Margwelaszwili się wita, Saakaszwili panikuje

Z kolei ustępujący prezydent Mikheil Saakaszwili w wywiadzie udzielonym azerskim mediom pogratulował następcy zwycięstwa podkreślając zarazem, że utrwalenie demokracji w Gruzji jest zasługą jego administracji. Interpretując wyniki wyborów Saakaszwili wskazał, że niska frekwencja 46,6 proc. oznacza rosnące rozczarowanie obywateli, wymuszające utrzymywane z nimi stałego kontaktu. Po początkowych uprzejmościach – odchodzący prezydent uderzył jednak w ton ostrej krytyki nazywając swych przeciwników „siłami ciemności”, zarzucając im „uczynienie wielu kroków wstecz” oraz oskarżając rząd Gruzińskiego Marzenia o wstrzymanie „wielu ważnych dla Gruzji projektów”. – Nasz kraj jest w stanie „pauzy” – grzmiał Saakaszwili.

Główną płaszczyzną niezgody pozostaje geopolityka. – Premier Iwaniszwili złamał najświętsze tabu naszej polityki mówiąc, że jego rząd może rozważyć przystąpienie Gruzji do Unii Celnej. Tymczasem nasza droga do NATO i Unii Europejskiej powinna być całkowicie nieodwracalna! – skrytykował Saakaszwili. – W ciągu ostatnich 10 lat prozachodniej polityki zagranicznej Gruzji nie została ona poddana w wątpliwość przez jakąkolwiek znaczącą siłą polityczną, ale teraz, niestety, problem ponownie stał się przedmiotem debaty politycznej – ubolewa schyłkowy prezydent. Saakaszwili podtrzymał swoje wezwanie do zimnej wojny z Rosją, w tym m.in. bojkotu Igrzysk Olimpijskich w Soczi. Opowiedział się też za rozwojem partnerstwa strategicznego z Azerbejdżanem. Skrytykował zaś działalność aktywnej w Gruzji mniejszości ormiańskiej zorganizowanej w ruchu Wielka Dżawechetia. Ormianie Dżawacheccy, stanowiący 54 proc. ludności Samcche-Dżawachetii (Meschetii), a ich lider, Waagn Czachalian wielokrotnie oskarżał administrację Saakaszwilego o prowadzenie polityki dyskryminacyjnej.

Prezydent Margwelaszwili szykując się do objęcia urzędu szykuje też własne zaplecze, wskazując pośrednio, że wobec zmiany kompetencji urzędu głowy państwa – ma mieć ono charakter techniczny. Z kolei Saakaszwili nie widzi innej obrony swej zagrożonej wolności, niż pobudzanie resentymentów antyrosyjskich i szowinistycznych wobec mniejszości, nie zważając, że oba te czynniki przyczyniły się już do utraty przez niego władzy, a o mało nie spowodowały upadku całego państwa. Na razie groźba ponownej destabilizacji Gruzji nie wydaje się duża, z pewnością jednak zuchowate zapowiedzi Saakaszwilego, że wynik Zjednoczonego Ruchu Narodowego nie był taki zły i wszystko może się zdarzyć – należy traktować poważnie. W końcu huśtanie nawą państwową i podtapianie przy tym krytyków to rzecz, które ustępującemu prezydentowi zawsze wychodziły najlepiej.

Konrad Rękas

Zapraszam też na Geopolityka.org

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *