List do Prezesa IPN – haki na polityczne zamówienie?

Rzeszów, 21 września 2013 r.

Pan
Łukasz Kamiński
Prezes
Instytutu Pamięci Narodowej

Ustawodawca określając cele kierowanej przez Pana instytucji zadeklarował, iż „żadne bezprawne działania państwa przeciwko obywatelom nie mogą być chronione tajemnicą ani nie mogą ulec zapomnieniu”. Pochwalając w pełni tę mądra myśl, chcielibyśmy prosić o pochylenie się nad pewna kwestią, by wymowa tej mądrej myśli nie nabrała dwuznacznego brzmienia w związku z bieżącymi, a nie historycznymi zdarzeniami.

W tych dniach dwóch znakomitych polityków PiS, Adam Hofman i Tomasz Poręba zarzucili swemu do niedawna partyjnemu koledze, dziś posłowi Solidarnej Polski Kazimierzowi Ziobro, iż należał do PZPR. Dowody na te okoliczność miały się odnaleźć akurat teraz w archiwach IPN. Przez przypadek wszystko to miało miejsce w czasie, gdy Kazimierz Ziobro kandydował w odbywających się na Podkarpaciu wyborach uzupełniających do Senatu.

Trudno w takiej sytuacji nie skierować kilku pytań do Instytutu Pamięci Narodowej. Czy in-formacje te są prawdziwe? Jeżeli tak, jak to się stało, iż przez wszystkie lata kariery politycznej Kazimierza Ziobro, zajmowania kolejnych rożnych stanowisk, nigdy nikt się tym nie zainteresował? Dopiero teraz, w takim a nie innym kontekście politycznym?

Jak to jest, że w archiwach IPN tak cudownie znajdowane są dokumenty w razie politykierskiej potrzeby? Mało tego. Zawsze jest to politykierska potrzeba jednego ugrupowania – Prawa i Sprawiedliwości. Arcybiskup Stanisław Wielgus został zaatakowany, gdy czołowi politycy PiS uznali, iż jest niewygodny na stanowisku duszpasterza Warszawy. Marcin Libicki – gdy na Nowogrodzkiej postanowiono przydzielić jego mandat europosła komu innemu. Gdy arcybiskup Józef Michalik podpisywał deklarację z patriarchą Cyrylem, w wiadomych mediach też natychmiast pokazały się insynuacje. Teraz zaatakowany został Kazimierz Ziobro. Z lokalnych spraw pamięta-my, co działo się w sprawie księdza Stanisława Maca. Tu grano w otwarte karty, gdyż dyrektorka rzeszowskiego oddziału IPN nawet kandydowała z list PiS.

Zapewne wszystko to są przypadkowe zbiegi okoliczności. Może dobrze by było jednak, gdyby Pan Prezes skierował kilka słów stanowiska w tych sprawach do podkarpackich mediów, a za ich pośrednictwem do mieszkańców naszego regionu. Z obywatelskiej troski obawiamy się, iż bez tego mogą się znaleźć tacy, którzy zaistniałą sytuację zrozumieją jakoś opacznie, a może nawet wyciągną pochopne wnioski.

Ireneusz Dzieszko

aw

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *