Krzan: Dmowski  i Lloyd George

Nie wiemy co myślał były brytyjski premier David Lloyd George widząc jak Luftwaffe od lipca 1940 roku bombarduje główne ośrodki miejskie Wielkiej Brytanii. Miał dużo czasu do   przemyśleń, zmarł 26 marca 1945 r. W 1919 r. w czasie paryskiej konferencji pokojowej Lloyd George przekierował polityką angielską na dawne, tradycyjne tory wspierania Niemiec jako przeciwwagi dla Francji i Rosji, w imię odwiecznej brytyjskiej balance of power. „Przyszłość pokaże, jak Anglia na tym wyjdzie” – skomentował Dmowski w Polityce polskiej i odbudowaniu państwa w 1925 r.

Po przystąpieniu Stanów Zjednoczonych w 1917 r. do wojny prezydent Wilson i premier brytyjski opowiedzieli się za utrzymaniem państwa austro-węgierskiego. Zaniepokoiło to Dmowskiego, który skorzystał z okazji i spotkał się w Paryżu z przybyłym na konferencję międzysojuszniczą pułkownikiem Edwardem House’em, najbliższym doradcą i przyjacielem prezydenta Wilsona. Dmowski rozmawiał z nim krótko w hotelu de Crillon, gdzie przedstawiciel Ameryki zajmował apartament. Po dwóch minutach zjawił się Lloyd George, który zajmował apartament piętro wyżej (doniesiono mu, że Dmowski jest u House’a) i zakomunikował, że musi natychmiast odbyć konferencję z House’m w bardzo pilnej sprawie. – Bardzo pana przepraszam – powiedział House do Dmowskiego –  ale prawdopodobnie nie będziemy już mieli czasu zobaczyć się przed rozpoczęciem konferencji, więc musimy dokończyć naszą rozmowę teraz. W tych warunkach Dmowski przedstawił tylko krótkie streszczenie, pożegnał się i zostawił ich samych.[1] Od tego czasu Dmowski zaczął nazywać Lloyd George’a „walijskim adwokatem”, którym premier brytyjski był z zawodu.

Dobre relacje miał Dmowski z szefem Foreign Office James’em Balfour’em, przywódcą konserwatystów w koalicyjnym rządzie liberała Lloyd George’a. Mało kto wie, że proklamacja rosyjskiego Rządu Tymczasowego premiera ks. Gieorgija Lwowa z 30 marca 1917 r. o przyznaniu Polsce prawa do niepodległości została wydana pod naciskiem ministra Balfour’a w wyniku rozmów prowadzonych z Dmowskim w Londynie[2]. Na cztery miesiące przed utworzeniem Komitetu Narodowego Polskiego w Paryżu, uznanego przez wszystkie mocarstwa Ententy, Dmowski nalegał na Balfoura (językiem dyplomacji, że „nie będzie to dla Wlk. Brytanii wielkim problemem”) w sprawie wydania deklaracji o zjednoczeniu i niepodległości Polski przez wszystkie państwa Ententy. O wydanej proklamacji rosyjskiego Rządu Tymczasowego Dmowski napisał, że „nie był tym co chciałem osiągnąć”[3](choć Polacy w Rosji byli deklaracją usatysfakcjonowani), gdyż np. zdaniem ministra sprawiedliwości A. Kiereńskiego[4] o niepodległości Polski miała postanowić przyszła Konstytuanta rosyjska. Dmowski dążył do pozbawienia Rosji wyłącznego prawa do decydowania o przyszłości Polski i przyznania tego prawo wszystkim mocarstwom sprzymierzonym, w czym upatrywał korzystniejszych warunków dla odbudowy państwa polskiego.

Balfour udając się latem 1917 r. w podróż do Stanów Zjednoczonych miał sposobność zapoznania się z opracowaniem Problems of Central and Eastern Europie, które Dmowski dostarczył mu w ostatniej chwili przed wypłynięciem statku. Książka musiała na brytyjskim ministrze spraw zagranicznych zrobić wrażenie skoro po dotarciu do Ameryki polecił skopiowanie broszury w kilkudziesięciu egzemplarzach, które wręczył wpływowym politykom amerykańskim. W ten sposób Dmowski wziął swoisty rewanż na Lloyd George’u, który w paryskim hotelu de Crillon nie dopuścił do jego dłuższej rozmowy z doradcą prezydenta Wilsona, płk. Housem o sprawach polskich i austro-węgierskich.

Po podpisaniu 11 listopada 1918 r. historycznego rozejmu z Niemcami nabrały tempa prace nad traktatem pokojowym. Poczynione przez ekspertów Komisji Terytorialnej, kierowanej przez byłego ambasadora Francji w Berlinie Julesa Cambona, ustalenia w sprawie przebiegu polskiej granicy zachodniej zostały później zakwestionowane przez premiera brytyjskiego. Na początku nic nie zapowiadało tych problemów, tym bardziej kiedy doradca Wilsona, płk House oznajmił Dmowskiemu dobrą nowinę: – „No, panie Gdańsk jest wasz. Wczoraj prezydent doszedł do przekonania, że trzeba wam Gdańsk przyznać i że będzie w tej sprawie po waszej stronie.”

W sprawie projektu Komisji Terytorialnej o przebiegu polsko-niemieckiej granicy Dmowski wspominał: „Nie uważałem tej decyzji za nasz triumf[5], jakkolwiek Polacy w Paryżu byli na ogół uradowani. Jeden z nich wyszukał i przysłał mi z powinszowaniami butelkę gdańskiej wódki, tej samej, którą pił Sędzia w Panu Tadeuszu.[6] Odpowiedziałem mu, że stawiam ją na półkę i że wypijemy ją razem wtedy, kiedy Gdańsk naprawdę do nas będzie należał. Lloyd George zaczynał już na dobre gospodarzyć na konferencji. Wódki tej nigdy nie skosztowałem…”.[7]

Lloyd George nie był obecny na posiedzeniu Rady Najwyższej 29 stycznia 1919 r. kiedy Dmowski przedstawiał polskie żądania terytorialne w pięciogodzinnym przemówieniu, które zrobiło na obecnych duże wrażenie. Zastępował go minister Balfour. W przerwie obrad Dmowski dyskutował z Balfourem,  gdy pojawił się Lloyd George. Balfour zatrzymał premiera zmuszając go do przywitania się i zaczął mówić o przemówieniu Dmowskiego, na co Lloyd George odwrócił się na pięcie i odszedł. To o tym przemówieniu, Erazm Piltz ze Stronnictwa Polityki Realnej obecny z Dmowskim na posiedzeniu Rady Najwyższej, powiedział dr. Celestynowi Rydlewskiemu, członkowi Ligii Narodowej: „Otóż przemówienie to nie było zwykłą mową, nie, był to czyn, i to czyn wielki, wielkiego Polaka i patrioty”.[8]

24 marca 1919 r. premier brytyjski przygotował w Fontainebleau pod Paryżem wraz ze swoimi współpracownikami, Maurice’em Paschalem Hankey’em i Philippem Kerr’em (zasilanym w informacje przez Lewisa Namiera), memoriał uzasadniający konieczność nowego podejścia do Niemiec, polepszającego warunki pokoju z nimi, które następnie przedstawił Radzie Najwyższej. Propozycje Brytyjczyków zmierzały do zmniejszenia reparacji wojennych oraz korekt granicznych, głównie na niekorzyść Polski i Francji.

Lloyd George rozpoczął „rajd na polską granicę zachodnią” (słowa Dmowskiego) od łatwiejszego celu, Kwidzyna i Malborka i Rada Najwyższa zdecydowała o plebiscytach w czterech powiatach na prawym brzegu Wisły (Kwidzyn, Malbork, Sztum, Lubawa). Po kolejnym ataku Lloyd George’a na Gdańsk, przyznany Polsce przez Komisję Terytorialną Cambon’a, Dmowski napisał wprost, że „na Konferencji Pokojowej dowiedzieliśmy się w aż nadto dobitny sposób, że Anglia jest wrogiem Polski”.[9]

Opinia publiczna w kraju była zbulwersowana atakiem brytyjskiego premiera na prawa Polski do Gdańska. Gazety prawicowe pisały o wpływach żydowskich na konferencji, o tym, że sekretarka i wybranka serca (żonatego) premiera Lloyd George’a jest Żydówką. Wyczulony na opinię publiczną brytyjski premier musiał być na Polaków zirytowany.

Prezydent Wilson i premier Clemenceau bronili praw Polski do Gdańska jednak Lloyd George był nieugięty. Nie pomogło przybycie z Warszawy do Paryża premiera Ignacego Jana Paderewskiego w marcu 1919 r., który osobiście konferował z Lloyd George’em. Z Dmowskim brytyjski premier rozmawiać nie chciał. Znał jego propozycje gruntownej przebudowy Europy Środkowej zawarte w opracowaniu Problems of Central and Eastern Europie (lipiec 1917 r.), z którymi się nie zgadzał. Rozpad Austro-Węgier, przyłączenie do Polski Prus Wschodnich (Warmii i Mazur) z pozostawieniem Niemcom małej enklawy wokół Królewca oraz włączenie do Niemiec Austrii jako rekompensaty za utratę Alzacji, Lotaryngii, Wielkopolski, Pomorza Gdańskiego i Śląska – nie mieściły się politycznych planach premiera brytyjskiego i jego „niesławnej pamięci” (słowa Dmowskiego) współpracowników.

Do Dmowskiego dochodziły słuchy, że jego polityka wywołuje irytację u premiera Lloyd George’a. Dał temu wyraz w liście do Stanisława Grabskiego, wiceszefa klubu sejmowego Związku Ludowo-Narodowego: „Anglicy ciągle są wściekli. Może Paderewski ich udobrucha. Patrzą oni na Mistrza, jako na tego, który by się chętnie do ich planów nagiął, gdyby mu łajdaki nie przeszkadzali. Za jednego z gorszych łajdaków, niestety, uważają mnie”[10]. W ten nieco ironiczny sposób Dmowski wyjaśnia dlaczego Lloyd George wolał rozmawiać z Paderewskim, nie tylko dlatego, że Paderewski był premierem.

W szczególnie wyrafinowany sposób Polska decyzją Rady Najwyższej utraciła Górny Śląsk i polskie skrawki Śląska Średniego (Dolnego): powiaty sycowski, namysłowski i część milickiego. Komisja Terytorialna Jules’a Cambona rekomendowała przyznanie Polsce całego Górnego Śląska ponieważ decydowało kryterium etnograficzne. Pomimo że w XIV wieku król Kazimierz Wielki   pokojem w Namysłowie zrzekł się praw do Ślaska jednak ludność ludność polska przetrwała i dominowała liczebnie na niemieckim Śląsku. 30 maja 1919 r. Lloyd George po raz pierwszy na zamkniętym posiedzeniu Rady Najwyższej zakwestionował projekt Komisji Terytorialnej o przyłączeniu Śląska do Polski. Prezydent Wilson, trzeba przyznać, bronił polskich praw do Śląska, jednak ostatecznie postanowiono przeprowadzić tam plebiscyt. Rada Najwyższa zakomunikowała to rozstrzygnięcie polskim delegatom 14 czerwca 1919 r., dwa tygodnie przed uroczystym podpisaniem Traktatu Wersalskiego. Dmowski wyjątkowo dostał zaproszenie na to posiedzenie bezpośrednio z sekretariatu Rady Najwyższej kierowanego przez współpracownika premiera brytyjskiego Maurice’a Paschala Hankeya, współautora memoriału z Fontainebleau (od marca 1919 r. kiedy Paderewski przyjechał do Paryża, zaproszenia wysyłano tylko do premiera, który nie przekazywał ich drugiemu delegatowi Dmowskiemu, reprezentując Polskę samodzielnie). Satysfakcja brytyjskiego premiera i jego doradców nie była jednak całkowita. Po przegranym plebiscycie, trzecie powstanie śląskie wymusiło na mocarstwach Zachodu przyłączenie najbardziej uprzemysłowionej części Górnego Śląska do Polski.

