Ludwikowi Skurzakowi w odpowiedzi: strategia KNP

 Z pewnym przerażeniem przeczytałem krótki tekst Ludwika Skurzakap.t. "Strategia Kongresu Nowej Prawicy – przypadek?" Zjeszcze większym przerażeniem komentarz Adama Wielomskiego pod tymże tekstem. Ciężko mi sobie wyobrazić zawarcie w tak krótkim tekście większej dozy niezrozumienia sytuacji faktycznej i  motywowanych (prywatnymi?) uprzedzeniami do PiS, nieprzystających do rzeczywistości rad i pretensji pod adresem Nowej Prawicy

Zacznijmy od końca.

Wszystko to może wynikać oczywiście z tego, że umiejętności polityczne obecnego KNP są takie, a nie inne. Spoglądając wstecz na dzieje UPR, nie jest to wizja bezpodstawna. Z drugiej strony, czy można uwierzyć, że inteligentni ludzie od lat nie są w stanie przewidywać skutkówswych działań praktycznych?

W tym zapewne jest trochę racji, bo gdyby te umiejętności polityczne były znaczące, to zapewne mielibyśmy już dawno sporą reprezentację w parlamencie. Szkopułw tym, że to, co sugeruje kol.Skurzak to rada, jak zdobyć nie 2,5%lecz 0,25% poparcia. Jak utracić dotychczasowych sympatyków i niezyskać żadnych nowych.

Ludwik Skurzak pisze:

 Tak czy inaczej zastanawiające jest, że J. Korwin-Mikke pod byle pretekstem zrywa rozmowy o powstaniu jednej prawicowej anty-PiS-owskiej listy

A Adam Wielomski dodaje w komentarzu:

 (JKM )Dlatego każdy start w koalicji jest – z jego punktu widzenia – błędem, bo staje się on wtedy "jednym z wielu", a nie "jedynym"

Po pierwsze, sprostowanie nieprawdy, a właściwie dwóch nieprawd. Nie rozumiem, na czym Adam Wielomski oparł przekonanie, że z punktu widzenia JKM start w koalicji jest błędem? Wystarczy odwołać się do wyborów 2007 roku, kiedy to UPR weszła w koalicję z LPR i PR właśnie z inspiracji JKM. Pomysł ten początkowo budził niechęć wewnątrz partii i to właśnie Korwinowi udało się do niego przekonać Radę Główną.
Rozumiem też, że ocena ważności  powodu jest subiektywna, jednakże nazwanie niemożmości "byle pretekstem" tę granicę subiektywnej oceny przekracza. Polecam zatem zajrzeć do wypowiedzi Marka Jurka, zarówno pisemnych, jak i chociażby dostępnego na YT wywiadu, jakiego udzielił pod namiotem "Solidarnych 2010". Marek Jurek mówi dobitnie i wyraźnie, że koalicji z KNP nie chce. No to co, mamy go zbić i zmusić???
Trochę inna sytuacja  ma miejsce  wprzypadku PJN. Ta partia najwyraźniej nie wie czego chce i nie potrafi podjąć żadnej konkretnej decyzji. A kampania wyborcza w praktyce już trwa, więc nie można czekać w nieskończoność na jakieś konstruktywne decyzje ze strony PJN!
Widzicie jeszcze innych kandydatów do wspólnej listy?
Inna sprawa, czy w ogóle jakiekolwiek koalicje mają sens? Przykład roku 2007, kiedy to koalicja trzech partii dostała mniej głosów, niż każda z tych partii z osobna, nakazuje głębokie przemyślenie wszelkich takich inicjatyw.

Drugi problem, to ta "prawicowa lista anty-PiS-owska". A czemu to ma niby służyć? Co to znaczy "lista anty-PiS-owska"? Jeżeli celem samym w sobie powstania takiej listy ma być dowalenie PiS-owi, to przykro mi bardzo, ale nie piszemy się na to.
PiS jest partią złą i szkodliwą, ale z całą pewnością dużo mniej złą i mniej szkodliwą niż PO,  SLD  czy PSL.

 Ten sam J. Korwin-Mikke, który w drugiej turze wyborów prezydenckich dziwnie skwapliwie poparł J.Kaczyńskiego.

