Marian T. Horvat: Nie nazywajcie protestantów chrześcijanami!

Katolicy określający protestantów mianem „chrześcijanin”, a nawet “dobry chrześcijanin” stanowią dziś zjawisko dość powszechne. W Stanach Zjednoczonych praktykowano to  jeszcze przed Vaticanum II, głównie ze względu na dążenie amerykańskich katolików do wychodzenia naprzeciw protestantyzmowi, którego ton dominował w sferach towarzyskich i biznesowych. Poza tym pojawiało się pytanie o przystosowanie wpływowych protestantów dołączających do społeczności katolickiej, a także katolików zawierających związki małżeńskie z protestantami. Było po prostu łatwiej nazywać wszystkich chrześcijanami. Podobno niwelowało to różnice, tworzyło wrażenie, że katolicy i protestanci byli kuzynami w obrębie jednej wielkiej szczęśliwej rodziny. Papież Leon XIII potępił tę tolerancję względem protestantyzmu pod nazwą amerykanizmu, by być bardziej precyzyjnym: herezji amerykanizmu.

Po Soborze Watykańskim II praktyka nazywania protestantów chrześcijanami wzrastała lawinowo, przy czym nieprawidłowości tej dopuszczono się nawet w oficjalnych dokumentach soborowych. Odtąd Stolica Apostolska, prałaci i kapłani stosowali ją tak szeroko, jak tylko było to możliwe. Obecnie owo wychodzenie naprzeciw protestantom sięgnęło już na tyle daleko, że niektórzy katolicy, chcąc wprowadzić jakieś rozróżnienie pomiędzy katolicyzmem, a jego „oddzielonymi protestanckimi braćmi”, określają się mianem katolickich chrześcijan. To zbędne. Jedynie bowiem katolicy mogą być prawdziwymi chrześcijanami. Nikt, kto odstępuje od Kościoła Rzymsko-katolickiego, nie może być chrześcijaninem. Terminy te są synonimami.

Za każdym razem, gdy słyszę słowo „chrześcijanin” odnoszone do protestantów, czuję zażenowanie. Jego stosowanie w tym kontekście stanowi oczywistą pożywkę dla tendencji przychylnych groźnemu religijnemu indyferentyzmowi, który zaprzecza istnieniu obowiązku oddawania przez człowieka czci Bogu poprzez wyznawanie i praktykowanie jedynej prawdziwej Wiary Katolickiej. Jest sprawą oczywistą, że ci, którzy jej zaprzeczają, mimo wszystko nie mogą być chrześcijanami, a więc uczestnikami Kościoła Chrystusowego. [Stanowisko przeciwne] w sposób naturalny doprowadza do progresywistycznego przekonania, że człowiek może zostać zbawiony w każdej religii, która uważa Chrystusa za Zbawiciela. Dobry luteranin, dobry anglikanin, prezbiterianin – jakie to ma znaczenie skoro są dobrymi ludźmi i szczerze kochają Chrystusa?

Niezależnie od tego, kto dziś myśli w taki właśnie sposób, chcę podkreślić, że stoi to w sprzeczności z całą tradycją Kościoła Katolickiego epoki przedpoborowej. Jego nauczanie nigdy nie obejmowało określania heretyków mianem chrześcijan.

Przed Vaticanum II Magisterium było zawsze bardzo jasne: to nie jest sprawa indywidualnego charakteru lub też cech jednostki. Nikt nie może stań się członkiem Kościoła Chrystusowego bez przyjęcia zbioru prawd Wiary Katolickiej, pozostawania w jedności ze Stolicą Piotrową oraz przyjmowania Sakramentów. Chrześcijaninem jest tylko ten, kto akceptuje Naszego Pana Jezusa Chrystusa oraz Kościół, który on ustanowił. Kto bowiem może mieć Boga za Ojca, a odrzucić Matkę Kościół? (Papież Pius IX, Singulari quidem z 17 marca 1856). Któż przyjmuje oblubieńca – Chrystusa, a nie przyjmuje jego mistycznej oblubienicy – Kościoła? Któż oddziela Głowę, jednorodzonego Syna Bożego, od ciała, którym jest Jego Kościół? (Papież Leon XIII, Satis cognitum z 29 czerwca 1896). To niemożliwe.

