1989? Był on bardzo marny, gospodarka była w zapaści. Dziennik Gazeta Prawna opublikowała tekst gdzie przedstawiono jaki poziom rozwoju USA osiągnęły kraje naszej części Europy w roku 1989 i 2016. Okazuje się, że w roku 1989 Polska była na poziomie 23 proc. USA i tylko w Rumunii było mniej, bo tylko 19 proc. W Czechach było to 55 proc., a na Węgrzech 34 proc. Więcej niż w Polsce było nawet na Ukrainie i Białorusi, odpowiednio 30 i 35 proc. W porównaniu do sąsiadów wyglądaliśmy bardzo słabo, byliśmy najbiedniejsi.

Tymczasem w roku 2016 ten wskaźnik, odnośnie poziomu USA, wyniósł w Polsce 49 proc. Bardzo zbliżyliśmy się do Czech, gdzie jest to 59 proc., ale też zupełnie zdystansowaliśmy Ukrainę, która jest obecnie tylko na 18 proc. poziomu USA. Przypadek Ukrainy jest przykładem na zupełną porażkę tego państwa po odłączeniu się od ZSRR. Ten kraj, który przed transformacją był nawet bogatszy od Polski, obecnie zupełnie stracił dystans i jest najbiedniejszym krajem Europy. Nadto Polska wyprzedziła lub zrównała się z prawie wszystkimi innymi byłymi krajami socjalistycznymi. Jest to niewątpliwie duży powód do satysfakcji, a szczególnie cieszy wielokrotne zdystansowanie Ukrainy, który do kraj, zaraz po wyjściu z ZSRR, był ludniejszy od Polski, jak też posiadał większą i nowocześniejszą od polskiej gospodarkę, a nawet infrastrukturę. Wystarczy przypomnieć, że była tam rozwinięta produkcja w zakresie technologii kosmicznych, nowoczesnych zbrojeniowych, jak też energetyka jądrowa i wspaniałe warunki dla rozwoju rolnictwa. Mogło się wydawać, że Ukraina ma szanse stać się taką słowiańską Francją, gdyż dysponowała podobnym potencjałem.   Wszystko to jednak zostało rozkradzione, zmarnowane i zniszczone, a obecnie ten zrujnowany kraj jest tylko dostarczycielem taniej siły roboczej.

Gdy się spojrzy na marny los oddzielonej od Rosji Ukrainy, to wtedy transformacja Polski wygląda na niesamowity sukces. Czy jest takim w istocie? Jest to sukces względny i błyszczy on tylko na tle słabych wyników innych, a szczególnie zapaści i ruiny na Ukrainie. Można, dla dobrego samopoczucia, poprzestać na porównywaniu się z sąsiadami, ale powinniśmy także zauważyć  to co osiągnęli w tym samym czasie inni. Wystarczy spojrzeć na to co dokonały Chiny podczas ostatnich 30 lat, by uświadomić sobie, że nasze osiągnięcia gospodarcze  nie są szczególnie duże. Polska gospodarka nie posiada własnej siły, a pełni rolę komplementarną wobec Zachodu, szczególnie Niemiec, kierując tam eksport komponentów lub próbując zaistnieć na rynku usług. Tymczasem Chiny wyrosły na drugą, jeśli już nie na pierwszą, gospodarkę na świecie. Także w liczbach bezwzględnych jej wzrost jest imponujący. Według danych Banku Światowego, w latach 1990-2017 produkt krajowy brutto Chin zwiększył się z 360,9 miliarda USD do 12,24 tryliarda USD, czyli wzrósł prawie 34 krotnie. Tymczasem wzrost PKB Polski w tym samym okresie i z użyciem tej samej metodologii wzrósł z 66 mld dolarów do  524,5 miliarda, czyli nastąpił wzrost niespełna ośmiokrotny. Mniej więcej taki sam wzrost zanotowała Rumunia, startująca, podobnie jak my, z bardzo niskiego poziomu.

Widać zatem, że nasz sukces gospodarczy jest wyraźny, ale względny, gdyż wobec tego co dokonały Chiny nie wygląda on już wcale imponująco.

Stanisław Lewicki

[Głosów:11    Średnia:4.9/5]
Facebook

3 thoughts on “Lewicki: Transformacja po 1989 roku – sukces czy porażka?”

  1. Zawsze można dobrać dane potwierdzające dana tezę. Moja teza o wielkiej klęsce gospodarczej po 1989 r. opiera się m.in. na następujących przesłankach:
    1. Polska dogoniła Grecję pod względem siły nabywczej, ale Grecy nagromadzili kilka razy więcej bogactwa niż Polacy. Liczy się zamożność, a nie tylko bieżący dochód.
    2. rozwarstwienie dochodowe w Polsce należy do największych w UE. Czyli operowanie średnimi arytmetycznymi nie ma sensu. W Polsce powiodło się tylko niektórym.
    3. Polacy masowo dorabiają na Zachodzie, a to już zaburza obraz naszej gospodarki.
    4. Polska to kraj niskich płac. Udział płac w PKB i kosztach firm jest śmiesznie niski. Nie można zatem sugerować się wskaźnikami makroekonomicznymi, np. wzrostem PKB.
    5. Polska byłą 12 potęgą gospodarczą na świecie za Gierka a teraz zajmujemy 24 miejsce.
    można mnożyć takie statystyki

  2. Trochę krótki artykuł jak na taki temat. Można też sobie wziąć wzrost PKB w latach 1990-2018 i wychodzi, że Polska ma najlepszy wynik w Europie. I co? Jednak sukces? Przykład Ukrainy jest słaby, bo Ukraina była zawsze biedniejsza. A zwłaszcza Ukraińcy byli biedniejsi. Wskaźniki są mylące, bo np. PKB Polski jest dwukrotnie większy od PKB Norwegii. PKB na głowę wygląda już miażdżąco lepiej na korzyść Norwegii. Potencjał Chin był zupełnie inny niż potencjał Polski. To nie jest takie proste wszystko, żeby pisać sobie takie króciutkie artykuły biorąc jedne dane, które zresztą niewiele tak naprawdę oddają.

  3. Pełniejszy obraz “sukcesu” polskiej transformacji dać może porównanie z dokonaniami Federacji Rosyjskiej i Białorusi. Szału nie ma krótko mówiąc.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *