Lokaty w skarpety

Od tygodnia słyszę narzekanie znajomych na polskie państwo, w związku z aferą Amber Gold. Słyszę, że to „nie mieści się w głowie”. „Po co płacić podatki na utrzymanie sądów, prokuratury, nadzoru finansowego, urzędów skarbowych, organów wydających koncesje, zezwolenia i chroniących konsumentów jeżeli to wszystko nie działa właśnie wtedy, gdy powinno działać, jeżeli pod nosem tych wszystkich instytucji krętacz po siedmiu wyrokach za przestępstwa gospodarcze, w tym wyłudzenia i fałszerstwa, może swobodnie robić w jajo tysiące ludzi obracając dziesiątkami milionów cudzych złotówek? Po co udawać praworządność, uchwalać przepisy pozornie chroniące obywateli przed oszustwem i ruiną, utrzymywać tę całą biurokratyczną fasadę jeżeli ona i tak nie działa?”

Nie zgadzam się! Jak oni mogą mówić, że organy państwa „nie działają”. Jak mogą twierdzić, że Polska nie jest państwem prawa i że państwo nie chroni konsumentów, skoro pierwszy przykład z brzegu bezlitośnie obala takie tezy: jakiś czas temu opinię publiczną zelektryzowała wiadomość o pewnym zuchwałym wybryku: starsza pani ukradła w sklepie batona! Zrobiła to w biały dzień, w pomieszczeniu pełnym ludzi! I co? Natychmiast została oddana w ręce wymiaru sprawiedliwości! Organy państwa rozpatrujące tę bulwersującą sprawę, kierując się powinnością wobec dobra wspólnego i wolą walki z przestępczym półświatkiem, z całą surowością stanęły po stronie praworządności i wydały na babcię wyrok adekwatny do jej odrażającego czynu.

Zatem nie udało się podstępnej babie, nie wiadomo przez kogo inspirowanej, zachwiać zaufaniem obywateli do państwa! Dzięki skutecznej reakcji odpowiednich służb, my – uczciwi Polacy, możemy dziś spać spokojnie. Co więcej: aby zatrzymać haniebny proceder i  aby w przyszłości inne staruszki nie odważyły się w tak bezczelny sposób drwić z obowiązującego prawa, dużych sklepów spożywczych strzegą wyszkoleni ochroniarze, którzy – w przeciwieństwie do właściciela Amber Gold pana Plichty – posiadają ważne licencje zawodowe i zaświadczenia o niekaralności, bo tego się od nich wymaga.

Także fakt, że właściciel Amber Gold przez 4 lata handlował złotem bez zezwolenia na dość dużą skalę (miał tego złota co najmniej kilkadziesiąt kilogramów) w żadnym wypadku nie świadczy o tym, że w Polsce panuje bezprawie. Dowód? Odkąd w moim mieście splajtowały osiedlowe sklepy rodzinne, bardzo popularne są stragany ze skarpetami „pod chmurką”. Właściciele tych ulicznych straganów uczciwie zarabiają na siebie i swoje rodziny, gdyż – w przeciwieństwie do szefa Amber Gold pana Plichty – posiadają stosowne zezwolenia na handel, bo tego się od nich wymaga.   

„I kto mi powie, że Polska nie ma wymiernych sukcesów w egzekwowaniu prawa?” – pytam retorycznie. „No bo przecież nie po to przez wieki kultywowaliśmy nasze uniwersalne wartości zakorzenione w kulturowym dziedzictwie narodu, nie po to wieki zmagań i bohaterskie zrywy, nie po to runął mur berliński, nie po to była pokojowa rewolucja i wielki ruch, któremu na imię Solidarność, za podstawę przyjmujący przyrodzoną godność każdego człowieka, żeby teraz, tutaj, w wolnej Polsce, jacyś aferzyści kradli batony albo bez zezwolenia handlowali skarpetami!”

„A klienci Amber Gold? Podjęli suwerenne decyzje. Państwo nie ponosi odpowiedzialności za to, że zainwestowali oni w nielegalne złoto zamiast trzymać pieniądze w legalnych skarpetach”.

Miłosz Szuba

a.me.

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Lokaty w skarpety”

  1. To prawda, że klienci AG „podjęli suwerenne decyzje” chcąc zarobić kilkanaście procent w skali roku, ale rozchodzi się o to, że AG wcale nie kupowało złota za wpłacone do nich pieniądze.

  2. to prawda. Obecna cywilizacja i system państwa „opiekuńczego”, czyli socjalizm wychowuje ludzi kompletnie bezmyślnych, którzy po pierwsze nie potrafią podjąć właściwych decyzji, ale także nie potrafią być odpowiedzialnymi na siebie. Najgorsze i najbardziej niesprawiedliwe, że zawsze w takich sytuacji obciąża się skutkami tego innych rozsądnych i uczciwych. Przykład: plajtujące biura podróży. Ludzie sprowadzeni masowo do kraju na koszt podatników. Amber Gold: Ktoś powierza swoje pieniądze krętaczowi i teraz inni mają mu pokryć straty (bo takie pomysły też już się zdarzały).

  3. Zar: Na początek najlepiej popracować nad ortografią. Decyzję może sobie każdy podejmować jakie chce, ale w razie „wtopienia” kasy proszę nie oczekiwać, żeby państwo z moich podatków płaciło za Pańskie nietrafione decyzje co do lokowania pieniędzy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.