Najkrócej mówiąc: jedynie ci, którzy wyznają jedyną Wiarę Katolicką i pozostają w jedności z Mistycznym Ciałem Chrystusa, są członkami Jego Kościoła. A tylko owi członkowie posiadają legitymację do noszenia zaszczytnego imienia Chrześcijan.

Sekta protestancka wyrosła z buntu sprzeciwiając się Kościołowi Chrystusa i chcąc uznawać Chrystusa bez Piotra, autorytetu, który On ustanowił na ziemi. Poprzez ten rozdział opuścili oni Kościół i popadli w herezję. To winno być powiedziane i rozumiane jasno, bez sentymentalnych obaw przed urażeniem czyjegoś sąsiada lub krewnego: protestant jest heretykiem, ponieważ odszedł od mistycznego Ciała Chrystusa. Nie jest chrześcijaninem, a z pewnością nie jest „dobrym chrześcijaninem”.

PISMO POTWIERDZA TĘ PRAWDĘ

Mój przyjaciel imieniem Jan uważał, że pozostałem zbyt zaciekły w tej kwestii. Robisz z igły widły – mówił. Czyż Pismo nie uczy nas kochać naszych bliźnich i nie osądzać?

Jest to ten sam stary ton, w który uderza się cały czas od zakończenia Vaticanum II. Zgodnie z nim próba korekty złych praktyk lub fałszywego nauczania jest czymś niewłaściwym. Niezależnie jednak od subiektywnych interpretacji natchnione słowa Pisma nader jednoznacznie bronią tego, że  piecza nad winnicą została powierzona przez Chrystusa wyłącznie [Jego] Kościołowi. Przywołajmy kilka wersów.

Kto was słucha, mnie słucha, kto wami gardzi, mną gardzi; kto zaś mną gardzi, gardzi tym, który mnie posłał (Łukasz 10:16). Nie może być jaśniej: protestanci, którzy odrzucili głowę, odrzucili samego Chrystusa, a więc nie powinni otrzymać miana chrześcijan.

Chrystus ustanowił Kościół, na którego czele stoi jedna głowa: „Tobie [Piotrze] dam klucze królestwa niebieskiego, a cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane także w niebiesiech, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane także w niebiesiech” (Mateusz 16:19).

Św. Paweł jest dość ostry w swoich wypowiedziach na temat fałszywego nauczania, właściwego np. protestantom: „Jeżeli wam ktoś inną ewangelię przynosi niż tę, którą otrzymaliście, niech będzie przeklęty!” (List do Galatów 1:9).

Gdzie indziej poucza katolików, by wykluczyli się ze społeczności niekatolickich: „Nakazujemy wam, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście stronili od każdego brata, który prowadzi życie nieuporządkowane, przeciwne nauce przez nas przekazanej” (2 List do Tesaloniczan 3:6).

Św. Jan Apostoł zabrania jakichkolwiek kontaktów z heretykami: „Kto trwa przy nauce, ten ma Ojca i Syna. Jeżeli ktoś przyjdzie do was, a tej nauki nie przynosi, nie przyjmujcie go w dom ani go pozdrawiajcie” (2 list św. Jana 1:10).

Pismo Święte jest więc dość jasne co do tego, że wyłącznie ci, którzy należą do jedynego Koscioła założonego przez Chrystusa, Kościoła Katolickiego, mogą być prawnie nazwani chrześcijanami.

PAPIEŻE POWTARZAJĄ TO NAUCZANIE

Tradycyjne nauczanie papieży jest równie jednoznaczne jeżeli chodzi o zajmujący nas problem. Proszę i tu pozwolić na przytoczenie kilku fragmentów tekstów tytułem przykładu.

Pius XII oświadcza bez niedomówień: „By być chrześcijaninem trzeba być [chrześcijaninem] rzymskim. Należy rozpoznać wyłączność Kościoła Chrystusowego, który rządzony jest przez jedynego następcę Księcia Apostołów, którym pozostaje Biskup Rzymu, wikariusz Chrystusa na ziemi (Alokucja do pielgrzymów irlandzkich z 8 października 1957). Czy można jaśniej wyrazić opinię o tym, kto jest chrześcijaninem?

Leon XIII uważa za oczywiste, że oddzielone członki nie mogą pozostać częścią tego samego ciała: „Tak długo, jak jakaś część ciała pozostawała w nim – żyła; oddzielona – traci życie. Tak też człowiek, tak długo, jak żyje w [mistycznym] ciele Kościoła, jest chrześcijaninem. Odłączony od Niej, staje się heretykiem (Encyklika Satis cognitum z 29 czerwca 1896). Kładąc nacisk na los tych, którzy zerwali z jedyną Wiarą, mówi dalej: Ktokolwiek opuszcza Ją [Kościół Katolicki], oddziela się od woli i nakazów Naszego Pana Jezusa Chrystusa; opuszczając ścieżkę zbawienia, wkracza na tę, która prowadzi do zatracenia. Kto odłącza się od Kościoła, jednoczy się z cudzołóstwem” (ibidem). Istotnie: ludzie ci nie dzielą wraz z nami imienia chrześcijan.

Pius IX: „Ten, kto odrzuca Tron Piotrowy, jest błędnie przekonany o swoim udziale w Kościele Chrystusowym” (Quartus supra z 6 stycznia 1873).

W Syllabus Errorum teza, że protestantyzm jest niczym więcej, niż tylko kolejną formą tej samej religii chrześcijańskiej, została szczególnie mocno potępiona.

W związku z powyższym stwierdzamy, że istnieje jeden tylko Kościół Chrześcijański – Kościół Katolicki, i tylko ci, którzy do niego przynależą, powinni być nazywani chrześcijanami.

JAK WALCZYĆ Z AMERYKANIZMEM?

Wiele osób pyta mnie: co mam robić by zwalczać amerykanizm? Inni proszą: podaj mi jakiś przykład.

Pozwólcie, że dam wam jeden konkretny sposób pokonania w sobie tendencji wychodzenia naprzeciw protestantom.

Kiedy już złapiecie się na nazwaniu protestanta chrześcijaninem, zatrzymajcie się i poprawcie samych siebie. Nazwijcie go protestantem. W ten sposób okażecie, że nie akceptujecie protestanckich błędów i uważacie je za to, czym w istocie są: protestanci zaprzeczyli wielu katolickim dogmatom i dlatego też stali się przyczyną wielkiego rozłamu jedności Kościoła Katolickiego, co z kolei wyrządziło niewypowiedziane zniszczenia w świecie chrześcijańskim i doprowadziło do potępienia wielu dusz.

Jest to być może mała rzecz, jednak to właśnie przez owe drobiazgi jako ludzie z wolna pogrążaliśmy się w religijnym indyferentyzmie. Czas już ustawić jakieś bariery. Nie możemy obwijać naszej miłości do Wiary Katolickiej w zasłonę dwuznacznych sformułowań. Jedyne prawdziwe zjednoczenie z protestantami, możliwe do zaakceptowania dla katolików, może nastąpić wyłącznie poprzez ich powrót do prawdziwego Kościoła Chrystusowego – Kościoła Katolickiego. Tylko dzięki temu będą oni mogli pełnoprawnie nazywać się chrześcijanami.

Wszystkie cytaty z Pisma Świętego za: Pismo Święte Nowego Testamentu, Warszawa 1957.

Tłum.: Mariusz Matuszewski

Click to rate this post!
[Total: 3 Average: 5]
Facebook

12 thoughts on “Marian T. Horvat: Nie nazywajcie protestantów chrześcijanami!”

  1. Podoba mi się. Proste, jasne słowa i argumenty. Tak, tak – nie,nie. Pozdrawiam Jerzy Krajewski

  2. Dla niektórych tekst,cytując klasyka, to „oczywista oczywistość”,ale biorąc pod uwagę obecną sytuację jest bardzo potrzebny. Gratulacje za tłumaczenie i zamieszczenie.

  3. powyższy tekst w ogóle nie jest przekonujacy. ci, który uznają jezusa za zbawiciela, ci którzy żyją w zgodzie z pismem świętym są chrzescijanami. nie ma nad czym debatować. nazwa chrześcijanie wywodzi się od imenia chrystusa, nie leosia, mahometa czy dody. systematyka jest prosta chrześcijanie to tak jw., którzy dzielą się na odłamy. w przeciwnym wypadku, to protestanci mogą zacząć uważać, że są jedynymi prawdziwymi chrześcijanami, bo w końcu zawrócili kościół ze złej drogi, odnowili go w zgodzie z duchem pisma świętego, a katolicy to skorumpowane, zbłąkane dusze itd. troche zdrowego rozsądku i da się żyć na świecie bez ucianania sobie głów. i powyższe stanowisko nie jest żadnym moralnym, czy innym, kompromisem. to po prostu rozsądne podejście do sprawy. w niczym nie uchybia to katolicyzmowi.

  4. W oficjalnych dokumentach Kościoła Chrystusowego przyjęte jest nazywanie tzw. „Zborów, czy Kościołów protestanckich” Wspólnotami chrześcijańskimi, gdyż są to wspólnoty osób ochrzczonych. Kościołami partykularnymi natomiast można nazywać nie tylko partykularne Kościoły katolickie, ale również nie posiadające łączności grypy ochrzczonych z zachowaną sukcesją apostolską. Polecam Dokumenty Magisterium => http://sanctus.pl/index.php?grupa=89&podgrupa=308&doc=245

    1. Obawiam se pana link nie uzasadnia pana twierdzenia bo pada tam jedynie termin wspolnota o charakterze eklezjanym nijak zatem ma sie to do pana linii argumerntacji.

  5. Znakomity tekst. Oczywiste, że nie spodoba się zwolennikom żałosnych i pomylonych miazmatów oświecenia i humanizmu.

  6. Szanowny Panie Pozwolę sobie nieśmiało przypomnieć że Margaret Thatcher i Ronald Reagan, bezdyskusyjnie najwybitniejsi konserwatyści minionego stulecia, akurat byli protestantami. Zaś mylenie Chrystusa z handełesem odpustami Giovannim di Medici, znanym też jako Leon X, jest tęgim bluźnierstwem. Więc może warto się zastanowić nad zmianą internetowego adresu witryny? Z dotychczasowego „konserwatyzm.pl” na zgodny z prawdą „katotaliban.pl” . rozbawiony do łez tymi bredniami Stary Niedźwiedź Stary Niedźwiedź

  7. Panie „Stary Niedźwiedź Stary Niedźwiedź” – śmiech to zdrowie, więc bardzo się cieszę, że jest Pan rozbawiony. Nie rozumiem jednak wstawki o Margaret Thatcher i Ronaldzie Reaganie. To protestant nie może być wybitnym politykiem i to konserwatywnym w dodatku? Poza tym nie mam pojęcia komu Pan tutaj zarzuca „mylenie Chrystusa z handełesem”, ale być może coś przeoczyłem, dlatego proszę o wskazanie mi sprawcy owego bluźnierstwa. Razem natychmiast coś z tym zrobimy. Pozdrawiam.

  8. @ M.B. Szanowny Panie Uwagi swoje kierowałem pod adresem autora tego horrendum ale skoro to Pan zechciał podjąć się dyskusji w tej sprawie, służę uprzejmie. Papieżowi Leonowi X kapelusz kardynalski kupił w wieku 13 lat władający Florencją jego tatuś, Lorenzo di Medici Il Magnifico. Pozwoli Pan że ewentualnych argumentów o rzekomej gruntownej wiedzy teologicznej trzynastoletniego smarkacza nie potraktuje poważnie. Za jego pontyfikatu wznowiono rozpoczęty jeszcze za Juliusza II handel odpustami a wiele stanowisk w Kościele Katolickim było na sprzedaż. I to stało się przyczyną wystąpienia Marcina Lutra a dzień 31.XI.1517 uważany jest za symboliczny początek reformacji. Więc wszystkie opowieści jakoby protestanci odrzucili Chrystusa są nonsensem. My po prostu uznaliśmy że nie wszystko jest na sprzedaż i odrzucilismy jedynie radosną twórczość papieży i większości soborów. Wielkiego Ronalda Reagana przywołałem bowiem wiele razy podkreślał on znaczenie chrześcijaństwa zarówno w życiu współczesnego człowieka jak i swojej drodze życiowej. A tu dowiaduję się że nie był on chrześcijaninem! W roku 1999 Papieska Rada ds. Jedności Chrześcijan podpisała ze Światową Federacją Luterańska wspólna deklarację w sprawie nauki o usprawiedliwieniu, podkreślającą że widzenie takowej przez obydwie strony więcej łączy niż dzieli. Oto link: http://www.luteranie.pl/pl/index.php?D=460 Zatem skoro Stolica Apostolska uznaje nas za chrześcijan a wedle chrześcijańskiej dogmatyki papież jest nieomylny w sprawach wiary i moralności, wychodzi co najwyżej na to że to autor tego artykułu i Pan nie jesteście katolikami odrzucając nauczanie swojego najwyższego autorytetu. Chyba że Panowie należycie do sekty „sedewakantystów” co czyni całą dyskusję zbędną. Ale to należałoby wyraźnie zaznaczyć. Kłaniam się.

  9. Myślę, że takich publikacji powinno być więcej. Dzięki nim wielu zdezorientowanych katolików może przejrzeć na oczy. Panie Stary Niedźwiedziu, kogo Pan chciałby tutaj przekonać do swojej „prawdy” historycznej? Bardzo zabawne jest to jak wiele cnót, których Luter nigdy nie posiadał jemu przypisujecie. W którym z punktów swoich tez odczytanych a nieprzybitych do drzwi kościoła w Wittenberdze Luter potępił kupczenie stanowiskami kościelnymi? Niech pan się nie wysila – w żadnym. Podobnie można mieć wątpliwości, czy Luter potępiał odpusty, szczególnie czytając tezę siedemdziesiątą pierwszą. Zresztą tezom tym brakuje logiki i bardziej pasowałyby poziomowi młodego Giovanni di Lorenzo de’ Medici. Ktoś kiedyś powiedział, że gdyby Kościół Katolicki w 1517 roku byłby taki jak teraz to nie byłoby reformacji. A ja powiem, że gdyby odpusty w 1517 roku zbieraliby Augustianie a nie Dominikanie to nie byłoby reformacji. Wychodząc z punktu dotyczącego stanu współczesnego Kościoła Katolickiego napiszę panu, że nie trzeba być sedewakantystą, aby po prostu nie uznawać „deklaracji” o usprawiedliwieniu czy jakiegokolwiek innego dokumentu bez odpowiedniej rangi wymyślonego przez modernistów. Póki, co nikt nie unieważnił encyklik papieskich potępiających herezję protestantyzmu. Poza tym nie wiem, komu chce pan wmówić, że Ex Cathedra znajduje zastosowanie do owej haniebnej deklaracji? Czytając różne internetowe wytwory protestanckiej wyobraźni widać, jaki problem macie ze zrozumieniem, że papież wypowiada w sposób nieomylny jedynie w sprawach wiary i moralności. Nasza wiara nie uległa jednak żadnej zmianie, a Kościół Katolicki nie nakazuje wiernym nazywania was chrześcijanami, braćmi odłączonymi czy jakkolwiek inaczej nowomodnie. Póki, co jesteście heretykami, ale czy chrześcijanami? Co do tego mam poważne wątpliwości. Mimo, że obnosicie się z waszą moralnością, rzekomo lepszą niż katolicką popełniacie szereg ohydnych występków takich jak dwuznaczne podejście do aborcji, homoseksualizmu, eutanazji, kapłaństwa kobiet etc., co dyskwalifikuje protestantyzm, jako chrześcijaństwo. Na szczęście – mimo prób sprotestantyzowanych teologów modernizmu nauka Kościoła Rzymskokatolickiego nie zmieniała się, a gdy się zmieni i każą nam brać udział w nabożeństwach prowadzonych, przez biskupkę czy innego sodomitę, tak samo odrzucimy to jak dziś wielu odrzuca wspólną deklarację o usprawiedliwieniu.