Nie można wykluczyć, że plebiscyt na Górnym Śląsku został postanowiony w celu „ukarania” Polski za upór Dmowskiego w sprawie Galicji Wschodniej, którą Lloyd George chciał pozostawić w granicach Austro-Węgier. W czasie walk z Ukraińcami o Lwów i Galicję Wschodnią (1919 r.) Brytyjczycy mocno naciskali na zawarcie rozejmu. Dmowski nie chciał się na to zgodzić obawiając się uznania Ukrainy (satelity Niemiec) oraz utrwalenia linii demarkacyjnej, która później mogłaby się stać przyszłą granicą polsko-ukraińską. W swej relacji zawartej w Polityce polskiej i odbudowaniu państwa (wyd. 1925 r.) Dmowski chyba nie do końca był szczery pisząc, że groźby Lloyd George’a przekazane mu przez Esmé Howarda, w celu wymuszenia zawarcia rozejmu z Ukraińcami, dotyczyły ziem zaboru pruskiego („Tym razem Lloydowi George’owi się nie udało” – napisał Dmowski[11]). Howard spotkał się z Dmowskim w sprawie Galicji Wschodniej 15 maja 1919 r.  już po przekazaniu Niemcom projektu Traktatu Wersalskiego. Jedyną zmianą między projektem i jego ostateczną wersją podpisaną w Wersalu było postanowienie o plebiscycie na Górnym Śląsku, o czym Dmowski nie mógł nie wiedzieć.

Podpisując 28 czerwca 1919 r. Traktat Wersalski Dmowski miał poczucie tryumfu. Do przyjaciela, wybitnego historyka prof. Władysława Konopczyńskiego, powiedział słowa, które jeszcze dzisiaj robią wrażenie: „Dzieło Fryderyka Wielkiego jest zniszczone i co za tym idzie dzieło Katarzyny także”. Premier Lloyd George musiał mieć poczucie klęski widząc mapę powojennej Europy z nowymi państwami narodowymi, wśród których dominowała Polska, zamiast budowanego przez Brytyjczyków powojennego koncertu mocarstw, z silnymi państwami centralnymi, Niemcami i Austro-Węgrami, będącymi geopolityczną przeciwwagą Londynu dla Francji i Rosji.

W Polityce polskiej … (wyd. 1925 r.) Dmowski tak opisał swoją rolę odegraną w sprawie polskiej po stronie państw Ententy: „Działałem podczas wielkiej wojny w skromnej roli przedstawiciela narodu ujarzmionego, który chce się wyzwolić spod jarzma; nie stała za mną potęga państwowa, która by mi dawała głos w sprawach międzynarodowych; zadaniem moim było pozyskanie dla spraw mego narodu głosu tych, którzy reprezentowali siłę. Z zazdrością patrzyłem na kierowników polityki mocarstw, którzy mogli komunikować innym swą wolę: ja mogłem tylko wyjawiać swe zdanie i starać się, żeby innym trafiło do przekonania.”

