Lewicki: Wolność mniemana

W Polsce panuje mocno ugruntowane przekonanie, że kraje Zachodu to ostoja wolności, szczególnie w zakresie badań naukowych. Co bardziej przytomni dawno już w to przestali wierzyć, tym niemniej dla mainstreamu jest to uznawane za pewnik. Od czasu do czasu, zdarza się jednak, że przenika do publicznego obiegu coś, co kładzie cień na ten dogmat.

Do tej kategorii można zaliczyć wiadomość z ubiegłego tygodnia o zdarzeniu w Szwecji. Okazało się, że prowadząca badania nad wyrokami za gwałt w tym kraju prof. Kristina Sundquist z Uniwersytetu w Lund przypadkowo odkryła, że większość skazanych za to przestępstwo to imigranci. Gdy to wyszło na jaw, Komitet Etyki oskarżyła prof. Sundquist  o badanie „wrażliwych danych” bez zezwolenia, a prokuratura wszczęła postępowanie.

Większość osób, których komentarze widziałem, skupiało się na wyniku badań, czyli na ustaleniu przeważającego udziału imigrantów wśród popełniających to przestępstwo. Imigranci w Szwecji stanowią  około 14 procent społeczeństwa, tymczasem popełnili oni 60 procent wszystkich gwałtów w latach 2000-2015. Moim skromnym zdaniem i tak należy uznać te ustalenia za istotnie zaniżone, a to chociażby dlatego, że znaczna część owych imigrantów zamieszkuje getta, gdzie działanie prawa jest bardzo ograniczone, i tego rodzaju czyny nie podlegają osądzaniu przez organy wymiary sprawiedliwości. Także i działalność imigrantów poza gettami pozostaje w większym stopniu anonimowa i łatwiej wymykają się oni organom ścigania.

Ale nie to jest najważniejsze, albowiem bardziej szokuje fakt, że wspomniana profesor trafi przed prokuratora, gdzie będzie się tłumaczyć. No właśnie, z czego? Z zajmowania się tematem zabronionym, za możliwe propagowanie ksenofobii. Czyli okazuje się, że w liberalnej Szwecji, jak zresztą wszędzie na Zachodzie, są tematy zabronione, którymi nie można się zajmować w mediach, nauce, w życiu publicznym. O tym, że tak teraz już  jest na Zachodzie, ludzie spostrzegawczy zdążyli się zorientować. Bardziej ich powinno dziwić, że system kontroli oparty na politycznej poprawności, tym razem jednak nie zadziałał. Choć z drugiej strony był to tylko incydent, a nie jakaś niedoróbka systemowa, gdyż ta pani profesor dokonała owego odkrycia przypadkowo nie mając wcale intencji badania jaki jest udziału imigrantów w popełnianiu gwałtów.

To także pokazuje, że tam system zamordyzmu na uczelniach działa i nikt intencjonalnie przeciw niemu nie występuje. Jest to system o budowie prostej jak konstrukcja cepa. Badania obejmują tematy, na które przydzielane są granty. A granty są przydzielane na badania zgodne z obowiązująca ideologią, która wyklucza najmniejsze podważanie multikulti,  gender, praw zwierząt, mniejszości i inne podobne rzeczy. Czyli, kto płaci, ten zamawia muzykę. I tylko rzadko, zupełnie przypadkowo, zdarza się jakiś zgrzyt, jak ten opisany powyżej.

Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że podobny system, oparty na ideologicznej presji w nauce i życiu codziennym, działał dawno temu w ZSRR.  Wtedy, także i tam, władza wymuszała    przekonanie, że nauka, jak też życie w ZSRR, jest przecież pozbawione ograniczeń. Pamiętam taki film z dobrą piosenką, gdzie pojawiała się chwytliwa fraza: „Nie znam innego takiego kraju, gdzie tak swobodnie oddycha człowiek”. Tylko, że to była komedia i wszyscy wiedzieli o co chodzi, zaś obecnie, na Zachodzie, ponurzy ideologiczni funkcjonariusze, usiłują na poważnie wciskać podobne brednie. Dziś, rzec by można, miedzy Zachodem a Rosją, w kwestii wolności słowa, pozbawionej ideologicznej presji, nastąpiła zamiana miejsc. Dziś Zachód, pod tym względem, jest tam gdzie był kiedyś ZSRR, a Rosja jawi się jako kraj o bardziej wolnościowym podejściu.

Oczekujemy rzeczywistej wolności słowa, tymczasem wmawiają nam, że mamy przecież taką wolność, ale coraz bardziej widać, że jest to tylko wolność mniemana, i na dodatek tak cenna, że lepiej się nią wcale nie posługiwać, bo można popaść w tarapaty, jak wspomniana pani profesor.

Stanisław Lewicki

Click to rate this post!
[Total: 14 Average: 4.9]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.