  10. Myślę, że takich publikacji powinno być więcej. Dzięki nim wielu zdezorientowanych katolików może przejrzeć na oczy. Panie Stary Niedźwiedziu, kogo Pan chciałby tutaj przekonać do swojej „prawdy” historycznej? Bardzo zabawne jest to jak wiele cnót, których Luter nigdy nie posiadał jemu przypisujecie. W którym z punktów swoich tez odczytanych a nieprzybitych do drzwi kościoła w Wittenberdze Luter potępił kupczenie stanowiskami kościelnymi? Niech pan się nie wysila – w żadnym. Podobnie można mieć wątpliwości, czy Luter potępiał odpusty, szczególnie czytając tezę siedemdziesiątą pierwszą. Zresztą tezom tym brakuje logiki i bardziej pasowałyby poziomowi młodego Giovanni di Lorenzo de’ Medici. Ktoś kiedyś powiedział, że gdyby Kościół Katolicki w 1517 roku byłby taki jak teraz to nie byłoby reformacji. A ja powiem, że gdyby odpusty w 1517 roku zbieraliby Augustianie a nie Dominikanie to nie byłoby reformacji. Wychodząc z punktu dotyczącego stanu współczesnego Kościoła Katolickiego napiszę panu, że nie trzeba być sedewakantystą, aby po prostu nie uznawać „deklaracji” o usprawiedliwieniu czy jakiegokolwiek innego dokumentu bez odpowiedniej rangi wymyślonego przez modernistów. Póki, co nikt nie unieważnił encyklik papieskich potępiających herezję protestantyzmu. Poza tym nie wiem, komu chce pan wmówić, że Ex Cathedra znajduje zastosowanie do owej haniebnej deklaracji? Czytając różne internetowe wytwory protestanckiej wyobraźni widać, jaki problem macie ze zrozumieniem, że papież wypowiada w sposób nieomylny jedynie w sprawach wiary i moralności. Nasza wiara nie uległa jednak żadnej zmianie, a Kościół Katolicki nie nakazuje wiernym nazywania was chrześcijanami, braćmi odłączonymi czy jakkolwiek inaczej nowomodnie. Póki, co jesteście heretykami, ale czy chrześcijanami? Co do tego mam poważne wątpliwości. Mimo, że obnosicie się z waszą moralnością, rzekomo lepszą niż katolicką popełniacie szereg ohydnych występków takich jak dwuznaczne podejście do aborcji, homoseksualizmu, eutanazji, kapłaństwa kobiet etc., co dyskwalifikuje protestantyzm, jako chrześcijaństwo. Na szczęście – mimo prób sprotestantyzowanych teologów modernizmu nauka Kościoła Rzymskokatolickiego nie zmieniała się, a gdy się zmieni i każą nam brać udział w nabożeństwach prowadzonych, przez biskupkę czy innego sodomitę, tak samo odrzucimy to jak dziś wielu odrzuca wspólną deklarację o usprawiedliwieniu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.