Marek Jurek. I azjatycko – żoliborski rezerwat

Bloger Freeman odniósł się w swoim wczorajszym wpisie do uwagi Marka Jurka, że nieobecni posłowie PiS przyczynili się także do upadku obywatelskiego projektu ustawy na rzecz ochrony życia (http://zezem.salon24.pl/338518,jurek-ogorek-kielbasa-i-sznurek).

Dzielny niepodległościowy publicysta uważa jednak , że upadek tej inicjatywy to furda! Bo przecież taka sytuacja jest niczym wobec przestępstw Marka Jurka! Czymże jest bowiem życie ludzkie wobec takich występków jak osłabienie rządu Jarosława Kaczyńskiego czy głosowanie za prezydenturą Wojciecha Jaruzelskiego? Zwyczajny pryszcz! Te ostanie to dopiero zbrodnia!

Otóż panu Freemanowi trzeba jasno powiedzieć  - Jarosława Kaczyńskiego moralnie nie osłabiła walka posłów PiSu o ochronę życia. Osłabiło go wdanie się w polityczne konszachty z ugrupowaniem, którego lider był oskarżony o gwałt, a i jego polityczni kompanii nie byli wiele lepsi.

Otóż trzeba sobie też jasno powiedzieć, że współpraca z takimi ludźmi musi osłabić moralnie osobę współpracującą. Tak też się stało. Ale rozumiem, że panu Freemanowi to akurat nie przeszkadzało. Bo przecież chodziło o Polskę. Co prawda nie wiadomo, jaka ona do końca miała być, ale wiadomo, że dla żoliborskich niepodległościowych inteligentów freemanowej konduity warta jest ona  nawet dziecięcego życia. Także współpracy z kryminalistami czy też – na bazie smoleńskiej histerii  – doprowadzenia do szaleństwa prawie 20% społeczeństwa.

Trzeba to jasno powiedzieć:  między mną, a panem Freemanem jest taka oto różnica, że Polska i polskość nie jest dla mnie bytem absolutnym. Przed nią idzie Pan Bóg, wiara i moralność. Polska jest zaś miejscem, w którym Opatrzności spodobało się mój akurat żywot umiejscowić. To tak jak z rodzicami, których Pan Bóg kazał nam kochać nawet jeśli jest to trudna miłość, a sami rodziciele wywołują czasem naszą irytację. Absolutyzowanie jednak miłości do nich jest  pewnym rodzajem patologii. Absolutyzacja zaś władzy i państwa bliższa jest narodom azjatyckim, niż przedst6awicielom cywilizacji łacińskiej.

Tak samo jest z kultowym wypadkiem smoleńskim. Dla mnie to przede wszystkim wielki osobisty dramat ludzi, a robienie z tego jakiegoś kultowo – patriotycznego spektaklu jest czymś najgłębiej niewłaściwym. Za większy dramat uważam pięćset  przeprowadzanych rocznie w Polsce legalnych aborcji,  za mniejszy zaś – tragiczną śmierć 96 pasażerów Tupolewa. Choć oczywiście dramaty czasem trudno porównywać. W tych sprawach z freemanami po prostu nigdy nie będzie zgody. Jak to z ludźmi z rezerwatu. Nawet kiedy ten rezerwat mieście się na Żoliborzu.

www.facebook.com/flibicki

Jan Filip Libicki

-asd

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.