JKM wielokrotnie wyjaśniał, dlaczego tak postąpił. I jak na razie historia przyznaje mu rację. Abstrahując od poglądów Jarosława Kaczyńskiego, jako prezydent nieco hamowałby niszczycielską działalność PO. Zapewne nie podpisałby "ustawy antyrodzinnej" czy też ustawy o informacji oświatowej. Jego motywacje byłyby przy tym bez znaczenia- liczy się efekt. Tymczasem Komorowski nie dość, że wspólnie ze swoimi kamratami z PO prowadzi kraj ku przepaści, to jeszcze reanimuje trupa Udecji.

Zwracam uwagę, że w drugiej turze wyborów prezydenckich 56 % wyborców JKM oddało głosy na Komorowskiego, mimo, że sam JKM poparł Kaczyńskiego. Gdyby nie poparł, ten odsetek byłby jeszcze większy. Pokazuje to jasno, że również w sensie taktycznym naszym głównym przeciwnikiem jest PO a nie PiS, że to właśnie wśród dotychczasowych wyborców PO mamy szukać nowych zwolenników.
Byłem kilka tygodni temu na spotkaniu  z  Cezarym Mechem zorganizowanym przez Artura Górskiego. Głupoty, jakie plótł pan Mech były naprawdę przerażające. Takich rzeczy nawet Grecy nie wymyślili. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że polityka gospodarcza ewentualnego rządu PiS byłaby kształtowana  raczej przez Gilowską niż przez Mecha. Ale przerażające była reakcja sali – każdy jeden mówca przyznawał rację Mechowi i rozwijał temat w jeszcze głupszym kierunku. To był właśnie  elektorat PiS – ludzie, których poglądy na prawie wszystko są jak najdalsze od naszych. Nie mam pomysłu, jak mielibyśmy przeciągnąć tych wyborców na naszą stronę…
Zresztą, jak znaleźć zwolenników wśród tych wierzących w bąble helowe? Trzeba by chyba zacząć krzyczeć o bąblach helowych jeszcze głośniej niż PiS, a może wręcz wymyślać jeszcze bardziej absurdalne hipotezy. Ale to zpewnością także nie spodobałoby się ani Ludwikowi Skurzakowi, ani Adamowi Wielomskiemu – już zdążyli skrytykować bowiem Marka Jurka za samą wizytę w namiocie "Solidarnych".

I tu pojawia się pytanie do Ludwika i Adama – jak sobie wyobrażacie odebranie głosów PiS-owi? Sami wielokrotnie nazywaliscie wyborców PiS sektą. Jakich wobec tego argumentów chcecie użyć, by przeciągnąć członków sekty na swoją stronę? Z pewnością nie programem wyborczym. Tym bardziej nie będzie to możliwe poprzez poddawanie w wątpliwość hipotez o smoleńskich ufoludkach. Więc jak ta "anty-PiS-owska" lista miałaby funkcjonować?

Adam Wielomski pisze też w komentarzu:

W 2 turze JKM poparł Kaczyńskiego,bo ten obiecał mu częstsze występy w TVP.

Ciężko o większy absurd. Pomijam opinię  o motywacjach JKM – ale proszę mi wytłumczyć, w jaki  sposób Kaczyński miałby zapewnić JKM występy w TVP?

Działacze Nowej Prawicy angazująsię natomiast w propagowanie spotkań ze St. Michalkiewiczem,będącego od dłuższego czasu częścią PiS-owskiej aparatury propagandowej, co widać choćby po jego publikacjach w Naszym Dzienniku.

Stanisław Michalkiewicz jest ojcem-założycielem ruchu konserwatywno-liberalnego, cieszył się icieszy się nadal niekwestionowanym szacunkiem naszego środowiska. Nikt z nas nie odbiera Go jako "części aparatury propagandowej PiS". Wykonuje ciężką i trudną pracę, krzewiąc ideały koliberalne w środowisku radiomaryjnym. Sam ND, abstrahując od tego, że jest pisowskim pismem propagandowym, w sensie ideowym zdecydowanie zmienia się na lepsze. I jest to zasługa m.in.p.Michalkiewicza.

Adamie i Ludwiku – mam panowie nieodparte wrażenie, że Wasza nienawiść do PiS-u dawno przekroczyła granice jakiejkolwiek politycznej kalkulacji i przybrała formę zupełnie pozbawionej znamion racjonalności prywatnej krucjaty. Co gorsza, każde działanie w polskiej polityce odbieracie i komentuje przez pryzmat tej partii i oczekujecie, że wszyscy inni przyjmą Wasz punkt widzenia.  

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Ludwikowi Skurzakowi w odpowiedzi: strategia KNP”

  1. Tomku, nie wiem dlaczego wrzuciłeś mnie do jednego worka z Ludwikiem. Ja absolutnie nie sugerowałem, że JKM działa na jakieś zlecenie PiS. Twierdzę, że to było mu bardzo na rękę ze względów osobowościowych, o których pisałem w swoim poście. Prawdę mówiąc ja bym wolał od Ciebie – jako rzecznika prasowego NP – usłyszeć jakiś plan polityczny, który ma NP doprowadzić do 5%. Usłyszę, czy jest to operacja typu kamikadze, o której wszyscy wiedzą, że nie ma sensu ????

  2. Ja mam wrażenie, że Pan Dalecki cierpi, bo Libicki wstąpił do PO, a nie do NP. Prawdę mówiąc Panu Libickiemu tak bardzo się nie dziwię. Realna polityka albo kanapa i klub fascynatów Korwina.

  3. Ja też nie twierdzę, że działają „na zlecenie”. Wskazuję jedynie, że jest jakiś systemowy powód dla którego działają w interesie. Jeszcze raz wyjaśniam: „anty-PiS-owska”, czyli pokazująca wyborcy prawicowemu, że PiS go nie reprezentuje w żadnej istotnej sprawie poprzestając na bladze i krętactwie.

  4. Ja z kolei pozostaję sceptyczny wobec tezy Ludwika, że KNP i JKM kierują się jakąś głębszą (w tym przypadku pro-PiS-owską) strategią. Grupa ta i jej lider hołduje raczej popularnemu poglądowi, że jak coś się nie udało kilkanaście razy – to trzeba jeszcze raz postąpić tak samo, a uda się na pewno.

  5. @Szympans Zenon – myli się Pan. Owszem, pewnie bym się trochę ucieszył, gdyby p.Libicki do nas przystał, ale szczerze mówiąc ta kwestia nie zajmuje mojej uwagi wcale. Peregrynacje posła Libickiego traktuję raczej w kategoriach ciekawostki.

  6. @Ludwik Skurzak – niczego nie wyjaśniłeś. Pytanie brzmiało, co chcesz zaoferować elektoratowi PiS, który głęboko wierzy w helowe bąble i ma poglądy piłsudczykowsko-lewicowe?

  7. @ T. Dalecki Ok – tej części elektoratu nie mam nic do zaproponowania. Powiem więcej, gdyby ktoś z takich ludzi chciał głosować na przedsięwzięcie, w którym biorę udział, to poczuł bym się mocno zaniepokojony. Mi chodzi o tych wyborców co wierzą np. w to, że PiS ma jakiś konstruktywny program gospodarczy, tudzież tych, dla których najważniejsze są sprawy moralne.

  8. @ K. Rękas Ja Konradzie nie tyle mam na myśli, że „działają na zlecenie”, „mają strategię” co o to, że coś genetycznie z nimi jest nie w porządku, skoro wychodzi w tym zakresie jak wychodzi.

  9. Panie Tomaszu, co się Pan dziwi… Przecież panowie Wielomski, Skurzak i reszta teraz stawiają na PO. Po co te wszystkie teksty usprawiedliwiające czyn posła Libickiego? Konserwatyzm w wydaniu tych panów sięgnął dna, więc muszą teraz stworzyć podporę ideową dla tego szamba

  10. Moment, moment: generalnie wystąpienia jako UPR, UPrz, PJKM, WiP to zdecydowanie „to samo”. Podobnie jak samodzielne starty JKM, czy to do parlamentu, czy na prezydenta. Na tym tle różnicą jakościową były jedynie współpraca z PO i LPRz, co jednak daje ilościową przewagę akcjom ekskluzywnym tego środowiska. Generalnie w zakresie oceny motywów JKM zgadzam się z Adamem. Korwin nie kieruje partią, a kombinatem wsparcia swej osoby, przy czym bynajmniej nie w celu osiągania celów rzeczywiście politycznych, a raczej PRowsko–komercyjnych.

  11. Bardzo dobry merytorycznie tekst z celnym zakończeniem. Nienawiść do PiS jest tu kliniczna. Tymczasem elektorat prawicowy światopoglądowo i zarazem gospodarczo, to kilka procent. Ktoś, kto mówi by budować partię czysto prawicową na centrolewicowym (w roszczeniowym znaczeniu) elektoracie, albo nie wie, co mówi, albo celowo wprowadza w błąd. Dlaczego UPR nie przejęła elektoratu po ROP i AWS? Dlaczego nie powstała inna konserwatywno-liberalna partia na ich elektoracie? Bo nie da się metalowego drutu zrobić z drewna i sprawić by on przewodził prąd! Klęska PiS spowoduje to, co klęska AWS w 2001, z tą różnicą, że teraz SLD jest zapaterystyczne (w 2001 o mało co nie dostali pełni władzy). Mam wrażenie, że antypisizm nasilił się tu po „skrzywdzeniu” ojca posła Libickiego przez „potwora z Żoliborza”. Chodzi o to lub coś innego, ale to jest nienawiść, a nie taktyka.

  12. @Alek – ależ oczywiście. PiS przy wszystkich swoich wadach pełni też jedną pozytywną funkcję, zbierając i kanalizując lewicowo-roszczeniowy elektorat, i przekształcając w mniej-więcej cywilizowaną formację. Obrazowo i w uproszczeniu – zbiera ludzi myślących jak Mech a potem wmawia im, że to to samo, co poglądy Gilowskiej. Gdyby nie PiS ten elektorat poszedłby pewnie do SLD, nieświadomie wspierając zapateryzm.

  13. Zgadzam się z tym co napisał Dalecki, choć generalnie różnimy się w poglądach. Kiedyś miał bardzo dobre zdanie o Wielomskim, ale to dawne czasy, a Skurzak z tego co widzę jest jeszcze bardziej zacietrzewiony. Wielomski często dobitnie twierdził, że warunkiem powstania partii prawicowej z jego ideału jest upadek PiS. Jest to bardzo mało konstruktywne, mało twórcze, by nie mieć do zaoferowania właściwie nic, co byłoby bardziej atrakcyjne dla ludzi, dopiero brak PiS-u ma spowodować, że ludzie się przeformują. Słabe to. Dalecki ma również rację co do elektoratu – pisowski jest prosty, konserwatywny, ale też roszczeniowy i socjalny, wszystko ma być państwowe, nic rozsprzedawane, wszędzie zagrożenia, spiski, wiara w absurdy, w o. Rydzyka i Kaczyńskiego. Dlaczego o ten elektorat tak chce walczyć a nie o platformiany?

  14. „Czy człowiek, ktory wydal sporo wlasnych pieniedzy na dzialalnosc polityczna robi to dla „osiągania celow PRowsko-komercyjnych?” Czy człowiek, który zakładając firmę inwestuje w nią 100.000 zł robi to filnatropijnie, czy żeby zarobić 100.000.000? Proszę nie obrażać JKM niezrozumieniem tego, co robi i uczy, gdyby zajmował się polityką dokładając do nie, a nie zarabiając, to byłby bardziej godnym politowania, niż socjalistyczne barany, z których wyśmiewa się w swych publikacjach! „Co wiecej – obydwa te doswiadczenia sa mocnym argumentem, aby nie wchodzic w zadne przedwyborcze koalicje, organizowane na chybcika” Jasne, wobec powyższego: a) koalicje należy organizować poważnie, nie na chybcika, b) ich celem ma być rzeczywiście zdobycie mandatów parlamentarnych.

  15. Celem ma być zbudowanie środowiska przciwników lewicy (i tej PiSowskiej i tej POwskiej i tej SLDowskiej i każdej, którą nam jeszcze będą próbowali zaserwować). Dla tego środowiska celem praktycznym powinno być oczywiście wprowadzenie swoich przedstawicieli do parlamentu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.