Z perspektywy 20 lat David Lloyd George w opublikowanych w 1938 r. wspomnieniach pt. „Prawda o traktatach”, wyjątkowo pozytywnie ocenił Dmowskiego: „Na konferencji pokojowej polski punkt wiedzenia został wyłożony przez nadzwyczaj zdolnego i wykształconego Polaka nazwiskiem Dmowski. Przemawiał naprzód płynną francuszczyzną, a potem – doskonałym angielskim. Dmowski nie ukrywał, że w stosunku do niektórych swoich żądań Polacy nie godzą się na kryterium samostanowienia (…) Dmowski zaproponował, aby punktem wyjścia dla ustalenia terytorium Polski był stan z 1772 r., to jest sprzed pierwszego rozbioru. Nie znaczyło to, że Polska ma powstać przy tych samych granicach, w których istniała wtedy. Granice te miały stanowić punkt wyjścia, do którego wprowadzono by modyfikacje, uwzględniające obecną rzeczywistość. Przyjęcie takiej podstawy znaczyło, że państwo polskie ma objąć terytoria zamieszkałe przez ludność niepolską”.[12] (cytowany fragment pokazuje jak mało poważne jest określanie przez polską historiografię – za piłsudczykami federalistami – polskiej granicy wschodniej jako „inkorporacyjnej”.)

Warto przypomnieć, że powyższe słowa napisał premier największego mocarstwa europejskiego o polskim polityku mającym jeszcze na początku 1917 r. status poddanego Cesarstwa Rosyjskiego. Jednak to projekt Dmowskiego przebudowy Europy Środkowej i powstania państw narodowych na gruzach Austro-Węgier zwyciężył niwecząc plany polityczne brytyjskiego premiera. Lloyd George miał tego pełną świadomość.

Nie ma potrzeby spekulować czy sędziwy Lloyd George patrząc na bomby spadające na Londyn w 1940 roku przyznawał także rację Dmowskiemu, dążącemu na konferencji paryskiej do większego osłabienia Niemiec, skoro tę rację przyznała Dmowskiemu historia.

Jarosław Krzan

[1]      R. Dmowski, Polityka polska i odbudowanie państwa, t. 1-2, wstęp i oprac. T. Wituch, Warszawa 1988, t.-2, s. 65.

[2]      Tamże, t.-1, s. 350.

[3]      Tamże, t.-1, s. 351.

[4]      Aleksander Kiereński, minister sprawiedliwości w Rządzie Tymczasowym ks. Gieorgija Lwowa i przyszły premier rządu rosyjskiego obalony przez rewolucję bolszewicką.

[5]      Dmowskiemu zależało na przyłączeniu do Polski Warmii i Mazur, z pozostawieniem Niemcom skrawka Prus Wschodnich ograniczonego do okręgu Królewca, lecz Komisja Terytorialna odrzuciła to żądanie. Po latach Dmowski napisze: „To Królewcowi należał się status wolnego miasta, nie Gdańskowi”.

[6]      Sędzia: Miasto Gdańsk, niegdyś, nasze, będzie znowu nasze”,  A. Mickiewicz, Pan Tadeusz, Księga IV – Dyplomatyka i łowy, wiersz 823.

[7]      R. Dmowski, Polityka polska i odbudowanie państwa, t. 1-2, wstęp i oprac. T. Wituch, Warszawa 1988, t.-1, s. 137.

[8]      Wspomnienie Rydlewskiego [w:] Mariusz Kułakowski, Roman Dmowski w świetle listów i wspomnień, Dębogóra 2018, s. 591.

[9]      R. Dmowski, Polityka polska i odbudowanie państwa, t. 1-2, wstęp i oprac. T. Wituch, Warszawa 1988, t.-2, s. 139.

[10]    List R. Dmowskiego do St. Grabskiego z 27 maja 1919 r.  [w:] Mariusz Kułakowski, Roman Dmowski w świetle listów i wspomnień, Dębogóra 2018, s. 606.

[11]    R. Dmowski, Polityka polska i odbudowanie państwa, t. 1-2, wstęp i oprac. T. Wituch, Warszawa 1988, t.-2, s. 171.

[12]    J. Mysiakowska-Muszyńska, W. J. Muszyński, Architekt wielkiej Polski Roman Dmowski 1964-1939, Warszawa 2018, s. 238.

Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *